-
Posts
12534 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by konfirm31
-
To napisała nasza forumowa Mdk i myślę, że to wystarczy. I oczywiście, w pełni popieram Jej wypowiedź. Uważam, że nie ma co się wydawać w awantury na fb, tylko zająć się pomocą ONkowi.
-
Nic. Siedzi. Kupiłam jej 24 puszki dla szczeniaków, żeby się odkarmiła i niestety, nic więcej nie mogę dla niej zrobić :(
-
Uważam, że pierwszym błędem było przeniesienie tych dwóch psów do osobnego boksu. Młodszy, wcale niekoniecznie "bronił" dziadka. Mógł po prostu lubić się przyłączać do awantur i dlatego gryzł agresorów. Jak byli tylko we dwóch, zaczął gryźć towarzysza, bo rozumiem, że ucho załatwił mu w boksie. Oba psy, były podminowane przeprowadzką. A potem, były kolejne błędy. I tak poleciało :(
-
Ludzie często działają pod wpływem impulsu, porywu serca. Niestety, często to nie zapewnia sukcesu w owym działaniu.
-
Też myślę, że u Murki by miał najlepiej. W agresję, nie wierzę, choć nie wykluczam, bo nie widziałam psa. W adopcję, też nie wierzę, chociaż bywają cuda. Mam ogromny szacunek dla działalności Jamora, ale uważam, że w tym przypadku, nie jest potrzebny szkoleniowiec, tylko zwykłe, ludzkie ciepło i serce dla psów.
-
Powinien jechać sam i w klatce. I do tej klatki, być pakowany raczej poza schroniskiem, bez komentarzy ze strony pozostających tam psów. Albo umówić transport, a psu podać odpowiednio wcześniej Sedalin. Poza schronem, może się okazać zupełnie innym psem. Tu był w stresie, walczył o prawo do opuszczenia schroniska z dawnym towarzyszem niedoli, a obecnie - konkurentem.
-
Mnie się wydaje że to te same. Młodszy, który pojechał, z czarną maską, starszy który został, z siwym pysiem. Niestety, reakcje psów, są w takich momentach nieprzewidywalne i właśnie z tego powodu, często trzeba zmienić plany. Dla psów, które zostają w schronisku, zabierany szczęściarz często staje się wrogiem, a on jak już znalazł się w aucie, będzie bronił dostępu innym psom. Jak zabieraliśmy Bliss ze schronu, to te, które zostały, a biegały luzem, koniecznie chciały ją zjeść, a i na nas, patrzyły mniej przyjaźnie, niż na początku. Dlatego lepiej jest wyprowadzać psy do odbioru poza schronisko, dobrze je trzymając, rzecz jasna. Staruszek, też wyjedzie ze schronu. Mocno w to wierzę.
-
Mówi się trudno. Dziadek pojedzie następnym razem. Trzeba w to wierzyć. Pani Marzena podała nr konta osoby, której zwracamy za transport. To jeszcze nie jest konto do przelewu na potrzeby tych starszych ONków. Przypominam o dogomaniackim bazarku na transport (Hawanka)
-
Mnie się wydaje, że owczarki kojarzą się nam z siłą, majestatem, odwagą, mądrością, posłuszeństwem i oddaniem człowiekowi, więc jak się widzi ONka w takim upodleniu, to budzi to bardzo silne emocje.
-
Jutro będzie podane konto na zwrot za transport. To nie będzie konto P. Marzeny M., ale Dziewczyny, która będzie wiozła ONki - zwrot za paliwo. Ponad 700 kmx2. Jak będą miały wydarzenie na fb, to pewnie będzie podane konto. Takie wydarzenie już ma Belg, o czym wyżej napisała Tyś.
-
Kocham wszystkie psy, ale jak widzę owczarka w potrzebie, to muszę mu pomóc na ile mogę.
-
https://www.facebook.com/groups/625814044135529/permalink/1379695518747374/?pnref=story Tu o naszych starych ONkach na fb. Daleko jadą( z Zamościa do Gorzowa Wielkopolskiego) i organizowana jest zbiórka kasy na zwrot kosztu transportu. Ja się zgłosiłam z wpłatą na fb , ale może ktoś założy bazarek transportowy dla staruszków na dogo ?
-
Wszędzie są ludzie i ludziska. Wśród zwierzolubów na dogo i nie tylko, też :(. Psy wiejskie i małomiasteczkowe, mają w Polsce zimą przechlapane, bo sorry, taki mamy klimat a to jest tylko pies. Jeden zdechnie, to będzie drugi. W zimie 2015 po nocy, odcinałam ze sznurka Aresa, który nawet nie miał budy, tylko wykopany własnymi łapami, niewielki dołek pod komórką, przy której był uwiązany. Bezdomne psy miejskie w Turcji, np w Antalyi żyją na ulicach, są oznakowane =zakolczykowane, wykastrowane, karmione i leczone na koszt miasta. Jak nieoczekiwanie spadnie śnieg, najczęściej ktoś udzieli im schronienia. Koty są przygarniane przez imamów w meczetach, ale kot w islamie, ma się lepiej, niż pies. No, nie dotyczy to kangala czy anatolijczyka, które są tureckim dobrem narodowym i zdecydowanie są lepiej przez swoich właścicieli traktowane, niż nasze podhalany. Irenasie, to ten wątek, o który, Ci mówiłam