-
Posts
1201 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Izabella Hossa
-
Antek i Boksio już w swoich domach!
Izabella Hossa replied to Izabella Hossa's topic in Już w nowym domu
To sama ocenisz, jego mama- też ciężko określić między Boksiem a Astkiem. andzia 69-jaki świat jest mały, co nie :lol: -
Antek i Boksio już w swoich domach!
Izabella Hossa replied to Izabella Hossa's topic in Już w nowym domu
Waga ok.5 kg , wysokość do pół łydki. Już na sam widok zwierzaków -cały się cieszy , nie ma mowy o dominacji, typowy dzieciuch. Uwaga na palce podczas karmienia, zachowuje się jakby nigdy nic nie jadł, ale w misce można mu grzebać. Kochany maluch, no i gryzaki konieczne bo dziąsełka swędzą. GameBoy napisz mi swój numer tel , bo moja tymczasowa suka zjadła mi telefon , a w nim numery rzecz jasna. -
Antek i Boksio już w swoich domach!
Izabella Hossa replied to Izabella Hossa's topic in Już w nowym domu
GameBoy wielkie dzięki. Chciałam jeszcze dodać słówko o małym, bo sama jestem pełna podziwu...ten o to malutki piesek -psie dziecię przecież, już teraz sygnalizuje ,że chce wyjść na dwór na siku i na resztę. Jestem pod wrażeniem , jeszcze mały, a już taki elegancki :) Po kolacji grzecznie śpi , nie beczy nie marudzi. Niestety zjadł pantofel mojego męża. Mam przechlapane .... -
Antek i Boksio już w swoich domach!
Izabella Hossa replied to Izabella Hossa's topic in Już w nowym domu
Tak bardzo chętnie, trzeba jednak pamietac ,że on ma coś z Astka więc myślące domki poproszę. Zdjęcia wieczorem. W sprawie jego mamy już na wiosnę rok temu była interwencja z Policją, dłuższy czas jej nie widziałam, powiedziano mi, że sprawa załatwiona, że własciciel prawdopodobnie zabrał psa do Warszawy. Niestety jest i suka i maluch, mam nadzieję,że był jeden. Jadę do Sopotu, może ktoś w tamtych stronach mógłby pomóc ? -
Antek i Boksio już w swoich domach!
Izabella Hossa replied to Izabella Hossa's topic in Już w nowym domu
Mały bardzo cieszy się do moich psów, jest dość ufny wobec człowieka, jest poraniony, ale to chyba od kleszczy i pcheł. Byłam z nim u Weta. Poważnie , ja nie wiem co z nim zrobić :shake: [IMG]http://img211.imageshack.us/img211/1449/1011582ix6.jpg[/IMG] Jest noc ,maluch grzecznie śpi, grzeje dooopke na podgrzewanej podłodze, odsypia chyba . [IMG]http://img180.imageshack.us/img180/8793/1011588qm6.jpg[/IMG] -
Dziś przy drodze znalazłam to oto psie dziecko. Jest to chłopczyk około 4-5 m-cy. Był cały w kleszczach , modlę się żeby nic złego nie zaczęło się z nim dziać. Okazało się , że na polu w wolno stojącej budzie na łańcuchu jest jego matka. Ja już nie mam siły , głupota ludzka nie ma granic........mały biegał przy ulicy, wyjadał jakies śmiecie, wiem co zjadł , bo zwrócił na mojej tapicerce w samochodzie . Mały jest obecnie w mojej łazience, w piątek wyjeżdzam. Proszę więc pomóżcie mi go gdzieś ulokować. Jest słodki, jego mama jest prawdopodobnie mixem Amstaffa, jest łagodna, coś muszę i dla niej zrobić...na dokładkę mam zwrot z adopcji, no i męża w gipsie, no i ten wyjazd. Prosze o tymczas dla niego. Ja pokryje koszty szczepienia itp. Potrzebna równiez pomoc w poszukiwaniu domu docelowego. [EMAIL="izabellah@wp.pl"]izabellah@wp.pl[/EMAIL] [IMG]http://img403.imageshack.us/img403/3939/1011577gz2.jpg[/IMG] [IMG]http://img187.imageshack.us/img187/5605/1011591aq2.jpg[/IMG] [IMG]http://img502.imageshack.us/img502/1442/1011594bj6.jpg[/IMG]
-
Mnie normalnie sie otwiera ich strona. [URL]http://www.schronisko-medor.webd.pl/...3315cd7bf01a48[/URL] Sznaucuś juz po operacjach oka i guza na głowie, został cały ogolony bo stan skóry przez te kołtuny był w opłakanym stanie. Jestem bardzo wdzięczna jego opioekunom , którzy zupełnie bezinteresownie przyjęli go do swego przytuliska by mu pomóc. Jak już było wspomniane w drodze do Łodzi i potem Kalisza Aga P. wypatrzyła go przy trasie-był tak zziębnięty i przemoczony z tym okiem i w ogóle jego widok przeszywał na wskroś. Miałyśmy już jednego psa w samochodzie ( szczęśliwa sunia która jechała do wspaniałego domu do Łodzi), a w powrotną drogę jechały Rottweilery , nie było fizycznych szans na zabranie go do Warszawy. Szcęśliwie udało się umieścić go w schronisku Fundacji Medor , potem dzięki Agnieszcze został zoperowany , a dzięki Fundacji nadal ma opiekę i dach nad głową . Niestety to nie jest dom, Sznaucer obecnie wygrzewa swe zbolałe kości w kotłowni gdzie ma posłanie i ciepełko, jednak nadal jest samotny. Jest psem bardzo towarzyskim i kontaktowym, może jeszcze nie wygląda najlepiej, ale z dnia na dzień odzyskuje siły. Gorąca prośba do wszystkich o pomoc w poszukiwaniu domu dla niego , oraz o każdą złotówkę , która pozwoli karmic i pielęgnowac tego wspaniałego psa. Gdy znajdziemy mu dom na jego miejsce trafi kolejny potrzebujący. tel. kontaktowy wolontariusz Warszawa 503 082 952, lub bezpośrednio pod nr. Fundacji. Ps. Wielkie dzięki Oli z Łodzi, która go odwiedziła i zrobiła nowe zdjęcia.
-
GameBoy nie wiem czy jesteś ok czy nie bo nie było mnie przy Was kiedy dostałaś psa od Komety, więc nie moge wypowiedzieć się na Twój temat jednak musze napisać to co mam zamiar poniewaz nie Ty pierwsza zostajesz z nieswoim problemem. Ja i kilka osób z dogo już słyszały na swój temat różne epitety prosto od naszej kolezanki Komety. Ja kiedy zabieram psa ze schroniska by go ratować robię to na własną odpowiedzoialność, za własne pieniądze i zawsze biorę pod uwagę , że dom tymczasowy, docelowy czy pobyt w klinice, że te wszystkie ewentualności z jakiegoś powodu mogą nie wypalić i zawsze musze być przygotowana na plan B, bo to mój problem. Mogę prosić o pomoc jednak gdy np. dom tymczasowy oznajmia mi , że z różnych względów -Już nie może- ja wtedy zabieram psa bez dyskusji i szukam innego rozwiązania. Niestety KOMETA zawsze wymaga by inni brali na swoją odpowiedzialność psy, które ona zabrała ze schroniska, nikogo o niczym wcześniej nie uprzedzając. Bardzo martwi się o ich los, lecz niekiedy bez mrugnięcia okiem pozostawia je tam gdzie je tymczasowo ulokowała i przestaje się interesować co dalej się z nimi stanie ( tak jak w przypadku gameboy). Dziwne to wszystko i jakies poplątane. Adoptowałam psy z Brwinowa, by nie dotarły do Krzyczek, jeden pies wymaga leczenia i opieki, mimo to , a raczej dlatego wzięłam go do domu...ale może powinnam zawieźć go do Komety i zrobić jej awanture , że jest świnia i nie chce go przyjąć do siebie do domu...tak mniej więcej wygląda współ-ratowanie zwierząt. Kometa zerwała ze mną kontakty bo nie wzięłam w/w szczeniaka.Przepraszam , ale według mnie takie zachowanie jest absurdalne.
-
Każdy ma swoją w tym racje , cometa Ty też ,wiele z nich tylko dzięki Tobie przeżyje. Mam jednak pytanie co do tej wypowiedzi : "Nie sztuka się drżec i awanturowac, ale wszystko trzeba robić z głową! Swoim działaniem tylko szkodzicie zwierzętom." Ratujesz je , wiem ,ale do kiedy starczy Ci sił i pieniędzy ...w takiej sytuacji to zajęcie do końca świata. Ty i wielu ludzi dajecie na to pieniądze pieniądze itp. DLACZEGO macie to robić skoro ten sk....piiiip..już dawno je wziął do kieszeni, są to sumy o jakich Wam się nie śniło .Dostaje pieniądze na utrzymanie zwierząt , a tym czasem zwierzęta zdychają z głodu stojąc w gównach , a obsługa schroniska w większości panowie są nawaleni do nieprzytomności. Nie ma lepszego rozwiązania ? Trzeba je tylko chcieć znaleźć. Dlatego róbmy dla zwierząt ile się da ,każdym sposobem by je ratować. Wspólnie lub oddzielnie, ale przeciez w tym samym celu. Jeśli nie możemy wspólnie nie przeszkadzajmy sobie , nie róbmy złośliwości , nie krytykujmy wzajemnie. Sobie ulżymy , a zwierzęta za to oberwą.
-
Wygląda na to że o tym że do Krzyczek przyjedzie TV , "Pani Księżna" dowiedziała się dzień wcześniej od kogoś nadgorliwego, na skutek tych wiadomości miało miejsce to -zobaczcie [URL="http://www.boz.org.pl/mz/krzyczki/wyrzucone.htm"][COLOR=#0000ff]http://www.boz.org.pl/mz/krzyczki/wyrzucone.htm[/COLOR][/URL]
-
Jak grochem o ściane. W klatce jest podłoga, na drutach stał bo wszedł tam ciekawy co to jest, wszedł zanim zostało przygotowane legowisko. Poczytaj troche stosowną literature , klatkę wymyślono między innymi po to by pies nie zrobił sobie krzywdy. Wracając do studentów to są częściej w domu niż ktoś kto pracuje , czyli ponad 8 godzin nieobecny w domu i co tacy ludzie tez nie są odpowiednimi właścicielami, bo zostawiają psy i ida do pracy. Nie wiesz nic o moich adopcjach, jak i kiedy przeprowadzam kontrole, kastracje itp, z reszta myśl i pisz co chcesz mało mnie to interesuje, byłoby cudownie żeby wszyscy młodzi ludzie byli tak odpowiedzialni i myślący jak osoba , która go adoptowała i otoczyła najlepszą opieką,jak każdy z nas kiedyś musi wyjść z domu, nie chcemy by sobie zrobił coś złego. Szkoda czasu na te tłumaczenia , bo do Ciebie i tak nic nie dociera.Nie mierz wszystkich swoją miarką. Możesz mnie zgłosić gdzie tylko chcesz, bardzo chętnie zapoznam się z organizacjami których byc może jeszcze nie znam. Pozdrawiam .
-
Ryniu123 poprzestańmy na tym i skończmy z tym wątkiem, nie warto tłumaczyć coś co dla nas jest jasne, dla innych zbyt skomplikowane. Pies ma wielkie szczęście, nie każdy student to gołodupiec i obibok. Są tacy , którzy sa odpowiedzialni, potrafią się utrzymać i mają wielkie serce. Są w stanie zrobic cos wielkiego i adoptować psa po przejściach i z problemami, a do tego nierasowego. Ta wspaniała osoba daje mu szanse podczas gdy wielu oddało by go po pierwszym dniu, bo tacy są ludzie... Ryniu123 nie kontynuujmy tego watku proszę.
-
xxxx52, Arka Straszne tu głupoty wypisujecie, nie macie pojęcia o jego historii, a już snujecie najgorsze koszmary na temat tej adopcji... Przeczytajcie wątek na Forum Labradorów wtedy wygłoście swoją opinię. Jestem bardzo wdzięczna forumowiczą Labkowym, bo tam się pomaga ,a nie krytykuje. Pies zostanie wykastrowany zaraz po ukończeniu leczenia, to oczywiste i nie podlega dyskusji.
-
Labo ma się lepiej, nie boli go, rana oczyszczona, dostaje antybiotyki, nie będzię zszywana, sama ma się zasklepic. Ciekawa jestem jak będzie wyglądał opatrunek, bo to go swędzi i chętnie by sie nóżką podrapał :) Wiem, że zawiozłam go do kliniki na swoja odpowiedzialnośc wiedząc , że mnie na to nie stac, ale nie mogłam inaczej. Doba kosztuje 20 zł + leki, a on musi zostac w niej przynajmniej tydzień. Jesli ktos z Was chciałby , czy mógłby pomóc nam w opłaceniu jego pobytu w klinice to będę niezmiernie wdzięczna. Po tygodniu zobaczymy co dalej, mam nadzieję, że szybciutko trafi do własnego już domu. Jest niezwykle skromny, nie jest pewien czy może sie cieszyc do człowieka, niesmiało merda ogonkiem.Kiedy odzyska zdrowie i pewnośc siebie zabawom nie będzie końca.
-
RAMZES dostał szansę!!! Ramzes ma dom !!!
Izabella Hossa replied to gosikf & dogs's topic in Już w nowym domu
A co z sunią, nie można nic zrobić, masz jeszcze kontakt z tymi ludźmi ?