-
Posts
1245 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by lizka
-
pielegnacja onka-jak i w czym kapac,czym czesac,jak dbac o wyglad onka
lizka replied to ayshe's topic in Owczarek niemiecki
heheh moj tez :lol: oddala sie truchcikiem a jak go przywołuje znowu to lezie takim wolnym krokiem ze spuszczonym łbem i kładzie sie z hukiem na podłodze głosno sapiąc cos typu "co za upierdliwa baba, przecie uszy mam czyste" :diabloti: -
ciekawa jestm ile kosztuje ONek z tej hodowli :p Kiedyś zdaje sie w jakiejś psiej gazecie było napisane ze za niektore ONy nawet daja po 50 tys euro :crazyeye: :stupid:
-
kurcze, moja jamniora [*] po wycięciu guza tak miała - mama mi dzis przypomniała w rozmowie - połozyła sie dopiero jak juz padała ze zmęczenia i nogi odmawiały jej posłuszeństwa, mimo to i tak kręciła sie w nocy po domu :shake: Moze ten szew go boli bardzo? Kretyńskie porównanie, ale ja po porodzie (miałam mase szwów:oops: ) tez tylko stałam o siadaniu nie było prawie mowy i o lezeniu tez taki bol :angryy: nawet jadłam na stojąco - Wieniowi czas jest potrzebny, rana ciągnie, boli...zresztą tyle sie wycierpiał przez ostatnie dni... Ja mocno trzymam kciuki za niego i szybki powrot do zdrowia!
-
Dla Badiego [*] :-(
-
[quote name='Delfin']ja właśnie pytam o psa a nie o suki[/quote] ups..zasugerowałam sie ankietą, gdzie było o psach i o sukach równolegle :roll:
-
U nas sie smakołyki sprawdziły i nadal sprawdzaja w zasadzie. Początkowo dawałam je za kazdym razem po prawidłowo wykonanej komandzie, prawidłowym zachowaniu w określonej sytuacji (z tym, ze najpierw padało słowo klucz czyli "dobrze") - teraz Borys nie wie, kiedy dostanie coś - ale zawsze prawidłowe zachowanie nagradzane jest choćby słowem "dobrze" (co zawsze wprawia w ruch ogon :lol: ) a smakołyki dostaje nieco rzadziej, ale staram sie zeby były wyjątkowe. Nie uwazam, zeby to była proba przekupstwa - raczej zaznaczenie co jest dobre i sie opłaca a co nie :razz:
-
Racja :diabloti:
-
[quote name='ayshe']moje dziecko jak bylo mniejsze troszku [chociaz teraz tez jej sie zdarza:roll: ]robilo sobie sesyjki higieny jamy ustnej za pomoca onkowych jezorow.otwieralo buzie i.....:cool1: . [/quote] MNIAM :lol: moja na szczescie jeszcze na to nie wpadła, ale 2 lata ledwo co bedzie kończyła za to ma obsesje na punkcie mycia zębow (a raczej ich resztek) Borysowi swoją szczoteczką :diabloti: 3 szczotki juz poszły bo borys nie łapie ze szczotkom nie obgryza sie główek :diabloti: :mad:
-
Niom :razz: Moj moze nie tak do konca "normalnie" chowany, ale ludzi sam z siebie zlewa. Jest tylko jedna osoba w naszym otoczeniu, przy ktorej odwala taniec świra jak ja widzi - innym owszem, da sie pogłaskać ale widac, ze podchodzi z respektem. Co do uzytkowości ONkow, to moze tak to średnio w temacie bedzie, ale moj dziadek miał Onka po szkoleniu wojskowym (bo sam był majorem) i do tej pory pamiętam jak opowiadał mi o nim. Wiadomo, inne czasy były ale dziadek nigdy drzwi zamknietych jakos nie zostawiał - raz ponoć jakis kumpel przyszedł do niego podczas jego nieobecności i wylądował na podłodze z łapskami kudłacza na piersiach - ponoc co chciał sie ruszyć to słyszał głuchy warkot :evil_lol: Podobno przelezał tak bez ruchu przeszło 3 godziny :lol: Z innych "anegdot" - dawniej były takie długaśne cukierki co sie na choinkach wieszało w czasie świąt - Lord ponoć zeżarł WSZYSTKIE tak, ze papierki wisiały nadal (dla niepoznaki pewnie, cffaniarz :evil_lol: ) Dziadek był zakochany w tym psie łzy mu sie kręciły w oczach jak opowiadał zawsze a to, co sie z Lordem stało, skłóciło go az po grobową deske z teściem - i sie nie dziwię :mad: :angryy: Niweiele to moze ma do tematu, ale tak mi sie przypomniało :oops: Przepraszam za offa :oops:
-
Moja sucz (juz za TM [*]) była sterylizowana ze względów zdrowotnych - teraz moja mama ma suczke i w najblizszym czasie ona tez przejdzie ten zabieg. Ja z kolei mam psa i poki co nie bedzie kastrowany
-
ayshe :roflt: :lol: boskie te miny musiały byc-juz sobie wyobrazam :evil_lol: Po tym biomillu głównym plusem sa te qpska, ktore nie osiągaja wielkosci stodoły i sa raz dziennie a nie na kazdym wyjściu :roll: kurcze, cięzko nam dobrą karme dobrac jakoś - po pro planie wszystko super, oprocz wlk qp, brit jeszcze jako tako pod tym względem no a po biomillu wreszcie odpowiednio tylko cena mnie zwala troche kurcze :-o jeszcze w temacie jedzonka onkowego :cool3: i tego jak to nie nalezy dziecięcia z psem zostawiać :mad: w ferworze porządkow zapomniałam o ich istnieniu :oops: i teraz mam - oboje zeżarli całąpake dropsow czekoladowych dla psów :diabloti: Wchodze do przedpokoju - mała siedzi na podłodze, w rece paczka z dropsami, Borys wpatrzony jak w obrazek siedzi naprzeciwko a ta ładuje dropsa do buzi, drugiego trzyma na wyciągnietej rączce z nakazem "psi, AM!" No to psi am i kolejka od nowa :evilbat:
-
Kurcze, a ja sie zastanawiam czy na Biomill nie przejsc - tylko ta cena :grab: Mieliśmy teraz opakowanie i burasowi baaardzo posmakowało (biomill senior), sierść super, qpy super jak nigdy - no sama nie wiem :roll: Aha, no i qpa raz dziennie a nie na kazdym spacerze jak to zwykle było hm...
-
My mamy poki co 2 kagańce spisane na straty :diabloti:
-
[quote name='ayshe']czy mnie sie wydaje czy szwab mnie szkoli?:mad: :mad: :mad: :roll:[/quote] :roflt: :roflt: :roflt: normalnie padam na pysk ze śmiechu
-
Z całego serca Ci współczuję :-( Wiem, co to stracić przyjaciela... [*]
-
[b]kelko[/b] bardzo Ci współczuję tych przejść :-( Wiesz, ja tez nie rozważałam nawet hotelu dla psów, kiedy wypadł mi nagły wyjazd na tydzień. Zadzwoniłam do Związku kynologicznego - dysponowali telefonami osób, które za niewielką opłatą byli chętni zająć sie psem a ze Borys tez po przejściach, to wybrałam takie własnie rozwiązanie. Raz, ze wyszło taniej niz hotel, to pies cały czas był pod opieką, ludzie super a ja byłam spokojna (nie licząc telefonów, jakimi ich zasypywałam na początku czy wszystko ok :oops: :lol: )
-
Tez miałam jamnika przez prawie 14 lat [*], teraz mama ma 7-miesięcznego rozrabiake (a raczej rozrabiaczke :evil_lol: ) a ja ONka, ale do jamników mam przeogromny sentyment - zwłaszcza do tego charakterku :lol: :diabloti:
-
No własnie Borysowe tez jadło zwykle 2 razy dziennie dopoki mu sie nie poprzestawiało - ale teraz punkt 17-ta siedzi pod szafką z jedzeniem i czeka w napięciu :evil_lol:
-
na tyle dobre to było, ze pierwszy raz w zyciu nie wiedziałam chyba co powiedzieć :evil_lol: zgłupiałam i tyle :cool3: