pidzej
Members-
Posts
4163 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by pidzej
-
ja w pon. mogę wieczorem jakby co. możesz oczywiście umówić się wcześniej ale bardzo wątpliwe czy panią zastaniesz;) można zostawić karmę u sąsiadów, tych co zawsze tylko nie wiem czy pani się zgodzi bo ona oszalała na punkcie tej karmy i podziękowań komukolwiek ze schroniska, non stop chce tam jechać itp.
-
Dzięki Agnieszka. Powiedziałam pani, ucieszyła się ale ma się zastanowić bo jej głupio brać kasę. Poza tym- Agat jest z tych co nie lubia jak się przy nich coś robi. Tak jak mój pies. Przy delikatnym czesaniu jest, szyja, grzbiet ale już np. brzucha nie da poczesać, bardzo sie denerwuje i podgryza, coraz mocniej i mocniej. Nie wiem czy by ugryzł ale widać że mu się mocno nie podoba. Mój dostał głupiego jasia przy strzyżeniu ;) wczoraj doprowadziłyśmy do tego, że dało się rozłożyć kanapę:) i przybyło kawałek miejsca. Ale słucham 10 razy na godzinę czy wezmę trochę karmy dla swojego pieska AAAAAAAAAAAAAA
-
Agnieszka dziękuje bardzo. Będę pamiętać. Maks wyszedł na zakroplenie oczu bo wcześniej był na spacerze. Nie ucieszył się, nie wyglądało w ogóle na to by mnie rozpoznał. Jest przygaszony ale nie jakoś tragicznie. Chyba. Sama nie wiem. Teraz będę częściej w azylu, m.in. w poniedziałek to go wezmę na długi spacer. Agnieszka teraz tu jest dużo miejsca;) jak weszłam tam pierwszy raz to nie było widać podłogi w pokoju. Dziś byłam rano i wyrzuciłyśmy 3 torby, pani współpracowała:) i teraz drugi raz, bo byłam na rowerze i przy okazji podjechałam, trochę poczesałyśmy Agata bo strasznie z niego leci i poszłyśmy na dłuższy, jak na ta panią, spacer, ok. 25 min. Smycz super, bardzo się przydała.
-
Tyle czekał a jednak się udało Szun wreszczie ma swój nowy domek!!!
pidzej replied to betinka24's topic in Już w nowym domu
na razie tu [URL]http://kokosy.pl/ogloszenie/7969[/URL] [URL]http://ale.gratka.pl/ogloszenie/1375278_szun_wspanialy_ale_przerazony.html[/URL] [URL]http://www.4lapy.pl/ogloszenia/pokaz.php?id_ogl=35381&id_kat=11[/URL] [URL]http://www.eoferty.com.pl/id78712.html[/URL] [URL]http://neeon.pl/ogloszenie.php?id=33398[/URL] [URL]http://gieldaogloszen.pl/ogloszenie.php?oid=11134[/URL] [URL]http://kupiepsa.pl/detail.php?siteid=26845[/URL] [URL="http://www.pajeczyna.pl"]www.pajeczyna.pl[/URL] [URL="http://www.czworonogi.eu"]www.czworonogi.eu[/URL] [URL="http://www.gumtree.pl"]www.gumtree.pl[/URL] -
Tyle czekał a jednak się udało Szun wreszczie ma swój nowy domek!!!
pidzej replied to betinka24's topic in Już w nowym domu
ojejku jaki piękny nowy Szuń! trzeba go ogłosić takiego ciachniętego. -
można by napisać wypracowanie, ale po co....wszystko jest w wątku jeśli powiem tak siostrzeńcowi to on w pierwszej kolejności wyeksmituje Agata a potem kobietę. Początkowo chodziło o utrzymanie psów w mieszkaniu jak najdłużej by uchronić je przed schroniskiem. co on mialby mi odpowiedzieć na to, że nie daje rady? nikt z rodziny nie prosił o jakąkolwiek pomoc, wręcz byli źli że obce osoby mają klucz do mieszkania . Poza tym chodzi jednak o nią, jak mowię że nie daje rady to zaczyna płakać, przepraszać i błagać. CO mam jej powiedzieć? jestem jedyną osobą która ją odwiedza. to jasne, że rodzina sie cieszy i traktuje to jako wyręczenie ale to ich sprawa. Nie zostawiłabym psa i kobiety dlatego, że przy okazji odwalam za kogoś robotę i oni zachowują sie nie fair. nie wiem nic. własciwie teraz musze o wszystkim myslec, czy ma zakupy, co robi, bo np miala zadzwonic a nie dzwoni. myslalam ze jak jej włączą telefon to ona bedzie dzwoniła ale wiecznie zapomina i i tak ja dzwonie od początku 3 razy dziennie po kilka kilkanascie minut. czy wyszła z psem, dała mu jeść, garnki zmywam wiecznie poprzypalane bo zapomina, non stop gotuje wodę. nie ma co sie umawiać na następny dzień bo i tak zapomni i gdzies wychodzi. tu nie da się pozmywać wyjść z psem i miec z glowy bo przeciez widze, ze np nie ma co jesc, wiec trzeba kupić, że nie może dojść do lekarza od tygodnia, wiec trzeba iść. i mam ciągłe wyrzuty sumienia, bo pani za kazdym razem jak wychodze przedłuża, mówi o samotnosci, o tym jak zaraz bedzie jej smutno, jak boi sie byc sama itp co do opieki spolecznej i watku, jest chyba opcja ukrycia go, moze leipej bedzie tak zrobić?
-
Bardzo dziękuje Agniesze Dębowskiej za karmę, chyba ze 30 kg, smycz, obrożę, zabawki i ciasto. Pani się popłakała ze wzruszenia. Nie wie jak dziękować. I dopiero teraz uświadomiłam sobie że mieszkanie wygląda dużo lepiej niż na początku, dużo się zrobiło. Kiedyś nie było przejścia w pokoju. Nie wiem co robić.
-
buuuu. ja nie powinnam sie tym zajmowac sama. nie umiem podejmować decyzji w czymkolwiek a co dopiero jeśli chodzi o sprawy osobiste innych. na wszystko moja odpowiedź to nie wiem. wstydze sie wszystkiego i wszystkich i zrobię co mi każą:shake: desperacja która przebija czasem z moich postów wynika wlasnie z tego że nie wiem co robić w niby zwyczajnych sytuacjach. Gdybym te dwa miesiące temu wiedziała jak to będzie wyglądac to bym sie tego absolutnie nie podjęła, nie z tego względu że mi sie nie chce tylko właśnie z obawy a wlasciwie pewnosci ze nie dam rady. Sama. Są momenty kiedy psychicznie czuje sie równa z tą kobietą i stoimy jak dwie d*py nie wiedząc co dalej robić. Co mam teraz zrobić? czyścić wątek? [QUOTE]Nie wydaje mi się celowym, żeby cały MOPS siedział przed kompem i wczytywał się w historię kobiety, jej rodziny i życie psa, historię doprawioną często sosem z naszych emocji.[/QUOTE] czyli moim sosem? Asiuniap to nie jest zwykłe biadolenie przy herbatce. Tego jestem pewna.
-
Spaceru nie było, zresztą nie robiłam sobie wielkich nadziei. Pani zapomniała, odebrała ok 15stej, była u lekarza, na mieście i coś tam jeszcze. I jakaś nie w sosie. Będę tam dziś o 19stej bo Agnieszka Dębowska ma przywieźć karmę i smycz. Zofia, dzięki. Co do wątku to nie wiem, pisałam tu sporo, może za dużo? Wiecie, starsza pani myśli że wszyscy są przeciwko niej i każdy chce ją okraść. Jak mówiłam o innych osobach do pomocy, wolontariuszek, to też niby się zgodziła, ale dało się zauważyć lekką niechęć. Jeśli to miałoby być tylko do dyspozycji urzędniczek to ok. Nie chciałabym by czytał go siostrzeniec. Nie mam nic do niego, przez telefon jest dziwny (niemiły) ale na żywo da sie zrozumieć jego postawę względem tej kobiety. Chce jej pomóc (przynajmniej na to wyglądało) ale nie ma czasu oczywiście na przeglądanie 3 h jednej szuflady a ona na szybkie wyrzucanie sie nie zgadza. Czy w ogóle inne osoby... bo jak kobieta by się dowiedziała że jej sprawa jest opisywana w internecie, podejrzewam że byłaby bardzo zła ( a ja najgorsza). Ostatnio stwierdziła, że rodzina zniszczyła jej pamięć, bo przesyła do niej coś internetem, coś z siarką....... oczywiscie ona internetu nie ma... Jakby co warto również porozmawiać z dziewczyną która mieszka obok ( po lewej od kobiety ) czasem z nią rozmawiam, jest wyrozumiała i trochę na jej temat wie.
-
maleńka, porzucona Kropeczka rozsyła szczęście we wspaniałym domku
pidzej replied to wtatara's topic in Już w nowym domu
dodałam ją na alegratkę, taka malutka i śliczna szybko znajdzie dom. [URL]http://ale.gratka.pl/ogloszenie/1372537_sliczna_mini_sunia_w_typie_chihuahua.html[/URL] czy potrzeba więcej ogłoszeń? -
sherina dziękuje:loveu::loveu::loveu: jeśli chodzi o komunikację to tylko do tej pani jeżdżę. Nie pracuję więc nie mam kasy a głupio mi poprosić emerytkę o 78 zł... bilety teraz drozsze. i off, w lecznicy do której chodę z moim psem, na Podleśnej, przebywa znajda bokserka z dziurą w głowie.. [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=112108[/URL] pilnie potrzebny tymczas bo trafi na paluch.
-
dziękuje Sherina :) [QUOTE]No no, nie spodziewałam się :eviltong: [/QUOTE] :mad: [QUOTE]Nie trać cierpliwości. Świetnie zajęłaś się nią i zwierzakami, masz duże lody ode mnie. [/QUOTE] już dawno straciłam, od jakiegoś czasu improwizuję. W najgorszym wypadku obie z pania skończymy w jakimś osrodku, bo przy mojej wiecznej depresji i problemach emocjonalnych:eviltong: mogę kiedyś nie wytrzymać. Może z Agatem iść na kontrolę do weterynarza? Odrobaczenie i szczepienia. A jutro przed południem pani przyjedzie na Bielany, najpierw pójdziemy do lasu wymęczyć psy a potem na herbatkę do mnie- może zatęskni za porządkiem? tata skorzysta bo z tej okazji muszę posprzątać ;) Agat podobno już nie odchodzi od drzwi- cały dzień leży i czeka na mnie. Zofia&Sasza pomoże, mam nadzieję, w sprawie Opieki Społecznej. Dzwoniła dziś, w poniedziałek ma zadziałać, zresztą sama jutro napisze. Baaaardzo dziękuje. jeszcze chciałam nieśmiało wtrącić, że od 14 maja jeżdżę dzień w dzień na gapę, mam nadzieję, że w razie 'wpadki' mogę liczyć na wsparcie? tzn zazwyczaj mnie puszczają ( zapomniałam dowodu.....) ale wiadomo....:oops: A! ukradzione zaświadczenie się znalazło..
-
Przemyśl - Pani Roma i jej 30 psów potrzebuja pomocy i DT! -Aktualizacja
pidzej replied to gagata's topic in Już w nowym domu
nie jestem w temacie, czytam wyrywkowo i jest coś o ławce, czy organizujecie transporty? czy są potrzebne meble? ja w Warszawie pomagam starszej pani która ma zagracone pod sufit mieszkanie, w tym z 15 różnych krzeseł i drewnianą kanapkę- coś na kształt ławki al enie wiem czy nadawałaby się na zewnątrz. -
Zofia nie wcinasz się, bardzo dziękuje za wpisy, jak widać na wątku mały ruch i nie dziwię się, bo sprawa trudna i chyba bez szans na happy end, dwa psy które mają małe szanse na adopcje + starsza, chora pani. Że tak powiem, wkopałam się, bo w jakims sensie zawsze bede za te trójke odpowiedzialna... kobieta nieszczęśliwa- pewnie wyląduje w ośrodku i będzie, że ja do tego doprowadziłam, Maks- niewidomy, starszy, nie umie zostawać sam w domu- b. ciężka adopcja, Agat niefajny do obcych ale już potem super i w nim nadzieja... Opieka Społeczna wie że tu trzeba pomóc, była 2 razy jakaś pani, nie wiem skąd wiedziała że ma przyjsć, nie mam z nikim kontaktu,,, ale to była tylko po to zaświadczenie, a że się 2 razy zgubiło to nie wiem co dalej. Mam zamiar zadzwonić do tego siostrzeńca, powiem jak sprawa wygląda i przede wszystkim to że jeśli ktos by wpadł na pomysł by odwieźć Agata na Paluch to koniecznie wczesniej zadzwonić do mnie... Zaraz wyślę na pw mój nr- dziękuje.
-
wet siostra przecież transport zazwyczaj się organizuje. Może jakaś lecznica mogłaby ją przetrzymać dłużej na badania i ew. leczenie a potem jak już będzie nadawała się do podróży, to do Ciebie? jakoś nie widze jej zupełnie na Paluchu:-(
-
kurcze posty skaczą.. [QUOTE]Jasne że mozesz! Ona bardzo nie godzi się z zamknięciem w klatce, wiec spacerki bardzo wskazane!!! Powołaj sie na Ewę Gontarek i śmiało ją wyprowadzaj.... Może chodzić na niedalekie spacerki a chętnie polezy z człowiekiem pod drzewkiem...[/QUOTE] Jestem z Wrzeciona właśnie. WIadomo do kiedy sunia ma czas? Tak po prostu mam powiedzieć że jestem od Ewy Gontarek i mi ją dadzą?:razz: podjadę dziś, nie wiem jeszcze o której.
-
mieszkam niedaleko /10 min tramwajem/ i na Podleśną chodzę z moim psem. Gdybym mogła jakoś fizycznie pomóc to piszcie.
-
kuurde, wcięło mi długiego posta ja wysiadam. dzwoniłam właśnie, zaświadczenie UKRADZIONE. i moja wina... bo, tak jak się umawiałyśmy, poszłyśmy do przychodni razem, z Agatem, lekarza jeszcze nie było, kolejka 6 osób. Weszłyśmy na górę, wypytałam dokładnie o wszystko, kto ostatni itp, posadziłam panią a sama z Agatem wróciłam do domu, zostawiłam klucz u sąsiadów. Wcześniej pani była ze 4 razy w przychodni, ale a to nie było lekarza a to zapomniała dokumentów albo w ogóle nie trafiła. Wieczoram dzwoniłam i prosiłam, żeby zostawiła zaświadczenie na wierzchu. a dziś moja wina, bo mogłam na nią poczekać... wtedy nikt by nie ukradł... i nic nie dociera, że wieczorem przecież było.... do tego wyrzuciłam śmieci- przygotowane po ostatnim wspólnym sprzątaniu- też źle. Bardzo mi jej szkoda ale niestety ze względu na charakter jej choroby wczesniej czy później zaczną sie oskarżenia i pretensje również do mnie. Nie mam zamiaru już tam sprzątać, jeśli wyrazi chęć będę wychodzić z Agatem ale nic więcej
-
a maupa wie...?