Jump to content
Dogomania

konfirm31

Members
  • Posts

    12534
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by konfirm31

  1. Przerobiłam ogłoszenie Aresa na OLX z Ciechanowa, na Skierniewice. Przed wyjazdem na działkę, wyróżnię je na miesiąc.
  2. Dzisiaj psy niezadowolone, bo spacer był tylko po mieście i na smyczy. Cóż, taki klimat ;) - mokro ...... Jutro będzie jeszcze gorzej, bo będą długo siedzieć same w domu, jako że jedziemy pod Sochaczew, po Małą. A we wtorek , oboje z TZtem nawiązujemy bliskie kontakty z miejscową Służbą Zdrowia i znowu będzie tylko "oszukany" psacerek ;)
  3. Faktycznie, wygląda ciekawie. Ale takie dopiero do postawienia, to trochę ryzykowne.......A jak deweloper zbankrutuje?(tfu, tfu)
  4. Dzielna Kredka :). Zazdraszczam podziwiania pól tulipanowych :) i przesyłam życzenia dla TZta :) Kocham psy niepolujące :) i cieszę się, że właśnie takie mi się trafiły . Nasze dwie poprzednie ONki, potrafiły się zapędzić gdzieś w las za zwierzyną. Nie było to komfortowe, ani dla zwierzyny, ani dla nas. Na szczęście, nigdy niczego nie upolowały, ale pamiętam to nerwowe czekanie na ich powrót. Pierwsza ONka, była polująca(=tropiąca), ale w 100% odwoływalna, chociaż to właśnie ona w młodości zabiła małego zajączka :( - za późno zauważyłam......... Oduczanie? Chyba tylko obroża elektryczna :(. Brzmi koszmarnie, ale ponoć skuteczne..... http://www.easypet.pl/Artykul-73.aspx
  5. Też tak myślę. W ten sposób, sterylizuje się bezdomne kotki i po dwóch dobach, wypuszcza na ulicę.
  6. Tu na szczęście, ludzie są łagodniejsi :). Myśmy na nich wleźli, więc musieli zareagować. Szczekająca na nich głośno Lerka, wyraźnie ich rozbawiła
  7. Rozmawiałam dzisiaj z dawnym Panem Aresa i pokazałam mu zdjęcia hotelowe. Bardzo się ucieszył, że pies ma tak dobrze i że nawet ma takiego dużego (owczarek) kolegę :).
  8. Kolejny dzień ze spacerem po lesie. I co? na Grzance, na ścieżce edukacyjnej, spotkaliśmy samochód ze Strażą Leśną. No, bo to miejski, ale - las :( . Państwowy, więc pilnowany. Poproszono nas o przypięcie psów - cóż było robić :( - przypięliśmy. Jedyne lasy bez straży, to tz chłopskie lasy w okolicy naszej działki. Tam żadnej straży - nie uświadczysz. Wiem, że pies może stanowić zagrożenie dla leśnej zwierzyny. Ale Bliss ma zero instynktu łowieckiego(z wyjątkiem kotów w mieście), a Lerkę interesują w lesie tylko myszy. Al pies, to pies :(
  9. Wspaniała wiadomość :). Dwa pieski i jedna sunia(czarna), mają już swoje domy, zaaprobowane(bliscy znajomi) przez Panią Małgorzatę :). Dużo szczęścia życzę maluszkom i ich Ludziom. Mam nadzieję, że pozostała dwójka, też szybko znajdzie domki. Dzięki, Pani Małgosiu :). Jesteśmy umówieni z Panem na poniedziałek na 9 rano. Jedziemy z Nim (i moim nieocenionym TZtem jako kierowcą), po odbiór Małej z DT dla Szczeniąt, gdzie sunia przebywa przez weekend po wyjściu z lecznicy. Sunia została zoperowana metodą małego cięcia i ma założony szew śródskórny, rozpuszczalny. Nie ma obawy o rozlizanie rany, jej zakażenie, ani też konieczności noszenia ubranka czy kołnierza - tak powiedziała Pani Małgorzata.
  10. Bardzo się cieszę, że Ares zachowuje się przyzwoicie ;) . Że będzie wpatrzony w Pana Pawła - przeczuwałam. On zdecydowanie preferuje mężczyzn. Nie macie pojęcia, jaka to radość widzieć wolnego Aresa, na trawie, razem z innymi psami. Dla tego samego widoku - było warto :)
  11. No, to czekam na relację z wycieczki do Dyszobaby :). Przy okazji, warto zwiedzić Różan.
  12. Bliss macam, ale kleszczy nie wymacuję. Teraz, nawet i ogon jej sprawdzam. Zabezpieczona jest Bravecto i Fiprex spray. I obrożą Pess - ale ta ostatnia, mało skuteczna. Lerka - tylko Fiprex spray, ale ją łatwo sprawdzić - mała i gładkowłosa. Przed wejściem w las, spryskamy siebie i psy OFFem. Za obrożę - dziękuję :) . Pewnie prędzej czy później, kogoś w nią ubiorę. Oby - później ;)
  13. Procesy zapamiętywania i zapominania, przeplatają się wzajemnie. Z wiekiem, te drugie zaczynają przeważać ;).
  14. Wczoraj Mała miała sterylizację. Pewnie ją będziemy odbierać w poniedziałek. Świeci słońce, więc jedziemy na działkę, zobaczyć czy miejscowe sosny puściły już odpowiednie pędy na robienie syropu. Jeśli tak, to z urobkiem wrócimy do domu i będę go przerabiać. I może całą zabawę powtórzymy i jutro ;).
  15. Witaj, Xibalbo i Cancer :). Już otwarte. Dzięki, że przyszłyście. Dziewczyny, podziwiamy się wzajemnie :) . Każda z nas robi tyle, ile w danej chwili może, chociaż czasem traci rozsądek i....robi więcej :) Ale - czy istnieje "rozsądna" miłość?
  16. Masz rację, Wiesiu - leśne duszki. Najpierw pisałam, potem wklejałam Roślinki w kolejności to: Gwiazdnica wielkokwiatowa - piękna, elegancka, rodzona siostra utrapionego chwastu - gwiazdnicy pospolitej - http://www.szynwald.pl/images/stories/przyroda-ros-zielne1/Stellaria-media.jpg, potem oczywiście niezapominajka, gajowiec żółty(dawniej jasnota żółta), konwalia - jeszcze głównie liściasta, bodziszek - rzecz jasna - leśny i przetacznik perski, czyli tz "żabie oczko" (od kiedy żaba ma takie niebieskie oczy ;) )? Na okrasę dąbrówka rozłogowa :) i fiołek leśny - czyli Viola silvestris (słodsza niż wszystkie róże;) ) Na studiach, miałam systematykę roślin i ganiałam po chaszczach z kluczem do oznaczania roślin. Potem, wszystkie te mądrości zapomniałam, ale na emeryturze, zaczęło mnie męczyć, że nie wiem, co to jest to coś, co tu rośnie? no, to sobie trochę przypomniałam. Teraz - znowu zapominam.....
  17. Kasiu, Ares już ma swój wątek. Zapraszam :) http://www.dogomania.com/forum/topic/146845-ares-czyli-nie-unikniesz-przeznaczenia/
  18. Ja na szczęście jeszcze nie miałam takich przeżyć i wcale ich nie pragnę. Bliss jest zdecydowanie niepolująca, a Lerka, poluje tylko na myszy - bezskutecznie :)
  19. No, niezłe ceny :(. Gdyby jeszcze była gwarancja znalezienia dobrego domu........;)
  20. Przeniesione z Bezdomniaków makowskich Wydatki 1. Buda dla Aresa 19.03.2015 - 215 zł + 30 zł transport = 245 zł (obecnie u Mazowszanki) - pokryta z bazarku Mazowszanki, darowizny od Domku Randy i od waldi481 - dziękuję :) *****************************************************************Aktualnie na minusie************************** Inne 1. Tabletki na robale - 12 zł 2. Obroża - 10 3. Smycz - 10 4. Adresatka - 4,5zł 5. Obroża p. kleszczowa Pess - nieskuteczna ;( - 7,50 6. Krople p. kleszczowe - 50 zł - do podziału z innym psem w Hotelu - tj 25 zł 7. Taksówka(dojazdy do TGPP) - 10 zł x3=30zł --------------------------------------------------------------------99,0zł Dojazdy własnym autem i karma - nie liczone Leczenie babeszjozy - 105 zł(koszt leków - imizol, steryd, antybiotyk 2x) Transport do Papryczkowa (łącznie z transportem suni i 5 szczeniąt do DT dla szczeniąt Judyta) - 260 zł razem (-)464 zł [attachment=12790:img054.jpg] Przychody 1. Ares dostał od Mazowszanki z bazarku http://www.dogomania.com/forum/topic/146545-zako%C5%84czony-rozliczam-mega-bazar-z-przetworami-troch%C4%99-ciuszk%C3%B3w-i-co%C5%9B-jeszcze/ furę kasy - 420,50 zł. ,więc teraz praktycznie jest bez zaległości finansowych ma tylko (-) 43,50 2. Dostał też cegiełkę od Xibalby - 10 zł Dług topnieje do 33,50 :) ******************************************** Wydatki cd Wyróżnienie ogłoszenia na OLX 13.05. 2015 - 5.99zł *********************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************************** Wydatki cd - od maja 2015 1. - 33,50 zł. z rozliczeń jw(przeniesienie) 2.Hotel maj 2015 - 350,00 zł. wpłata 27.05 2015 3. szczepienie p. wściekliźnie - 25,00zł. wpłata 27.05 2015 4.hotel czerwiec -pomniejszone o 60 zł nadpłaty w poprzednim miesiącu - 290zł wpłata26.06.2015 5.usługa weterynaryjna - kastracja -175zł wpłata 26.06.2015 6. hotel lipiec -350 zł wpłata 01.07.2015 7. hotel sierpień -350 zł wpłata 1.09. 2015 8. hotel wrzesień -350 zł wpłata 30.09.2015 9. Transport do Hoteliku u Murki -270 zł wpłata 30.09.2015 10. Szczepienie "wirusówek" + transport - 34,20zł wpłata 01.11.2015 11. odrobaczenie, Fiprex - -18,00zł wpłata 01.11.2015 11. hotel październik ( 02-27.10.2015) -312 zł wpłata 01.11.2015 12. Transport do DS (125 - 50 zł - płatne przez DS - dziękuję :) ) -75 zł wpłata 01.2015 Razem: - 2632, 70 (Stan na 01.11.2015) Przychody od 29 maja br. 1. Z pieniędzy z Bazarku Mazowszanki, przeniesione z Lerki bo AS zwróciła za sterylizację + 200zł 2. Z bazarku MarysiO. + 26 zł - bardzo dziękuję 3. Z bazarku Marysi O. - kolejny bazarek - kolejna wpłata - dziękuję Marysiu - +112, 50 zł :) 4. Od Mattilu w pażdzierniku - +100 zł - dziękuję :) 5. Z bazarku Marysi O - "Kolekcje' - +40 zł - dziękuję :) 6. Z bazarku Nutusi "Gadżeciarnia" - +237,15 - dziękuję :) 7. Z bazarku Nutusi "Książkowisko" - 181,50 - dziękuję :) 8. Z bazarku Mazowszanki "Mega Bazar z Przetworami" - 877,00 zł - dziękuję :) 9. Z bazarku Nutusi " Biżuteria z prawdziwych kamieni" - 466,14 zł - dziękuję :) Razem + 2240, 30 zł (stan na 27.11.2015) ***************************************************Saldo = minus 392,40 (stan na 27.11.2015) 10. Ares dostał z bazarku Mazowszanki 390zł i w ten sposób, jego zadłużenie , zniknęło całkowicie. Bardzo dziękuję Cioci Mazowszance za pomoc dla Aresa :) BILANS ZAMKNIĘTY :) Razem z Aresem, dziękuję Wszystkim za pomoc i wsparcie :)
  21. Nie wiedziałam o tym, ale widocznie od samego początku, byliśmy sobie przeznaczeni. Tak chciał LOS...... Historia Aresa i moja, zaczęła się w grudniu 2014r. Była zima, mróz i coś stale skomlało "na starych blokach". Poszłam tam z moja Panią Krysią - kopiuję swoje stare posty z wątku o Bezdomniakach Makowskich Napisany 06 grudzień 2014 - 20:40 Pomału dochodzę do siebie. Z psem, było nie lepiej, tylko gorzej. Kiedy byłyśmy półtora tygodnia temu, pies był uwiazany na sznurku przed komórką (?)pod którą wykopał sobie jamkę na pół pupy. Sznurek na szyi, przybity do budy, krótki. Teren malutki, obs....any , z furteczką. Byłyśmy, rozmawiałyśmy z rodziną właściciela, bo jego - nie było. Prosiłyśmy o dłuższe uwiazanie psa, no i o budę. Zima tuż tuż. Miało się zmienić na lepsze. Przyszłyśmy, było gorzej. Sznurek był taki krótki, że pies nie mógł się normalnie położyć , bo by się powiesił. Na szyi był ciasno zawiązany. Miska, widoczna na zdjeciu, jest poza zasiegiem psa....... Zadzwoniłyśmy do Pani z Urzędu gminy, ze stosownego referatu . Powiedziała, że zajmuje się tylko psami bezdomnymi, a ten - ma właściciela. Zadzwoniłam do Powiatowego Weterynarza - nieczynne - nikt nie odbiera. Zadzwoniłam do Malagos, porozmawiałyśmy. Zadzwoniłam na policję. Przyjechali. Spisali protokół z zastałej sytuacji. Dobrze, że koleżanka jest wolontariuszką,bo ja mogłam tylko mówić, że każdy obywatel jak coś takiego widzi, to ma prawo i obowiązek interweniować. Miałam pełne usta Ustawy o Ochronie Zwierząt i....żadnej legitymacji, a tego wyraźnie oczekiwała policja. Panowie z policji, byli bardzo pomocni i mili. Poszłyśmy z nimi na górę - gospodarz był, ale - nierozmowny. Znowu była rozmowa tylko z rodziną. Policja poprosiła o zabranie psa do domu. Zeszłyśmy. Policja pojechała. Przyszedł mój TZ z obrożą i ze smyczą. Nikt po psa nie zszedł. Pożyczyłam od sąsiadów nóż, weszłam na teren "ogródka "(?), odcięłam psa, nałożyłam swoją obrożę i zaprowadziłyśmy go na górę. Pies nie chciał tam zostać, chciał znowu wyjść z nami........ Zdjęcie fatalne, ale to z telefonu i już było ciemno Jutro idę tam z koleżanką(Pani Krysia - wolontariuszka), zobaczyć, co z psem, ew. przymocować go do tej komórki na dłuższej lince(rano polecę do sklepu i kupię), bo po ciemku, bez narzędzi i w kupach, było to niemożliwe (no i linki nie miałyśmy). Pani Krysia, da mu jeść i pić, da też piguły na robaki. Gdybyśmy miały go gdzie zabrać, to byśmy go nawet "wykupiły". Ale - nie mamy gdzie :(. Malagos pytała u swoich sąsiadów - maja dużą i....ciężką budę. Oddadzą za darmo(dziękujemy stokrotnie)'.Pani Krysia, szuka samochodu z przyczepą, albo - żuka. Bo idzie zima, a pies pewnie budy od właściciela - nie doczeka. A zima się spóźnia, ale z pewnością - przyjdzie....... Pies nosi dumne imię ARES :( ************************************************** Napisany 07 grudzień 2014 - 16:20 Dzisiaj byłam z drugą Panią Wolontariuszką - Marzeną. Przed blokiem, zastałyśmy psa. Poznał mnie, podbiegł się witać. Poszłyśmy z nim na górę, do mieszkania. Gospodarza - nie było - tylko rodzina. Zmieniłam psu obrożę na dobrze dopasowaną, dałam dwie smycze i łacznik, powiedziałam, że staramy sie o wypozyczenie budy. Pani Marzena, tłumaczyła, jak należy zajmować się psem i że pies , to przyjaciel człowieka. Ona zna dobrze tych ludzi i wie, jak wiele spraw wyjaśnić. Obiecałam, że przyjdę z tabletkami na robaki i z kroplami na pchły (kupię u weta po niedzieli). Zostawiłyśmy jedzenie dla psa. ************************************************************ Ares spowodował, że zapisałam się do TOZ (Oddział Warszawski), ukończyłam kurs i zostałam społecznym inspektorem TOZ Chodziłam do niego często, próbowałam zmienić jego życie tam na miejscu - niestety, nie udało się. Zimę,Ares przetrwał (na szczęście) w mieszkaniu, ale wraz z ociepleniem - wrócił pod ściankę. Cały czas widziałam i słyszałam, jak Ares szarpie się uwiązany na krótkim sznurku lub łańcuchu, najczęściej bez wody, skomlący, proszący o uwolnienie. Czasem na krótko odzyskiwał wolność i widywałam go, jak biega radośnie po okolicy i podbiega do mnie, a ja go drapałam za uszami. Szła mokra wiosna, a on znowu pod ścianką.....No to budę mu kupiłam. Będzie miał chociaż schronienie Niestety - buda z nieprzybitym przez właściciela dachem(zrzuconym przez skaczącego Aresa), za chwilę byłaby kolejną "ruiną", zdobiącą bezproduktywnie "przydomowy ogródek". Właściciel nie chciał/nie mógł, zabrać Aresa do domu, więc ten biedak uwiązany "na krótko" , tkwił tam na wygonie. Był spuszczany głównie na noc, a czasami "uwalniany" przez sąsiadów, którzy mieli dosyć jego zawodzenia. Nie miał najczęściej wody, schronienia - na dobrą sprawę- też nie. Tkwił we własnych odchodach. Wszystkim przeszkadzał. Ares nie był zagłodzony, nie był bity ani zastraszany. Kochał swojego Pana, a ten też go kochał, ale zbytnio się nim nie zajmował. Psem zajmowała się mama i bratowa i miały tego zajmowania się, serdecznie dosyć. I tak to trwało. Kolejnego mocno ciepłego dnia, Ares znowu był bez wody, buda nadal rozwalona, on na krótkim łańcuchu, oplatanym ciasno na szyi, bo "zdejmował obrożę, co ją pani dała...." Jako społeczny inspektor TOZ, mogłam wnioskować o odebranie psa ze względu na notoryczne naruszanie Ustawy o Ochronie Zwierząt: Art 4 ustęp 9, 11, 14,15; Art 9 ustęp1,2; Art 7 ustęp 4. Dokumentację miałam obszerną........Pies by wylądował w Schronisku(na koszt niewypłacalnego właściciela) i nie mógł by być wydany do adopcji, dopóki sąd by nie rozstrzygnął o dalszych jego losach.......Zupełnie bez sensu to nasze prozwierzęce (?) ustawodawstwo :( Porozmawiałam z właścicielem, wyjaśniłam całą sprawę i właściciel zrzekł się go nieodpłatnie(mam podpisany dokument) na rzecz TOZ i ............mnie. Tak Ares został moim psem i wzięłam za niego odpowiedzialność. Ares wylądował na krótko w TGPP i chodziłam tam codziennie go karmić, poić, wyprowadzać, sprzątać boks. W samej końcówce, zdążył jeszcze zachorować na babeszjozę - ale udało się! Imizol szybko podany, czyni cuda :) Chłopak pojechał do wspaniałego psiego hotelu i rozpoczął nowe życie w Papryczkowie - czyli w Psiej Chacie. Oczywiście, szukam mu domu :). W załączeniu, wybrane zdjęcia z kolejnych dotychczasowych etapów życia Aresa. Teraz czekamy na zdjęcia i informacje z Psiej Chaty, no i mam nadzieję, że niedługo i ze swojego wymarzonego domu......
  22. Zadzwoniłam. Pan miły i sympatyczny, ale 10 kg psa, to zbyt dużo do koszyka na rowerze, a za mało, żeby biegać "za" - tak powiedział. I nie był specjalnie zainteresowany. Przez chwilę, pomyślałam o Lerce i nawet coś zaczęłam bąkać , ale TZ z kanapy, załypał na mnie złowrogo. No, to przestałam. Z resztą, Lerka nie lubi tracić kontaktu z podłożem, ani być na wysokości - podniesiona z ziemi, czuje się mocno niepewnie.......
×
×
  • Create New...