-
Posts
12534 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by konfirm31
-
Pani Doktór Magda, za obcinanie pazurków policzyła........ 5 zł zamiast 15. Super babka! Co do rozliczeń, to jeszcze spokojnie poczekajmy. Nie pali się. Dzisiaj, na świeży śnieg, Czara poszła razem z Lerką. Wyraźnie widać, że obecność Lerki, dodaje jej pewności siebie, ale niestety, obecność Czary, powoduje stres u Lerki. Po zaprowadzeniu suniek do domu, musiałam zabrać ponownie Lerkę na na spacer bez konkurencji, bo ani koo, ani sioo, za pierwszym razem nie było.
-
Dragon pojechał do DT potrzebna pomoc w leczeniu
konfirm31 replied to andzia69's topic in Już w nowym domu
Wątek mam zapisany i czytam cały czas, bo to ONek, czyli moja ukochana psia rasa. W naszym domu (dwa pokoje w bloku) , jest już czwarta ONka, tym razem ze schroniska. U Córki, mój pierwszy tymczas, starszy ONek. Wszystkim ONkom z dogo i fb gorąco kibicuję, ale coraz więcej bezdomnych i schroniskowych ONków. Płakać się chce..... -
Może zdjęcia podmienić? Dodać te ze spacerów, lub wykadrowane portrety? Sama już nie wiem :(. Mieliśmy pojechać do lasu, ale z racji dodatkowych zajęć, nie pojechaliśmy, a od jutra, znowu deszcz ze śniegiem :(. Ale Czara i tak zaliczyła dzisiaj podróż samochodem do Pani Doktór. Czarusi bardzo urosły pazury i mnie nimi drapała, a ja i TZ nie czuliśmy się na siłach do aż tak trudnej operacji ;). Bliss i Lerka zostały w domu, a TZ, Czara i ja, wyszliśmy. Do auta musiałam ją wsadzić, bo zupełnie ją sparaliżowało. W czasie naszej krótkiej jazdy, cała się trzęsła, jak barani ogon. Z auta wysiada, ale po schodach do Lecznicy musiałam ją wnieść. U dr Magdy, rozpłaszczyła się jak placuszek na podłodze. Zamarła. O braniu smaczków, mowy nie było. Dała sobie bez żadnego protestu i jakiejkolwiek innej reakcji, obciąć wszystkie pazurki. Potem, wypełzła z gabinetu. Wzięłam na ręce i wniosłam do samochodu. Znowu się trzęsła, ale mniej. Do domu weszła, jak do Ziemi Obiecanej, za to i Bliss i Lerka, przywitały ją z wyraźnym zdziwieniem, że wróciła. Małpy jedne! W czasie naszego obiadu i psich smaczków poobiednich, było już prawie OK, a po spacerze o 17 i lekkiej kolacji, już całkiem dobrze. Teraz odsypia stres, a reszta domowników, też. A pazurki ma bardzo twarde, jak na taką malutką pieskę.
-
Lerka lubi tylko niektóre psy. Oczywiście, najbardziej Bliss. Z warkotem, potrafi odpędzić Maxa, chociaż za chwilę, będzie się przymilać. Czarę przyjęła gościnnie, ale jak zobaczyła, że ta została, uprzejmość się Lerce skończyła. Na szczęście, Bliss czasem mruknie na Czarę, ale podpuszczać się Lerce nie daje, bo to by było groźne. Niestety, Bliss nigdy zabawowa na nie była. W sumie, w domu panuje mir, ale Czara nadal jest tą obcą.
-
Czara zaczęła znaczyć na spacerze i po sioo, drapie nogami. Jak nikt nas nie zaczepia, to jest całkiem OK. Dzisiaj cały dzień czekaliśmy na kuriera i wyszłam razem z Czarą i Lerką. Czara oczywiście na smyczy, Lerka luzem. Czarusia miała nadzieję na wspólną zabawę, ale Lerka po krótkiej chwili, rzuciła się na Czarę z warkotem :(. Czyli na wspólną zabawę, trzeba jeszcze poczekać. Czara odsunęła się i ponownie do zabawy jej nie zachęcała. Ale ogólnie, to kontakty między panienka mi, są coraz lepsze.
-
Czara mi ufa i na spacerach i w domu. TZtowi, tylko w domu i znacznie mniej. Poszliśmy dzisiaj oboje z Nim i z Czarusią. Jak panna się zorientowałam, że to nie ja trzymam smycz, straciła pewność siebie. Zaczęła bardziej się bać przechodniów, nie dawała sobie poprawić szelek i smyczy, o braniu smaczków, nie było mowy. Paraliż. Jak ja wzięłam smycz, wszystko wróciło do normy. A przecież i poprzednio widziała, że jestem obok, chociaż nie na drugim końcu smyczy. W dodatku, wracając spotkaliśmy sąsiada z naszej klatki, też psiarza, który koniecznie chciał ją do siebie ośmielić. Oczywiście, klapa na całej linii.... Chętnie bym zawiązała żółtą wstążkę, ale wątpię, żeby ludzie tu wiedzieli, co ona oznacza. W domu powrót do normalności. TZ może wycierać łapki i dawać smaczki, ale do spacerów z Nim, daleka droga :(.
-
Hopka już wie jak wygląda prawdziwe psie życie w cudownej Rodzinie
konfirm31 replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Ale fajny spacer po śnieżku. U nas co chwila ocieplenie i zima nie może się zdecydować, żeby przyjść na dłużej. Przeważnie jest szaro i błotnisto. I ciemno. Z racji chwilowej trzypsowości i marnej pogody, nie jeździmy na leśne spacery w południe. Brak mi tego. Nie lubię miasta i już! -
Szajka, Szajeczka, Szajunia. Wykąpana i bezpieczna u siebie w domu. Ogromnie się cieszę, że mama "mojego" Aresa i Małej, wreszcie ma dom :)
-
Huraaa!! Piękna Szajni z Przystanku na Cztery Łapy, pojechała dzisiaj do domu w Warszawie razem z Nutusią i Jej znajomym, który adoptował sunieczkę! Ogromnie się cieszę z tej adopcji. Szajni będzie teraz nazywać się Szajka i właśnie zaczęła nowe, szczęśliwe życie. Dzięki, Nutusiu :*)
-
Nowe zdjęcia Czary w albumie na fb. https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=1938134416201259&id=100000141599126
-
Hopka już wie jak wygląda prawdziwe psie życie w cudownej Rodzinie
konfirm31 replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Lerce jedzie z pysia, a co gorsza, błyskawicznie tworzy się kamień, więc dlatego PlaqueOff. Kamień prawie zniknął. Na śmierdzenie całościowe, spróbuj Dezo tabs Mikita. Są to tabletki z chlorofilem i zmniejszają intensywność zapachów u suk w cieczce, z zaburzeniami pp itp. -
Tak robię, Havanko :). Ale jak np straszny Pan się pojawi, to nawet smaczki nie działają, póki lęk nie minie. Na szczęście, te lęki zdarzają się coraz rzadziej. Trzeba chwilę postać spokojnie i poczekać, aż lęk przeminie. Dodam jeszcze, że Czarusia uwielbia spacery i bardzo się na nie cieszy, niecierpliwie czekając, kiedy przyjdzie na nią pora.
-
Hopka już wie jak wygląda prawdziwe psie życie w cudownej Rodzinie
konfirm31 replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Cieszę się, że wszystko OK. U nas malizna wszystkożerna i ma żołądek ze stali, a Bliss zje tylko to, co zna i często coś jej nie służy, chociaż nie zawsze wiadomo co. Czasem, to ewidentnie nerwy. Poleczce na smrodek z paszczy, dawaj PlaqueOff. U nas się sprawdza. Miłego pobytu w Polsce i udanej podróży :). -
Malagosku, Havanko, dzięki za uznanie dla Czary i dla mnie, ale ona nadal jest "wybiórcza" w swoich uczuciach i na spacerze nigdy nie wiadomo, kogo/czego się raptem przestraszy. Przy ostatnim spacerze, wystraszył ją pan , który niósł jakiś duży instrument muzyczny w futerale i wówczas widać po niej ten lęk, który nadal jest, tyle, że nie cały czas, jak na początku i nie tak intensywnie. Czekamy na lepszą pogodę pogodę to pstrykniemy nowe zdjęcia. Mattilu, miło Cię widzieć :). Wpadaj częściej :).
-
Jeżeli do mnie pijesz, Irenko, to nic nie wiem o krecich zwyczajach :(. Widzę, że w Dyszobabie, coraz nowocześniej :).
-
U Czary wszystko OK. Zaczyna się zachowywać jak szczeniak, którym przecież nadal jest. Podskakuje, wdzięczy się, zaczepia, oczywiście dotyczy to relacji ze mną. TZta zdecydowanie mniej się boi, ale nie domaga się bliższego kontaktu. Z Bliss i Lerką, jeszcze nie przyjaźń, ale już bez krótkich spięć. Kocha spacery i bardzo żałuję, że nie mam dostępu do ogrodzonej przestrzeni, żeby sobie trochę luzem pobiegła, bo energia ją rozsadza. Nadal, tylko ja z nią wychodzę i spacerujemy po mieście we dwie. Z Bliss i Lerką chodzimy na zmianę z TZtem. ************* Dziś w południe, coś marnie się czułam. Pewnie reakcja na zmianę pogody. Ponieważ od kilku dni, Czara chodzi wyłącznie na szelkach i nie ma ochoty się z nich wyrywać i reaguje na przywołanie po smaczek, poszłyśmy na smyczy automatycznej, bo bałam się, że w długiej zwykłej smyczy, ja sama się dzisiaj zaplączę. Czara zdała egzamin na piątkę. Na spacery, kiedy jest widno, będziemy chodzić na automacie.
-
Poker jak zwykle, dobrze radzi :). U mnie tymczas (nieliczne), zawsze był na końcu hierarchii, chociaż rozumiem Malagos, bo każde okazanie nam przez nowego psa zaufanie bardzo cieszy. No i nasze domowe zwierzaki, najważniejsze. Warto zastosować kompresy zapachowe,żeby szybciej wymiksowały się zapachy psio-kocie. Trzymam kciuki za coraz grzeczniejszą Nelcię :).