-
Posts
1245 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by lizka
-
Weszłam przypadkiem i normalnie sie zakochałam :loveu: :loveu: :loveu: Teraz to bede Was regularnie nawiedzac a poki co ide przeglądac galerie od poczatku :multi: Boskie psiaki!
-
Ło matko! alez minka, chyba padne :lol: jakbym borysowego widziała :evil_lol: tak, tak - malusi bidulek, tyci łapeczki, ja sie tu zwine na łózeczku w kłębuszek to pańcia nawet nie zauwazy :cool3: Tez czasmi wskakuje do łozka jak juz tam lezy rozwalony, wykładam sobie nogi na korpusik sierściucha i zaraz jest westchnięcie, przesuwa sie toto ,az w koncu złazi wydajac blizej nie okreslone dzwieki :evil_lol: Raz nawet spadł z łozka - myslałam ze sie udusze ze smiechu :oops: :lol: ale oczywiscie było udawanko, ze nic sie nie stało, ze to tak specjalnie heheh
-
[quote name='saJo']Licz sie ze slowami, bo to drazliwy temat ostatnio :diabloti:[/quote] Nooo...i to bardzo :diabloti: :mad:
-
saJo no to super ze w koncu je! :multi: U nas strajk trwa nadal - suchego nie tknie :roll: ale wędzone ucho pożał ze smakiem, ukradł precla z wózka małej, potem dała mu swoja parówke i pół tosta jak wyszłam z pokoju (musze ja plnowac chyba zeby go nie dokarmiała :mad: ) wiec cuś tam w żołądku ma :razz:
-
Borysowe mi jakiegos *******ca dostało odnośnie spania ze mna w łozku (teraz akurat spi z córą) :diabloti: :roll: Jak chce go wywalic to patrzy na mnie z miną przygłupa coto nie wie o co mi chodzi? :roll: Ale ostatecznie schodzi z ciezkim teatralnym westchnięciem i drepcze do siebie:cool3: :cool1: Łeb mi pęka bo dzis mała pół nia grała na tym swoim pianinku i B.jej wytrwale akompaniował wyciem i swoimi ogłosami z piekła rodem :diabloti: Normalnie umieram ze śmiechu jak widze dziada wyłozonego na podłodze co sie tak wczuwa w role operowego śpiewaka :evil_lol: i jeszcze to zaangazowanie heh :lol:
-
saJo moj tyż cos ostatnio nie garnie sie do miski :roll: 2 dni nie miał suchego w pysku-owszem niuchnął ale odchodził, dzis juz poskubał bo głod przycisnał - ale przy otwieraniu lodówki zawsze jakoś jest pierwszy i pewnie jakby mógł to by zeżarł całą :diabloti:
-
Oj, my tez byśmy chętnie przybyli ale boje sie ze B.gniłby na smyczy :roll: Piernik jeden ma jakis uraz do boksiów i ONkow (bądz co bądz swojej rasy :mad: ) sa wyjątki, ale pewności nie mam - chyba ze byśmy na próbe sie przywlekli :niewiem: a nuż by było ok? sama nie wiem
-
Jej, szkoda ze poki co moge miec tylko 1 psiura - ja to mientka jestem jak widze te pychole i oczka :shake: :placz:
-
Nie ciagnie - czasem ma zrywy jak widzi ze jakis pies leje gdzies i ochodzi to wtedy leciałby na łeb na szyje byle zaraz oblac to miejsce ale starczy krotkie szarpniecie smycza i luzik (czasem trzeba powtorzyc z "nie") :roll:
-
ayshe, ze tez ja na to nie wpadłam wczesniej :-o :oops: namieszałam mu tylko w głowie :shake: :diabloti: a teraz pańcia bedzie znowu mu przestawiac i kombinowac po nowemu heheh :cool1: Ja to bym najchetniej zamiast smakoli piłka go nagradzała ale to moge jedynie na łąkach robic, bo przecie nie puszcze go miedzy psy na osiedlu co to sa w 90% nawiedzone lataja bez smyczy i obszczekuja wszysko co sie rusza :roll: Ostatnio jeszcze dostałam opierdziel od jakichs starych bab coto ich burki luzem latały i obszczekiwały mi psa a B.długo nie trzeba nakrecac to po minieciu któregos z kolei co mu pod łapy podleciał chłop wydymił (na komende przestał) ale babole "ooo, taki to w kagancu powinien chodzic" :angryy: :mad: kurdesz, a burasy na smyczy przecie :angryy:
-
Zgadzam sie - u mnie w domu od zawsze były psy i po prostu po śmierci mojej ostatniej suczki dom wydawał sie bardzo pusty (pomijając wszędobylskie dziecie :evil_lol: ) decyzja o dorosłym psie, była przemyślana - z róznych względów szczeniaka nie chciałam. Odchowany pies jest absorbujący a co dopiero taki maluch :razz: Kazdemu trzeba poświecic mnóstwo uwagi z osobna i faktycznie przed podjeciem decyji zadac sobie pytanie czy damy rade? Bo jakby nie było pies ze schronu to w pewnym sensie hmm..loteria - nigdy nie wiadomo jaki na prawde jest a nawyki potrafią wychodzic miesiącami :cool1:
-
:roflt: :roflt: :roflt: tylko nie zapomnij mu do kartonu butelki z woda dac coby nie padł po drodze (bo wiadomo jaka jest nasza poczta polska) :evil_lol: :diabloti: Nie no, wesoło z nim masz :lol:
-
[quote name='ayshe'] a ja prac nie bede-nie jestem uwe:razz: :cool1: [/quote] Uppp...tej to dobrze :lol: a mozna Go wypozyczyc? bo u mnie cały kosz prania czeka i czeka :eviltong: :lol: :cool3: :diabloti:
-
Ja jak wzięłam Borysa (ONek 9lat) moja mała nie miała nawet 1,5 roku. Wszyscy pukali sie w głowe jak dam sobie rade z małym dzieckiem (zwłaszcza, ze sama ją wychowuje) i psem po przejściach o nie wiadomym charakterze, ale to była jedna z najlepszych decyzji w moim zyciu :cool3:
-
Burek żarcie wezmie, chyba ze powiem "nie" - wtedy od razu sie wycofuje (nikt go na szczescie nie dokarmia poza znajomymi osobami ale to zdarza sie b.rzadko) z ziemi nie podniesie nic takze ten problem nam odpada :cool3: Czasem zdarzy mi sie zostawic go np pod sklepem ale to i tak musze miec go na oku przez szybe, chyba ze widze ze nie ma kolejki to wpadam i wypadam. Z obcą osoba nie pojdzie, zreszta jak sam zostaje to wszystkich znajomych nawet trzyma na dystans pare osob obwarczał jak sie z rekami do niego zbliżyły ( w innej sytuacji to nie do pomyślenia przy nim :-o ) Zreszta jak mam juz go gdzies zostawic, to na pewno nie przywiązanego do rynny - raz wyrwał całą jej dolna czesc jak jakies drechole zaczeły go dla zabawy szczuc swoim bokserem :diabloti: ale to daawne czasy były
-
uhmm...na youtube jest masa takich filmików :placz: serce ściska normalnie
-
Odświeżam temat :razz: Jak juz mamy to opanowane to co dalej? I jeszcze inna kwestia - jak buras ma ułozony ślad to szuka jak najęty do skutku a powiedzmy rzuce mu piłke na aport (i nie moze jej znalezc dłuzszy czas) to sie zniechęca i olewa sprawe :niewiem: dopiero na moje "szukaj" troche sie ożywia, ale niuchnie pare razy, pokreci sie w kółko i odpuszcza - zaczyna se kicać po trawie i takie tam :roll: jak go bardziej podkręcić? mam cały czas mówić mu "szukaj piłki"? tzn za kazdym razem jak odchodzi? Jeszcze dopisuje bo mi sie przypomniało - załozmy, ze wydaje jakas komende, on ja wykonuje od razu potem mowie mu "dobrze" (bo "dobrze" funkcjonuje u nas juz zamiennie ze smakolami i wprawia ogon w ruch) no i momentalnie jak powiem "dobrze" chłop se odpuszcza i robi swoje. I teraz; wyskoki do psów sa obecnie incydentalne ale jak widze ze sie nakreca mowie mu "nie" i przestaje pies nas mija ja mowie "dobrze" a tu np.wyskok To na prawde zdarza sie raz na ruski rok ale jak równocześnie zaznaczyc mu ze jest ok ze zachował spokój (bo przeciez po kilkunastu sekundach moze nie zjarzyć ze to było akurat za brak zadymy) a równocześnie nie dac mu przyzwolenia na taki wyskok? Nie wiem czy wiecie o co mi dokładnie chodzi, bo zamieszałam ale nie wiem jak to jaśniej wytłumaczyć.
-
lisica - na tej focie to wygląda tak, jakby pies miał zaraz odlecieć :evil_lol: Działaja Wam pw? Ja sie nie moge od kilku dni do skrzynki dopchac :roll:
-
Nawet mi nic tu nie mowcie o wietrze - tak mnie zawiało ostatnio na łąkach z buraskiem ze mam zapalenie nerek :mad: :roll: Ledwo chodze teraz bo tak mnie napieprzaja a i psiur niezbyt wybiegany, bo co ledwo sie doczołgam na łąki i juz go puszcze to zaraz mnie na pęcherz jeszcze ciśnie zeby było weselej (bo pęcherz tyż mi pada :cool1: ) i... szkoda gadac. Raz dziennie borysowe wychodzi na długi spacer ze znajomym którego zatrudniłam do wylatania go a tak to masakra :roll: wychodzimy pare razy na ile czuje ze sie nie poleje :diabloti:
-
Nooo masakra - wichura piekna i leje jak nie wiem :mad: ayshe do 11 to ci burki dom rozniosą :diabloti: :lol:
-
Ja niestety nie znam daty urodzin burasa ale tak, to pewnie byśmy obchodzili :razz:
-
Ja tam sie z burkiem nie bawiłam - nie chciał suchej to nie. Po paru dniach sam sie rzucił na żarcie :evil_lol: nie zagłodzi sie na pewno sam z siebie chociaz moj to to akurat dziwny jakis - jak mnie nie ma w domu to nawet wody nie ruszy chocby 30 stopni było :roll: a poszedł do hotelu na pare dni to ponad połowa tygodniowej porcji przeszło została - widac było ze skubał tylko jak go juz przycisneło (pomijajac ze sobie "łozko" wypatroszył :diabloti: ) ale jadł - takze nie ma co kombinowac z karmieniem z reki ;)
-
Zmęczyłam ONka :evil_lol: i przezyłam :diabloti: pomijając ze jestem przemoczona bo taka ulewa ale buras padł jak zabity :lol: Aaaa, i chwalimy sie - wystartował do B.pies a burasek wykazał sie inteligencją i na jedno słowo (powtorzone 2 razy :oops: ) wrócił do mnie i zlał "kolege" zupełnie :multi: ale nic to, pracujemy nadal i bedzie jeszcze lepiej - kwestia czasu mam nadzieje :cool3: Normalnie dumna jestem z niego - w koncu sie fajnie rozumiemy i czesto jest tak ze nie musze mu nawet nic mowc, bo wie jak sie zachowac i co zrobić - chyba pierwszy raz w zyciu mam takiego psa co tyle wyczuwa i tak szybko sie uczy.
-
[quote name='lisica']Ja na swojego wołam różnie, Malutki, Hamratelka, Misiaty, czasami Łajzo, ale ostatnio jak byłam nad oderką, to lazł facet i się wywalił a ja w tym czasie swojego odwoływałam od zaliczenia kolejnej kałuży ( na koncie miał tego dnia 3) i się dre „ Jak leziesz Łajzo, po trawce, Gamoniu”[/quote] łosz, myslałam, ze sie zleje ze śmiechu :megagrin: :megagrin: :megagrin:
-
Borys był Borysem no i tak mu zostało - nic nie zmieniałam ale jakbym miała dziada nazwac jakos to sama nie wiem :roll: zwykle wołam na niego "chłopie" (niezły jest ubaw bo sie zawsze faceci oglądaja - myślą ze do nich pewnie jak tak krzykne np."chłopie, idz bokiem, nie zastawiaj całego przejścia" :evil_lol: ) poza tym "buras", "pierniku jeden" :oops: i takie tam ale ciiii...