-
Posts
316 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by martynka
-
przerost przerostem, ale jesli miala by przerost podniebienia miekkiego to Maupa by pewnie zauwazyla ze cos jest nie tak. Jeśli ulewa to ja bym zaczela od mniej inwazyjnego leczenia a nie od razu narkoza i endoskopia. kurde ludzie, po co z grubej rury??? naprawde wolicie ryzykowac dozylna narkoza? Yaris tez ulewa a ma problemy zupelnie z innej przyczyny.
-
Maupa ma rację :) Myślałam że cos powazniejszego, ale jeśli nie dzieje sie z nia nic strasznego i dziwnego to nie ma sensu.
-
endoskopia-do przeżycia,ale musi być wykonywana w znieczuleniu ogólnym. trwa tak długo aż obejrza wszystko i stwierdz czy jest cos nie tak, jesli nie tak to co,lub stwierdza ze wszystko jest ok. A która z twoich pociech potrzebuje? Coś się niedobrego u was dzieje?
-
no Viriska nam opowiadała że jakiś stwierdził ,że ma kotka
-
jak w kazdym schronie masówka
-
ok 8 lat wiem ze to z tego powodu, tak samo jak serduszko, przy przewlekłych problemach z ukl oddechowym, ale stresa mielismy jak ja dostalismy bo madry wet w schronisku leczył ja bardzo dziwnym zestawem leków na ropne zapalenie pluc! okazalo sie dopiero po endoskopii
-
skad wiesz? w gnieznie byl 1,5 mies temu, do wrzesni na pewno jeszcze nie dotarł, bo mam kontakt z weterynarzami. Ale mówiłam, że tych dziwnych przypadków jest wiecej... Dokładnie, ma przerost podniebienia miekkiego. Byliśmy na endoskopii w maju we Wrocławiu, jest mocno obwiśniete, poza tym tchawica zapada sie na całej długości. poza tymma prawa kom serca ponad 2 cm powiekszona takze zabieg byl zbyt ryzykowny jak na jej stan i wiek.
-
[B][COLOR=darkslateblue]a więc jest tak:[/COLOR][/B] [B][COLOR=#483d8b]Edi- stabilny. Już nie rzyga, kupy zaczal robic w koncu bardzo normalne i dzisiaj moglismy sie odrobaczyc.[/COLOR][/B] [B][COLOR=#483d8b]Yaris-czuje sie coraz lepiej i nawet zaczęla bawic sie z Edim, powoli ma nawet chec cos zjesc.[/COLOR][/B] [B][COLOR=#483d8b]MArgolcia, nadal czuje sie fatalnie, bez zycia... Wciąż śpi ale sen to lekarstwo. Przynajmniej już aż tyle nie wymiotuje. [/COLOR][/B] [B][COLOR=#483d8b]Najgorsze jest to, że Stich dzisiaj zaczęła ta sama jazdę co Margolcia wczoraj. JEst juz na antybiotyku, a że to nie żarty, zaopatrzylismy sie w jeszcze wieksza ilosc leków (tak na całe wojsko, gdyby psie dawki byly takie jak ludzkie;) ).nie czekając na pierwsze objawy Tora też jedzie na antybiotyku (osłonowo) bo i tak by sie zaczęlo.[/COLOR][/B] [B][COLOR=#483d8b]TYlko nie mamy co zrobić z Jessie... Ona z chorą wątróbką, non-stop na antybiotykach,z wielkim kawałkiem mięcha wiszącym w tchawicy... Jej nie wolno wymiotowac bo sie opo prostu udusi.[/COLOR][/B] [B][COLOR=#483d8b]Jeśli będzie trzeba damy jej jakies leki, ale czy to nie bedzie za pozno, i czy kolejne prochy jej nie dobija... tego nie wiemy.[/COLOR][/B] [B][COLOR=#483d8b]Teraz modlimy sie zeby staruszka jesli da rade wogole tego nie zalapała, bo to dla niej moze sie bardzo zle skonczyc.[/COLOR][/B] [B][COLOR=#483d8b]ostatnio wogole kiepsko spaalismy a ostatnia noc, to po prostu koszmar... nie zmruxylismy oka. boje sie, ze dzis szykuje sie powtórka z rozrywki. Na domiar złego. Margo powinna miec jutro ściągane szwy... (oczywiście w domku)[/COLOR][/B] [B][COLOR=#483d8b]idziemy oporzadzac buldoze gluty.[/COLOR][/B]
-
[B][COLOR=darkslateblue]Chefrenek ona dostała juz wszystko co mogła.[/COLOR][/B] [B][COLOR=#483d8b][/COLOR][/B] [B][COLOR=#483d8b]Margolcia uspokoiła się przed 7 rano, jakoś przespała do 10 dzisiaj i n razie nie ma rzygania, ale jeszcze działaja leki. Zrezygnowaliśmy z jazdy do Gniezna bo poczuła se lepiej, a nam bardzo zależao,żeby choć trochę zasnęła. Najważniejsze jest to, że wczoraj za pomoca dobrego kumpla, udało mi sie dotrzeć do Gniezna po leki, kroplówki i recepty. Na razie będziemy bazowac na tym, co mamy w domku, a mmay obecnie cała armię leków, także w razie czego nie jest tak tragicznie.Grunt, żeby zatrzymać wymioty. Biedna jest cała pokłuta, bo nie może przyjmowaćleków inaczej niz w injekcji lub w czopkach. Bardzo dzielnie to znosi. Wczoraj jak pojechała z mamusią do lecznicy była bardzo dzielna, ledwie stała na nóżkach a tuptała za mamusia po całym gabinecie. Nic nie marudziła na kolejne bolące zastrzyki. A potem- dostałam od niej masę buziaków- tak jakby wiedziała...:-( Jest bardzo kochana i dzielna. Teraz możemy tylko zatrzymywac rzyganie i nawadniać, karmić ja kroplówkami. Trzeba czekać.[/COLOR][/B]
-
[B][COLOR=darkslateblue]I wszystko szlag trafia...[/COLOR][/B] [B][COLOR=#483d8b]Wczoraj całą noc rzygała Yaris, a dzisiaj nie śpimy juz wcale... z Margo jest bardzo źle. Odliczamy tylko czas do najbliższego pociągu do Gniezna, a nawet jeśli tam dojedziemy... to co to pomoże? Dostała już wszystko, co mogła dostać i to nic nie daje. Wymotuje dokładnie co 10 min od 22.00. [/COLOR][/B] [B][COLOR=#483d8b]Z Yariskiem już lepiej, zareagowała na leki, a Margolcia niknie w oczach... To już nie jest pies... schudła przez te 2 dni ok 2 kg.wazy tylko 9kilo. To jest jakiś cholerny duch... [/COLOR][/B] [B][COLOR=#483d8b]Teraz bije swój rekord bez rzygania-całe 15min.[/COLOR][/B] [B][COLOR=#483d8b]Nawet nie mam siły juz pisać. A było juz tak dobrze... zaczęła być normalna, chciała być naszym psem i przyjacielem, a teraz... znika[/COLOR][/B]
-
oki w takim razie naladuje kom :)
-
no nasz przed chwila sie zawiesil :)
-
no z tego co mi wiadomo, to na trasie Poznań- Wawa wrzesnia jest po drodze, tzn 50km przed Poznaniem, lub za Poznaniem, jak kto woli :) ZAwsze miałam problem z kierunkami :)
-
a wy przypadkiem nie przejezdzacie kolo Wrześni?
-
jesli ktos z Jacka klientó pojedzie to na pewno sie zabierzemy caly problem w tym ze jestesmy niemobilni :) ale kto wie.... jak sie da to na pewno pojedziemy dopingować Pepisia :) ucałuskaj swoje potwory od nas :) i przystojnego pana Ediego również, proszego os nas na szczescie od nas porzadnie wytulic :)
-
nie dostała... moze strajki pocztowe... głupie pytanie- a dawno wysłałaś? na razie mamy jeszcze troche sil, ale milo ze nas nie negujesz, bo faktycznie (miejmy nadzieje ze nie) moze byc taka koniecznosc :( na razie planujemy wieksze wydatki :) na okres wiosenny, poniewaz stawiamy mury dla dobra naszych sasiadów i potomstwa, którego niedawno sie dorobili :) ona chce sie uczyc ale jej umysl jest zamkniety na 3 spusty. raz jest dobrze a za chwile wszystko popada w ruine... tak jakby pamietala,, ze gryzienie to ostateczne i jedyne wyjscie [B]prosimy o wsparcie duchowe[/B] [B]p.s.[/B] w piatek mamy kolede :) jesli ksiadz nie ucieknie to ja wyciagniemy i ja poswieci :) moze to cos da... nigdy nie wiadomo... trzeba próbowac wszystkiego
-
[quote name='Chefrenek']A może jakieś środki uspakajające by poskutkowały.[/quote] ona juz dostawala takie srodki ze kon by sieuspokoil :) mowilam ,ze to twarda sztuka :) trzeba sprobowac bez uspokajaczy poza tym nie byloby wiadomo czy dzaiła sterylizacja czy tabletki
-
ja ci dam sped zaraz!! :P myślimy nad jakimś spotkankiem w maju, takim troche prywatnym aczkolwiek wiekszym niz zazwyczaj :)
-
a kurna ty adresu nie znasz?? Aktualnie sprawa z MArgo przedstawia się tak: (ale najpierw wytłumacze początek) Od samrgo początku była małym potworem, ale udało nam sie jakoś przez 3 miesiące troche opanowac sytuacje, choć na tyle, by nie próbowała nas zjeśc w domu. 2,5 tyg temu zaczęły dziac sie u niej bardzo niepokojące rzeczy. Otóż agresja przybrała ogromną siłe i rozpęd nie do opisania a powodem (jak okazało sie 3 dni później) była cieczka małej Stich. MArgo w tym samym czasie leczyła się na ciążę urojoną. Wymyśliła sobie, `ze po1- Stich jest jej dzisiusuem/kobietką a po 2 że ona jest jej Własnością. nie mogliśmy normalnie poruszać się po mieszkaniu, o reszcie rodzeństwa nie wspominając. Postanowiliśmy trochę ją odstresować i częściej zabierać ja na spacerki- TO BYŁ BAAAAARDZO ZŁY POMYSŁ!!!!!!!!! Atakowała przechodniów, psy i wszystko co przejawiało jakąś skłonnośc psychomotoryczną. Długo nie zastanawiając się, postanowiliśmy wysterylizować ja w trybie natychmiastowym. Obecnie sytuacja jest nadal nieciekawa i wiemy, że na jakiekolwiek skutki sterylizacjipoczekamy min 2 mies ale -WALCZYMY. Zdajemy sobie sprawę z tego,że agresja moze wzrosnąć. W sytuacji Margo nie ma nic do stracenia :( Ona nie jest normalnym psem... Jak wszyscy zdążyli pewnie zauważyc nasza głupota i upór nie ma granic, więc staramy się ja ratowac, chociaż czasem włos jeży się na głowie. Nie skutkuja na nia żadne behawiorystyczne ani szkoleniowe metody a agresja zawsze pogłębiała się w wyniku: cieczek, urojonych itp, także jest jeszcze jakaś nadzieja, że sterylka coś odmieni. Wczoraj wobec całej tej sytuacji, postanowiliśmy, że MArgo stanie się tylko i wyłącznie pieskiem tatoosia, a mama, nie wtrąca się do jej wychowania. Potem stopniowo będziemy ten tok rzeczy zmieniać. Tatooś też nie jest pewien, czy odmieni bestię, ponieważ nigdy dotąd z takim świrkiem nie miał do czynienia. A bywały u nas psy naprawdę agresywne: z łańcuchów, z kojcy- wyciągnięte po długim czasie, nawet latach..., przelęknione, i z zepsutą psychiką. Margo niestety zachowuje sie jak polączenie ADHD z autyzmem (chyba tylko tak można to określić). Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jest niebezpieczna... nikt nie oczekuje od niej bezgranicznego posłuszeństwa... chcemy tylko, żeby dało się ją zatrzymać... żeby nie dochodziło do ataków na twarz, ręce, nogi, kiedy po prostu odpoczywamy, lub śpimy... Wcześniej nie pisaliśmy wnikliwie o co chodzi, bo aż żal patrze ć jak marnuje się taki fajny gulgot. CZasem miała przejawy normalności: przytulała się, bawiła z innymi psami (choć nawet nie umiała się bawić, kiedy do nas trafiła), lubiła wychodzić na spacerki (na początku tego nienawidziła!). Teraz wszystkie dobre chwile, poszły w niepamięc :( już nie mamy nic do stracenia...onajest niebezpieczna dla wszystkich naokoło, czy to na spacerze, czy dla nas w domu, dlatego to ostatnia walka...
-
Sabina1 faktycznie, to sieżdarza i faktycznie jest to brak hormonów po sterylizacji. Tak naprawdę, najrozsądniej jest wstawić suczkę na hormony z tego co wiem najbezpieczniejszym preparatem jest incurin. Co do leków- nie oszukujmy sie- prawie wszystkiem mają skutki uboczne. groźniejsze sa hormony zapobiegajace cieczkom, czyli depogeston, delvosteron, depo-promone i inne wstawienie jej na incurin poprawi wam obu jakosc wspólnego zycia. popytaj u swojego weta. U nas w lecznicy jest kilka suk wstawionych na ten preparat i właściciele i suczki sa bardzo zadowoleni :) taka tylko moja opinia, ale zrobisz jak uwazasz :)
-
aj bo gdyby ciotka nie pchała łap do juz dorosłego poniekąd faceta to by sie nie zdenerwował :) a tu co: jakaś obca baba go miętoli :) mam nadzieje ze jeszcze kiedy wpadniecie :) super fotki- chyba musimy sprawic sobie w koncu cyfrówke...ale najpierw jeszcze 3 sterylki nas czekaja. i to pewnie w najblizszym jak sie da czasie. mama i tata mówią: KONIEC CIECZKOWANIA!!!!!!!!! I ODBIĆ CIECZKOWYCH!!! :D MArgolcia czuje sie coraz lepiej. Juz zaczęła warczeć na mamę :) ale tuli sie bo brzusio boli. właśnie dostała pyralginke takze niedlugo poczuje sie troszeczke lepiej. Za to Stich'u... ratunku!!! Ona ma coraz wieksza ochote na bardzo nieprzyzwoite rzeczy. JEst nieznosna, fochowata i nie do zniesienia! Potwór mały :) Mało tego, cały czas ściąga swoje cieczkowe majty (zbereźnica!) i z gołą d... lata! A jaka zadowolona! ha
-
Tak wiec MArgo budzi sie do zycia... boli ja brzuszek ale do jutra na pewno nic wiecej nie dostanie. NAjgorsza w tym wszystkim jest JEssie, która stwierdziła że trzeba [B]pilnować[/B] chorej siostry i chciała mamusie ugryźć przy przykrywaniu chorej kocykiem. Jak na razie idziemy spać, bo brak nam sił... stresogenny dzień był. TYm bardziej że mamusia sama musiała byc 2lekarzem przy zabiegu... a tatooś towarzyszył nam przez cały czas
-
to twarda sztuka takze musi byc ok pytanie czy ja to choc troche z psychozy uzdrowi:) miejmy nadzieje ze tak bo ostatnio zle sie dzialo napiszemy wieczorkiem albo jutro