Jump to content
Dogomania

bluerat

Members
  • Posts

    512
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by bluerat

  1. no to ja sobie pozwolę przekopiować moje pytanka z innego wątku [QUOTE]a ja się zapatrzyłam na wystawie...i tak jak parę postów wcześniej pisałam że nie mam zamiaru trymować swojej 14-letniej olbrzymki, tak zmieniłam zdanie :smile: wczoraj zrobiłam 1/4 psa(najpierw dosłownie wyczesywałam trymerem a potem skubałam), dzisiaj na spacerze było widac z jakim skutkiem:eviltong: łyse ciałko prześwituje spod pojedynczych włosów, to chyba dobrze, co? Mam taki stary czeski trymer, nie rozróżniam do czego, ale bardziej chyba podszerstek wychodzi. Chciałabym kupić Marsy - czy model 330 i 326 się uzupełniają i sa na sznaucera w sam raz? No i chyba przemyślę i zaszaleję z coat kingiem, tym 20ostrzy co 1,5mm. Ach...byłam zadowolona bo przy 1,5 godzinnym skubaniu nie zdrętwiała mi ręka(dłoń) a np nawet podczas snu drętwieje.[/QUOTE] gdzieś już pewnie było, ale przy haśle trymer wyskakują ciągle trixie...
  2. weszynoska czy to jakaś konkretna firma tych nożyczek? a ja się zapatrzyłam na wystawie...i tak jak parę postów wcześniej pisałam że nie mam zamiaru trymować swojej 14-letniej olbrzymki, tak zmieniłam zdanie :) wczoraj zrobiłam 1/4 psa(najpierw dosłownie wyczesywałam trymerem a potem skubałam), dzisiaj na spacerze było widac z jakim skutkiem:eviltong: łyse ciałko prześwituje spod pojedynczych włosów, to chyba dobrze, co? Mam taki stary czeski trymer, nie rozróżniam do czego, ale bardziej chyba podszerstek wychodzi. Chciałabym kupić Marsy - czy model 330 i 326 się uzupełniają i sa na sznaucera w sam raz? No i chyba przemyślę i zaszaleję z coat kingiem, tym 20ostrzy co 1,5mm. Ach...byłam zadowolona bo przy 1,5 godzinnym skubaniu nie zdrętwiała mi ręka(dłoń) a np nawet podczas snu drętwieje.
  3. jestem zieloniutka jeżeli chodzi o wystawy, czy ktoś mi może wytłumaczyć jak to jest z tymi cacibami itp? jako lajkonik stojąc obok ringu widze tylko który pies dostaje którą lokatę(bo ustawia się przy numerku:eviltong:) czy lokata jest równoznaczna z oceną doskonałą? a miejsce 1 z cacibem? skomplikowane... wyczesałam/wyskubałam z Negry straszne ilości włosa, a dopiero 1/4 psa wymęczona... tak mi się pomyślało, że fajnie gdyby wł.olbrzymków mierzyli ich wzrost i podawali np koło zdjęcia, bo przekonałam się jak złudne jest foto w stosunku do rzeczywistości
  4. bardzo naiwnie zapytam, bo przyznam że nie wiem:oops: kim jest Słoniątko? (tzn z imienia i nazwiska rodowego:) ), kim jest tatuś słoniątek? blisko tematu szczeniaków, bo za jakiś czas na pewno bedę chciała olbrzymka, ile kosztuje dobry szczeniak w Polsce, a ile zagranicą? tak orientacyjnie, rząd wielkości a z innej beczki...zapatrzyłam się wczoraj na wystawie...i swoim starym czeskim trymerem z białą rączką - nie wiem co to za firma, czy w ogóle jakaś:eviltong: zaczęłam najpierw "wyczesywać" a potem skubać Negrę - ilości kłaków nieziemskie:-o, ale pod spodem twardy włos którego bym się nie spodziewała (14 lat strzyżenia robi swoje:oops: ), jak jeszcze pomyślę że zamiast na dywanie mogę mieć te włosy w kuble na śmieci, tym chętniej to robię!
  5. taaa...zapatrzyłam się wczoraj na te wszystkie piękności i mam zamiar zabrać się za Negruśkę, ona raczej nie będzie z tego zadowolona ;) że ktos jej przerywa sen, staruszka moja kochana:iloveyou: Hm...okazało się że mój wkład do mopa kupiony za 1euro ma - przynajmniej wzrokowo/dotykowo - podobne właściwości do słynnej rękawicy za 60zł. Szybciutko go wczoraj przerobiłam i sprawdzę efekty:eviltong:
  6. jak zwyczaj dogo każe... odbiegliśmy od tematu wątku czy w Polsce wszystko dzieje sie zgodnie z literą prawa? wydaje mi się że nie ps.1 - skoro nie jest zabronione, to dlaczego tak dużo lecznic odmawia, a pozostałe robią to w tajemnicy i instruują klienta żeby sie przypadkiem nie wygadał kto go "obsłużył" (np wersja oficjalna pewnej wł.dobermanki sprowadzonej z Rosji brzmi, że pies był kopiowany tam, nie w PL) ps.2 - czy te przepychanki słowne dają ci taką satysfakcję, że zamierzasz kontynuować?
  7. :oops:...bo ja nie wiedziałam że Wy to WY :eviltong: Nie sprawdzałam wcześniej na dogo jakiego kto ma psa, dopiero po fakcie po powrocie do domu:roll: Ale teraz już wiem jak się ta śliczna sunia nazywa. (co do innych psów to dalej nie wiem kto był kto...oglądałam w sumie tylko ring 9...może ktoś się ujawni ;) A tak w ogóle to stałam koło Was, zaraz w kąciku na rogu ringu i pilnie śledziłam katalog
  8. żeby to było takie proste i oczywiste...a rzeczywistość jest taka, że dużo spraw jest załatwianych po cichu, polubownie, żeby nie psuć opinii taka solidarność zawodowa, czarnym owcom daje się drugą szansę
  9. jak dowiem się szczegółów to napiszę wątpię żeby sprawa przeszła przez sąd, na pewno przeszła przez izbę wet, ale zapytam znajomego co w niej się udzielał
  10. w ustawie o ochronie zwierząt z 1997r jest takie sformułowanie [QUOTE] Rozdział 8 Zabiegi na zwierzętach Art. 27. 1. Zabiegi lekarsko-weterynaryjne na zwierzętach są dopuszczalne dla ratowania ich życia lub zdrowia oraz dla koniecznego ograniczenia populacji i mogą być przeprowadzane wyłącznie przez osoby uprawnione. [/QUOTE] a potem [QUOTE]Art. 37. 1. (8)Kto narusza nakazy albo zakazy określone w art. 9, art. 12 ust. 1-6, art. 13 ust. 1, art. 14, art. 15 ust. 1-5, art. 16, art. 17 ust. 1-7, art. 18, art. 19, art. 22 ust. 1, art. 22a, art. 24 ust. 1-3, art. 25, art. 27, art. 28 ust. 1, 5 i 8-9, art. 29 ust. 1 i art. 30, podlega karze aresztu lub grzywny. 2. Usiłowanie, podżeganie i pomocnictwo do czynu określonego w ust. 1 jest karalne. 3. W razie ukarania za wykroczenie, o którym mowa w ust. 1, można orzec przepadek narzędzi lub przedmiotów służących do popełnienia wykroczenia oraz przedmiotów z niego pochodzących, jak również można orzec przepadek zwierzęcia. 4. (9)W razie popełnienia wykroczenia, o którym mowa w ust. 1, można orzec nawiązkę w wysokości do 1000 zł na cel związany z ochroną zwierząt. [/QUOTE] W mojej okolicy pewien wet stracił "narzędzia" i płacił 1000zł za kopiowanie uszu i ogonów. Bo te zabiegi ze względów czysto "estetycznych" wedle w/w ustawy są nielegalne.
  11. pozwiedzałam katowicką wystawę, ile sprzętu, ile gadżecików które mojemu psu nie są do szczęścia potrzebne....ale mi jakoś są:evil_lol: Rozmawiałam z bardzo miłym panem z Grota, powiedział że strona dopiero jest tworzona, więc opisy ostrzy powinny wrócić. Oby:cool3: Andisów AGC2 przez ok 3 tyg w ogóle nie ma. Na innych stoiskach zatrważające ceny maszynek:angryy: Oster A5 2-biegowy bez ostrzy 1070zł(na sewing ostatnio 600zł) Moser 1245 na stoisku katowickiego Bobika, z 1 podstawowym ostrzem 3 - 900zł (na goleros 439zł) Chciałam kupić maszynkę, ale wróciłam bez :( Nie mam też ani jednego trymera. Grzebień taki "powleczony" antystatyczny był tylko gęsty, też nie kupiłam.Ojoj... Zaszalałam tylko z obrożą ROGZ. Jakich nożyczek używacie? a jakich unikać?
  12. Ale się naoglądałam sznaucerków...stałam przy ringu 9, nie wiem czy to któraś z Was wymiotła w czarnych miniaturach konkurencję ze swoją sunią :klacz:? Czy tu można powiedzieć że sunia była tak dobrze zrobiona, że wyglądała na nierobioną? Ja się w ogóle na wystawowym przygotowaniu nie znam.Bardzo mi się podobała. A co do moich ukochanych olbrzymków...nie wiem czemu mam wrażenie, że parę lat wstecz były ogólnie większe=wyższe, potężniejsze. Był tam taki pies prawie 1,5-2 razy taki jak konkurenci. Mi się podobał, ale sędziemu nie, tzn nie zdobył żadnego miejsca, a co do oceny - w tym szumie ludzkich głosów i szczeków nie było szans niczego usłyszeć:shake: Przykro było oglądać psy nieprzygotowane - głównie "psychicznie" do wystawy, podkulone, szarpiące się. Albo pewna starsza pani, która po prostu nie potrafiła już biegać, a wystawiała olbrzymkę:( a druga jeszcze starsza stukała do nich laską z poza ringu... Na stoiskach dużo fajnych rzeczy, ROGZik dla Negrusi został zakupiony:) Na inne szaleństwa nie za bardzo kaski starczyło, a szkoda.
  13. kopiowanie uszu i ogonów jest prawnie zakazane, uzasadnione tylko dla ratowania zdrowia i życia zwierzęcia(ustawa o ochronie zwierząt z 1997 bodajże roku, z późniejszymi poprawkami) wet który to robi może dostać grzywnę a nawet stracić prawo wykonywania zawodu, nie wiem jakie są konsekwencje dla właściciela (oczywiście, że jest podziemie, za kasę można przecież wszystko - nawet nerkę kupić:angryy: - ludzką, nie psią, raz była afera/usa/ że ktoś na aukcji internetowej wystawił swoją...) A co do podatności zwisającego ucha na choroby...14-letnie uszy mojej olbrzymki zadają kłam temu stwierdzeniu:diabloti: A w lecznicy ostatnio była fala ropnych zap.uszu u owczarków niemieckich... Zresztą tak się jakoś składa, że w ciągu roku mojej praktyki, jakieś 70% przypadków otitis externa to były uszy stojące (z tego chyba połowa ON i psy w typie - tu znaczenie mają też skłonności do alergii). Wg mnie cięcie to sprawa przyzwyczajenia do pewnego wyglądu psa, w obecnych czasach ogromna część psów już nie pracuje, więc użytkowością nie za bardzo da się to uzasadnić. Ja jestem przeciwnikiem kopiowania. Mój następny sznaucer będzie "au naturel". A czy ucho zwisa, czy stoi, i tak trzeba o nie dbać i kontrolować, tak jak resztę psa.
  14. hurrraaaa:lol: jadę jutro do katowic oglądać sznaucery!!! nawet nie wiecie jak się cieszę:cool3: życzę wszystkim sukcesów !!!
  15. hm...w katalogu wrocław 2001 figuruje AGIS Cerber jako tatuś piesków w hodowli, a jakże Cerber, p.Alfredy i Martyny Michalskiej z Marcinowic, Gruszowa ciekawe czy to jest "pompeo", czy pies miał już któregoś z kolei właściciela...
  16. Ja z moja psicą, sznaucerką olb., szkoliłyśmy się jakieś 12 lat temu, najpierw samodzielnie w domu, ale zachciało mi się PT, potem IPO. Miałam wtedy 15lat, nie znałam się za bardzo na szkoleniu, jak to powinno wygladać, no i jak to zwykle bywa - laik ufa osobie "kompetentnej" - bo nie potrafi tego zweryfikować. Kazano mi kupić kolczatkę, szarpać psa, karcić. Efekt był taki, że pies co chwilę kładł się na ziemi, pokazywał podporządkowanie, na co szanowny pan treser "usiłował pomóc" postawić psa do pionu. Szarpanie się z psem, siłowe zmuszanie było na porządku dziennym. Teraz wiem, że nie było żadnej współpracy, pies zamiast z chęcią robić cos dla mnie, bał się kolejnej kary. Nie aportowała, nauczyłyśmy sie tego dopiero 3 lata temu:) Nie chciała też atakować pozoranta, ale nie uciekała. Treser wymyślił, że mam się położyć na ziemi i piszczeć, a on w tym czasie szczypał w pachwiny i bił mojego psa... Mam dużo szczęścia, że psica nie wyszła z tego z nerwicą i pseudoagresją. Mam też szczęście, że mimo "miękkości", jest zrównoważona i spokojna w każdej sytuacji. Teraz wiem, że na "marchewkę" nauczyłaby się wtedy duzo więcej, a "kij" dawał przeciwne efekty. Kolczatka zdążyła zardzewieć, bo od 12 lat jej nie nosi. A ja mam nadzieję, że ci ludzie już nie szkolą, bo to niszczenie co wrażliwszych psów, a nie szkolenie. Rozmawiałam dziś ze świezo upieczonym właścicielem "AST", on "nie ma czasu dla psa codziennie, bo czasem pracuje 2 dni pod rząd, ale pójdzie na szkolenie". Nie dał sobie wytłumaczyć, że 1,5 godziny raz w tygodniu nic mu nie da, jak nie będzie pracował z psem codziennie. Ludzie myślą że pójdą na szkolenie i już - gotowe - super posłuszny pies. Przecież tak nigdy nie zbudują więzi z psem, niczego go nie naucza, a pies będzie zdziwiony że cały tydzień wolno mu wszystko, a tu nagle go ograniczają, coś każą. Ach, chłopak powiedział też, że "co on sie bedzie męczył codziennie, skoro jego matka i tak psa rozpieszcza", więc to nie ma sensu. Odpowiedzialnych ludzi z AST/bull, jakich spotkałam w lecznicy w ciągu roku, mogę policzyć na palcach jednej ręki, przykro mi, ale tak to wygląda na "mojej wsi z rybą w tle". Odpowiedzialnych właścicieli psów ogólnie trochę więcej, ale i tak stanowczo za mało. U nas nie ma "kultury posiadania psa". Żądzi moda i pieniądz, wielu ludziom psy służą do tego, żeby się nimi pochwalić, zaszpanować, albo są z przypadku, "żyją to żyją, chorują to won".
  17. tak chciałam zobaczyć sznaucery w katowicach, a tu mi wystawa sprzed nosa ucieka, bo w pracy chorują:( kurka wodna...:( i sa duze szanse że w sobotę nikt mnie nie zastapi a ja już od miesiąca planuję co i jak, robię listę zakupów;) , ale najważniejsze było zobaczyć min. dogomaniowe sznaucerzątka, bo chyba też sie wybieracie, prawda?
  18. [quote]Jeśli wychodzi się z założenia, że adoptujący psa ze schroniska nie jest w stanie upilnować suczki (gł. o to wszak chodzi) przed rozmnożeniem, tzn. że uważa się takiego człowieka z góry za osobę nieodpowiedzialną. Jeśli więc ta osoba jest tak bezmyślna, to jaka jest gwarancja, że bezmyślnością nie wykarze się np. w prowadzeniu, wychowaniu psa, żywieniu, pielęgnacji itp. itd. Nie mówię, że jestem PRZECIW sterylizacji. Ja jestem PRZECIW ZMUSZANIU do sterylizacji. To różnica chyba.[/quote] Żeby nie trzeba było zmuszać właścicieli, wszystkie psy opuszczające schronisko powinny być kastrowane(rozumiane jako usunięcie jąder/jajników+macicy). Co do szczeniaków - to musiałoby być w umowie adopcyjnej, bo śladem USA raczej maluchów nikt nie będzie robił (np 8tyg.?). Miałam niedawno do czynienia z panem, który wziął sukę ze schroniska i chciał ją rozmnożyć "bo przecież suka powinna mieć raz szczeniaki". Suka akceptuje tylko jego, w stosunku do innych psów i ludzi jest bardzo agresywna, pogryzła jego przyjaciela, znajomi przestali przychodzić, ja nie byłam w stanie jej zbadać. Mam nadzieję, że udało mi się wytłumaczyć chociaż to, że prawdopodobieństwo agresywnych, niezrównoważonych szczeniaków jest ogromne i wylądują w schronisku lub uśpione. Piszecie, że ludzie wierzą wetowi, a ja z drugiej strony mówię, że wierzą temu, którego "wersja" bardziej im pasuje, a czy bedzie to wet, znajomy z psem, autor postu na forum to już inna sprawa. Ja jestem za kastracją (gł.suki, ale psy też), niekoniecznie wszystkich, wszędzie itd, ale schroniskowe 100%, plus agresywne, niezrównoważone [quote]To aluzja do mnie? Poczytaj uważnie. Piszę że jestem za sterylizacją, ale nie nakazem sterylizacji. Sama mam wysterylizowaną kotkę, bo nie jestem w stanie jej zabezpieczyć przed niechcianą ciążą. Co do mojej suki niehodowlanej to Ci łaskawie wytłumaczę, że nie jest i nie będzie wysterylizowana, bo : 1. Nie przeszkadza mi, że brudzi w czasie cieczki w domu 2. Nie wadzi mi, że podczas ciąży urojonej jest nieco poważniejsza i nie chce się ze mną bawić 3. Jej ciąże urojone nie są aż tak kłopotliwe (np. nie występuje laktacja), żeby kierować się wskazaniem medycznym 4. Nie jest dla mnie problemem prowadzenie suki przez w sumie ok. 10 dni na smyczy.[/quote] Dla mnie pilnowanie suki czy brudzenie w domu też nie stanowiło problemu. Nie dostawała też nigdy hormonów. Ma rodowód, ale nie była wystawiana; nie chcielismy jej rozmnażać chociażby ze względu na to, że nikt by się nie nadawał na właściciela szczeniaczków...:eviltong: [quote]Muszę Cię rozczarować. Hoduję psy od kilkudziesięciu lat i żadna moja sunia nie zmarła na choroby że tak powiem kobiece. Wszystkie żyły po 13-15 lat. Nie demonizujmy. Wiem, że takie stwierdzenia robią wrażenie, szczególnie na osobach, które kupują sobie pierwszą sunię i już z góry się martwią, że będzie mieć osławione ropomacicze. Nowotwór może zaatakować też inne narządy. W końcu - przykra sprawa - niestety wcześniej czy później nasze czworonożne pociechy odchodzą.[/quote] To w takim razie masz szczęście. A ja nie. Moja sunia ciążę urojoną miała raz, przynajmniej w formie zauważalnej i zaraz ropomacicze. Miała wtedy 9 lat, wet obmyslił sobie zaleczenie, w efekcie czego suka w złym stanie po ponad 10 dniach wylądowała na stole. Psie aniołki czuwały i udało się ją uratować, ale następna niehodowlana suka na pewno zostanie wysterylizowana w młodym wieku. Tydzień temu w lecznicy, w której pracuję, operowano ropomacicze u 14-miesięcznej "ratlerki". 2mies. temu u 4-letniej goldenki. Ci właściciele też nie mieli tego szczęścia. W styczniu był taki czas że przez 10 dni codziennie 1 zabieg(ropomacicze). [quote] Źle się orientujesz. Ciąża urojona jest naturalnym fizjologicznym stanem suki.[/quote] Tak, fizjologicznym, ale czeste(po każdej cieczce) i mocne (prod.mleka) znacznie zwiekszają ryzyko/prawdopodobieństwo powstawania guzów sutka. [quote]W kółko to samo, mam [I]deja vu[/I] jak czytam. A więc idźcie i mnóżcie się radośnie kundeliki, mieszańce i raso-podobne, bo macie przecież popęd i super geny. Schronisko wszystko pomieści, a jak nie pomieści, to się uśpi.[/quote] Niestety czytając niektóre posty mam wrażenie że niejeden nie widzi w tym nic złego...idźcie i rozmnażajcie się. Jeżeli ktoś sie odżegnuje od ingerencji w naturę, to po cholerę człowiek tworzył i dalej tworzy nowe rasy(psy, koty, zw.hodowlane=gospodarskie)? Przecież w tym nie ma nic naturalnego, skoro przez setki lat dobór hodowlany zastepował naturalny? Przy takiej ilości zwierząt w schroniskach trzeba podjąc stanowcze kroki w celu ograniczenia populacji, lepiej kastrować(suki i psy) zamiast usypiać już narodzone. Inna sprawa to pseudohodowle i zarabianie na psach, bo do tego zawsze się chętny znajdzie i będzie po kryjomu rozmnażał psią biedę, oby nastały czasy braku popytu i przepisów ograniczających lub wręcz uniemożliwiających taki proceder.Żądza pieniądza jest na razie najsilniejsza. Teraz cierpią przez popularność rasowe i "w typie" : bullowate, labki, yorki, pod wzgledem traktowania(rozmnażalnie), chorób dziedzicznych(różne schorzenia), skrzywione psychicznie i płacące często najwyższą cenę - życie. [quote]U nas, gdzie tysiace zwierzat ginie zagryzajac sie w schroniskach, gdzie tysiace zwierzat jest w tychze schroniskach zabijanych, choc nie stanowia zadnego zagrozenia, podnosi sie alarm, gdy ma byc uspiony jeden pies, ktory ciezko pogryzl lub zagryzl czlowieka. Nie ma mozliwosci odebrania psa, ktory na osiedlu lubelskim zagryza inne psy, nikt nie egzekwuje idiotycznych przepisow ustawy o rasach niebezpiecznych. Nie ma naprawde dotkliwych kar dla ludzi, ktorzy znecaja sie nad zwierzetami, ani dla ludzi, ktorych psy stanowia zagrozenie. Za to kroluja przesady o potrzebie krycia suki raz w zyciu. I rodza sie tysiace psow skazanych na koszmarny los.[/quote] nic dodać... Na marginesie : [quote] Psy i koty identyfikuje się podczas ich pierwszych szczepień. Na zachodzie hodowcy wszczepiają mikroprocesor pomiędzy 5 a 8 tygodniem życia. Oczywiście identyfikację można przeprowadzić również w późniejszym okresie.[/quote] to ze strony [URL="http://www.identyfikacja.pl/nusite/?msect=obd&ssect=mikroczip"]http://www.identyfikacja.pl/nusite/?msect=obd&ssect=mikroczip[/URL]
  19. zgadzam się z tym co napisane wyżej - zdecydowanie kastracja zdrowego psa (nowotwory często wiążą się przecież z przerzutami) może pokusić sie wcześniej o poszukanie jąder usg? czasem udaje się zlokalizowac i zabieg łatwiejszy
  20. tak jak pisze asher : badanie krwi(wątroba, nerki, morfologia+rozmaz) plus ogólne bad.kliniczne, jeżeli wyniki dobre to nie czekać dużo lepiej sterylizować zdrową sunię, niż później operować psa osłabionego np ropomaciczem, bo nerki mogą zatrucia nie wytrzymać (moja w wieku 9 lat miała ropomacicze, weci zwlekali ponad tydzień z zabiegiem, ale wola życia i psie aniołki zrobiły swoje - Negra ma juz ponad 14 lat, 10 dni temu miała usuwanego guza i jest ok)
  21. Trochę OT, ale wybaczcie. Byłam członkiem rybnickiego oddziału przez kilka lat, zaczynałam przygodę z psem w wieku 13 lat, więc traktowali mnie jak gówniarę(przepraszam za słowo).Nie udzielałam się czynnie, głównie płaciłam składki i zaliczyłam szkolenie PT i PO z Negrą. Jak byłam na studiach, zapomniałam o ZK, inne miasto, brak czasu. Prawie rok temu poszłam do oddziału zapytać czy mogłabym jakoś pomagać przy rybnickiej wystawie w październiku. Jakaś ok 20-letnia panienka potraktowała mnie jak gówniarę (mam 26), zbyła mnie "proszę pytać później" i zajęła sie rozmową z koleżanką. Było mi bardzo przykro, kocham psy, chciałabym się jakoś udzielać w Związku, w przyszłości będę mieć znowu rodowodowego psa, chcę go szkolić, wystawiać itp. A tu takie "zamknięte" środowisko, nieprzyjazne. Czyli widze trzeba do Będzina:eviltong: pozdrawiam:lol:
  22. To ja polecam lekturę recenzji 1 części na [url]http://www.aki.pl/RECENZJE_JanFennell_ZapomnianyJezykPsow.htm[/url] ja się z tym zgadzam podchodziłam do książki chyba 3 razy, bo od opowiadań p.JF (ja byłam, widziałam, robiłam, mój, moje, u mnie, ze mną - jak biografia JF a nie książka o psach)robiło mi się jakoś niedobrze Niestety dobrych książek jak na lekarstwo:( A klientom polecam - niestety trudne do zdobycia - treściwe książeczki p.Zofii Mrzewińskiej "Jak rozmawiać z psem", "Po obu końcach smyczy". Wielu ludzi kupując psa nie ma zupełnie pojęcia co z nim robić, od żywienia i utrzymania, na szkoleniu kończąc :shake::-(. A tu choć szkolenie opisane dla laika krok po kroku. Lubię też "Mój pies świadczy o mnie" Brian Kilcommons (wielka sympatia do pana za to że zachęca do głaskania i pieszczot starszych psów żeby szybko wykrywać np guzki) Niestety [B]nie ma książki bez wad, [/B]takiej z której treścią można się zgodzić w 100%. Jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził:evil_lol: Trzeba pamiętac żeby nie podchodzic do wszystkiego bezkrytycznie, jak do prawdy absolutnej.
  23. Niestety strona grota z opisem chyba już nie istnieje. Postanowiłam przeszukać sieć. Na stronie [url]http://www.dogtrainingstore.com/cgi-bin/FULLPRES.exe?PARTNUM=OSA1091913[/url] są opisane w zakładce [SIZE=-1][COLOR=#aa0000][B]Which Blades to Clip Which Dogs? [/B][/COLOR][/SIZE]
  24. ja z kolei bardziej skłaniam sie ku moserowi1245(bo sobie go chwalą) lub andisowiAGC2, bo w lecznicy mamy ostera A5 i jest bardzo nieporęczny, ciężki. Mam mały plan, żeby w Katowicach podczas wystawy "pomacać" wszystkie maszynki i wybrać co będzie leżało w dłoni najlepiej (jeżeli oczywiście ktoś będzie miał w sprzedaży). Zapoluję też na trymer. Ale pewnie i tak zdecyduje cena=tańszy moser. Co do ostrzy, natrafiłam kiedyś na stronę grota na której były one fajnie rozpisane jakie ostrze do czego się nadaje (z włosem, pod włos, rodzaj sierści itd) ale nie potrafię tego znaleźć, [B]Czy ktoś ma namiary[/B] na tą albo inną [B]stronę opisującą ostrza[/B] po kolei? Czekam na wiosnę żeby móc moją "maleńką" zrobić spowrotem sznaucerem:p (rok temu musiałam posłużyć się nożyczkami-całego olbrzyma!! a jakie odciski...)
  25. Oprócz regularnych wakacji w kraju tulipanów, miałam też prawie 3 mies praktyki w Klinice Weterynaryjnej. Co mnie pozytywnie zaskoczyło, to zachowanie psów i kotów, które są łagodne i spokojne. W ciągu tego czasu były 2, góra 3 psy które próbowały szaleć, właściciele nie mieli nad nimi kontroli,a w Polsce w lecznicy przynajmniej jeden taki przypadek dziennie. [Moja koleżanka niedawno straciła kawałek powieki, bo pies -ON- miał być łagodny i posłuszny, i nie nosił dlatego kagańca.] Tam jest inne podejście do wychowania zwierząt, na pewno są odstępstwa, ale większość właścicieli woli spokój i brak problemów z władzą, a przy agresywnym, niewychowanym psie o to łatwo. Jest więcej szkółek, właściciele zdają sobie sprawę z konieczności szkolenia, chociażby podstawy posłuszeństwa, no i pies to swego rodzaju luksus, bo utrzymanie i podatki sporo kosztują. Tyle przynajmniej ja zaobserwowałam w miasteczku gdzie byłam.
×
×
  • Create New...