Jump to content
Dogomania

al-ka

Members
  • Posts

    851
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by al-ka

  1. Wykorzystany,zdradzony,porzucony,biedny Reksiu prosi....
  2. Chciałbym na spacerek z panem i panią...
  3. Sota przykro mi to powiedzieć ale i bardzo poważne leki są i były od dawna podrabiane.To jest niestety dochodowy proceder i bardzo trudny o ile w ogóle możliwy do zlikwidowania.Dlatego nie mam wątpliwości co do istnienia na allegro podróbek.Można kupić książkę,ciuch,inny perdefix,ale poważnych rzeczy typu leki(czy tak jak frontline-środek ochrony)szczerze i gorąco odradzam.Dla własnego i psiego bezpieczeństwa.Jednocześnie mocno przepraszam wszystkich uczciwych sprzedających(a z pewnością tych jest większość)-ale tak to już jest,że łyżka dziegciu popsuje beczkę miodu.
  4. [quote name='Artur Dobrzynski']Trudno mi powiedzieć czy istnieja "podróbki". Wiem natomiast z relacji właścicieli, że wspomniany preparat był kiedyś duzo bardziej skuteczny niż obecnie[/quote] Tak Panie doktorze,to jest prawda.Ponad 11lat temu zastosował ten preparat nasz "rodzinny"lekarz u naszego ONka i była to rewelacja.Ale też i kleszczy było wydaje mi sie nieporównanie mniej.Bardzo długo znałam je jedynie z "obrazka".A potem kleszcze nie dość,że zamieszkały w Ogrodzie Saskim to jeszcze kpiły sobie najwyrażniej z frontline`u.Wykształciły pewnie tolerancję na ten preparat.Mieszkamy teraz blisko lasu,nad łąkami i problem kleszczy jest z roku na rok coraz większy.I o ile te małe ciemne są dość wrażliwe na stosowane obecnie preparaty,to te przypominające zielone rodzynki wydają się być dużo odporniejsze.A jeszcze na domiar złego ta piroplazmoza jest prawdziwym przekleństwem.Rokrocznie zabiera tu dużo psiaków...Stosuję u swoich ONków całoroczną ochronę,różnymi kombinacjami preparatów,ale tak naprawdę zadowolona jestem z ostatniej wersji:Preventic(obroża)+Advantix(żel).Cowieczorna "rewizja osobista" ku naszej wielkiej radości nie ujawnia ani jednego kleszcza a na spacerach nie próbują nawet usiąść na psach żadne komary,meszki ani też inne nieznane mi z nazwy "latawce".Szkoda mi tych psiaków,bo jednak to jest ciągła ekspozycja na trucizny,no ale to nieporównanie mniejsze zło niż babeszja.Coraz częściej zastanawiam się,że to praktykowane niegdyś wypalanie łąk(ktoremu nota bene byłam i jestem przeciwna)zmniejszało wydatnie populację kleszczy.I jeszcze pytanie przy okazji:czy rzeczywiście kleszcze nie mają żadnych naturalnych wrogów?Nikt nie jest dla nich konsumentem?A może chociaż chorują na jakieś choroby,które mogłyby je nieco spacyfikować
  5. Ale cudnie.Jak on Wam ufa bezgranicznie pokazując cały brzuszek. Wprost niezwykle szybka aklimatyzacja.Już Was kocha szaleńczo.Życzę Wam wielu szczęśliwych lat,ala
  6. My tu Reksiu na spacerek,a Cioteczki i Wujeczki są proszeni o umieszczanie psinka na stronkach adopcyjnych(bo ciocia al-ka jest komputerowy tuman!)
  7. Stosowałam już różne preparaty i ich kombinacje,głównie w walce(dość nierównej)z kleszczami.Od 10dni ćwiczymy zestaw Preventic obroża plus Advantix żel i żadnych intruzów.Nie tylko że kleszczy zero,ale wszystkie paskudne latawce jak komary,muchówki,meszki oraz takie,których z nazwy nie znam nie próbują na moich ONkach nawet usiąść.Wygląda na to ,że wreszcie znależliśmy sposób.Stosowałam też naturalne olejki waniliowy i gożdzikowy.Efekt był nawet zadowalający,ale psy widać było,że cierpiały od tych woni okrutnie.Teraz nie wyglądają na cierpiące.Ktoś pytał o Sanofil to niezły i łagodny (wodne wyciągi roślinne z dotatkiem mentolu i etoformu)preparat o działaniu łagodzącym ,p/zapalnym i z uwagi na zawartość etoformu-miejscowo znieczulającym( i w dodatku bez recepty).Nadaje się dla bardzo małych dzieci więc nie zaszkodzi z pewnością psu.Przestaję powoli lubić lato przez taki zmasowany atak owadzi....
  8. Nie zrozumiałaś Cavisio.Wykonuje sie kastrację(czyli trzebienie) również u ludzi dla ratowania życia(chirurgiczną,chemiczna i hormonalną)i to zarówno u mężczyzn jak i u kobiet.Androgeny działają tak samo u wszyskich ssaków i mechanizm nowotworzenia jest taki sam.Z zawodu jestem magistrem farmacji z dwójką o specjalności farmacja apteczna i farmacja kliniczna( z 18letnim stażem).Mąż moj jest onkologiem w Centrum Onkologii.Nie jestem zwolenniczką kastracji dla kastracji.Znajomych też posiadam nawet z poważnym stopniem naukowym.Cieszę się,ze moje zwierzaki leczy inny fachowiec.Nie mam zamiaru Cię przekonywać ani nauczać.Wiedzę każdy musi zdobywać sam.A że nie jest to proste to na załączonym obrazku widać-w "narodzie " wciąż pokutują mity i niczym nie poparte przekonania dotyczące zdrowia.Cierpią wtedy pacjenci i pozostaje bezsilność. A tak już z innej beczki-"wersal" Ci się kłania.....
  9. [quote name='Cavisia']Czyżbyś Al-ko podważała wiedzę medyczną lekarza weterynarii? Bardzo ciekawe i szczerze mówiąc dość śmieszne. Ja przynajmniej nie piszę "teorii własnych" :razz: :-o . Dla mnie koniec dyskusji, bo jak na razie to ty nie przytoczyłaś żadnych prac, żadnej literatury, nieważne, czy z Mojego Psa, czy z literatury fachowej:lol:[/quote] Cavisio droga!Przytoczyłam w poście nr16 wiedzę stricte fachową i gdybyś zechciała to przeczytać uważnie- dostrzegłabyś to zapewne.([FONT=Arial][SIZE=1]Rak stercza: rozpoznanie i leczenie; Tomasz Chwaliński z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego Centrum Onkologii – Instytut im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie; Nowa Medycyna zeszyt 113 (5-6/2001)[/SIZE][/FONT] Osoby piszące artykuliki o charakterze porad w różnych czasopismach nie ponoszą żadnej odpowiedzialności zawodowej.Poza tym czasopisma te nie są w żadnej mierze żródłem naukowym.Co do lekarzy weterynarii to zdarzyło mi się spotkać bardzo różnych fachowców-nawet znam takiego,który uważa,że suka powinna mieć szczeniaki dla zdrowia.W moim dość długim już życiu zawodowym spotkałam już niejedną teorię "medyczną" powszechnie głoszoną wśród społeczeństwa a będącą zwykłym zabobonem .A do tego w różnych pismach czasem aż roi się od głupot pseudo medycznych.Rozumiem więc rozterki niemedyków. A wracając do rzeczonego artykułu:nie mogę odnieść się do niego w żaden sposób,bo go nie czytałam.Pana doktora nie znam,ani też nie widziałam ani jego pieczątki, ani też prawa wykonywania zawodu- nie wiem więc czy taki lekarz naprawdę istnieje(w przeciwieństwie do nauczycieli akademickich,których znam z nazwiska,dorobku i widuję na wykładach szkoleniowych na warszawskiej Akademii Medycznej i którzy są dla mnie autorytetami).Jeśli jednakże ów doktor napisał tak jak to przytoczyłaś to absolutnie i zdecydowanie w tym punkcie kwestionuję jego teorię jako pozbawioną absolutnie podstaw naukowych a tym samym nieprawdziwą.Po informacje medyczno farmaceutyczne zachęcam zaglądnąć jeśli nie do prac naukowych to choćby do portali fachowych (np Portal Farmaceutyczno-Medyczny),które są o niebo wiarygodniejsze od kolorowych gazetek.
  10. Wybacz,ale wiedzy medycznej nikt powazny nie czerpie z pisma "Moj Pies". Najlepiej taką wiedzę zdobywać w ośrodkach akademickich. To co mówisz to trochę tak jakbyś na operację zamiast do chirurga poszła do krawca...niby obaj szyją ale nie zupełnie to samo. Ja mam samce,zawsze miałam samce ale kastrowane mam tylko kocory.Gdyby powiekszyła sie ktoremuś mojemu ONkowi prostata(a badamy się regularnie) będziemy trzebić natychmiast.
  11. [quote name='Cavisia']Al-ka, ale przecież powszechnie wiadomo, że kastracja zwiększa aż [B]4 krotnie [/B]ryzyko wystąpienia właśnie nowotworu prostaty :roll: .[/quote] O matko kochana- to jakiś nowy nobel się szykuje,czy to może jeszcze szkoła uczonych radzieckich? A tu troszkę wiedzy medycznej w przystępny dość sposób podanej: [B][FONT=Geneva, Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2][COLOR=#0000ff]HORMONOTERAPIA RAKA PROSTATY [/COLOR][/SIZE][/FONT][/B] [FONT=Geneva, Arial, Helvetica, sans-serif][SIZE=2][B]Celem hormonoterapii gruczołu jest zmniejszenia w nim stężenia androgenów pobudzających rozwój raka następującymi sposobami[/B] : [/SIZE][/FONT] [SIZE=2][FONT=Geneva, Arial, Helvetica, sans-serif]- chirurgiczna kastracja (orchidektomia)[/FONT][/SIZE] [SIZE=2][FONT=Geneva, Arial, Helvetica, sans-serif]- zastosowanie analogów LHRH (analogii gonadoliberyny)[/FONT][/SIZE] [SIZE=2][FONT=Geneva, Arial, Helvetica, sans-serif]- zastosowanie antagonistów antyandrogenów[/FONT][/SIZE] [SIZE=2][FONT=Geneva, Arial, Helvetica, sans-serif]- zastosowanie estrogenów (lub progestagenów)[/FONT][/SIZE] [SIZE=2][FONT=Geneva, Arial, Helvetica, sans-serif]- zastosowanie inhibitorów syntezy steroidów nadnerczowych [/FONT][/SIZE] [SIZE=2][FONT=Geneva, Arial, Helvetica, sans-serif][B]Eliminacja kancerogennego wpływu androgenów na prostatę[/B][/FONT][/SIZE] [SIZE=2][FONT=Geneva, Arial, Helvetica, sans-serif]Badania wykazały skuteczność przeciwnowotworowej kastracji chirurgicznej. Ta metoda bywa zastępowana na życzenia pacjentów przez kastrację „farmakologiczną”. Efekt kastracji chemicznej uzyskuje się również pod wpływem analogów LHRH i jest on porównywalny z metodą chirurgiczną. Inną metodą pozbawiania komórek pobudzającego wpływu androgenów jest wspomniane wyżej podawanie antagonistów ich receptora. Leki z tej grupy stosowane w monoterapii wydają się być jednak nieco mniej skuteczne od metod hamujących wytwarzanie androgenów w jądrach. Pewną poprawę skuteczności przeciwnowotworowej uzyskuje się poprzez łączne stosowanie analogów LHRH i antagonistów receptora androgenowego (tzw. całkowita blokada androgenowa).[/FONT][/SIZE]
  12. Domkuuu przybywaj! /wstawcie Reksia Cioteczki na różne stronki,bo ja raz ze jestem tuman komputerowy,a dwa że jak to z czrownicami bywa mam mało czasu/
  13. Kastracja samca jest zabiegiem prostym,prawie kosmetycznym.Jest zabiegiem nie naruszającym ciągłości otrzewnej i tylko narkoza ,a raczej przeciwwskazania do niej moga ewentualnie być problemem.Usunięcie jąder jest dla samców (także ludzkich) gwarancją nie wystąpienia raka prostaty,który jest guzem zależnym od testosteronu.W przypadku stwierdzonego raka prostaty kastracja jest zabiegiem ratującym życie.Jedyny problem jaki może wystąpić po zabiegu to skłonność do tycia(ale przecież jest i na to ratunek-szlaban na michę :razz: )A co do charakteru:im mniej testosteronu tym mniej rogaty i bardziej przytulaśny.
  14. A tu są stronki na których ogłaszany był Leonek,który całkiem niedawno znalazł super dom. ale.gratka kupiepsa eoferty 4lapy http://www.allegro.pl/show_item.php?item=178571470 http://www.4lapy.pl/home.php http://www.ojej.pl/dodaj_ogloszenie.html http://www.gumtree.pl/ http://www.petworld.pl/psy.html http://www.tresura.pl/ http://www.kupsprzedaj.pl/ jakiś chwytający za serducho tekst,stosunek do innych zwierzaków,dzieci itd.No i oczywiście kontakt telefoniczny.
  15. Reksiu- a my na spacerek! Z całych sił myślimy pozytywnie o domku. A tak już poważnie -czary czarami a losowi pomóc trzeba.Może powstawiaćby Reksia na rózne możliwe stronki a poza tym np na allegro?
  16. Reksiu a my znowu idziemy na spacerek sami.Nikt tu psinki nie odwiedza!Nie dość że trafił Ci się opiekun padalec jakich mało,to jeszcze ciotki zapomniały wpaść:-(
  17. No a teraz Reksiu idziemy na spacerek.A i na domek patrzymy pilnie!
  18. Reksiu witaj!Dlaczego Reksia nikt nie odwiedza? Z całej siły wizualizujemy wszyscy dobry domek dla Reksia.To działa naprawdę,więc wszyscy do dzieła!
  19. Lili-będzie dobrze!Zobaczysz.Przygarnęłąm dwa lata temu 11-letniego DONka,który wylądował na ulicy po śmierci swojej pani.Pierwszy tydzień płakał.W drugim tygodniu zainteresował się domem.Potem było już tylko lepiej.Teraz lęka się gdy zawiozę go na zakupy w jego starej dzielnicy,nie spuszcza ze mnie oka.Kocha nas tak mocno,mocno jakby wychował się z nami.Jestem zwolenniczką mieszkania psów w domu,a nawet więcej-uważam,że nic tak nie buduje więzi w stadzie jak wspólna nora(czyt.sypialnia).Może to jest jakiś pomysł dla Was?Pozdr.
  20. Reksiu rozglądamy sie pieseczku,bo może domek niedaleko....
  21. Witaj Lidio! Troszkę to musi niestety potrwać.Cierpliwości.Może bary dostał cos ze swojego domu ze znanym mu zapachem(kocyk,ręcznik itp)?Jeśli tak to niech ma to przy sobie-to go uspokoi.Zdrowy pies nie da się zagłodzić.Może jakieś jego ukochane smakołyczki?Na początku nie spuszczaj go ze smyczy(póki się do Was nie przyzwyczai) a do obroży koniecznie przyczep adresówkę,bo napewno będzie chciał szukać dawnego domu.Z mojego doświadczenia: ten okres trwa około 2 tygodnie.Dużo cierpliwości i spokoju a Bary pokocha Was całym swoim serduszkiem.Powodzenia i pozdrowienia. Gdzie teraz mieszka Bary?
  22. Co za ulga!Misiu cudny!Rodzina okazała się super.
  23. Chcę być dobrą czarownicą.I czaruję,czaruję,żeby odmienił się zły los.Najczęściej mi się udaje,więc i tym razem musi się udać!
×
×
  • Create New...