-
Posts
2333 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Madziek
-
[quote name='ocelot']O właśnie Madziu. Przepraszam, że zawracam głowę. Ale biurokracja. Mogłyby dziewczyny dane nowych właścicieli podać? Bo Naczelnik wydziału czepia się kierownika, że powinny być. niestety mądrość urzędników jest dyskusyjna. Dzięki za fantastyczne wieści:loveu: Zdjęcia Dyzia i Lopka będą?[/QUOTE] Aniu spytam, ale obawiam się, że dane nowych właścicieli są tylko do wiadomości ich fundacji. Ale przecież kierownik ma w papierach dane ich fundacji, która adoptowała psy. One oddają je dalej do adopcji jako fundacja i podpisują właśne umowy adopcyjne. Jeśli Vagabond Pets bierze psy czy to od nas ze schroniska czy ode mnie jako Fundacji to my robimy tak samo - w umowie są dane fundacji. Ja też mam biurokracyjną prośbę ze swojej strony: czy mogłabyś poprosić kierownika o kopię umowy adopcyjnej o Bena? Powinnam mieć w Fundacji papier, że adoptowałam go od Was
-
staruszek wyciągnięty z rzeki dostał na imię Basje. Ma ok. 10 lat i ogólnie jest w dobrej kondycji. Wet podejrzewa, że miał złamaną tylną łapę w przeszłości. Nie będą go kastrować, bo jest już za stary. [IMG]http://img33.picoodle.com/img/img33/3/10/25/f_Basjem_55c2b1d.jpg[/IMG] Lotte - starsza suńcia ma ok. 7 - 8 lat. Ma małe guzki, ale weterynarz stwierdził, że na razie są nie groźne i lepiej ich nie ruszać. Lotte jeszcze ciągle jest wystraszona, praktycznie tylko śpi. Je wtedy jak nikogo nie ma w pobliżu. Gandhi czuje się świetnie - młody bóg. Zachowuje się jak dwulatek :) Dyzio zdrowy i szczęśliwy
-
Wieści z Holandii: Bowie ma się dobrze w nowym domu, jest grzeczny, załatwia się na dworze, nowi państwo są zachwyceni :-) [IMG]http://img33.picoodle.com/img/img33/3/10/25/f_bowiem_c2308ef.jpg[/IMG] [IMG]http://img34.picoodle.com/img/img34/3/10/25/f_Bowiehiephim_3ef896b.jpg[/IMG] [IMG]http://img02.picoodle.com/img/img02/3/10/25/f_Bowieinhisgm_5e72712.jpg[/IMG]
-
Gibson z uszkodzonym ukł. nerwowym... mój kochany za TM...
Madziek replied to Madziek's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
pani nie zadzwoniła.... -
Do naszego opolskiego schroniska została oddana 10-letnia Sara. Jej pani jest niepełenosprawna, nie może się nią opiekować. Do tej pory sąsiad wyprowadzał Sarę na spacery, ale teraz też już nie może podołać i przyprowadził sunię do schroniska. Sara bardzo przeżywała pobyt w schronisku na samym początku. Jest tak czyściutka, że nie chciała załatwiać się w kojcu. Była wystraszona i zdezorientowana. Teraz już wie, że może liczyć na spacery i na każdy kolejny bardzo się cieszy. Myślę, że wcześniej była zabierana tylko na "szybkie siku" przed dom i dopiero teraz ma okazję wyjść na dłużej. Ma znaczną nadwagę. Ma bardzo miły charakter, jest łagodna, przyjazna. Jest bardzo żwawa i pełna wigoru, na smyczy dość mocno ciągnie. Jest bardzo nieszczęśliwa w kojcu, dopiero na spacerach się otwiera i cieszy. Bardzo proszę o pomoc w znalezieniu dla niej nowego domu. Kontakt w sprawie adopcji ze mną tel. 664 332 220 lub mail [email]magda@schronisko.opole.pl[/email] [IMG]http://img02.picoodle.com/img/img02/3/10/25/f_Obraz208resm_b9cf553.jpg[/IMG] [IMG]http://img34.picoodle.com/img/img34/3/10/25/f_Obraz209resm_87d0570.jpg[/IMG] [IMG]http://img02.picoodle.com/img/img02/3/10/25/f_Obraz210resm_8adfef0.jpg[/IMG] [IMG]http://img34.picoodle.com/img/img34/3/10/25/f_Obraz204resm_bb111b4.jpg[/IMG] [IMG]http://img01.picoodle.com/img/img01/3/10/25/f_Obraz216resm_fe2a321.jpg[/IMG]
-
Gibson z uszkodzonym ukł. nerwowym... mój kochany za TM...
Madziek replied to Madziek's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
druga osoba te już zrezygnowała. Czekam na telefon trzeciej Tymczasem Gibsonek sobie smacznie śpi :) -
Ale malamuciki szczęśliwe :):):) dzwoniła właśnie Ellen, żeby przekazać, że psiaki mają się dobrze. Gandhi odmłodniał! wcale nie zachowuje się jak staruszek, od razu poczuł się jak w domu. Wczoraj wieczorem po przyjeżdzie miał małe spięcie z Lopkiem, ale to pewnie z wrażenia i emocji. Staruszek z rzeki ma zapędy seksualne wobec wszystkiego łaćznie z królikiem ;-) stara sunia jest jeszcze ciągle wystraszona i osowiała. Próbowała ugryźć Janette (mnie wczoraj też), ale to po prostu ze strachu. Trudno jej ogarnąć wszsytko co się dzieje. Dyzio nie bardzo lubi chodzić na smyczy, ale jest bardzo szczęśliwy w domu. Reszta psiaków też dobrze, Kelo jest pieskiem nakolankowym w 100% ;-)
-
Gibson z uszkodzonym ukł. nerwowym... mój kochany za TM...
Madziek replied to Madziek's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Gibsonek na pewno wymaga dużo uwagi, cierpliwości i dobrej opieki. Wątpię, żeby znalazłsię ktoś, kto będzie w stanie przez 24 h siedziećz nim w domu, ale im kócej będzie zostawał sam tym lepiej. Aczkolwiek czuje się już lepiej, ataków (odpukać!) nie miał już od długiego czasu. Myślę, że ataki były wynikiem działania ubocznego nootropilu i samym uszkodzeniem ukł. nerwowego. Teraz po luminalu Gibson czuje się dobrze. W ciągu ostatniego tygodnia 3 osoby pytał y się o niego. Wiem już, że jedna pani na pewno zrezygnowała. Druga ma zadzwonić w tym tygodniu. Czekam na wiadomość od trzeciej osoby. zobaczymy co z tego wyjdzie... -
psiaki już pewnie dojeżdżają na miejsce :) podziwiam je bardzo, że są takie dzielne. W końcu zostały nagle wyrwane ze schroniska i wsadzone z obcymi ludźmi do auta. A były takie spokojne i grzeczne i ufne! Swoją drogą do tej pory się dziwię, że myśmy w trójkę się zmieściły z diesięcioma psami do osobowego auta! :crazyeye: (jeszcze jechała suczka collie Lucy z Warszawy) Podróż do Opola zniosły dobrze. Jedna noc spędziły w schronisku u nas w Opolu. Kiedy dotarłyśmy na miejsce i ulokowałyśmy je w boksach to od razu bardzo dobrze się poczuły. Kleo, Sylia, Bejbi i Dyzio w jednym boksie zaczęły się od razu bawić. Lopek i Bowie (ten ulubieniec Twojej córki Aniu) spały w drugim boksie. ONek Gandhi i ten staruszek wyłowiony z rzeki w trzecim. I Lucy razem z tą stareńką suńką w czwartym. Płakać mi się ze szczęścia chce, kiedy pomyślę, że te dwa małe staruszki, których dni już praktycznie były policzone, za chwilę będą grzały pupki w domu. Całą drogę do Opola spały wtulone w siebie, jakby znały się od zawsze. Kochane maleństwa... Rano psiaki wyszły jeszcze na krótki spacer przed podróżą i w końcu o przed 11 zostały zapakowane do auta i ruszyły w drogę :) Psiaki są naprawdę cudowne. Kleo to przylepa, garnie się na kolanka, chociaż ciut nieśmiało. Sylia chyba nie potrafi na smyczy chodzić i ona była najbardziej przestraszona ze wszystkich. Bejbi jest bardzo grzeczna i spokojna. Dyzio był zdezorientowany, chyba sam nie mógł uwierzyć w to co się dzieje (Aniu ile on był w schronisku?). Lopek z przerażonego i zrezygnowanego nagle stał się wesołym, energicznym i radosnym psem. Nawet próbował zdominować Bowie'ego ;-) Bowie w czasie podróży mi tak nieśmiało siedział na kolanach, że wyglądał jakby ie wiedział czy może, czy mu wolno. Gandhi mimo wieku i kiepskiej kondycji wciąż ma jeszcze trochę wigoru. W nocy chyba sobie nawet boks otworzył ;-) No i teraz psiaki zostną ulokowane w domkach: Bowie jedzie prosto do nowego, sprawdzonego domu. Gandhi, Dyzio i dwa staruszki do Janette - tej która była w Polsce ostatnim razem. Kleo jedzie na tymczas do pani, która ma border collie i zajmuje się szkoleniem psów. Lopek zostanie na tymczasie u Ellen. Bejbi ma tymczas u Marii, u której wcześniej na nowy dom czekał jednen z naszych opolskich psiaków (może już tam nawet na stałe zostanie ;-) ) nie pamiętam teraz gdzie jedzie Sylia. Dowiem się i dam znać Aniu dziękujemy z gościnę w schronisku. W wolnej chwili wyślę Ci zdjęcia Będę regularnie dawała znać co u psiaków Oh bardzo bardzo się cieszę, że dziewczyny wzięły tyle psiaków od Was!!
-
z tego co tak szybko udało mi się dojrzeć w tej paczuszce dla Grisa to oprócz wszelakich bandaży, opatrunków, maści, gazików, podkładów i etc. to jest jeszcze kostka do gryzienia, jakieś zabawki, smakołyki ;-) wiosna czy Ty bywasz w Opolu i mogłabyś to któregoś pięknego dnia odebrać czy mam przekazać paczuszkę przez kolegę do Kluczborka?
-
Gibson z uszkodzonym ukł. nerwowym... mój kochany za TM...
Madziek replied to Madziek's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
do zdrowia to on już niestety nigdy nie wróci, ale mam nadzieję, że uda się zatrzymać chorobę na tym etapie na jakim jest teraz. Jest nam trochę łatwiej, bo Gibson rzadziej załatwia się w domu. Ale bardzo bym chciała, żeby znalazł taki prawdziwy swój dom -
Gibson z uszkodzonym ukł. nerwowym... mój kochany za TM...
Madziek replied to Madziek's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
wyniki badań krwi idealne :) -
Ja niestety nie wiem co z tą suczką i jej łapką. Jutro będę dzwonić do tamtego weterynarza pytać o badania krwi tego chudego psa z przytuliska, postaram się o nią podpytać. Jej by naprawdę przydał się tymczas, bo oprócz tego, że ma tą łapkę to jest bardzo nieśmiała i wycofana. Tylko, że podobno to starsza suczka, nie wiadomo ile będzie czekać na nowy dom. Tymczas jest zaoferowany do końca października - a co później?
-
Gibson z uszkodzonym ukł. nerwowym... mój kochany za TM...
Madziek replied to Madziek's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Gibson miał wczoraj pobieraną krew do badania. Wetka przyszła do nas do domu, bo pójście z nim do gabinetu jest niemożliwe. Gibson wpadłw panikę i zaczął krzyczeć - więc dopiero teraz wetka zobaczyła jak wyglądały jego ataki. Czegoś takiego się nie spodziewała... Czekam na wyniki badań -
Gibson z uszkodzonym ukł. nerwowym... mój kochany za TM...
Madziek replied to Madziek's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
narazie ma normalne, wyróżnione mu zrobimy jak usiądę na dłużej do komputera i zrobię nowy, zaktualizowany opis. Tak myślę - domek z ogrodem u kogoś kto przez zdecydowaną większość czasu jest w domu - takbyło by mu najlepiej. Można by go było szybko wyprowadzi, miałby więcej przestrzeni. -
Gibson z uszkodzonym ukł. nerwowym... mój kochany za TM...
Madziek replied to Madziek's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No mój Dzajfik na szczęście był krótko u baby i nie uszkodziła mu psychiki. Ale za to Astra, nad którą ktoś się znęcał zaufała mi dopiero po 2 latach spędzonych w schronisku, a po prawie kolejnych dwóch u mnie stała się w miarę normalnym psem. (Chociaż moje psy wszystkie są nienormalne ;-) ) U Gubsona ten lęk natomiast spowodowany jest raczej tym uszkodzonym układem nerwowym niż lękiem separacyjnym czy jakimkolwiek innym. Powloli znowu próbujemy wychodzić na spacery. Czy raczej wynosić się na spacery. Bo jak Gibsona niesie się całą drogę przez korytarz i w windzie i na dole w klatce i stawia się dopiero na zewnątrz na ziemi to jest W MIARĘ ok. Tak samo droga powrotna. Ale te spacery nie wiele dają. Gibson czasem zrobi koopę (bardziej ze stresu niż z potrzeby) a siku - nie i koniec. Teraz jak zostaje parę godzin sam to po powrocie do domu zastaje się powódź sików i rozdeptane po pokoju koopy. Sprzątnia na kilka godzin a i tak ciągle wydaje się, że śmierdzi. Dziś podsunięto mi pomysł, żeby zamykać go w klatce. Co prawda sprzątnie będzie wtedy znacznie prostsze, ale za to Gibson będzie cały utytałny w odchodach, a umycie go graniczy z cudem. N oale może i warto spróbować. Tylko skąd wziąć taką klatkę???? Niestety opieka nad Gibsonem zaczyna nas przerasatać...a żadnego odzewu nie ma. Na dniach postaram się odnowić ogłoszenia. Allegro jest cały czas -
Gibson z uszkodzonym ukł. nerwowym... mój kochany za TM...
Madziek replied to Madziek's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
W sumie jest trochę lepiej. Gibson jest weselszy, zaczął nawet szczekać :crazyeye:, kiedy wchodzi się do domu - mniemam, że z radości. Problem w tym, że dalej nie da się wychodzić z nim na spacer. Dzisiaj zrobiliśmy kolejną próbę. Po korytarzu jeszcze przeszedł, ale jak czekaliśmy na windę to zaczął znowu strasznie się bać. Do windy nie chciał wejść, więc wzięłam go na ręce - zrobił wtedy kupke i już prawie zaczął krzyczeć. Stwierdziłam, że nie ma sensu i wróciliśmy do domu. Jego załatwianie się w domu jest strasznie kłopotliwe - nie da się ukryć. Do tej pory zawsze ktoś był i od razu mógł posprzątać. Ale ja mam praktyki, więc przez pół dnia mnie nie ma, a moja mama od paźdzernika zaczyna pracować i przez kilka godzin nikogo nie będzie w domu. Niestety Gibson zawsze rozdeptuje to co zrobił i roznosi po mieszkaniu. Mama ma zwykle pobudkę o 4 w nocy, bo taką ostatnio Gibson wybrał sobie porę na sikanie. (Ja śpię w moim pokoju z naszymi psami zamknięta, bo gdyby Gibson wszedł w nocy w któregoś psa to była by tragedia). Inna sprawa to taka, że Gibson po prostu ze względu na swoje bezpieczeństwo potrzebuje kogoś kto z nim niemalże cały czas będzie. Co prawda w domu już nie ma ataków, ale od jakiegoś czasu rozjeżdża się - kiedy śpi i próbuje później wstać wszystkie 4 łapy rozjeżdżają mu się na boki. Leży wtedy jak rozpłaszczona żaba albo rozgwiazda i nie może sam się pozbierać, zaczyna płakać. Pewnie go to boli, bo w końcu taka pozycja nie jest naturalna dla psa, więc trzeba mu pomóc wstać. Myślę, że najlepiej gdyby Gibson zamieszkał w domku, gdzie szybko i łatwo można go wyprowadzić na dwór i gdzie będzie miał więcej przestrzeni. Tylko tak naprawdę nie mam nadzieji, że ktoś będzie chciał takiego psa... a nasze mieszkanie na 9 piętrze z 3 naszymi psami to nie jestwymarzone dla niego miejsce. Bardzo cieszy mnie to, że widać po nim, że jest weselszy - znowu chodzi z tym swim pięknym ogonem do góry, no i to szczekanie - jeden z niewielu "normalnych" objawów u niego. Odkąd u mnie jest nie szczekał. W schronisku też nigdy nie słyszałam, zawsze albo popiskiwał albo wył. Na krakvecie weterynarz poradziłzrobienie badań krwi, skonsultowałam to z moją wetką i powiedziałą, że warto. Więc jak wróci z chorobowego to przyjdzie pobrać mu krew - dojście z Gibsonem do gabinetu jest niewykonalne