-
Posts
33916 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Maupa4
-
Spineczka (11 tygodni). W Nowym Domku Wcina Hamburgera:)) (s. 38)
Maupa4 replied to anielica's topic in Już w nowym domu
tak, tak, prosimy o kilka nowych wieści co u malutkiej :razz: -
[Wieluń]Pluto (sznaucer olbrzymi) pies z bajki - we własnym DOMU! :)
Maupa4 replied to MałGośka's topic in Już w nowym domu
No to zostałam przegłosowana :evil_lol: Przy okazji, podbijam ! -
[Wieluń]Pluto (sznaucer olbrzymi) pies z bajki - we własnym DOMU! :)
Maupa4 replied to MałGośka's topic in Już w nowym domu
Mi tam przypomina briarda :p -
Gapcia już szczęśliwa-warto wierzyć i czekać!!!
Maupa4 replied to deszczowa's topic in Już w nowym domu
[quote name='ania14p']Maupo4, a może Twoich pokojowo nastawionych do świata psiaków ktoś musi pilnować?[/quote] Żebym ja miała domek z ogródkiem ... to rzeczywiście fajnie by było - Gapcia pilnująca stada prosiaków ... :diabloti: ale niestety ... tym bardziej że z Monarem robi się mało ciekawie i musi być spokojnie, nie ruchliwie a Gapcia to już "mały żywiołek" ... jutro wpłacam "haracz" na Gapciowy hotelik ... tylko tak możemy pomóc -
[quote name='loozerka']a ja tez chcialam powiedziec, ze mimo skierowania postu wyłacznie do akuchy :mad: ośmieliłam sie doczytac te mrożącą krew w zylach historie... [/quote] ojjj ... to nie tak post nie był skierowany wyłącznie do Akuchy tylko ... u nas to już tak jest że długo, długo, długo jest fajnie, cukierkowo i duuużo zdjęć (i wtedy ja czytam sobie - dumna a jakże - wszystkie wasze sympatyczne, dopingujące "wpisy"), a potem nagle ... łup i jakiś dramat i to taki na prawdę konkretny dramat - zaglądam ... a tu cisza :mad: ... rozumiem że ciężko jest pocieszać w takiej sytuacji i nie bardzo wiadomo co napisać (sama mam parę takich właśnie wątków na PwP, które właściwie tylko czytam - nie piszę ale zaglądam codziennie albo piszę niewiele i tam czasem też robi się tak "mało ciekawie" i sama mam dylemat: pisać - nie pisać, a jak napisać to co ... żadne słowa i trudno sklecone przeze mnie zdania tak jakoś wydają mi się mało pasujące :oops: ) ... jednak sama widzę że w ciężkich chwilach (a u nas teraz znowu tak było) bardzo potrzebne są te wszystkie Wasze posty ... ja wiem że Wy czytacie i pewnie tak jak i ja (na tych "moich" wątkach) myślicie "co tu napisać ?" ... chyba trzeba pisać "cokolwiek" - to bardzo pomaga - mnie pomogło ... wiem że nie byliśmy sami a dlaczego napisałam że dla Akuchy ... bo Akucha to taka "pierwsza odważna" ;) ... z Monarem jest dzisiaj ok - tak na "oko" bo przecież nie wiemy co dzieje się w środku ... jutro robimy te zalecone badania i zobaczymy co udało nam się osiągnąć ... Doktor W. powiedział, że spróbujemy podawać mu lekarstwa na "rozrzedzenie", tylko lekarstwo musi być wchłaniane dopiero w jelitach i musimy znależć takie którego nie będziemy musieli "dzielić" (musi do środka i do końca dotrzeć w "osłonce" bo rozwalono nam przy okazji wątrobę) na koniec żeby zamknąć temat szpitalny ... za pobyt Monara zapłaciłam 242 zł (14 godzin pobytu i pięciokrotna sugestia żeby uśpić), doktor W. za uratowanie życia Monara "zażyczył" sobie 5 (pięć) zł ... w poniedziałek powiedział tylko: " niech pani już idzie, policzymy się jutro", a we wtorek: "nooo dobra niech będzie 5 złotych - no co ja tam zrobiłem" :oops:
-
[quote name='Aga_Mazury']przepraszam co znaczy "zmłócili się" z Migotką?:razz: ja że się nie odzywam to nie znaczy, że nie czytam i nie czuwam :siara: no nie wiem tylko czy mój nic nie wnoszący wpis nie jest zabronionym hopaniem przez forum od dzisiaj[/quote] co to znaczy że zmłócili się ?? to znaczy że przeprowadzili totalną wojnę zaczepno-obronną połączoną z wzajemną kradzieżą zabawek ... :cool1: ja wiem że czuwasz ... czuwasz bo boisz się o swoją ulubienicę, której mi nie chciałaś dać ... :eviltong: ...:mad: ...:evil_lol: co do ostatniej kwestii - muszę poczytać o zakazie hopania ale czy on nie miał dotyczyć PwP ... my niby jesteśmy na PwP ale w "dziale" szczęśliwie zakończone adopcje - tu też nie wolno pisać ?? Myślałam o "przerzuceniu" nas do Fotoblogów, ale ... tam z kolei straszą "skracaniem wątków" i "wyrzuceniem w niebyt prehistorycznych wpisów"...:bigcry:
-
dla Akuchy - wiernej czytelniczki - ciąg dalszy ... już taki na prawdę szybciutki :diabloti: efekty "rozrzedzania" było już widać w drodze powrotnej do domu - Monar w samochodzie zaczął z zainteresowaniem oglądać świat za szybą ... po powrocie i szybkochwilowym dopieszczeniu reszty zwierzyńca musieliśmy już tylko "dotlenić" Monara przez pół godziny na "trójce" i półtorej na "jedynce" ... po pierwszym tlenie Monar zaczął chodzić po całym mieszkaniu, szukać wody (niestety wydzielanej) i wszystko sprawdzać ... a ja wyrodna właścicielka pozwoliłam sobie na 4 godzinny sen (oczywiście z przerwą na sprawdzenie czy wszystko ok) ... wtorek miał być dniem obserwacji z koniecznością udania się na oględziny do doktora W. oraz o 18.00 na pobranie krwi do badań - wyniki oczywiście miały być przed 21.00 no bo ciężki przypadek ... no i oczywiście były ale dopiero dzisiaj o 10.30 ... wyniki jak wyniki - mało ciekawe ale jak zwykle u nas jest powód do radości ... zaliczyliśmy 1,5 godzinną kroplówę w celu dalszego "rozrzedzania" jutro znowu idziemy na przegląd do doktora W. a w piątek dr Niziołek zalecił poranne badanie krwi, popołudniowe przedyktowanie wyników i wieczorne kolejne "rozrzedzanie" połączone najprawdopodobniej z kolejnym "upuszczaniem i dopełnianiem" ... na razie jest w miarę dobrze - Monar chodzi, bawi się, pije, je, pilnuje swoich zwierzaków (nikt nie ma prawa podejśc do jego królików i koszy), "zmłócili się" z Migotką, chce wychodzić na spacery ... a ja ... a ja ledwo żyję - podam jeszcze Monarowi tlen i chyba ... pójdę spać ;) ...
-
to nie stopniowanie napięcia tylko ... bardzo napięty grafik domowego szpitala ;) dla rozluźnienia atmosfery - dzisiaj przy podawaniu Monarowi tlenu ... ustawiła się długa kolejka chętnych - każdy chciał "coś takiego", no bo niby dlaczego Monar ma coś czego oni nie mają ... :roll: ale wracając do dalszego ciągu ... zostawienie Monara w szpitalu pozwoliło nam na "psychiczne opanowanie sytuacji" (teraz tak piszę ale w poniedziałek rano wcale nie byłam taką "siłą spokoju"), rozważenie wszelkich wątpliwości (stale w głowie miałam przykazanie mojego weta - nie zostawiać psa w szpitalu !!) i możliwość jakiegokolwiek zadziałania ... pan doktor ze szpitala zadzwonił tak jak obiecał (o 8.30) z informacją, że Monar przeżył noc (noc jak noc ale 3 i pół godziny to tak) ale rokowania są bardzo kiepskie ... kiepskie rokowania to my mamy od momentu zdiagnozowania tetralogi Fallota ale przecież to nie powód żeby się poddawać i odpuszczać sobie dostałam zgodę na widzenie ale dopiero w godzinach "odwiedzin" (wcześniej nie bo będzie pani przeszkadzała a on i tak leży pod tlenem i ma podłączoną kroplówkę i poza tym jak on panią zobaczy to znowu się zdenerwuje) wezwałam na pomoc Lavinię ("pojedziesz ze mną - poooprooooszęęę") - wpuszczone zostałyśmy z półgodzinnym pośllizgiem ... podziękowano nam po pół godzinie ... dzięki przytomności Ciotki L uzyskałyśmy przyrzeczenie że jeżeli będą wyniki badań krwi klinika skonsultuje się z dr Niziołkiem czyli lekarzem prowadzącym bo tak jakoś nie do końca wierzyłyśmy w zatrucie, raczej stawiałyśmy na zagęszczenie krwi ... po powrocie w okolice domu uznałam, że jednak nie zaszkodzi jak udam się do siebie do lecznicy i poinformuję co się stało i co zrobiłam i czy dobrze zrobiłam ... po zdaniu chaotycznej relacji lekarzowi, który miał dyżur usłyszałam: " COOOO ?!?! Mówiłem NIE ZOSTAWIAĆ w szpitalu !!! NIGDY !!! Już dzwonię do Wiesia !!! " ... nie będę opisywać "burzy mózgów" na lini: doktor W., Doktor K., pani M. (czyli ja ;) )... stanęło na tym że mam zabrać Monara ze szpitala i migiem udać się do doktora Wiesia czyli mojego "lekarza domowego" ... ("mig" miał polegać na tym żebym przewiozła Monara z jednego końca miasta na drugi co w przypadku Wawy nie jest łatwe ;) ) ... po wyjściu z mojej kliniki w lekkim szoku zadzwoniłam do Lavinii i powiedziałam: "oni mi kazali zabrać Monara ze szpitala ... co ja mam robić" - nie powiem żeby ta moja "światła" myśl została w 100% dobrze zinterpretowana - w odpowiedzi usłyszałam: "ale ktooo ??"... w skrócie: podjełam decyzję że zabieramy Monara po otrzymaniu wyników badań, konsultacji telefonicznej z dr Niziołkiem co mamy dalej robić, jedziemy na drugi koniec miasta i tam robimy to co nam zostanie zlecone - tak jakoś dziwnie czułyśmy że zatrucie nie będzie zatruciem tylko okaże się zagęszczeniem krwi kwalifikującym się do "rozrzedzenia" ... w klinice byłam przed 15.00 (bo taką godzinę uznaliśmy za "rozsądną" żeby wszystko zgrać - dwie godziny Monar pod opieką, tlenem i kroplówką; doktor W. dociera do lecznicy gdzie w poniedziałek przyjmuje i przygotowuje się na każdą ewentualność, gdzie tą ewentualnością jest oczywiście rozrzedzenie krwi) i ... jak się okazuje wszystko może się "posypać" mimo szczerych chęci ... "wysypał" nas ... brak wyników badań krwi Monara - mogę nie komentować? ... a właściwie skomentuję - nie rozumiem jak nie można zrobić w pierwszej kolejności badań psa, który leży w stanie prawie agonalnym pietro niżej, jak można "odpuścić" sobie podstawowe badanie, które może uratować życie, jak można spierać sie z włascicielem że to co mówi nie ma sensu nie mając na to żadnych potwierdzeń ... na wyniki czekaliśmy do 15.30 ... nie muszę chyba pisać co było "napisane" ? ... krew tak gęsta że właściwie nie ma konsystencji płynu ... oczywiście czekając na wyniki zostałam kilka razy "pouczona", przekonywana i tym podobne ... i na koniec dowiedziałam sie że "rozrzedzenia krwi nikt nie wykona bo ... to zabieg, który może się zakończyć śmiercią" i najlepiej żebym albo zabrała Monara albo go uśpiła; jezeli go bede zabierać to muszę podpisać papier że zabieram go na własne żadanie i jestem świadoma że muszę mu wykonać "rozrzedzenie" krwi natychmiast bo jak nie to przyczynimy się do śmierci psa ... pięknie ... tylko wiecie że w tym wielkim mieście nikt nie chciał wykonać tego nieszczęsnego zabiegu "rozrzedzenia" krwi ... nikt oprócz mojego domowego weta ... a jak nieświadomie "postraszyłam" doktora W. jaki to skomplikowany i niebezpieczny zabieg to ... i on przez chwilę zaczął się zastanawiać czy i on podoła ... no bo jezeli żaden specjalista nie chce tego zrobić to on da radę ?? doktor W. dał radę ... :multi: nie będę opisywać tragikomicznej sytuacji kiedy zaryczana pani M. z Monarem (w stanie ustabilizowanym ale złym i nierokującym) pojawiła się w lecznicy na drugim końcu miasta ... a doktor W. powtarzał "ale teoretycznie to przecież jest prosty zabieg - muszę "upuścić" trochę krwi i na to miejsce wprowadzić kroplówkę ... co tu jest zagrazajacego życiu, którego praktycznie już nie ma" napiszę w skrócie - jakby ktoś nas ogladał i podsłuchiwał to uznałby nas za czwórkę wariatów z psem :evil_lol: ... zabieg się udał ... według mnie nie jest skomplikowany tylko wymaga chęci i "niebania" się - zastanawiam się tylko: co ja zrobię jak "mój doktor W." pójdzie na emeryturę ... krew udało się rozrzedzić co prawda minimalnie ale to minimum pozwoliło Monarowi żyć ... cdn
-
Karolina kazała mi napisać prawdę ... [quote name='lavinia'] ale napędził nam stracha, że ho ho[/quote] ... w nocy z niedzieli na poniedziałek Monar zaczął umierać ... właściwie nic nie zapowiadało tego co się wydarzyło, ale czasem tak bywa, że mimo tego iż brak jakichkolwiek oznak - wie się, że coś jest nie tak i trzeba coś robić natychmiast nie odwlekając tego nawet o 5 minut ... zaczęło się niewinnie ... rano zwymiotował pianą (teraz będzie opis "znaków" że macie - to tak na przyszłość - doczynienia z niewydolnością serca a nie np. niestrawnością bo "coś zeżarł na spacerze" ;) ) ... poszedł na spacer, jeść nie chciał (ale co wymagać jeżeli "coś mu leży na żołądku"), pobawił się, napił się, położył się - normalka ... żadnych duszności, omdleń, zasłabnięć po trzech godzinach znowu zwymiotował pianą (ale żadne tam ogromne ilości) - i nagle taka jakaś dziwna myśl "moment a dlaczego on rzyga pianą a nie jedzeniem, przecież wczoraj normalnie jadł" ... poszłyśmy do weta (bardziej tak dla "czystego sumienia" niż dlatego że coś się dzieje) wywiad chorobowy został przeprowadzony "na wszelkie możliwe warianty": kiedy, co, jak i dlaczego; było, nie było;ale może albo nie może, itp, itd - Monar został obmacany i obsłuchany ... NIC - nic co mogłoby sugerować jakiekolwiek problemy, zaaplikowano dwa zastrzyki (rozkurczowy i antywymiotny - tak żeby ze względu na serce "nie nakręcał się" i nie obciążał dodatkowo) ... zalecenia: dawać pić ale mało, nie karmić ... NORMALKA ... i na koniec przy wyjściu usłyszałam ... "ma pani do mnie komórkę? jakby było coś niepokojącego to dzwonić" - co może być niepokojącego przy "dwóch rzygach" ? tylko właścicielka "wariatka" ;) niedziela mijała leniwie - nic się nie wydarzyło ... wieczorem gadając z Akuchą powiedziałam że dzisiaj (a właściwie od tygodnia) mam "lenia" bo nic się nie dzieje ... miałam iść spać bo jutro poniedziałek ale ... a to jeszcze papierosek, jeszcze kaweczka, jeszcze może ze dwie strony książeczki ... Monar spał sobie grzecznie (no ale co robią wszystkie porządne psy w środku nocy ?) ... ale tak jakoś coś mnie gdzieś tam w środku ... "a co ty taki grzeczniutki ?" ... no to jeszcze papierosek, jeszcze kaweczka i jeszcze strona książeczki ... jednym okiem książka, drugim okiem Monar - niby wszystko normalnie ale tak jakby coś nie tak ... więc jeszcze raz: papierosek, kawa i jeszcze raz do Monara: patrzy tak "trzeźwo", oddycha spokojnie, leży spokojnie, ogonkiem zamerdał, gadasz do niego - strzyże uszkami i nagle ta myśl ... "o matko !! On umiera" ... w psim szpitalu byliśmy ok 1.30 i ... i wiecie co ? choćbyście wiedzieli o chorobie swojego psa wszystko, to i tak okazuje się że ktoś inny ma rację - możecie mówić że to i tamto, że tego nie wolno a trzeba zrobić coś innego to i tak nie macie racji, możecie prosić o zrobienie tego czy tamtego a i tak możecie tylko prosić - Monar został przyjęty z diagnozą silnego zatrucia pokarmowego ... ze szpitala zostaliśmy wyproszeni o 5 rano ... nie mogłam zostać przy Monarze, nie pomogły tłumaczenia że on nie może się denerwować, że on się boi lekarzy i wszystkich zabiegów, że on zawsze musi mieć w takiej sytuacji przy sobie Monę bo inaczej dodatkowo się "nakręca" a w jego przypadku jest to absolutnie zabronione ... c.d.n.
-
[quote name='lavinia']... a jak mój czarny diabełek ma się dziś po południu ?? [/quote] nooo ... na to co było to ... bardzo dobrze - chodzi, wskakuje na swój fotel, pije po 25 "chlipów" co pół godziny i ... jest głodny (zjadł 8 maleńkich kawałków mięsa - więcej nie wolno) ... merda ogonem :multi: byliśmy pokazać się panu doktorowi - Monar nie uciekł :multi: ani nie dostał duszności :multi: ... pozwolił obejrzeć swoją łysą szyję, sprawdzić zamocowanie wenflonu i jak usłyszał "do domu" to szybciutko opuścił gabinet a potem ładnie poprosił: "na rączki" i ... na "rączkach" wrócił do domu rezolutnie rozglądając się na boki ... ;) myślę że wieczorem "wyszorujemy" chłopaka żeby ... no wiecie - pozbyć się "brzydkiego" zapachu i przykrych wspomnień
-
[quote name='akucha']... czy dzieje się coś zlego? Nie straszcie!!![/quote] Tak króciutko napiszę ... działo się bardzo źle ... teraz sytuacja jest na razie opanowana ... ok. 18.00 robimy kolejne badania i jak będą wyniki (pewnie - jak zwykle na cito - dopiero jutro koło południa) będziemy wiedzieć czy się udało ... na razie wszystko wygląda na to że jest w miarę ok ... ale jak jest na prawdę dowiemy się jutro ... Monar jest słaby ale już sam chodzi, sam oddycha, sam pije, zobaczymy czy będzie chciał sam jeść [SIZE=4][COLOR=red][SIZE=2][COLOR=black]... [SIZE=3]teraz [/SIZE][/COLOR][/SIZE][/COLOR][/SIZE]odpoczywa po niedzielno-poniedziałkowych "atrakcjach"... dziękuję Lavinii że była z nami przez cały wczorajszy dzień, akceptowała moje czasem mało zrozumiałe decyzje, wykonała "miliony" telefonów abyśmy mogły tak wszystko zorganizować żeby się udało ...:Rose:
-
czy ja też mogę być spokojna że sumienie mnie nie zagryzie ?? lenia mam już od tygodnia i na dogo się nie ujawniam (mój wątek odpłynął w chwilowy niebyt)
-
Gapcia już szczęśliwa-warto wierzyć i czekać!!!
Maupa4 replied to deszczowa's topic in Już w nowym domu
A ja wpłaciłam dzisiaj kolejne pieniądze na Gapcię ;) -
Wyrzucone kilkudniowe szczenie-Radom-malenka Sonia ma juz swoj domek!!!!
Maupa4 replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
Zdjęcia z nowego domku są na wątku "Dzieci z Szuflandii. Wszystkie pokochane" ;) -
Spineczka (11 tygodni). W Nowym Domku Wcina Hamburgera:)) (s. 38)
Maupa4 replied to anielica's topic in Już w nowym domu
[quote name='Tiger'] ADA napisała, że w środę ma pokazać ew. domkowi Spinki zdjęcia ...... Więc czekamy......:lol:[/quote] ADA jutro się odezwie ... [COLOR=gray]powaliła ją grypa ... [/COLOR][COLOR=black]a jak nie da rady sama to ja "wyciągnę" od niej informacje i napiszę.[/COLOR] -
Niewidoma Rudzia juz czuje zapach DOMU :) :) :) Udało sie Rudzi!
Maupa4 replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Zupełnie jak moja Migotynka ... tylko większa, starsza i ma oczka, które nie widzą ... [COLOR=gray]bo moja Migotynka nawet nie ma oczu.[/COLOR] [IMG]http://images22.fotosik.pl/3/2886104870dbf831med.jpg[/IMG] -
[quote name='oktawia6']ale co do strojów to rewia ziomowo/wiosenna?:eviltong: :cool3:[/quote] Nie Oktawio - to chory, rozwalony, zdeformowany kręgosłup .... Mona od jesieni do wiosny powinna chodzić w ubraniach ... i to nie tylko na spacery. Jeżeli jest chłodniej albo wilgotno MUSI być "ubrana" i w domu. Nie chciałam wierzyć w "takie cuda" jak usłyszałam diagnozę weta w kwietniu zeszłego roku ale ... niestety to prawda. I tak powstała kolejna ikona mody i prowokacji - Monis Hilton ... :diabloti:
-
[CENTER][SIZE=6][COLOR=seagreen]Twarze naszych bulw...[/COLOR][/SIZE][/CENTER] [CENTER][SIZE=5][COLOR=blue][B]Monarek[/B][/COLOR][/SIZE] [IMG]http://images20.fotosik.pl/95/cdfe85e55ea0af70.jpg[/IMG] [IMG]http://images20.fotosik.pl/95/a53b5be8584848a6.jpg[/IMG] [IMG]http://images21.fotosik.pl/25/f656fc195f4e82ae.jpg[/IMG] [B][SIZE=5][COLOR=blue]Killer[/COLOR][/SIZE][/B] [IMG]http://images21.fotosik.pl/25/88fe07ee471f5b1e.jpg[/IMG] [IMG]http://images20.fotosik.pl/95/bbbf84736d0355f2.jpg[/IMG] [IMG]http://images20.fotosik.pl/95/1452c5341c05d7a3.jpg[/IMG] [B][SIZE=5][COLOR=blue]Perz[/COLOR][/SIZE][/B] [IMG]http://images20.fotosik.pl/95/07fd0ae09234adf9.jpg[/IMG] [IMG]http://images21.fotosik.pl/25/b431166c6481bffe.jpg[/IMG] [IMG]http://images20.fotosik.pl/95/0fdf74133623333f.jpg[/IMG] [B][SIZE=5][COLOR=blue]Mona[/COLOR][/SIZE][/B] [IMG]http://images20.fotosik.pl/95/4169c96baadaa981.jpg[/IMG] [IMG]http://images21.fotosik.pl/25/7f3e209852f261f2.jpg[/IMG] [B][SIZE=5][COLOR=blue]Maja[/COLOR][/SIZE][/B] [IMG]http://images21.fotosik.pl/25/cbee069339306194.jpg[/IMG] [IMG]http://images21.fotosik.pl/25/c898543ce5428571.jpg[/IMG] [IMG]http://images20.fotosik.pl/95/7f125587fb01fb66.jpg[/IMG] [IMG]http://images21.fotosik.pl/25/d7bfc6f43ee8c14e.jpg[/IMG] [IMG]http://images20.fotosik.pl/95/294c3236168762da.jpg[/IMG] [B]I to by było na tyle...;) [/B] [IMG]http://images20.fotosik.pl/95/e530e425733b05db.jpg[/IMG] [B][SIZE=5][COLOR=#0000ff][/COLOR][/SIZE][/B] [/CENTER]
-
My też napewno będziemy, tylko nie wiemy z jaką liczbą buldogów :cool3:
-
[CENTER][B][SIZE=3]123.[/SIZE][/B] [/CENTER] [B]Autor: Maupa4 Modelka: Maja[/B] [CENTER][SIZE=3][B]"No i kto ma większy język?! "[/B][/SIZE] [/CENTER] [CENTER][IMG]http://images21.fotosik.pl/23/82815dcb2dd14dbf.jpg[/IMG] [LEFT]_______________________________________________________________ [CENTER][B][SIZE=3]124. [/SIZE][/B][/CENTER] [/LEFT] [/CENTER] [B] Autor: Maupa4 Modelka: Maja[/B] [CENTER][SIZE=3][B]"To się nazywa gibkość"[/B][/SIZE] [/CENTER] [CENTER][IMG]http://images21.fotosik.pl/23/7704abb0cd91736e.jpg[/IMG] [LEFT]________________________________________________________________ [CENTER][B][SIZE=3]125. [/SIZE][/B][/CENTER] [/LEFT] [/CENTER] [B] Autor: Maupa4 Modelka: Maja [/B] [CENTER] [SIZE=3][B]"No i mówię Ci - ona miała taaaki długi język" [/B][/SIZE][/CENTER] [CENTER][IMG]http://images21.fotosik.pl/23/d51911a7e38a3d8d.jpg[/IMG][/CENTER]
-
Odwiedziny Groszka [IMG]http://images21.fotosik.pl/20/8fb425bda44658d3.jpg[/IMG] [IMG]http://images21.fotosik.pl/20/c7405cfe725175eb.jpg[/IMG] [IMG]http://images21.fotosik.pl/20/a7bec9720502ffdd.jpg[/IMG] [IMG]http://images20.fotosik.pl/90/8d9814564d0798fa.jpg[/IMG] [IMG]http://images21.fotosik.pl/20/63c751d58da50d80.jpg[/IMG] [IMG]http://images20.fotosik.pl/90/948d500cbf98af59.jpg[/IMG]