Jump to content
Dogomania

Dorothy

Members
  • Posts

    8714
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Dorothy

  1. obiecalam ze zaplace pobyt Moska w Azylu i koszty z tym zwiazane. Mozliwe ze bedzie to w 2 ratach, sama nie mam najlepszej sytuacji finansowej ale poradze sobie, to jest bardzo wazne zeby zwrocic dlug. Co do praw i zrzekania sie, to czy to jest glowny problem? Glownym problemem jest dom. Kontakt moj z dogo jest sporadyczny ale jest, zagladam tu czasem. RZadko, bo kto lubi aby go opluwano? Moglam miesiac temu napisac ze nici z domu dla Moska, ale ja wciaz mialam wielka nadzieje, ze uda mi sie opanowac sytuacje. Niestety, ona stale sie pogarsza. Wklejam fragmenty listu do Alfy i Zuzi, na wiecej mnie w tej chwili nie stac. Szkoda, bardzo szkoda, ze nawet tu czlowiek dobrego serca jak sie potknie to zawisnie na krzyzu oskarzen. Nie dziwcie sie ze nie czytam, nie wchodze, nie tlumacze sie. Nie mam szans wobec oskarzen. A Wy nie macie pojecia jak jest u mnie w domu. List do Alfy Zuzi. " Po co mam czytac te oskarzenia....? Juz od dziewczyn slyszalam ze nie zostawiono na mnie suchej nitki. Mam bardzo trudna sytuacje i czytanie dobijajacych postow i oskarzen od osob, ktore nawet w polowie tyle nie zrobily dla zwierzat co ja sa dla mnie nie do udzwigniecia. Niech ktoras z tych pyskujacych osob zabierze Moska, skoro jest taka madra. Oskarzac krzyczen obrazac i linczowac jest latwo, zwlaszcza w ukryciu za internetowym nickiem, ruszyc dupe i cos zrobic (zabrac Moska z azylu choc na tymczas?) duzo trudniej, jak widze. Ja zrobilam duzo w temacie psow, wiekszosc z tych osob jedynie siedzi przed monitorem i nadaje w klawiature. Zycze im choc jednego dnia w moim domu. Domu ktory mial byc rajem dla mnie i psow, a stal sie pieklem w ktorym utonelam bo psy przestaly sie tolerowac. A moze mam zalozyc Azyl Zory II? Z boksami z siatki i budami? Powoli zaczynam panowac nad stadem, co wymaga wiele czasu, zdecydowania, nieraz sily. Dom stal sie miejscem terroru, a mialo byc tak pieknie. Zamiast psow grzejacych mi nogi mam dom podzielony na sektory, z kazdego dochodzi szczekanie niezadowolonego z izolacji osobnika. Czasem rezygnuje z zejscia wieczorem na dol i zrobienia sobie herbaty, aby nie obudzic uspionego ktoregos psa by nie rozpoczal niekonczacego sie jazgotu i skomlenia, zdrapywania farby z drzwi i framug i demolowania scian, wraz z reszta asystujaca mu zza roznych drzwi. To jest dom? To jest wiezienie. Pogryzione, podrapane, obsikane przez znaczace suki, wiezienie- nowo zbudowany dom. Ani ja ani one nie sa szczesliwe. Suki sa na zastrzykach uspokajajacych, mimo to jak tylko sie spotkaja to chodza wokol siebie warczac a czasem sie gryza. Obie nosza blizny i strupy po walkach. Nie moge izolowac ich calkiem, bo zwariuje, nie mam kojca, nie mam budynkow gospodarczych, do dyspozycji mam jedynie garaz i wlasne mieszkanie. Przy czym za dnia wole wypuszczac je na dwor, bo co, mam ktoras wiezic w garazu w kennel klatce? W koncu piec psow w mieszkaniu to za duzo. Wypuszczam na zmiany, ale do cholery ja tez mam swoje zycie, mam konie, Julie, inne zajecia, a pedze do domu zmienic wypuszczone psy i zamknac inne, na przyklad. Posprzatac rozsiane po domu kupy i siku oraz resztki pogryzionych sprzetow. W tej chwili szukam dobrego domu dla szczeniaka, musze skupic sie na duzych, nie ma dla niego czasu a on zasluzyl na lepszy los. Zamierzam Hoske odgrodzic siatka i dac jej garaz ( w domu) a Sunie z drugiej strony i nocowac ja w mieszkaniu. Z Bertem. Zobaczymy jak dlugo to zafunkcjonuje. Szczerze mowiac mam najlepsze checi, ale moj maz jest wsciekly za moja glupote i powoli zaczyna zadac ode mnie drastycznych rozwiazan. Jestem uwieziona i ubezwlasnowolniona przez zwierzaki, w zyciu nie sadzilam ze tak bedzie. :-( A mam jeszcze Bunie, slepa glucha staruszke, nie ukrywam tez wymaga nieustannej troski, noszenia na spacerki pilnowania na kazdym kroku itd. Bert oszczekuje juz wszystko co sie rusza, suki, szczeniaka, Julie..... kochany ciapaty Bert stal sie klebkiem nerwow i warczacym na inne psy samcem, pokazujacym zeby i startujacym z nimi nawet do mnie. Kiedys Sunia mogla wyjadac mu z miski, teraz przy jedzeniu Bert musi byc izolowany bo chce zamordowac towarzystwo, wszelakie jakie sie nawinie. Lezac pod drzwiami do domu rzuca sie na kazde podchodzace do niego zwierze. Na szczeniaka (samiec) ze szczegolnym zacietrzewieniem. Na suki rowniez. Na Julie... takze. Jestem zaskoczona i zasmucona, okazalam sie ignorantka w sprawie psow, tak wiele chcialam zrobic dobrego, marzylam o wspanialym domu dla moich wszystkich psiakow, niestety sytuacja mnie przerosla, nie spodziewalam sie walk, nie radze sobie z nimi, wiem pewnie linczuja mnie na watku Moska, ale wprowadzenie go w to stado oznacza niechybna smierc ktoregos z nich, albo nie jednego. Mosiek stary i schorowany ma malo szans... Pozagryzaja sie i mnie przy okazji tez, o dziecko juz drze.... Nawet nie czytam watku Moska, jest mi tak trudno, tak przykro, nie mam z nikad fizycznie pomocy, Camara i Kinga kochane dziewczyny dzwonia czasem dla mnie, ale w tym domu jestem SAMA caly czas. Z dzieckiem. Czy ludzie nie rozumieja ze to niebezpieczna sytuacja? Dla mnie, dziecka, Moska, reszty psow, nas wszystkich. Latwo jest krzyczec, trudniej pomoc. Tylko pare osob dzwoni i pisze mowiac - rozumiem. Jestem im bardzo wdzieczna, naprawde tego potrzebuje..Nie uwazam ze zasluzylam na lincz. Chcialam dobrze, nie wyszlo mi. Linczuje sie tych ktorzy czynia zlo. Ja nigdy nie czynilam i nie czynie, nie jestem w stanie zrobic w tej chwili juz nic wiecej dobrego. Bardzo chcialam dac duzo serca, a dostalam w dupe i jeszcze ze tak powiem kopniaki dla lezacego od dogomaniakow na ktorych jak sadzilam zawsze mozna liczyc ze pomoga. Nie mam sily zagladac na dogo, nie mam sil czytac watkow i w pokorze chylic glowe pod ciegami, od samych mysli o Mosku samym w Azylu mam lzy w oczach i rycze, tak bardzo chcialam go miec u siebie, jego zdjecie stale wisi u mnie w komputerze jako tapeta. Ale kogo to obchodzi.... Kazdy telefon do Azylu skonczy sie pytaniem kiedy odbiore psa, co mam im powiedziec? Ze kiedy ? Jutro? Za miesiac? za dwa? a skad moge to wiedziec jak bedzie wygladalo moje zycie za miesiac? Prosilam o pomoc dogomanie, ktora jest najwspanialszym zrodlem ratunku dla psow w potrzebie, to dogomania na mnie pluje i mowi pomoz sobie sama. Wiec dokad mam pojsc? D
  2. ja jestem zalamana. U mnie w domu jest tak: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=2189706#post2189706 boje sie ze Mosiek wprowadzony w to stado skonczy zagruyziony przez rozwscieczone psy. Prosze szukajcie mu domu.:-(
  3. uufffff, no dzieki za wsparcie. Staram sie robic jak napisalas. W tej chwili wyklarowal sie taki uklad: Hosia jest grzeczna i w miare spokojna. Sunia zaczepna, doskakuje do niej stale, slysze i widze, jednakze jak widzi mnie nagle pokornieje. Jednak konflikty sa stale bo Hossa po prostu sie broni. Widze to na spacerach, psy biegna, a Sunia ZAWSZE Nobok Hossy, tuz przy karku, i doskakuje, doskakuje, podszczekuje, zaczepia, i tak caly spacer. Od rana do wieczora. Malo juz nie przyplacila tego zyciem, ale nic jej to nie nauczylo. Hoska urosla i jest od niej polowe ciezsza oraz wieksza nieco, ale nic z tego dla Suni nie wynika.Ale nie pilnuję ich 24 godziny na dobe, no way. Natomiast Bert od tego wszystkiego zrobil sie rozdrazniony, ustawia juz wszystkie psy, z potulnego slodkiego bobka zrobil sie samiec co nie da sobie wejsc w droge, naszczekuje nawet na Julie jak ta chce go odepchnac np od drzwi. Szczeniaka ustawia tak, ze zaczynam bac sie o niego i chyba poszukam mu innego domu. Po prostu stal sie nerwowy.... Jak zamkne Sunie, Bert z Hoska bawia sie cudownie, rozrabiaja, podgryzaja sie wesolo, tarzaja jak dzieciaki. Jak wchodzi Sunia - koniec. Afera wisi na wlosku. Szczeniak dopelnia calosci, atmosfera staje sie napieta jak wiecie co. Najchetniej zostawilabym Hosse i Berta a reszcie poszukala domu, jesli nie chce zwariowac w krotkim czasie....:shake: Hossa niestety dalej chodzi pod i nad plotem na wies i na pola, ale nie straszy juz ludzi, po prostu idzie sobie na daleeeeki spacer. Zabiera niestety szczeniaka (bobtaile nie przelaza) i boje sie wciaz ze znow go zgubi, on przeciez nie slyszy, juz raz noca go wyprowadzila i zginal... Zawolana wraca zdyszana galopem z daleka, wynurza sie gdzies z krzakow, to nie sa ucieczki lecz wycieczki, nie wiem, chyba trzeba sie z tym pogodzic, Hossa na lancuchu lub w klatce - ta mysl mnie przerasta. Jednak abym zyla jak normalny czlowiek bez wiecznego stresu - wierzcie mi, 90% czasu poswiecam w domu regulowaniu stosunkow suczo-psich- powinnam naprawde zostawic 2 sztuki czarno biale a reszta nie wiem, moze kto zechce, inaczej ja oszaleje.....:-(
  4. tak, bialasek. musze szybko bo mnie wyganiaja. Hossa zarowno przeskakuje plot jak i potrafi przeczolgac sie pod brama. Podsypywanie skutkuje na krotko. Brame mam przesuwna. Ona sie przeczolguje nawet na 25 cm wysokosci. A nic tam nie pociagne bo to musi sie przesuwac. Suki walcza na smierc i zycie, krew plynie z gardel. Kojca nie mam. reszte dopisze jak bede mogla. D
  5. dajcie spokoj. Mieszkamy. Jestem wykonczona ... psami. Do wiadomosci wtajemniczonych (Kingi i Camary) - teraz Suka napada Hosse i krew leje sie z drugiej strony. Hossa sie nie odgryza,bo pare razy wyleciala do komorki za atakowanie, ale sa wieczne warkoty. I Hossa nadal chodzi na wies, ostatnio lapalam ja 1 km od domu. Oczywiscie poszla tylko na zwiad..,. ze szczeniakiem..... na szczescie za dnia, znalazlam je i wrocily oba. Bo tydzien temu wyprowadzila szczeniaka i wrocila sama. A ja ja tak kocham i wciaz zaklinam zeby byla grzeczna. eeeech. nic , moze z czasem... usciski dla ciotek. D ps. acha. z tego wszystkiego Bert zaczal sie odgryzac wszystkim, nawet... Juli. Jak Jula przechodzi i go odsuwa, potrafi na nia naszczeknac. Jula zaczela sie go bac, przeciez on wiekszy od niej.... "mamo, a on zawsze byl taki kochany". Chyba mnie cos przeroslo, ech, nadmiar dobrego serca szkodzi. A ja z tym sama....
  6. czesc wszystkim, to ja, korzystam w pospiechu z cudzego kompa, u mnie ani telefonu, o inecie nie mowiac, przepraszam wszystkich z Moskiem na czelke, jestem zalamana, jestem wykonczona, jestem sama z wielkim domem w trakcie pobudowlanego mycia i sprzatania, wokol grzezawisko blotne, a ja mam straszny problem z jedna z moich suk. Jak byla mila i spokojna w mieszkaniu, tak tu stala sie nie do opanowania, instynkt psa strozujacego chyba, przeczolguje sie pod siatka lub przelazi nad i straszy sasiadow, rzucajac sie dziko na kazxdego kto sie pojawi, rzadzi na podworku i omal nie zagryzla mojej drugiej suni, myslalam ze to koniec, krew wszedzie jak po zarzynaniu prosiaka, cala szyja kark i oko, dziury takie nwygryzione, poza tym wyje, szczeka, moj maz zostal w Niemczech czasowo i ona probuje zdominowac mnie, jak nie wpuszczam jej do sypialni urzadza awantury, walcze z nia, a ona wazy 45 kg... jestem zalamana i przerazona. Nie daje sobie rady z nia, intensywnie szukam pomocy pomyslu i rozwiazania, narazie izoluje psy ale nie jest to latwe, mam ich 4 a nie mam w domu drzwi procz garazowych, bo nie dowiezli!!!! Sytuacja chwilowo dramatyczna, nie wiem co bedzie.....:-(
  7. przyszly tydzien, w weekend powinno mi sie udac przyjechac do Pl z ciezarowka i konmi. Chce miec pare dni na ogarniecie sie. Poniewaz nie mam pojecia dokladnie kiedy ani tez moge nie miec internetu poprosze o jakies namiary na osobe z ktora moge gadac na miejscu jak przyjade, i z kim sie umawiac. D
  8. One sa sliczne. Ja kiedys bylam milosniczka wylacznie duzych psow. Az los rzucil mi w objecia stara slepa malenka psinke.... i nagle spojrzalam na psy inaczej. Zobaczylam cale nieskonczone piekno i slodycz malych, grubasnych, lub calkiem chudych, krzywolapkowych albo nieurodziwych psiakow, ktore maja wielkie serca, sa wielkie duchem, potrafia wiele niedostatkow swojego psiakowego wygladu nadrobic psychika, miloscia, przywiazaniem. Kochajmy takie psiaki, naprawde na to zasluguja... gdyby nie moje 6 wzielabym ktoregos z tych, wszytskie sa kochane. Moze ktos jednak znajdzie w domu kawaleczek miejsca na mala kuleczke z bijacym serduszkiem w srodku??
  9. Jej jak sie ciesze, naprawde. Tak prawde mowiac wicaz mnie gdzies bolalo ze doddy wciaz pisala o Antku jaki to klopotliwy pies, jak niszczy, demoluje, psuje, gryzie, w ogole koszmar, pies jakiego nikt by nie chcial, a ja sie wciaz domagalam jakichs pozytywow, patrzylam na zdjecia i myslalam, to niemozliwe, z tego psa wieje dobrem, on MUSI miec jakies zalety, patrzylam na jego siwy pyszczek i nieomal chcialam poglaskac monitor. Nie, nie personifikuje psa, ktorego w dodatku nie znam, jak mi tu ktos zarzucal. A jednak, okazalo sie ze Antek to fajny sympatyczny pies, i MOZNA o nim pisac cieplo i podkreslac jego zalety. Czekamy na kolejne info o nim! D
  10. a ja cichutko prosze o wiesci jak miewa sie Antek, czy rozwala boks, jak sie zachowuje, jak sie czuje.....:oops:
  11. a moze ktos wie jak sie miewa Antos...?? czy zjadl juz bude i obrocil w perzyne? przekopal sie pod hotelowymi budynkami? bo tak straszono, jaki to straszny pies niszczyciel. A z drugiej strony ja czuje ze to fajny pies, i zreszta takie opinie tez tu czytalam. Czy wiec uspokoil sie troche?
  12. moze laskawie bysmy sie dowiedzieli co z Antkiem zamiast czytac wycieczki osobiste tam i z powrotem....
  13. czemu ludzie bezdusznie robia psom takie swinstwo??? :placz: zaznal troche wlasnego kata i po miesiacu won!! jak to boli....:placz:
  14. zapoznali sie z Antkiem osobiscie? Bo napisane ze zrezygnowali po zapoznaniu sie z Antkiem. Czy on ich ugryzl czy co? Pisalyscie ze to mily pies dla ludzi i psow? doddy napisz prosze o nim cos dobrego, bo narazie napisalas wszystkie jego wady plus premia:evil_lol: teraz prosimy o pozytywy.
  15. cos kiepsko tlumaczysz, ciotka. Albo sama dajesz zly przyklad, :evil_lol: , moze za czesto wylegujesz sie brzuchem i kolami do gory?? no dobra zartowalam. Malo znam bab ktore wyleguja sie koalmi do gory majac rodzine. A to obiadek zrob,a to gacie wypierz, koszulke przeprasuj, kolano zaplastruj, nosa utrzyj, goraczke zmierz, urodziny przygotuj, posprzataj.,....:shake: ale te lawiny, no Wy musicie przyjechac do nas potrenowac, skad ona biedna ma wiedziec jak wygladaja lawiny?????:???::???::???: nad morzem?????
  16. wyslalam Ci plakat Antka chyba przez Legiona zrobiony, [SIZE=5]dla wszystkich zainteresowanych pomoca Antosiowi tu link do plakatu[/SIZE] [SIZE=5][/SIZE] [URL="http://legion23.republika.pl/psy/antek.doc"][B][SIZE=5]http://legion23.republika.pl/psy/antek.doc[/SIZE][/B][/URL]
  17. na zielonej??? trawce???? Nie widzialas trawnika Kingi???? :evil_lol: bardzo watpie w ta zielen ktora uda mi sie wyhodowac w moim ogrodku:evil_lol: A Hoska to kopie tylko jak trzeba kosc zakopac albo jej za cieplo i pod krzakiem ryje nore. Poza tym- zapomnij. jamniki??? zeby mnie chlop z domu wyrzucil na zbity pysk?? Z jamnikow to on juz woli kradziejke Hoske.:cool3: Kinga [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img231.imageshack.us/img231/9652/drachmaks9.jpg[/IMG][/URL] Drachma bernardyn - Pies Wykopujący Ludzi Spod Lawin, Pasterski I Stróżujacy : :oops: :oops: :oops: placze, placze i jeszcze raz placze:roflt: :roflt: :roflt: co to niby jest???? o matko, zdjecie roku.....:biggrina: :biggrina:
  18. on poprostu wybucha jak beczka prochu, kiedy psy go nie sluchaja. A mowi do nich tylko raz, no, najwyzej dwa razy....a potem....wybuch. Jak nie reaguja, on eksploduje, szalenstwo z niego wylatuje, i albo dopada psiego karku i z rykiem tarmosi go jak psia mama, albo jak i co gorzej pies zrobi to laduje na plecach sponiewierany i przeczolgany przez mieszkanie - nie ma to nic wspolnego z biciem, pies jest potraktowany jak przez wilka przewodnika w stadzie. I to naprawde dziala! Mnie dranie olewaja bo ja nie umiem tak malowniczo wybuchac.... poza tym on jest konsekwentny, nie glaszcze jak sie pchaja, tylko jak sam je zawola itd, a ja to bym zakochala na smierc, to potem mam.... Camara zdradz mi jak odbywa sie kierowanie tymi sankami? Bo mnie to nurtuje. Czy obcasami i glosem czy tez raczej udajesz sie na sankach w dowolnie wybranym przez psy kierunku??:cool3:
  19. zatrudnimy tuxmana :evil_lol: on ma cos takiego w sobie ze na spacerze psy ida ZAWSZE [U]ZA [/U]NIM podczas gdy ja jestem zazwyczaj wleczona:lol: chyba ze sie bardzo wkurze jak mnie juz wytarmosza i moj stopien wkurzenia osiagnie apogeum, wtedy cichutko ida kolo nogi jak ja wchodze do domu sama - rzucaja sie na mnie w uciesznej radosci skaczac drapiac pazurami piszczac szczekajac i uwijajac sie wokol mnie; a jak slysza ze za drzwiami jest tez tuxman - wchodzimy i makiem zasial, ni ma psow..... leza pod stolem....
  20. :crazyeye: jaaaaacie...... moge przyjsc na przeszkolenie?????
  21. nie no oczywiscie, ja po prostu za malo,za slabo prosze.....:shiny: :shiny: :shiny:
  22. wiem, sama borykam sie z trudna decyzja, mam sunie ze schronu, ma chyba z 16 lat, tak mowia weci, ale wciaz przy kazdej cieczce ma ciaze urojona, ma guzy na cycuszkach, i nie wiem, oni radza mi zeby zrobic zabbieg - bo ciaze urojone pogarszaja stan guzkow, a z kolei ona ma powiekszone serduszko, powiekszone plucka itd,przy tych upalach ledwo zyje, jest po naprawde trudnych przejsciach, bardzo sie o nia boje, boje sie tego zabiegu, sama nie wiem co wybrac, czy te guzy nie zezlosliwieja? Lepiej je wyciac, i to ze sterylka od razu. a jesli sie nie wybudzi? Nie wybacze sobie... to takie trudne.....:-( sama sobie dodaje odwagi ale na mysl, ze cos by sie jej moglo stac, normalnie klucha w gardle i okropny strach.....
  23. Ps/. Gdzies mi sie tu przed oczami przewinelo ze wszystkie psy od Lavinii i Doddy sa juz bezpieczne tylko Antos nie, a teraz znalazlam watek Kado, on tez nie ma gdzie sie podziac?.... Boze,, dlaczego....
  24. nie ujmuje niczego doddy, robi co moze dziewczyna, ale uwazam, ze pies CZUJE , ze nie jest tym kochanym SWOIM psem. Mozecie mnie tu zlinczowac ale uwazam ze psy to WIEDZA. one CZUJA ze sie je kocha i ze to dom na zawsze, lub tez- jak w przypadku Antka - ze wciaz nie ma pewnosci, wciaz zycie, los, przetrwanie, miska- wisza na wlosku..... wciaz w powietrzu jakos wisi i czai sie NIEPEWNOSC, ktora nie daje psu spac, drazni mu koniuszki nerwow, sieje niepokoj.... JA tak uwazam. One nie sa glupie, czasem CZUJA wiecej niz my.....
  25. :roflt: :roflt: :roflt: no wiec tak: bertus zaprzezony do czegokolwiek - siada i siedzi. Sunia - sie kladzie. Hoska - nie probowalam, ale to taka cfaniara:cool1: ze zapomnij Heleno. a konisie nie oprzegane, te dwa, a trzecia Gwiazdka wykupiona od noza na pewno oprzegana ale ja jej chwilowo wolne dalam, co by do zycia wrocila. Ergo- taczuszka lopata i Dorothy sama zapycha ogrodek porzadkowac. Tej ziemi z kamieniami jest 8 wywrotek z tego co pamietam, bede miala co robic. Jak sie od czasu do czasu doczolgam na dogo popatrzec co slychac to mnie tam na duchu podtrzymujcie, bo moze byc kiepsko.....:lol:
×
×
  • Create New...