Pamiętajcie dziewczyny "smród rzecz nabyta".
W zeszłym roku walczyłyśmy o życie naszego briarda z rakiem płuc (nieoperacyjny). Mogłysmy mu tylko przedłużyć życie, ale tylko godnie - bez żadnej męki...
Z każdym tygodniem było coraz gorzej... Przestawało funkcjonować coraz więcej organów - lecząc jedno , niszczyło się coś innego.Były tygodnie, ze trzeba było wychodzić co 2 godziny na dwór, a i tak zdażało mu się załatwić w domu...
Pamiętajcie podłogi można umyć, ubranie uprać itp.
Ale ostatnie wakacje jakie z nami przeżył były najwspanialszymi - mimo ciągłego sprzatania i prania...