Jump to content
Dogomania

ulvhedinn

Members
  • Posts

    13288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulvhedinn

  1. Oktawia :loveu: Spróbuje rozwiązac tą sytuacje jak najszybciej... ale DT lub DS to priorytet:shake:
  2. Ona sie zwija w kłębuszek:p Bazarek na moje stado: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=8665431#post8665431
  3. A póki co- bazarek: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=8665431#post8665431[/URL] I za diabła nie wiem od czego zacząć jeśli chodzi o zagraniczne adopcje....
  4. Dostała oczywiście :p a śpi spokojnie, ma posłanko w kuchni, zeby jej sfora nie przeszkadzała.
  5. Uszy są nawet spoko, choć babcia niedosłyszy. Zęby- remont generalny absolutnie niezbędny :-(. Temperatura podwyższona. Serducho- szmery, do zbadania dokładniej... Jutro/pojutrze zrobimy krew. Oczki metne, widzi bardzo słabo :-( Śpi w koszyczku, chyba odsypia schroniska. Przynajmniej się nie trzęsie i ma ciepełko i spokój. Wypiła mnóstwo wody :roll: zaraz ją wyniosę na trawnik... Masz jakiś pomysł na śliczne imię?
  6. Nie wylezę! Trochę macie rację... a trochę nie łapiecie. Problemy była zanim trafiłam na dogo. I to ogromne, zresztą wcale nie zniknęły, są. A finanse... a lepiej nie mówić. Żeby się "ustawić z powrotem do pionu" musze wygrac w totka. I zwierzaki stanowią w tym wszystkim najmniejszy problem. A wręcz przeciwnie- gdyby nie one, to byłoby znacznie gorzej, albo nie byłoby wcale. Eeeech.... przecież wcale nie biore wszystkich potrzebujących zwierzaków- tylko czasem któryś tak zapada w serce... Co do kociąt- one to akurat najmniejsze zmartwienie, są powiedzmy- "łatwoadopcyjne". Najgorzej z Kongą, szczególnie, że to sprawa która wróciła z przeszłości, nie wzięłam jej ze schronu teraz, tylko została zwrócona z adopcji, po bardzo długim czasie... No i Brutus. W sumie to z nim jakoś tak wyszło siłą rzeczy, nie było nikogo chętnego do pilotowania sprawy... :roll: A jest to w tej chwili problem który nie wiem jak rozwiązać. Aksa. No dobra, może nie powinnam sie była podejmowac opieki nad nią? A ktoś pamięta, że to miała być jedna noc? I co- miałam jej nie odebrać z operacji? Uśpić? Odwieźć do schroniska kiedy nikt się nie chciał nią zaopiekowac? W którym momencie? P.S. Amber to mój prywatny kot, pers, 13 lat. W pewnym momencie wyglądało mi w życiu optymistycznie; że się coś uda, że będzie dobrze (wtedy padł pomysł bernardynki)- ale "się pier".... :shake: Nie przez zwierzaki, tylko z powodów niezaleznych. Nie pierwszy raz zresztą. O braku pomocy, to było skierowane do konkretnej osoby:diabloti: Dobra, zakończe tylko sprawy, najpilnie Brutusa, Kongi i babuleńki. A potem znikam.
  7. Oktawia, wymysl jakis chwytliwy tytuł, plissssss.... Starowinka naprawde nie może u mnie zostać długo- nie dam rady... :oops: Powrót do schroniska to śmierć... W schronie... ...i u mnie.
  8. Faktycznie przypomina któregoś ze szwajcarów :loveu: Śliczności chłopak :cool3:
  9. Zajrzyjcie też do naszej babulki, ma podobna sytuacje do Misia... http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=96346&page=4
  10. Bella popilotujesz tą rudą, proszę....? :oops:- też jest śliczna, malutka i kochana...Załóż jej watek, co? A ja na razie nie mogę, musze troszkę zadbać o siebie :oops:
  11. Pojechałam do schronu zrobic fotki... i przeraziłam się :placz: Mała mimo, że była w budynku, zaziębiła się potwornie, ma gorączkę, kaszle, charczy... Nie wstała, żeby się przywitać, widać, że jest obolała i chora :placz: Co z tego, że dostała leki skoro miałaby nadal siedziec w zimnym miejscu? Umarłaby w kilka dni, albo została uśpiona :-( No i wzięłam ją do siebie... ale u mnie mioże byc kilka dni, nie więcej. Podleczy sie i co- przeciez jej nie odniose do schroniska? Błagam o tymczas, bez Waszej pomocy- maleńka umrze :-(
  12. A czy ktoś może pomóc jej koleżance z klatki? Malutka umiera... :placz: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=96346 PILNE!!!!!!!!!
  13. Kociaki na bank szukają domów i na szczęście sukcesywnie znajdują:evil_lol: Gorzej z Rudzią- ma mnóstwo ogłoszeń i ... :shake: Problemem jest jeszcze Konga na tymczasie u met- powrót z nieudanej adopcji po ponad roku. Ma źle sie lecząca nużycę i zero widoków na dom stały. I Brutus w hoteliku, zupełnie nie wiem co z nim zrobić... I jeszcze babuleńka ze schronu, którą pilotuje- potrzebny DT na już! I co mam powiedzieć- Brutus do schroniska, tam cie uśpią po 14 dniach, a Kongę i babcię usypiamy od razu, bo nieadopcyjne i chore? A w dodatku to wiesz jak to wygląda- na poczatku wszyscy deklarują pomoc finansową, a potem cisza, zostaje parę osób.... ...w tej chwili jestem w plecy jakieś 450-500 zł nie licząc telefonu. I muszę to oddać na dniach, a na koncie mam 30 zł. I to wszystko. Jeśli chodzi o studia- cóż staram sie o powrót od zimowego semestru, oczywiście jeśli pójdę wcześniej do szpitala. A tu największym zmartwieniem jest Aksica, bo większość ludzi boi sie podjąć opieki nad nią. Pałek, Ruda i Amber mają opiekę na ten czas. A czemu nie polazłam wcześniej? Bo np. ciocia zerwała ścięgno i siedziała w gipsie, a potem nie mogła chodzić, i nie tylko nie mogła się zajać potworami, ale sama potrzebowała pomocy. I ciagle takie coś... Aksę to nie ja rozpaskudziłam- ona tragfiła do mnie niewychowana wręcz upiornie. Chyba wszystkie możliwe błędy wychowawcze popełniono :shake: Nie umiała zostawać na 5 minut, darła pysk i demolowała wszystko jedno co. Teraz ogranicza się i nie wyje, więc jest postęp. I wraca na wołanie, umie łazić przy nodze i da się odwołać od kota na dworze:cool3: Ale jeszcze duzo pracy przed nami... A w dodatku największe zmartwienia nie wynikają z posiadania zwierząt, no poza zadłużeniem. Tylko np. auto sie sypnęło- najpierw sprzęgło (ok 500 zł), potem alternator (150 zł) w ciągu tygodnia. Albo popsuty bojler. Nie mówiąc o wszystkich kłopotach, wynikających z tego, że nie poszłam, zapomniałam, nie zdążyłam...
  14. Pozwolę sobie nie do końca zgodzić się z tym... Psy niewidome z reguły bardzo źle znoszą schronisko, wokół jest za dużo dźwięków, zapachów, to dezorientuje. a jesli chodzi o naukę otoczenia- wszystkim moim ślepaczkom zajmowało to z reguły góra dwa dni. I jeszcze pyatnie- czy on jest sam w boksie, czy z innymi psami? Bo psy niewidome dość często padaja ofiarą napaści innych- bo nadepną, bo potrącą, bo nie widza sygnałów ostrzegawczych. Nie mówię juz o dostępie do jedzenia. Oczywiście nie należy "szaleć" i robic nic na wariata, ale im szybciej Maro opusci schronisko, tym dla niego lepiej.
  15. Na bank jutro! Ona siedzi wewnątrz na szczęście... Idę spać, bo mi się coś dziwnego robi :shake:
  16. Oktawia nie krzycz... wczorajszą noc spędziłam u weta usiłując ratować kotka... nie udało sie... :-( I troche dziś zdechłam, nie wydoliłam jechać i porobić fotek :shake:
  17. Nie gadaj głupot :mad: ciotka!!!! Owszem, to trudne i niestety dość często przegrywamy... ale warto walczyć. Popatrz- w tym sezonie wylądowało u mnie 17 kociąt. W większości młodszych niz 4 tygodnie :shake: Straciłam Dymka, Chucka i Wampirka.... Z czego Chuck i Wampir to były duże, pozornie silne kociaki. Teraz mam 4 wypłosze, miały mniej niz 3 tygodnie jak przylazły i na razie odpukac sie trzymają;) a miałam wątpliwości, szczególnie w przypadku Dyla Sowizdrzała- mniejszy od dłoni, zakatarzony, zapyziały i obsrany... Warto walczyć, bo nawet jesli uratujesz jednego na pięć, to jest to jedno uratowane życie, które inaczej by zgasło... A te które odchodzą- odchodzą w cieple, zaopiekowane, kochane. Tyle, że to boli, wiem... :-(
  18. Niestety, muszę się zgodzic z niufek :-( żaden gatunek nie jest zdolny do takiego okrucieństwa, w dodatku okrucieństwa w żaden sposób nie uzasadnionego potrzebą, jak człowiek... Dodam jeszcze, że niewidomy pies to naprawdę nie jest straszny problem- zwierzaki szybko sie uczą radzić sobie i przy niewielkiej pomocy ze strony właściciela moga funkcjonować niemal równie aktywnie i sprawnie jak zdrowe. A wiem, co mówię, mam już trzeciego z kolei niewidomego psa...
  19. [IMG]http://img212.imageshack.us/img212/4623/image001tb8.jpg[/IMG] Dowód!!! A wokoło bałagan, też dzieło Kra... :mad:
  20. Vitis, widzisz.... to jest o tyle złożone, ze depresja u mnie nie wynika bezpośrednio z problemów życia codziennego. Niestety- to nie sezonowy dołek, to poważna choroba- już prawie 10 lat usiłuję z nią walczyc. A doszły też inne problemy zdrowotne i bywa niefajnie :shake: Zwierzaki w sumie trzymaja mnie "na bacznośc"- gdyby nie one to pewnie bym sie dawno rozsypała. Dzięki Pałkowi żyję. A że codzienne zycie bywa okropne, jak teraz, grrr.... kłopoty nie chodzą wcale parami tylko stadem, jak bawoły. I deptają na placek... A KrA jest okropna!!!!! Wywala śmieci przy każdej okazji, kradnie, niszczy, pije z sedesu, topi książki i wcale wrzaski, a nawet klapsy nie pomagają :mad:
  21. Malutki Wampirek, odszedł nagle w nocy... :-(:-(:-(
  22. Kota można nauczyc nie tylko "fe", czy "zmykaj", ale także aportowania (o ile lubi sie bawić), a nawet "siad", "poproś" itd...:cool3: łatwe to nie jest, ale możliwe. Metody- naprowadzanie, smakołyki, słyszałam także o szkoleniu kotów klikerowo...
  23. Weźmie o ile się nie rozłoży, bo się chyba paskudnie zaziębiła :placz: Choleeraaaaaaa!!!!!!!! Jak nie urok....
×
×
  • Create New...