Jump to content
Dogomania

Patikujek

Members
  • Posts

    9907
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Patikujek

  1. Zrobiło się mało przyjemnie, więc wrzucam kilka fotek. W sumie głównie dla tych niefabookowych, bo reta widziała na fb. Festyn świateł w Erfurcie
  2. No właśnie jak pół życia marzyłam o ONku bądź DONku, ale to co z nimi się stało pod względem zdrowia i psychiki mi się w ogóle nie podoba, dlatego miałam problem z wyborem rasy dla siebie. Jeśli chodzi o BOS to znów słyszałam, że trzeba naprawdę dobrze poszukać hodowli i rodziców gdyż bywają dość lękliwe, co później skutkuje właśnie szczekliwością lub agresją. Jednak mówię jedynie co zasłyszałam interesując się nimi gdy szukałam psa dla siebie. A co do uległości przed innymi psami to mój jak na razie kocha na zabój wszystko co się rusza. Inny pies może z miski mu jeść i nie ma problemu. Przez ostatnie 14 mies. raz widziałam jak mu się coś nie spodobało, ale był to pies, który na jednym z wcześniejszych spotkań, rzucił się na niego ze sporą agresją.. No i co do erdela kocham to, że wystarczy raz w tyg. kilka pociągnięć furminatorem i raz na 3/4 mies. trymowanie i nie ma kudłów w domu... Kot za to nadrabia :P
  3. Mi tak po głowie chodzi Baks ostatnio. Mimo, że nie byłam z nim w jego ostatnich chwilach, wiem, że on był z osobą, którą kochał najbardziej... Z moją mamą... Ale często przyłapuję się na mówieniu Baks do Bluma. W pewnych sytuacjach zachowują się bardzo podobnie i mają to samo spojrzenie... Też straszliwie tęsknię za tą marudą....
  4. Ja myślę że prędzej pasuje tutaj collie. Nie wypowiem się na temat sierści, ale jeżeli chodzi o BOSy to z tego co wiem są dość szczekliwe (z tego co czytałam ) Co do ogrodu ro każdy pies może być bez niego szczęśliwy. A nawet wiele psów posiadających mądrych właścicieli w bloku będzie miało się lepiej niż olane na ogrodzie. Z tego co piszesz to pasować do was będzie większość ras, na które się zdecydujecie. Macie czas i chęci a to najważniejsze. Myślę, że u was sprawdzi się większość owczarków. Tylko trzeba popytać wśród hodowców o szcsekliwość bo niektore owczarki potrafią dac w kość. Choć myślę, że dużo tu robi wychowanie. Ja bym też u was widziała airedale teriera (choć może jestem mało obiektywna posiadając takiego ). Jest chętny do współpracy choć ma też swoje zdanie. Musi być szkolony bardzo konsekwentnie, no dobrze zapamiętuje nasze chwile słabości. Nie jest psem, który za pracę da się pokroić ale mocno różni się od większości małych terierow. I lubi pracować z człowiekiem. I nie wiem jak u innych, ale mój jest naprawdę cichy. Dodatkowo przy regularnym trymowaniu odpada problem z sierscią. Jedynie co ma dość silny instynkt ale myśle że da sie to wyprachowac. Nam coraz lepiej wychodzi odwołanie w wypadku zwierzyny
  5. Tutaj myślisz, że u mnie lepiej? Hahahaha
  6. Czy tylko ja nie widzę zdjęć? W sensie tych twoich psiaków a nie z domu p. Basi
  7. Głodnemu chleb na myśli. ... :P
  8. Super ekipa. A mały zmienia się z dnia na dzien
  9. I jak tam u was motywacja dziewczęta? U mnie coraz gorzej, a pogoda zdecydowanie nie pomaga. ...
  10. Bo to kobieta pracująca jest co żadnej pracy się nie boi
  11. Pies jak chce to potrafi i żaden płot nie jest zbyt wysoki
  12. No u nas obroża to był koszmar dlatego tylko koło 2 tyg. Kot dostawał szału. A z tym porzuceniem to też nie wiem. U rodziców też sam zostawał. Raz nie było nas calutki dzień, kilka razy ponad pół dnia. Też był sam. Nawet bez Blu.... Ehhh. Nie mogę na niego patrzeć. A dzisiaj jeszcze kretyn prawie mi psa zabił bo zrzucił z szafy (na którą nie wiem jak wlazł ) wielką kość dla Bluma. On jest porąbany jeżeli chodzi o żarcie. Nawet butelkę z olejem jak stoi na szafce przewraca. Raz mu się udało i się otworzyła i on ten olej pił i teraz próbuje to powtórzyć. Ja sobie nie mogę odpocząć w domu kiedy kot nie jest w klatce bo on tylko doszukuje się żarcia wszędzie. Ostatnio gotowałam i szafkę z przyprawami miałam otwarta. Taką wiszącą. Ten próbował tam wskoczyć. Oczywiście wszystkie przyprawy oraz ryż i mąka które stoją obok wylądowały na ziemi, blacie i zlewie. .. ja jestem po prostu wykończona. A nie mogę go trzymać 14 a dobę w klatce. ... A co do Bluma to on nie najgorzej chodzi na smyczy, ale jak zobaczy gdzieś psa to niespodziewanie potrafi tak szarpnąć, że rękę z barku wyrywa. A ja już nie miałam pomysłów jak go nauczyć ignorowania, bo jak on widzi psa to nic innego się nie liczy. I po pewnym spacerze w zeszłym miesiącu, kiedy nadwyrężył mi bark uznałam ze koniec
  13. To jest liszka. Ale jak to się oficjalnie nazywa to nie mam pojęcia. Mamy to od Pana Jacka Gałuszki, z którym spotkałam się odnośnie szarpania Bluma na smyczy (szczególnie do innych psów ) i używany tego właśnie głównie w miejscach gdzie pies ma iść ładnie koło mnie mimo wielu rozproszeń. Plus na każdym spacerze z 10 minut. Jest lepsze od haltera bo nie muszę pilnować z której strony jest smycz i do tego to mu nie skręca głowy więc w razie nagłego szarpnięcia, pies nie robi sobie krzywdy.
  14. Napisałam do chyba 5 modów jakieś pół roku temu i najwidoczniej któryś się tym zajął. Nawet nie wiedziałam, że jest preniesiona hahaha Nie da rady. Moja mama ma swojego kota, który nie był zachwycony nowym kolegą. A do tego nie wezmą drugiego lota. Tym bardziej, że Koteł ich też wkurza z tym zeżeraniem wszystkiego....
  15. U rodziców większość dnia była podobna. Fakt nie wychodziliśmy regularnie na 8 godzin, ale kilka razy w czasie tych 3 tyg zdarzyło się, ze nie było nas prawie cały dzień. U mnie może i chodzi o to zostawanie, no ale na to nic nie poradzę, do pracy muszę iść. Zostawał już sam w pokoju, zostawał z psem i bez różnicy. I to też nie dzieje się codziennie. Czasem 2 dni z rzędu było, a czasem kilka dni ok i potem znów nalał. Co do obroży to nie kupowałam, ale miałam przez 2 tyg pożyczoną i też żadnej różnicy. Jak dla mnie to on mógłby w tym kennelu siedzieć tylko on w zamknięciu tak jak mówię dostaje szałłu. Bardzo często tak świruje, że aż się porzyga. Najgorzej jak mu wali i w klatce sra gdzie popadnie, potem to podepta, poroznosi po całej klatce i po moim powrocie zaczynam od umycia kota i klatki... Do tego on się wiecznie drze! Wiecznie żreć chcę i ciągle wszystko za żarciem przeszukuje.... Ale jak jesteśmy u rodziców to tego nie ma... Jest sporo spokojniejszy...No, ale nie zmienię mieszkania dla kota! Jeszcze gdybym miała pewność, że to pomoże ! Chciałam już jakiś czas temu remont sypialni robić i nowe meble kupić, no ale póki kot jest nie zrobię tego.... Ja mam serio go dość! Teraz już jest ten etap, że jak go widzę to mnie szlag trafia. nawet jak on się przytulić przychodzi.... Na poprawę humoru wczorajsza fotka z Blumem
  16. Hej! Widzę, że nie tylko u mnie w życiu jak w kalejdoskopie co chwila coś... Nie zazdroszczę sytuacji z psami.... nie wyobrażam sobie u siebie w mieszkanku izolowania dwóch psów....a co dopiero jak o spacerach osobnych myślę...
  17. Ja w ostatnim czasie też nie mam motywacji do niczego.... Dodatkowo teraz doszła znów deprecha pourlopowa... ehhhh
  18. Ale on słodziuchny!!!! Wymiziaj go ode mnie!
  19. Były w domu 4 kuwety, każda z czym innym on żwirek/piasek czy to tam było wywala. I to nie tak, że on z kuwety nie korzysta, bo tak jak mówię jak byliśmy ostatnie 3 tyg u rodziców, ani razu problemu nie było. Zawsze bezbłędnie trafiał. Co do weta to tak jak pisałam, to była pierwsza rzecz jaką zrobiłam. Miał przeprowadzony komplet badań u 2 różnych wetów w odstępach 1 miesiąca. Badania krwi (morfologia z biochemią), badanie moczu i usg jamy brzusznej. Wszystko jest ok. On robi tylko i wyłącznie ma moje łóżko lub na cokolwiek materiałowego co zostawie mu w klatce gdy w niej jest zamknięty. Jeżeli nie ma nic to robi tylko do kuwety w tej klatce. I na łóżko też leje tylko jak zostanie sam w domu. Bo jak ja jestem i to nawet w drugim pokoju to nic się nie dzieje.... Jeśli chodzi o behawiorystę to tutaj nie ma na to szans
  20. Ludziecie możecie mnie znienawidzić, ale moja cierpliwość się skończyła i kot szuka nowego domu. Jeżeli usłyszycie, że ktoś szuka fajnego kota, przytulaka, spokojnego to dajcie znać. Jeżeli nie znajdzie się ktoś to nie wiem co pocznę. Bardzo nie chcę by wracał do schronu, ale serio mam dość... A dlaczego do tego doszło? Nie wiem czy ktoś pamięta, ale z Kotełem mam problemy od samego początku jak do mnie trafił. Szczał i srał wszędzie. Po pewnym czasie robił to już tylko podczas mojej nieobecności. Poradzono mi na jednej z kocich grup by spróbować jak z małym kociakiem. Zmniejszyć mu lokum do jednego pomieszczenia. Na początku był to salon. Podczas mojej nieobecności wszystko zalane poza kuwetą. Zmiana na łazienkę (w razie co łatwiej sprzątnąć) Powtórka z rozrywki, plus jeszcze kot przez całe 2 h kiedy mnie nie było darł się tak, żę sąsiedzi się skarżyli. Ostatecznie kiedy wychodzę z domu kot od maja jest zamykany z kuwetą w kennelu. Były próby zostawienia go luzem, ale kończy się to zawsze zaszczanym moim łóżkiem. Zostawał sam, zostawał z psem.... Bez różnicy. Może nie dziennie, ale średnio co drugi trzeci dzień nalane na łóżko. Od około 3 mies. nie robiłam już prób. Z automatu jak wychodziłam to kot do kennela (kennel dość spory). Zbliżały się święta. W tym roku jechałam do rodziców. U nich nie ma miejsca na kennel, a kota nie mogłam na prawie 3 tyg. samego zostawić, więc z obawami, ale pojechaliśmy. Przez 3 tyg, kot nie narobił u nich nic (raz nasikał do brodzika (tata zapomniał prysznica zamknąć), ale to było pewne tak jak u mnie z wanną. On nie lubi sikać na żwirek niezależnie od rodzaju, najpierw kopie do dna kuwety i potem tam sika) , ale nigdzie indziej. Zostawał sam, czasem z psem, czasem z drugim kotem i nic. Żadne łóżko, żaden narożnik no nic.... W ostatnią niedzielę wróciliśmy do domu. Ja pełna nadziei w poniedziałek rano wyszłam na dłuższy spacer z psem i kota nie zamknęłam. i co? Oczywiściwe po powrocie czekała mnie na środku łóżka piękna więlka kałuża/plama jakby kot nie sikał z miesiąc.... Myślałam że zabiję.... Nalał tyle, że przemoczyło kołdrę i nawet materac... Oczywiście powrót klatki. Dzisiaj natomiast wstałam trochę za późno, przez co spieszyłam się do pracy i w tym pośpiechu zapomniałam dosunąć kosza do drzwi klatki i skubaniec się wydostał i oczywiście znów nalane na łóżko! Gnój jest ze mną od kwietnia, a ja już zmieniałam 3 razy pościel. Teraz mam już kupioną najtańszą jaką znalazłam byle szkoda wyrzucić nie było jak się doprać nie uda! Ktoś powie, że przecież w takim razie może siedzieć w tej klatce! Niestety nie! Nie może. Nie dość, że cały czas się drze w tej klatce (sąsiedzi cały czas się skarżą bo on nie miałczy tylko się po kilka godzin dziennie drze) to druga rzecz jest dość zimno już a ja nie mogę mu do tej klatki nawet kawałka szmatki wstawić bo zaleje totalnie. Kiedy nie ma nic to robi wszystko tylko do kuwety, ale jak ostatnio włożyłam mu stary ręcznik żeby nie musiał na plastikowym dole siedzieć to naszczał na niego i tyle z tego było.... Weźcie mi coś doradźcie bo albo kota w końcu zatłukę albo już sama nie wiem... P.s. Koteł jest całkowicie zdrowy. Miał robione badania krwi i moczu już dwukrotnie w niedługim odstępie czasu, u 2 różnych wetów. Z resztą ostatnie 3 tyg. pokazał, żę można się zachowywać
  21. Nawet i w polsce idzie dostać fajne rzeczy, jednak ja skóry nie lubię. Ani w samochodzie, ani w domu, ani na sobie ani na psie także ja zostaję wierna tasiemkom. tym bardziej, że ja lubię kupować nowe, a tasiemki tańsze :D
  22. Bardzo, bardzo. Ostatnie dni były spokojniejsze, no ale... Jak jestem u rodziców to nie dość, że więcej osób psa co chwila zaczepia to jeszcze więcej znajomych psiarzy i pies ma więcej okazji biegać z innymi psiakami. A wiadomo, że w takim wypadku więcej się nabiega niż sam. Dodatkowo nowi ludzie, nowe miejsca... Pies bardziej zmęczony... Ale wczoraj niestety już do domu wróciliśmy, i dzisiaj jeszcze jakoś pies znośny, ale od jutra jak do pracy znów pójdę to się pewnie zacznie wykańczanie mnie
×
×
  • Create New...