al-ka
Members-
Posts
851 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by al-ka
-
Nadczynność tarczycy, a problemy neurologiczne - ['] dla Gajki.
al-ka replied to AnetaW's topic in Endokrynologia
Moim zdaniem należy skonsultować przypadek z endokrynologiem.Zajmuje sie tym prof.Lechowski w Multiwecie(W-Wa Gagarina5,tel 022-8414022 [URL]http://www.multiwet.com.pl/[/URL] Nadczynność nie wiąże się tylko z nowotworem.Przysadka jest nadrzędnym, zawiadującym tarczycą gruczołem,tarczyca zaś steruje gonadami,nadnerczami(to w wielkim skrócie).Pomiędzy tymi gruczołami istniejec ścisła współzależność działania określana jako sprzężenie zwrotne(pobudzanie-hamowanie).Objawy kliniczne nadczynności bywają u jednych chorych bardzo dramatyczne,u innych ledwo dostrzegalne.Przyczyny mogą tkwić w organizmie lub też mogą być spowodowane czynnikami zewnętrznymi.Niestety nie potrafię zinterpretować parametrów biochemicznych,gdyż te zdecydowanie różnią się od ludzkich ale bardzo polecam prof.Lechowskiego,bo korzystałam z jego opieki w chorobie tarczycy mojego ONka.Nadczynność klinicznie objawia się m.in wolem,tachykardią,wzrostem ciśnienia,uczuciem goraca(tarczyca odpowiada za termoregulację),kołataniem serca,drżeniem kończyn,nerwowością i nadmierną pobudliwością ruchową,utratą masy ciała przy zwiększonym apetycie,bezsennością,częstymi wypróżnieniami a nawet biegunką.Do tego dochodzić mogą objawy oczne(np wytrzeszcz) i skórne(nadmierna suchość,wypadanie włosów).Leczenie stosunkowo proste i skuteczne.Rozpoznanie też nie nastręcza trudności.Nie rozumiem po co rezonans.Do postawienia diagnozy wystarcza dokładnie zebrany wywiad,badanie fizykalne,rutynowe oznaczenie hormonów w surowicy(ewent fT4).W celu ustalenia etiologi wykonać należy badanie scyntygraficzne z izotopem jodu i ewent.biopsję cienkoigłową.Nie martw się na zapas to nie musi być nowotwór,a nawet i on daje się nieżle leczyć,a i nie leczony postępuje stosunkowo bardzo wolno.Wszystko będzie dobrze.Zgłoś się szybko do endokrynologa i pisz co z ONeczką.POzdrawiamy i trzymamy łapy.Musi być dobrze!ala -
Właśnie skorzystaliśmy z promocji w Karusku i dziś rękawica plus gratisowe mydełko(wszystko za 55 pln) przyszło pocztą.Rękawica naprawdę dobra a moje dwa ONki i koty zadowolone z zabiegu baaaardzo.Polecam Karuska- bardzo miła współpraca a jednocześnie przestrzegam przed firmą nelpart.Wyjątkowo niesympatyczna a do tego maniery ekspedientki z PRLowskiego geesu...
-
Pies nagle zachorowal, z dnia na dzien calkiem opadl z sil
al-ka replied to Iza i CTR's topic in Neurologia
Czy sunia ma gorączkę? Czy lekarz wykluczył babeszjozę?Jeśli jest to babeszja działać trzeba błyskawicznie,bo pies traci czerwone ciałka krwi i momentalnie opada z sił. -
Moim skromnym zdaniem powinien być włączony Furosemid(moczopędny) z uwagi na to aby rozłożone przez pierwotniaka erytrocyty nie spowodowały uszkodzenia nerek.Pies powinien dużo pić i duuużo siusiać.Kiedy psiak zacznie jeść polecam podawanie podczas posiłków kapsułek Essentiale Forte( z apteki,bez rp) po to by zregenerować wątrobę-przez minimum miesiąc.Dieta odpowiednia dla wątroby-b.mało tłuszczu,dobre jakościowo białko.W celu zregenerowania ilosci erytrocytów zniszczonych przez pierwotniaka dobrze jest podawać po trochu(ostrożnie) gotowanej wątróbki(nie drobiowej).POzdrawiam,ala
-
Łódź-Chory,ONkowaty szczeniaczek...JUŻ W DOMKU WE FRANCJI!!!
al-ka replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Jak to "w typie ONka"? Toż to jest najprawdziwszy ONek i to z tych najpiękniejszych i najmądrzejszych na świecie! -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
al-ka replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Absolutnie szanuję taką decyzję,jest ze wszechmiar uzasadniona. Objawy były bardzo mocno wskazujące na nieodwracalny proces chorobowy.Wykonywanie niezliczonej ilości badań byłoby zadawaniem niepotrzebnego cierpienia.Liczy się nie tylko długość życia ale i jego komfort.Poza tym niektórym wydaje się,że o diagnozie decyduje tylko "wynik badania".Ważne jest badanie fizykalne i ważne są też objawy.I to one mają decydujący wpływ na rozpoznanie.Niejednokrotnie parametry są prawidłowe,a objawy ewidentnie mówią o chorobie-potwierdza to dopiero anatomopatolog.... Mosii -Dragon jest już szczęśliwy i wolny od najstraszliwszego bólu jaki można sobie wyobrazić(tego bólu nie można nawet opanować silnymi lekami narkotycznymi,bo dawka jest na granicy letalnej), i nie chciałby, żebyś była smutna.On się już do Ciebie uśmiecha zzaTM. -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
al-ka replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='mosii'] Dragusiu kochany, spotkamy sie jeszcze.............. tak mi przykro................ tak przykro.............. O takim spotkaniu przeczytaj proszę tu: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=28863 -
Dragon[*] odszedł na moich rękach.....
al-ka replied to mosii's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Eutanazja jest czasami wielkim dobrodziejstwem,niestety dla ludzi b. rzadko dostępnym."Salus aegroti suprema lex"-ale tu już o zdrowiu mowy być nie może.Cierpienie ma sens jeśli jest stanem chwilowym,prowadzącym do wyzdrowienia,a takie jak tu niczemu nie służy.Badania robione w celu zaspokojenia ciekawości?Rybon przecudnie tu się wypowiedziała.Wiem,że taka decyzja piekielnie boli,bo ja taką musiałam w swoim życiu podjąć.Bolało i boli mnie po to, by nie bolało mojego Groma. Nikt nie chce cierpieć! Nie pozwól cierpieć psiakowi,proszę miej miłosierdzie! Całą duszą jestem z Tobą. -
Łódź-Chory,ONkowaty szczeniaczek...JUŻ W DOMKU WE FRANCJI!!!
al-ka replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Może warto byłoby na przyszłość pomyśleć o zgromadzeniu deficytowych leków i utworzyć coś w rodzaju "Banku Leków"? -
Łódź-Chory,ONkowaty szczeniaczek...JUŻ W DOMKU WE FRANCJI!!!
al-ka replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Mały na owczarku: [URL="http://www.owczarek.pl/forum/forum_posts.asp?TID=9382&PN=1&TPN=1"]http://www.owczarek.pl/forum/forum_posts.asp?TID=9382&PN=1&TPN=1[/URL] Proszę tylko o nazwę leku-zaraz uzupełnię na owczarku. Może stamtąd ktoś mu pomoże. -
Łódź-Chory,ONkowaty szczeniaczek...JUŻ W DOMKU WE FRANCJI!!!
al-ka replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Może jest tu ktoś z miejscowości przygranicznych?Może spróbować w biurach podróży organizujących jednodniowe wypady(np.z Giżycka do Wilna)?Czy lek jest tylko za wschodnią granicą?Na dogo są przecież lekarze wet.-czy nie da się zastosować zamiennie ludzkich preparatów?Pytam,bo wiele leków weterynaryjnych ma odpowiedniki w aptekach,kwestia ewentualnego połączenia składników lub przeliczenia dawki nie jest żadnym problemem. -
Wrzuciłam na owczarka. [URL="http://www.owczarek.pl/forum/forum_posts.asp?TID=9376&PN=1"]http://www.owczarek.pl/forum/forum_posts.asp?TID=9376&PN=1[/URL]
-
No, na 26 stronie to z pewnością domków niet!
-
Kochany przez wszystkich Demonek za TM :(
al-ka replied to Justyna_wolontariat's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wszystkim,którzy wahają się przygarnąć ONka w tym wieku muszę opowiedzieć historię mojego Goofiego.Otworzyliśmy swoje serca i dom temu wspaniałemu długowłosemu ONkowi w lutym ubiegłego roku.Miał już wtedy ponad 10lat.Znalazł się na ulicy,bo "kochane" dzieci po śmierci mamusi,nie zaliczyły go do masy spadkowej.Nie żałujemy tej decyzji,kochamy go tak jak pozostałe zwierzaki i on nas kocha bardzo,bardzo.Jest to nasz drugi ONek.POsiadanie ONka to bardzo wielkie szczęście,a posiadanie dwóch to szczęścia wielokrotność.To nic,że ma już tyle lat.Każdy rok,każdy miesiąc,ba- każdy dzień szczęścia i radości to skarb nie do pogardzenia.Tego nie kupi się za żadne pieniądze świata.Nie zniechęcajcie się jego wiekiem,bo przecież przed nim może być jeszcze kilka długich fajnych lat. -
Arlan,pisałam to już w innym wątku,ale pozwolę sobie powtórzyć to specjalnie dla Ciebie.Może to chociaż trochę Ci pomoże: Dwanaście lat temu zamieszkał w naszych sercach niezwykły ONek Grom.Był z nami tylko 11 lat."Tylko",bo chcieliśmy aby trwało to całe życie.Zawsze kochałam zwierzęta,ludzi a zwłaszcza chorych ale to Grom nauczył mnie i moją rodzinę umiejętności wsłuchiwania się w potrzeby innych.To z nim pierwszym udało mi się nawiązać kontakt pozawerbalny,prawie metafizyczny.To on uzmysłowił mi,że zwierzęta mają coś więcej poza ciałem i pod tym względem nie różnią się od nas.Był naszym cudownym kompanem,przyjacielem,bratem...Przez wszystkie te lata towarzyszył nam zawsze i wszędzie.Zabieralismy go na wszystkie wyjazdy wakacyjne.Zawsze był z nami.Dbaliśmy o niego bardziej niż o siebie,ale przegraliśmy nierówną walkę z rakiem.Opuścił nas 15 listopada ubiegłego roku,tulony,całowany....Bardzo prosiliśmy go,aby wrócił do nas.... Przez dwadzieścia jeden tygodni nie było takiej pory dnia,godziny,żeby nie płynęły łzy bólu i tęsknoty.Wierzyłam jednak,ze mój Grom do nas wróci,że gdzieś jest i też czeka...Szukałam hodowli,która miałaby takie owczarki-czarne,krótkowłose,niewiele podpalane,z prostym zadem.Niestety w Polsce hodowli tej linii użytkowej nie ma.Na Owczarku dostałam kontakt do hodowli w Belgii,Czechach.Decyzja zapadła i...wtedy stał sie cud.Ratowałam wówczas błąkającą się,chorą śmiertelnie bernusię.Nawiązałam wiele kontaktów i suni udało się uratować życie i znależć przecudowny dom.Następnego dnia gdy sunia poszła do domu,zadzwonił mój telefon.Jedna z wolontariuszek z akcji ratowania suni poprosiła o tymczas dla znalezionego na trasie katowickiej małego ONka.Przybył do nas dokładnie po 21 tygodniach,też we wtorek,też około 21ej..Pięciomiesięczny,identyczny prawie jak Grom,z takim samym głosem,spojrzeniem,ruchami,upodobaniami.Przywitany przez pozostałe zwierzaki tak jakby wrócił z długiego spaceru.Długo by opowiadać o wszyskich niezwykłych absolutnie zbiegach okoliczności,niektóre sytuacje przyprawiały mnie o ciarki na grzbiecie( choćby zachowanie małego w miejscu gdzie przed pięcioma miesiącami odchodził Grom).Ja już wiem napewno,że nasze ukochane zwierzaki wracają do nas jeśli bardzo tego pragniemy.Nasz Grom wrócił.Jest identyczny prawie pod każdym względem,ma to samo imię,zajął w hierarchii zwierzaków swoje poprzednie miejsce.Od tej chwili skończyła się bolesna tęsknota.I tylko czasami gdy patrzę na małego Gromisia napływają mi do oczu łzy.Ale są to łzy słodkie,łzy szczęścia....Życzę Ci,aby Twój Szał wrócił do Ciebie jak najprędzej.Bo co do tego,że nasze ukochane psy wracają nie mam już najmniejszej wątpliwości.Nie potrafię tego w żaden sposób wyjasnić;zawsze byłam racjonalistką,zero egzaltacji.Ale mam żywy,namacalny dowód.Twój Szał wróci bez wątpienia-jeśli dasz mu taką szansę.On też za Tobą tęskni.Pozdrawiam,ala.
-
Kochany przez wszystkich Demonek za TM :(
al-ka replied to Justyna_wolontariat's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Bo widzisz Patikujku to jest katolicki kraj.Można wyrzucić psa,potem już można wyrzucić przez okno dziecko,można wyrzucić na ulicę starych i chorych rodziców,można zabić,można wszystko- byle potem dać na tacę i uzyskać rozgrzeszenie.A to co o tym myśli Bóg,to już jest dla większości nie istotne.Taki to naród,wierzący....W co? -
Kochany przez wszystkich Demonek za TM :(
al-ka replied to Justyna_wolontariat's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wrzucaj gdzie tylko się da.W jego wieku szkoda każdej godziny.Ktoś musi go dostrzec. -
Kochany przez wszystkich Demonek za TM :(
al-ka replied to Justyna_wolontariat's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Piesku-nie wszyscy są tak bezduszni jak twoi dotychczasowi właściciele.Spotkasz jeszcze kogoś,kogo będzie warto kochać. -
Dwanaście lat temu zamieszkał w naszych sercach niezwykły ONek Grom.Był z nami tylko 11 lat."Tylko",bo chcieliśmy aby trwało to całe życie.Zawsze kochałam zwierzęta,ludzi a zwłaszcza chorych ale to Grom nauczył mnie i moją rodzinę umiejętności wsłuchiwania się w potrzeby innych.To z nim pierwszym udało mi się nawiązać kontakt pozawerbalny,prawie metafizyczny.To on uzmysłowił mi,że zwierzęta mają coś więcej poza ciałem i pod tym względem nie różnią się od nas.Był naszym cudownym kompanem,przyjacielem,bratem...Przez wszystkie te lata towarzyszył nam zawsze i wszędzie.Zabieralismy go na wszystkie wyjazdy wakacyjne.Zawsze był z nami.Dbaliśmy o niego bardziej niż o siebie,ale przegraliśmy nierówną walkę z rakiem.Opuścił nas 15 listopada ubiegłego roku,tulony,całowany....Bardzo prosiliśmy go,aby wrócił do nas.... Przez dwadzieścia jeden tygodni nie było takiej pory dnia,godziny,żeby nie płynęły łzy bólu i tęsknoty.Wierzyłam jednak,ze mój Grom do nas wróci,że gdzieś jest i też czeka...Szukałam hodowli,która miałaby takie owczarki-czarne,krótkowłose,niewiele podpalane,z prostym zadem.Niestety w Polsce hodowli tej linii użytkowej nie ma.Na Owczarku dostałam kontakt do hodowli w Belgii,Czechach.Decyzja zapadła i...wtedy stał sie cud.Ratowałam wówczas błąkającą się,chorą śmiertelnie bernardusię.Nawiązałam wiele kontaktów i suni udało się uratować życie i znależć przecudowny dom.Następnego dnia gdy sunia poszła do domu,zadzwonił mój telefon.Jedna z wolontariuszek z akcji ratowania suni poprosiła o tymczas dla znalezionego na trasie katowickiej małego ONka.Przybył do nas dokładnie po 21 tygodniach,też we wtorek,też około 21ej..Pięciomiesięczny,identyczny prawie jak Grom,z takim samym głosem,spojrzeniem,ruchami,upodobaniami.Przywitany przez pozostałe zwierzaki tak jakby wrócił z długiego spaceru.Długo by opowiadać o wszyskich niezwykłych absolutnie zbiegach okoliczności,niektóre sytuacje przyprawiały mnie o ciarki na grzbiecie( choćby zachowanie małego w miejscu gdzie przed pięcioma miesiącami odchodził Grom).Ja już wiem napewno,że nasze ukochane zwierzaki wracają do nas jeśli bardzo tego pragniemy.Nasz Grom wrócił.Jest identyczny prawie pod każdym względem,ma to samo imię,zajął w hierarchii zwierzaków swoje poprzednie miejsce.Od tej chwili skończyła się bolesna tęsknota.I tylko czasami gdy patrzę na małego Gromisia napływają mi do oczu łzy.Ale są to łzy słodkie,łzy szczęścia.... Życzę wszystkim z całego serca,aby Wasi przyjaciele wracali do Was,bo że to jest możliwe nie mam najmniejszej wątpliwości.Musicie tylko chcieć i dać im szansę powrotu.POzdrawiam ciepło,ala. __________________
-
Dwanaście lat temu zamieszkał w naszych sercach niezwykły ONek Grom.Był z nami tylko 11 lat."Tylko",bo chcieliśmy aby trwało to całe życie.Zawsze kochałam zwierzęta,ludzi a zwłaszcza chorych ale to Grom nauczył mnie i moją rodzinę umiejętności wsłuchiwania się w potrzeby innych.To z nim pierwszym udało mi się nawiązać kontakt pozawerbalny,prawie metafizyczny.To on uzmysłowił mi,że zwierzęta mają coś więcej poza ciałem i pod tym względem nie różnią się od nas.Był naszym cudownym kompanem,przyjacielem,bratem...Przez wszystkie te lata towarzyszył nam zawsze i wszędzie.Zabieralismy go na wszystkie wyjazdy wakacyjne.Zawsze był z nami.Dbaliśmy o niego bardziej niż o siebie,ale przegraliśmy nierówną walkę z rakiem.Opuścił nas 15 listopada ubiegłego roku,tulony,całowany....Bardzo prosiliśmy go,aby wrócił do nas.... Przez dwadzieścia jeden tygodni nie było takiej pory dnia,godziny,żeby nie płynęły łzy bólu i tęsknoty.Wierzyłam jednak,ze mój Grom do nas wróci,że gdzieś jest i też czeka...Szukałam hodowli,która miałaby takie owczarki-czarne,krótkowłose,niewiele podpalane,z prostym zadem.Niestety w Polsce hodowli tej linii użytkowej nie ma.Na Owczarku dostałam kontakt do hodowli w Belgii,Czechach.Decyzja zapadła i...wtedy stał sie cud.Ratowałam wówczas błąkającą się,chorą śmiertelnie bernusię.Nawiązałam wiele kontaktów i suni udało się uratować życie i znależć przecudowny dom.Następnego dnia gdy sunia poszła do domu,zadzwonił mój telefon.Jedna z wolontariuszek z akcji ratowania suni poprosiła o tymczas dla znalezionego na trasie katowickiej małego ONka.Przybył do nas dokładnie po 21 tygodniach,też we wtorek,też około 21ej..Pięciomiesięczny,identyczny prawie jak Grom,z takim samym głosem,spojrzeniem,ruchami,upodobaniami.Przywitany przez pozostałe zwierzaki tak jakby wrócił z długiego spaceru.Długo by opowiadać o wszyskich niezwykłych absolutnie zbiegach okoliczności,niektóre sytuacje przyprawiały mnie o ciarki na grzbiecie( choćby zachowanie małego w miejscu gdzie przed pięcioma miesiącami odchodził Grom).Ja już wiem napewno,że nasze ukochane zwierzaki wracają do nas jeśli bardzo tego pragniemy.Nasz Grom wrócił.Jest identyczny prawie pod każdym względem,ma to samo imię,zajął w hierarchii zwierzaków swoje poprzednie miejsce.Od tej chwili skończyła się bolesna tęsknota.I tylko czasami gdy patrzę na małego Gromisia napływają mi do oczu łzy.Ale są to łzy słodkie,łzy szczęścia.... Życzę Ci z całego serca,aby Twoja sunia wróciła,bo że to jest możliwe nie mam najmniejszej wątpliwości.Musisz tylko chcieć i dać jej szansę powrotu.POzdrawiam ciepło,ala.
-
Kochany przez wszystkich Demonek za TM :(
al-ka replied to Justyna_wolontariat's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wrzuciłam go na Owczarka. http://www.owczarek.pl/forum/forum_posts.asp?TID=9230&PN=1 Właścicielom z całego serca życzę aby też stracili dach nad głową. No i jest jeszcze tyle "pięknych" chorób,na które nie mam leków.... -
Debile z LPRu! A swoją drogą ciekawe czy mogą w niedzielę pracować organiści? Wszak i oni nie ratują życia,zwłaszcza ludzkiego....Kraj totalnego absurdu.
-
Cudowna jest świadomość,że pośród nas żyją tacy ludzie jak Grabek.Gratuluję Ci Grabku decyzji no i oczywiście gratuluję takiego wspaniałego serducha!Niech Ci los po stokroć to wynagrodzi.Życzę Wam dużo zdrowia i długich szczęśliwych lat.Pozdrawiam,ala.