-
Posts
1229 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by swan
-
no i się posypało zawsze tak jest, że jak się ma więcej zwierząt w domu, to jak jednemu coś jest, to kolejne idą jeden po drugim, prawda... od paru dni zaobserwowałam u mojego kocura kaszel koty czasem sobie pokaszlują na zasadzie włoska w gardle itp ale ten kaszel był jakiś taki inny, głębszy ale parę razy raptem to usłyszałam Kacper zachwowuje się normalnie , apetyt ma, kataru żadnego po nim nie widać no ale jak przedwczoraj wieczorem przed spaniem przyszedł koło mnie się najeść i zaczął mruczeć jak rozregulowany zetor, to aż radio ściszyłam ,żeby posłuchać jeszcze wczoraj go posłuchałam parę razy, powtarzało się, więc dzisiaj w te pędy do lekarza no i kocur szczepiony, pewnie dlatego nie ma wycieku z nosa i oczu, ale koci katar jednak ma zdaje się że od kotów sąsiada złapał, a ciągle go goniłam z terenu kocura sąsiedniego, a jednak się ciągle prali, to teraz ma nagrodę :angryy: u weterynarza nie wiedziałam, jak opisać ten dźwięk przy mruczeniu ,ale Kacper sam mi pomógł, jak zaczął koncertowo mruczeć w trakcie ... mierzenia temperatury w doopsku :evil_lol: mamy zatem kota uwięzionego, a Kacper nie wychodzący to Kacper nieszczęśliwy i sfrustrowany :roll: no i wizyty codziennie przez kilka dni na antybiotyki, żeby nie było powikłań bakteryjnych poza tym znalazłam badanie krwi dla Agi, co to będzie kosztować trochę, ale nie taki majątek jak gdzie indziej, więc w poniedziałek rano jedziemy na utaczanie krwi i zobaczymy dokładnie, w jakim stanie jest trzustka jak będą wyniki, to zobaczymy, czy szukamy dalej, czy wspomagamy trzustkę póki co Aga wcina łapczywie, że niemal mi rękawiczki z rąk ściąga, humorem i energią dalej tryska i jak widzę ten wywalony jęzor w biegu i radość w oczach to dalej nie wierzę, że ona chora ale przynajmniej mam większą wiarę, że dieta i leki jej pomogą, nie dopuszczam na razie wersji, że podziała to raptem na parę miesięcy i się pogorszy :shake: aha, no i jak już mamy serię z weterynarzami, to się udam w przyszłym tygodniu na wizytę z Lusią, trzeba ją obejrzeć, co ona tak saneczkuje, pewnie to te gruczoły paskudne no i niech się wreszcie na sterylkę wpisuje, nie ma tak ,żeby była wyjątkiem i jedynym płodnym zwierzakiem w domu równość musi być :evil_lol: aha, bo nie wiecie, że Lusia już jeździ samochodem, nie miała wyboru, musiała się nauczyć, a jak to było, to napiszę później na jej osobistym wątku :cool3:
-
no widzisz, a jednak nie musi być największy psiur, żeby zniósł zabawy Fena moja czarna "labradorka" Wera też ma takie świrowate zabawy, żadne z moich psów się z nią nie bawi, bo ona potrafi nawet w biegu staranować jak przebiegnie i chce przeskoczyć nad psem, a nie bardzo jej się odległość dobrze wyliczyła :evil_lol: z obcymi psami się tutaj nie spotykamy praktycznie,a jeśli jedziemy gdzieś razem do cywilizacji, to na widok jakiegokolwiek psa na horyzoncie, jeży się , warczy i szczeka jak wariatka, taki duży zjeżony labrador powoduje, że wszyscy przechodnie przechodzą na drugą stronę ulicy :shake::oops: a Wera jak tylko dojdzie do owego psa, to by zalizała na śmierć :evil_lol: za nic nie rozumiem jej zachowania, dobrze, że rzadko muszę z nią być w mieście;)
-
szczeniaczki dużo sikają, jak to niemowlaczki, spokojnie , z wiekiem częstotliwość mu przejdzie a na siusianie w domu tylko spokój i konsekwencja, nic więcej, zobacz ile psów w blokach i domach mieszka, a żaden pewnie w domu nie sika, chyba że chory, więc będzie dobrze, tylko jeszcze trochę cierpliwości :p
-
dzięki, właśnie Amylan daję Adze no i też zgodnie z zaleceniami weterynarza, karmię ją na raty trzy razy dziennie na razie kupiłam dla niej karmę Acana z jagnięciną, tą poprzednio jadła jak bardzo schudła i szybko odbudowała parę kilo ja jej się kilka razy dziennie przypatruję i mam wrażenie ,że w oczach tyje, ale oczywiście to złudzenie optyczne:evil_lol: jakbym mogła to bym ją kilka razy dziennie ważyła :oops: fajnie patrzeć, że ona ciągle ma dużo siły i energii dzisiaj na spacerze zdałam sobie sprawę,że jeśli tylko ma taką możliwość, to znaczy nie jest na krótkiej smyczy, to ona zawsze biega, nigdy, przenigdy nie chodzi :roll:
-
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
hurrr, udało mi się wreszcie pokonać jutuba :multi: [URL]http://pl.youtube.com/watch?v=t7bJqVjKuMY[/URL] -
Poznań. POMOCY! Coca-cola PILNIE szuka domu.... JUŻ NIE! MA DOM!!!!
swan replied to PaulinaT's topic in Już w nowym domu
[quote name='mar.gajko']Paulino odezwij się. Czasami, ni żeby znowu coddziennie. Zo za przesada by była. Ale tak raz na trzy dni. Można sie odezwac. Chyba.[/quote] o, nawet mar.gajko pisze wierszem..... białym.....:p -
Nie sądzę, tutaj muszę być często mądrzejsza od weta i żądać konkretnych badań, sami mi nie zaproponują. Wszystkie psy mam regularnie odrobaczane co pół roku, zmieniam preparaty. Latem jak schudła mocno, dziewczyny z dogo podpowiedziały, żeby sprawdzić czy nie ma lamblii. Poprosiłam o taki test , zrobiono, wyszło że nie ma. Wczoraj jak ryłam internet w sprawie informacji o trzustce znalazłam informację, że jednorazowe badanie może nie wykazać lamblii mimo że one są :roll: Chcę jej zrobić badanie kompleksowe krwi i kału żeby sprawdzić ile ona ma tych enzymów, jak bardzo niedomaga trzustka. Jutro będę miała specjalną karmę. Wet mówił, że ewentualnie domowe może być, ale tylko chudy kurczaczek, ugotowana rozdrobniona marchewka i ryż ugotowany. Jednak zalecał karmę gotową, mimo ceny, bo ona ma dodatkowe jakieś mikro/makro elementy, które w domowym jedzeniu mogą brakować. Z tego co czytałam na forum, większości psów z chorą trzustką rzeczywiście karmy specjalne i weterynaryjne i podawanie leku z enzymami przed jedzeniem pomagają. Na razie sprawdzam różne badania u wetów u mnie i w Poznaniu i coś wybiorę. Aga jak do mnie przyjechała, to miała aż za dużo kilogramów, przynajmniej na jej wiek i jej stawy, często naciągała sobie łapy w biegu. Dlatego nawet jej sprawdzałam RTG stawy jak miała robioną sterylkę, wszystko było ok, więc to raczej tylko nadmierne obciążenie na stawy. Czy jeśli jest regularnie odrobaczana i wykluczymy lamblie, to może jeszcze coś mieć w środku, jakieś pasożyty? Póki co się cieszę , że biegunki nie ma, nie jest też słaba ani osowiała. Od wczoraj biegam do niej z tabletkami, małymi porcjami karmy na razie takiej jaką mam, daję jej to co normalnie dostaje Darma, czyli dla seniorów. Od jutra będzie ta karma co powinna, dla słabo przyswajających pożywienie. Paulina mi podpowiada inne leki poprawiające trawienie, które można podawać razem z jedzeniem, sprawdzę to z moim wetem i może zamienię. Przez okno widzę że już mam gotowe przejście w płocie, uff, bo ledwo minęło południe, a mnie już nogi bolą od chodzenia :roll::oops:
-
plan działania opracowany, częściowo wypróbowany, jutro ostatecznie wprowadzony w życie żeby Aga miała dietę taką jak trzeba jeśli chodzi o sposób podawania, muszę do niej chodzić sześć razy dziennie policzyłam przed chwilą, 200 metrów w jedną stronę , 400 metrów w dwie strony, razy sześć, dwa i pół kilometra dziennie tylko żeby podać jej leki i porcję karmy, bez spaceru z nią:chaos: jutro pracownicy zrobią mi dziurę w płocie, będę miała połowę bliżej :evil_lol: leki które Aga musi dostawać, trzeba dawać pół godziny przed posiłkiem, spróbuję rozeznać temat , czy leki , które wspomagają trawienie , a można dawać równo z posiłkiem, mogę zastosować zamiennie skróciłam Adze spacery, mi uczciwie mówiąc nogi wysiadają, a ona nie powinna za bardzo spalać teraz, jak będę próbować odbudować jej masę, zaczęła wyraźnie chudnąć od kiedy biega luzem bez linki oczka zakraplamy dobrze chociaż, że humor jej dopisuje i energię ma, po zachowaniu nikt by się nie domyślił, że to chory pies, nawet biegunki nie ma... a wiecie co, Lusia to takie fajne pocieszne sreberko w tej mojej grupie właśnie grupie bo nie za bardzo stadzie u mnie do tej pory to każdy pies sobie, żyją obok siebie, nie bawią się razem, przechodzą obok siebie obojętnie a Lusia jak rano przychodzi, to wita się z wszystkimi, cieszy się na mój widok, i na Darmy widok, i na Wery widok Darmę wycałuje po mordzie na powitanie i nieustannie choć bez skutku zaprasza do zabawy Werę zaczepia do zabawy i trochę rozrusza taka świeża krew w rodzinie :evil_lol: i jak widzę, jak się cieszy na mój widok, to nawet jak przyjechałam dzisiaj rano od weta ze złymi przecież wiadomościami, wypuściłam Lusię z kojca, żeby poszła ze mną do domu i widziałam, jak ona się cieszy i biega i skacze i wita z wszystkimi i jak z niej tryska radość, to się po prostu uśmiechałam i mi się zaraz lepiej na duszy zrobiło :loveu::oops:
-
badanie kliszowe, wiecie co to jest? bierze się próbkę kału, rozcieńcza się w preparacie i wkłada kawałek kliszy czarnej RTG, żeby sprawdzić, czy enzymy z kału rozpuszczą białko powlekające kliszę próbka Agi nawet nie rozjaśniła kliszy wet mnie nastraszył, karma weterynaryjna, trzy razy dziennie, przed każdą porcją pół godziny wcześniej tabletka z enzymami i zobaczymy,czy odbuduje masę ciała, czy nie może odbudować, może być dobrze przez 2 lata, rok albo kilka miesięcy i znowu się pogorszyć i znowu będzie trzeba kombinować niewydolność trzustki byłam święcie przekonana, że badania kału i krwi które miała robione latem zeszłego roku sprawdzały nie tylko wątrobę, ale i trzustkę, dzisiaj się dowiaduję że nie badały trzustki..... dzwoniłam do weta moich rodziców w Poznaniu, twierdzi, że koniecznie trzeba zbadać konkretnie krew żeby sprawdzić poziomy enzymów, zanim się zacznie leczyć farmakologicznie, a test kliszowy jest bardzo niewymierny hm wet tutaj mówi, że badania krwi które oni robią nie badają enzymów trzustki, może wysłać próbkę do Opola, bo tam to badają, ma sprawdzić ile to będzie kosztowało.... zadzwoniłam do innego weta w mieście, mogą zrobić badania krwi i kału pod kątem trzustki, wątroby itp, próbki wysyłają do Berlina, całość będzie kosztować 180 zł ja nie wiem, mi się wydawało, że więcej jest laboratoriów w pobliżu, niż Berlin czy Opole.... na razie szukam najekonomiczniejszego źródła dobrej karmy leczniczej i jutro dopytam się u mojego weta o koszt badania krwi i kału , dokładnego zaraz idę do Agi dać jej pierwsze leki i oczy zakroplić kurcze, a taka zdrowa i bezproblemowa była, muszę wymyślić jak to zrobić, żeby w grafik dzienny wpisać sześć wizyt dziennie u niej :cool1: byle tylko to wszystko podziałało niewydolność trzustki może być wynikiem wieku, ale też diety w przeszłości a może nawet stresu może Koral ją za bardzo wkurza :angryy:
-
Poznań. POMOCY! Coca-cola PILNIE szuka domu.... JUŻ NIE! MA DOM!!!!
swan replied to PaulinaT's topic in Już w nowym domu
samoglow, Twoje rymy powalają mnie na kolana :mdleje: -
jesteśmy po wizycie z Agą u weterynarza, są dobre wieści,złe wieści i niewiadome wieści dobre to to, że Agi oczka prawie ok, jeszcze będziemy kilka dni zakraplać, ale kropelki ładnie zadziałały i już nawet zaczerwienienia spojówek nie ma, tylko lekko jeszcze wzmożone łzawienie, więc jeszcze troszkę podleczymy gorsze wieści to waga Agi, waży 26,5 kg :crazyeye::shake: jak ją brałam, to miała 45 kg i to było dość dużo jak na nią, była ciężkawa, ciężko biegała, czasem nawet kulała potem latem zeszłego roku mi schudła do 31 i to było martwiące, ale po zmianie karmy przybrała 3 kg i była idealna a teraz w ciągu kilku tygodniu schudła, w ciągu tygodnia sierść zmatowiała najprawdopodobniej słabo przyswaja pokarm, apetyt ma, humor ma, biega chętnie, energia taka, że się zawsze nieźle napocę, zanim uda mi się jej zakroplić oczy, ale chudnie najprawdopodobniej ta nagła zmiana wagi stąd, że od kilku tygodni biega luzem bez linki, ma więcej ruchu i zaczęła trawić swoje "zapasy" sprawdziłam sobie na blogu Agi jakie badania miała w sierpniu robione, dzisiaj miała pobraną próbkę kału , jakieś badanie kliszowe ma robione, ok południa mam mieć wyniki, to mniej więcej informuje, jak trzustka funkcjonuje, po tych wynikach będzie wiadomo, co szukać dalej może być tak, że trzustka pracuje ok, to wtedy zrobi się badanie olejowe, tak mi wet mówił, sprawdza się jak przyswajają jelita w sumie kłopoty z przyswajaniem najczęściej idą w parze z biegunkami,a u Agi nie a nic nie ma, no ale może ona taka nietypowa jest na razie wet radzi karmę Royal Canin Intestinal, który jest dobrze przyswajany nawet przez psy z bardzo słabo funkcjonującą trzustką póki co sprawdziłam na necie różne sklepy internetowe i allegro, przynajmniej 210 zł za duży worek, który przy podkarmianiu wychudzonego psa nie starczy na więcej niż na miesiąc :siara: no nic to, mam nadzieję, że nic gorszego się nie okaże, wet raczej nie przewiduje jakichś nowotworowych rzeczy, na razie sprawdzamy przyswajanie po dwunastej napiszę co wyszło
-
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
właśnie wróciłam ze słonecznego spacerku po podwórku, Lusia dzielnie asystowała przy wynoszeniu popiołu z kotłowni, wypakowywaniu samochodu, którym wczoraj późnym wieczorem przywiozłam masę roślinek wykopanych z ogrodu rodziców, obchodzie ogródka.... pobawiła się w stodole w chowanego z Werą :loveu: próbowała zachęcić podskokami do zabawy Darmę, niestety bez rezulatatu, za to ja dałam sie skusić i wybawiłam się superaśnie :evil_lol: a na koniec poszliśmy nad stawy zobaczyć, jak ciągłe deszcze napełniły nasz drugi staw chyba muszę kupić sobie ponton :cool3: pierwszy raz od ucieczki odważyłam się spuścić Lusię ze smyczy, oczywiście ciągle ją kontrolując i przywołując co chwila, dając nagrody co chwila nawet jak się na chwilę Lusia oddaliła i zniknęła za rogiem domu sąsiada, na przywołanie przybiegła galopem z radosnym uśmiechem, uznając przywołanie za przednią zabawę :loveu: -
znowu mi Aga chudnie po tym ostatnim , co to jej zrobiłam kompleksowe badanie krwi , gdzie nic nie wyszło złego, zmieniłam jej karmę na lepiej przyswajalną, taką dla starszych psów ale chyba nie służyła jej za bardzo, przybrała po niej parę kilo, ale to co z niej wyłaziło było takiej sobie konsystencji..... no to wróciłam do poprzedniej karmy i znowu trochę schudła,ale wydawało mi się że jest ok, a teraz nagle od paru dni wygląda strasznie, zebrało się parę rzeczy, nagle zaczęła linieć tak, że całymi garściami jej futro wyłazi, nagle z dnia na dzień niemal zmatowiało, oczy zaczęły łzawić, a dzisiaj jak ją obmacałam, to naprawdę skóra i kości :cool1: nie wiem czy coś się dzieje czy to taki okres, żaden pies pięknie nie wygląda w trakcie linienia ani w taką pogodę jak jest teraz myślę, że jej zmienię karmę na taką dla starszych psów ale inną niż poprzednio, może pomoże na oczka dostaje krople, jak do niedzieli nie przejdzie, to mam w poniedziałek się z nią stawić w gabinecie może jak ją wyczeszę przez weekend to się lepiej będzie prezentować bo teraz, z ręką na sercu, wygląda gorzej niż jak do mnie przyjechała ze schroniska :placz: w sumie nie wiem czy się martwić czy nie, ostatnio się martwiłam, a wyniki miała idelane teraz też apetyt ma jak zwykle super, humor tryskający (muszę jej zakraplać oba oczy sześć razy dziennie, za każdym razem zajmuje mi to ok 20 minut, zanim ją uspokoję, przystopuję, na chwilkę choć unieruchomię i trafię w to oko:roll:) , biega jak sarenka tak sobie właśnie myślę, że zaczęła znowu chudnąć od kiedy więcej biega, bo jest spuszczana z linki, może potrzebuje inną karmę dla aktywnych psów, mimo że jest starsza..... ech, takie gdybanie, będę próbować raz z jedną raz z drugą karmą, w poniedziałek tak czy tak pojadę do weta przynajmniej ją zważyć, jak będzie dalej mi chudnąć, to podpasę makaronem :diabloti:
-
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
ja chętnie przejmę za jakieś odstępne, jeśli rzeczywiście Ci nie jest potrzebne a jest jakoś takie odporne na drapanie i gryzienie , w miarę? przepraszam że wybrzydzam, ale już widzę, że przez to wielkie co mam Lusia notorycznie próbuje się przekopać na wylot, nawet w tej chwili jak to piszę, a wiem, że kordury nie da rady zniszczyć tak szybko :evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::lol::lol::lol::lol: się śmieję, bo Lusia właśnie w legowisku Wery znowu wycierała sobie mordę o materiał i robiła to z takim impetem, że wypadła z legowiska :lol::lol::lol: -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
zdaje się ,że nadszedł czas zakupu nowego legowiska.... od kiedy zamykam sypialnię i wszystkie psiury siedzą ze mną w moim pokoju do pracy, mamy małą reorganizację łóżko oraz fotel z sypialni zostały wyłączone z gry w pokoju służącym za pokój dzienny i jadalnię brak kanapy i fotela, a krzesła są okupowane przez koty po zamknięciu jadalni jedno duże legowisko przenoszę do mojego "biura" Darma i tak najczęściej wybiera podłogę pod biurkiem, na jej grubym futrze i tak leży jak na materacu, Lusia okupuje dywanik, a Wera zajmuje duże legowisko i jest ok ale na przykład przed chwilą była rotacja, Lusia bezczelnie zajęła wielkie legowisko :roll:, Darma walnęła się na dywanik, a biedna Wera z najkrótszym włosem w stadzie, została na lodzie, a dokładnie na gołej podłodze, i patrzyła na mnie z wyrzutem :oops: Lusia musi mieć koniecznie swoje legowisko :p -
oj kłopot kolejny :shake: ale ale, joaaaa, ja składam reklamację piszesz jak się cosik złego dzieje, a gdzie postępy w cywilizacji Feniksa? czyżby był już zupełnie typowym psem ? :cool3:
-
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
no to już wszystko jasne Wera była u mnie zaledwie kilka dni, jak przyjechałaś w odwiedziny do nas ze swoim duetem molosowatym, nie ma co, Wera się musiała zapatrzyć i pewnie czasem zachciewa jej się być szarpejem :evil_lol: -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
a szczerze powiem nie mam pojęcia, jak to jest z jej futerkiem od kiedy da się dotykać, trochę ją czesałam ale malutko, w sumie może nie jest lśniąco czysta, bo nas tutaj ostatnio niebo próbuje zatopić, ale jednak czysta jest , to prawda daję jej od czasu do czasu witaminki na ładną sierść, coś tam kupiłam w hurtowni i daję, dostaje dobrą karmę i tyle jak lata po tym błocku, to tak jak pozostałe suczydła zaraz po wejściu do domu ma łapki wycierane ręcznikiem, ale to tylko takie działanie, zebym nie miała od razu błotnistych śladów na podłodze, natomiast jak w trakcie polegiwania łapy schną, to normalnie piasek się wykrusza a ja codziennie sprzątam odkurzaczem, żeby mi pod kapciami nie zgrzytało :cool1: Lusia sobie lubi łapki wylizywać po spacerze, ale czy to takie skuteczne, to ja nie wiem a propos tego naśladowania wiem jak Lusia się przeciągała do tej pory od paru tygodni jak ma okazję obserwować, jak po spaniu na legowisku przeciąga się Wera, Lusia przeciąga się IDENTYCZNIE, zupełnie inaczej niż Darma, tak na marginesie Wera jak przybiega na spacerze na zawołanie i widzi nagrodę, to potrafi nie wyhamować przed nogami i czasem podskoczy i pacnie mnie przednimi łapami, Lusia jest bardzo ostrożna, ale już raz jej się udało tak samo zrobić po przybiegnięciu po nagrodę Wera ma zwyczaj drapania się po mordzie o wykładzinę w przedpokoju, wyciera się o nią i zachowuje, jakby ją cała głowa swędziała Lusia wczoraj wlazła na dywanik w małym pokoju i dokładnie jak Wera naśladując ruchy i podobnie murcząc wyczochrała swoją mordkę :-o Wera lubi robić "świrki" na spacerze, pisałam o tym kiedyś, ogon podwija pod siebie, uszy kładzie po sobie, wydaje dzikie wściekłe pomruki i lata w kółko jak wariatka, wygląda wtedy niespecjalnie łagodnie, ale to takie "świrki" tylko Lusia od jakiegoś czasu czasem na spacerze robi tak samo, identycznie uszy po sobie, ogon pod siebie, warczy jak traktorek i biega naokoło :diabloti: Wera nie poluje ani nie goni kotów, ale czasem tak "dla sportu" :evil_lol: lubi koty postraszyć, moje wiedzą, że nie ma sensu się ruszać nawet z miejsca na takie zaczepki, ale koty sąsiada mają słabsze nerwy :evil_lol: i z reguły szybko rejterują na jakiś pobliski daszek albo drzewko Lusia parę dni temu na spacerku w taki sam sposób zagoniła koty sąsiada, które zwykle zupełnie ignoruje, na przybudówkę:evil_lol: aha, pierwsze jej próby zabaw ze mną na spacerze, to dokładna kopia zachowań Darmy w zabawie nie wspomnę już o ostatniej ucieczce, kiedy to pogalopowała za Werą w siną dal, ale to już bardziej zachowanie stadne pewnie..... tak myślę, jak sobie coś przypomnę, to dopiszę :cool3: -
po tygodniowej przerwie żurawie znowu u nas goszczą, praktycznie codziennie:loveu: no i żurawie wcale nie są takie płochliwe jak się mówi,oj nie, a może tylko spodobało im się miejsce i nie zamierzają go tak szybko oddać takiej Werze na przykład :shake: żurawie dwa stały sobie na końcu pola i darły dzioby klangor wydobywały z siebie, znaczy się.... w ich stronę poszła Wera, niespiesznym krokiem żurawie ją pilnie obserwowały ale się nie usunęły Wera była już dość blisko, to jeszcze podtruchtała sobie w ich kierunku na to żurawie nie wytrzymały i poderwały się do lotu, jak Wera już była jakieś 50 metrów od nich ale to był chyba tylko taki nerwowy odruch, bo po paru metrach wylądowały z powrotem, odwróciły się w stronę Wery i znowu zaczęły drzeć dzioby :evil_lol: Wera strategicznie zmieniła kierunek marszu i ominęła żurawie łukiem, kiedy zaczęła się od nich oddalać, żurawie wolnym krokiem ruszyły za nią dalej drąć dzioby :p no więc żurawie płochliwe nie są, to mit jakiś, no a sami widzicie , jak mało polująca jest moja Wera :razz:
-
dzięki Paulina za wsparcie w momencie, kiedy mi już w ten piątek ręce opadły i nerwy puściły :Rose: z tym kiltexem to przemyślę dla Wery i Darmy, bo skoro rzeczywiście zjedzona jest śmiertelna, to dla tych w szkółce i dla wszystkożernej Lusi nie zaryzykuję, ale Wera i Darma , to bardziej cywilizowane istoty i mogę mocno tą opcję wziąć pod uwagę
-
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
taaaaaa, ja i optymizm :hmmmm: przy mnie Murphy to niemal Ania z Zielonego Wzgórza :evil_lol: tak mi się jakoś "wypsnęło" :splat: no ale proszę, tutaj mam do pokazania, jak to Lusia sobie ze mną pracuje w ciągu dnia [img]http://images28.fotosik.pl/196/a69d9a21d0df7effmed.jpg[/img] A tak w ogóle to Luśka zaczyna czuć się jak u siebie to znaczy pokazuje rogi. Raz w domu pogoniła kota, ale tutaj w sukurs przyszła Darma, która pogoniła Lusię, bo "co mi ta nowa będzie mojego kota gonić :mad:" i póki co to był pojedynczy incydent poza tym Lusia ma wobec kotów stosunek już dużo mniej strachliwy, nawet z ciekawością je zaczyna obwąchiwać, acz z tym jednym wyjątkiem co się przydarzył, nie jest natarczywa ani napsatliwa Poza tym dzisiaj chyba Wera zaniepokoła ją swoją postawą, Wera ma takie zabawy , co to niekoniecznie są chyba dla innych psów czytelne. To znaczy dla Wery to zabawa, a jakoś żadne inne zwierzę dobrze się nie bawi :diabloti: no i za to chyba dzisiaj w domu Lusia próbowała pokazać w powietrzu pod kufą Wery, jak to jej zęby świetnie by robiły za ekspresowy kasownik do biletów Ale została skarcona, bo Wera zresztą była w tym momencie wyjątkowo spokojna jak na nią i nie mogłą swoją nadpobudliwością niczego sprowokować. Lusia jest niesamowicie pojętna. Jedno słowo, jedno skarcenie, i już przestaje robić to co robiła. Zobaczymy, kiedy zacznie być krnąbrna:evil_lol: -
nie mogłam się powstrzymać, Puśka zrobiła taką minę, że po prostu :roflt: [img]http://images30.fotosik.pl/196/ac91be9d04432559med.jpg[/img]
-
no dobra, wracamy do czterołapych, głównie psów:razz: Wiewióra, pytałaś, jak śpi Czarna? proszę bardzo, oto nasza księżniczka :razz: [img]http://images26.fotosik.pl/196/b5d9fec32ce917a5med.jpg[/img] a teraz parę zdjęć z wczorajszego spacerku, oto uśmiechnięty Koral, każdy by się tak ładnie uśmiechnął, jakby zaraz miał dostać smakola, a że halti na mordzie, to i uśmiech ograniczony :evil_lol: [img]http://images31.fotosik.pl/218/2fd7d1286e0ec50d.jpg[/img] Koral na spacerach dość często próbuje zdjąć halti, raz mu się to udało , raz jedyny, rok temu, tarzał się w trawie i sobie ściągnął z pyska, no i od tego czasu próbuje, biedaczysko, nie potrafię mu wytłumaczyć, że wtedy co mu się udało, to tylko dlatego, że przez pomyłkę założyłam mu halti Agi, rozmiar większe .....:eviltong: no i próbuje dalej, wytrwale..... [img]http://images33.fotosik.pl/219/d0c514b6bb3d05femed.jpg[/img] Aga jak widać już w halti nie musi chodzić, bo zrobiła się baaaardzo karna i nawet sarny sobie odpuści za nagrodę jedzeniową :loveu: ale że jest łakoma , to widać na załączonym obrazku :diabloti: ślini się tak potwornie, że na spacer z nimi nawet jak jest ciepło,biorę stare skórzane rękawiczki:evil_lol: [img]http://images31.fotosik.pl/218/e47d2f7349f30809.jpg[/img] no ale bardzo się cieszę, że Aga dała się przekonać, że warto przychodzić na zawołanie i teraz może biegać bez uprzęży, serce rośnie, jak widzę , jak wspaniale bryka i biega, jak rasowy rumak na stepach akermańskich, czy jakoś tak ;) [img]http://images31.fotosik.pl/218/679252c06cc4e817med.jpg[/img]
-
pocieszające jest, że Luśka jeśli się oddala ode mnie, to WYŁĄCZNIE z innymi sukami, sama nigdy Wera uciekła pierwszy raz od dwóch lat, a nie raz spotyka na polu sarny, zające itd mam nadzieję, bo tyle mogę, że to się szybko nie powtórzy na wszelki wypadek Lusia znowu chodzi na flexi, na wszelki wypadek szybko ją wysterylizujemy, no i odgrodzenie od lasu zminimalizuje bodźce, myślę, że będzie dobrze a przed chwilą wróciłyśmy ze spacerku porannego i trochę się pobawiłam zaczepnie z wszystkimi trzema w domu i Lusia w zabawie parę razy delikatnie chwyciła mnie za dłonie zębami:loveu:, podpatrzyła od Wery, ona jest w ogóle straszna "papuga"
-
no właśnie, widziałam je pierwszy raz w niedzielę, dzisiaj drugi ponoć pod ścisłą ochroną, coraz ich mniej bo są nietypowe, bo gnieżdżą się w dziuplach, a coraz mniej dziupli w starych drzewach nad mokradłami.... tak naprawdę to poznałam go ostatecznie po świszczących skrzydłach w locie:p