Sowa
Members-
Posts
5052 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by Sowa
-
Na spacerze możesz dawać jej poczucie bezpieczeństwa, ochrony przed straszliwym światem - a przy przywołaniu okazuje Ci uległość - to nie wyklucza się nawzajem, wręcz przeciwnie:-) To się logicznie zgadza. Na Twojego pozwala sobie szczekać w domu, a że on w jej oczkach taki słabiutki, to i na spacerze ona musi go bronić - i szczekaniem odreagowuje strach przed światem. Popracowałabym nad zmianą hasła przywołania.
-
Ja proponuję taki pierwszy test dla behawiorysty i trenera :-) Po pierwsze i najważniejsze - zobaczyć jak pracuje pies behawiorysty/ trenera albo pies przez niego szkolony. Jeśli ktoś jest tylko teoretykiem lub prezentowany pies nie zna takiego zachowania, jakie chciałoby się mieć u swojego - można podziękować, niezależnie od ukończonych kursów przez tegoż behawiorystę/trenera. Chyba że ktoś chce płacić za praktyki na swoim psie. Po drugie - postawić baaaardzo proste pytania - na przykład mój pies skacze przy powitaniu. Jeśli ktoś deklaruje, że jest behawiorystą, powinien najpierw opowiedzieć jaki jest wzrost stężenia - i których - hormonów podczas powitania. Nie musi mówić co to jest kresomózgowie, ma prawo założyć, że to klienta nie interesuje. Ale powinien wyjaśnić rolę rytuałów powitalnych u zwierząt żyjących w grupach socjalnych i to tak, żeby zainteresować. Jeśli ktoś deklaruje, że jest trenerem z jakimś doświadczeniem, starczy, że powie także o rytuałach powitalnych - ze strony witającego i witanego, odmiennych zachowaniach zależnie od wieku, tak, aby zainteresować. Od jednego i drugiego można oczekiwać potem informacji o co najmniej trzech sposobach rozwiązania problemu - także o takich, jakich tenże behawiorysta/trener sam nie stosuje - ale koniecznie z informacją dlaczego - i wyjaśnienia, jak te sposoby będą rozumiane przez psa i jak wpłyną na relacje z psem. I jest wstępny wybór.
-
To wszystko nadal jest jak korespondencyjna nauka gry na skrzypach. W dawnych czasach w ZKwP chętni na uzyskanie kwalifikacji trenera, potem instruktora, po 360 godzinach (4 kursy PT) asystowania trenerom podczas praktycznych zajęć (niezależnie od zajęć teoretycznych), musieli zdać z samodzielnie szkolonym psem - w tym zakresie, w jakim chcieli szkolić - najpierw dwukrotny egzamin PT (w tym jeden na wystawie), potem odpowiednio kolejne - jeśli chcieli szkolić w większym zakresie. A potem dostawali grupę psów do szkolenia i stopień instruktora był po przygotowaniu grupy ludzi z ich psami do egzaminu.
-
https://coape.pl/behawiorysta-zwierzat-zawod-i-pasja Tak to się u nas zaczęło - te kursy kosztują dość drogo. Ale bez praktycznej pracy z różnymi psami i w różnym zakresie, pozostają teorią. I też nie dają gwarancji, że ktoś po takim kursie nie mianuje się szkoleniowcem i nie wpadnie na pomysł stosowania aktem rozpaczy "smyczy behawioralnej". Ktoś, kto potrafi wytłumaczyć właścicielowi, jak zmienić/wyhamowac uciążliwe dla człowieka zachowanie psa, niekoniecznie potrafi także nauczyć bardziej skomplikowanego zachowania pożądanego.
-
Jeśli jesteś spod Rzeszowa, skontaktuj się z rzeszowską psią szkołą Mega Team.
-
Ipw74, tu nie używa się formy "pani", więc pozwolę sobie napisać, że się rozczarujesz krakowskim spotkaniem; Twoje ryzyko:-), ja zapraszam. Skinnerowskie komory warunkowania są wiecznie żywe w psim sporcie, ale, co zabawne w teorii, a rozpaczliwie smutne w praktyce - psy warunkowane na bardzo skomplikowane nienaturalne zadania, czy to klikerem czy OE dla sportu - w chwilach możliwości wyboru zachowań i uwolnienia z symbolicznej "komory" zachowują się jak skinnerowskie kurczaki, wybierające grzebanie w ziemi, a nie grę na fortepianie. Tyle że kosztem bez porównania większego stresu i nadpobudliwości niż u kurczaków. I bez porównania trudniej je uwolnić. O tym, jak nabiera się ludzi w delfinariach, i jak za to płacą delfiny, na pewno wiesz. Za moich szkolnych lat uczono angielskiego tylko biernie, a lektura czytanek o spółdzielniach produkcyjnych w Londynie nie była zbyt zachęcająca; teraz już mi się nie chce zaczynać nauki języków obcych - są tlumaczenia przecież. Z obecnie dostępnych, przetłumaczonych zauroczyło mnie "Człowiek i pies. O głaskaniu, stresie i oksytocynie" - Ch.Jung, D.Portl.
-
Coren jest u nas dostępny w tłumaczeniach, więc trudno go nie znać;- prac dr Hare,a nie znam, co nieco wiem o pracach Miklosiego, bo znajoma była tam doktorantką - ale to tylko ciekawostki o pracy nad "rób to co ja". Zawsze przy wielu opracowaniach naukowych szukam informacji czysto "biologicznych", rzec by można, natomiast zważywszy, że trzeba było badań naukowych, aby stwierdzić coś 20 lat temu, że psy uczą się też przez naśladownictwo, o czym wiedzieli myśliwi i pasterze od tysięcy lat - wolę krótkie opisy obserwacji Lorenza i bardziej wierzę w jego teorię udomowienia niż Coppingera. Żałuję, że Frans de Waal nie jest kynologiem!!! Praktycy mantrailingu (Kocher, Schweda) też np są innego zdania niż Coren na temat preferowanego stylu pracy bloodhoundów. Bardziej wierzę praktykom. Chyba wielu naukowcom nadal ciąży behawioryzm w wersji kartezjańskiej. Nie tak dawno temu oburzano się na Jane Goodall, gdy nadawała obserwowanym szympansom imiona, nie numery i gdy pisała o emocjach zwierząt. Co do mieszkania - także psy wychowywane w bloku mają problem z zapamiętaniem, na którym mieszkają piętrze - można by główkować dlaczego pies, z którym zejdzie się na poziom piwnicy - wracając szuka swoich drzwi piętro niżej; czemu nie posługuje się wtedy węchem, tylko pamięta ilość skrętów na klatce schodowej. Ale chyba ludzie pamiętają podobnie.
-
I doskonale, że tak szybko! Ona chce zrozumieć jakie zachowanie daje jej bezpieczeństwo. Najlepsza pora, aby uczyć znaczenia potrzebnych słów - np jak sama podchodzi, to powiedzieć np. "Klara, dobrze, dobrze" albo "Klara, wróć, dobrze, dobrze" - byle zawsze to samo słowo, które szybko będzie dla niej znaczyło "jestem blisko, pochwalą mnie, pogłaszczą, dadzą smakol" - nauczy się dzięki temu swojego imienia i powrotu na zawołanie, a to już pierwszy krok do większej wolności na spacerach. Panie z reguły mówią miększym głosem, nie o tak niskiej, a więc dla psa mniej grożącej tonacji, to i pańcię najpierw za pańcię wybrać bezpieczniej:-) Męski głos zdecydowanie bardziej przypomina głuche, grożące warczenie - ale i na to jest sposób - panowie na początek mogą mówić szeptem do zwierzątka.
-
To naturalne, proponuję zaczekać, aż ona poprosi o mizianie. Sunia niekoniecznie ma dobre skojarzenia z dotykiem człowieka, a poza tym każdy pies, wchodząc w nowe środowisko, nie oczekuje, aby "gospodarze", ludzcy czy zwierzęcy, okazywali serdeczność na dzień dobry nowemu dorosłemu osobnikowi. To przybysz, w myśl psich norm obyczajowych, powinien starać się o względy gospodarzy. Wyjątkiem w pewnym stopniu są tylko małe szczeniaki.
-
Najpierw trzeba zbadać mocz, wykluczyć przyczyny chorobowe - zbieżność w czasie może być przypadkowa. Niezaleznie od tego, przeanalizuj, co po narodzinach dziecka zmieniłaś na co dzień w traktowaniu psa. Jeśli pies jest zdrowy, to pozostaje kilkudniowa obserwacja, abyś wiedziała w jakiej sytuacji suka sika - np. zamknięcie w drugim pokoju, gdy zajmujesz się dzieckiem. Dopiero jak będziesz to wiedziała, możesz zmienić jej zachowanie. Np wprowadzić dla suki domowy malutki kojec i nauczyć (bez przymusu!) pozostawania w kojcu, gdy izolujesz ją od siebie i dziecka.
-
Szczęśliwe zakończenie - Savita już w swoim domku. Szaleństwo nr 2
Sowa replied to jankamałpa's topic in Już w nowym domu
Masz rację, najwcześniej po dwóch tygodniach - do miesiąca. Dlatego naprawdę warto informować przyszłe DS , że samą miłością psa się nie wychowa- pies czuje się bezpiecznie, znając zasady obowiązujące w domu, Czuje się bezpiecznie, gdy nie musi decydować za człowieka co robić w każdej sytuacji. -
1. Sukcesywnie. Zaczynając od krótkiego czasu. Przed kupnem szczeniaka można było myśleć, jak zorganizować opiekę podczas swojej pracy. I uczyć psa pozostawania w samotności poczynając od kilku minut w różnych porach dnia. 4. Szczeniaka cieszy zabawa z dorosłym psem - może po leżącym psie skakać, ale dorosły pies go nie ściska. Kiedy przyjmujesz pozycję psa bawiącego się ze szczeniakiem, szczeniaka to cieszy, ale histeria to nie radość. Lizanie oferowane przez szczeniaka dorosłemu psu jest wyrazem uległości i prośbą o nakarmienie.
-
1. 12-tygodniowy szczeniak nie powinien być zostawiany na 8 godzin. 2. W pięć dni żadne zwierzątko nie ma szansy związać się emocjonalnie w wszystkimi domownikami. 3. Niech mąż zacznie szkolić suczkę i celowo bawić się z nią - ale byłoby dobrze poprosić trenera by pokazał, jak to robić, ten, kto umie bawić się z psem i uczyć w zabawie, natychmiast awansuje w psich oczach. 4. Przytulanie to ludzki gest, nie psi, szczeniak może być przytulaniem wręcz przerażony. Żadna psica nie unosi swoich szczeniaków w przednich łapach i nie przyciska do siebie.
-
Miłe Panie, ja się ze swoim ew. BDT nie narzucam - oczywiste, że u mnie nie może być domu stałego dla młodego psa - ze względu na mój pesel.
-
Pamiętam o małej białej - jeśli tylko nie zostanę "ukoronowana", to mała ma u mnie miejsce na BDT. Od polowy listopada może być. Jak na razie trzymam się bez korony.
-
Benia już ma DS. Benia - kolejna ofiara człowieka, której musimy pomóc :(
Sowa replied to elik's topic in Psy do adopcji
Na facebooku powstała grupa "Pies w koronie". Założycielki z Krakowa - więc chyba trzeba szukać na facebooku. Ja nie jestem "facebookowa". -
Benia już ma DS. Benia - kolejna ofiara człowieka, której musimy pomóc :(
Sowa replied to elik's topic in Psy do adopcji
Blokowe krakowskie psiaki u ludzi starszych będą teraz na pewno miały mniej możliwości wyjścia na porządny spacer. Była taka akcja wolontariuszy - pies w koronie - nie wiem, czy starczy wolontariuszy teraz dla psów krakowskich seniorów. -
Benia już ma DS. Benia - kolejna ofiara człowieka, której musimy pomóc :(
Sowa replied to elik's topic in Psy do adopcji
Siły wrócą, dobrze, że jesteście tam, a nie w Krakowie. I sąsiadów macie dobrych - to już bezcenne naprawdę. -
Gdzie mieszkasz? Myślę, że dobry trener (nie każdy behawiorysta ma kwalifikacje trenera) mógłby choć trochę pomóc - oczywiście to wymagałoby pracy i od Was. Być może ktoś wskaże naprawdę dobrego fachowca w Twojej okolicy.