-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
musze, nie mam wyjscia...:-( -
dziekuje anula fakt, najbardziej potrzeba mi fizycznej pomocy sytuacja JEST trudna Klusiek placzacy polamany przy ktorym siedze i nie wiem co robic zeby mu ulzyc, nie umiem... Morgana z lapa w gipsie ktora MA CIECZKE i piszczy do Berta Bert za drzwiami demolujacy drapiacy w drzwi okno balkonowe kraty kojca bo MORGANA MA CIECZKE i chce sie do niej dostac dziecko ktoremu sie nudzi bo wakacje mama zawiez mnie tu albo tam reszta psow, kotow, konie... i ja jedna. Chwilowo cierpie na niedobor sil i energii :placz: moze ktos umie troche poslac... bardzo prosze... dziekuje takze za wszelka pomoc finansowa...
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ja juz nie wiem, ja nie umiem rzucac urokow na innych, ja zwsze wyszystkim dobrze zycze, niedopasowana jestem:placz: figa33 dziekuje za wsparcie :calus: -
[quote name='Neris']Jest na AFN taka skarpeta: Niewidomy Olinek 789.00 Nie mozna z niej wziąć na leczenie Klusiora? Przecież tam jest kupa kasy, leży i gnije...[/quote] tak wlasnie niestety AFN nie zwrocilo mi pieniedzy za moja wyprawe z Klusiorem do Warszawy ani zlotowki poniewaz dostarczylam paragony a nie faktury i spuscili mnie z woda i nie dostalam nic, ani grosza na przyklad za wizyte, a na to byly te [pieniadze w skarpecie. Skad mam teraz wziac faktury na paliwo? nie miala danych AFN przy sobie. Nie wiedzizlam ze na wszystko maja byc faktury na AFN tak wiec pieniadze leza a ja jestem gola a AFN ma swoje przepisy:p co do Klusiora ogolnie wyszedl ze wstrzasu i jest stabilny, jednak dzis przy probie znieczulenia do rtg dostal zapasci i zaczal odchodzic, podawali mu atropine adrenaline i Bog wie co, co znaczy ze nadal jest bardzo slabiutki. Zrobiono nastepne rtg i dalsze badania, z obrazen wewnetrznych najgorsze jest : zlamanie glowki kosci ramieniowej w stawie barkowym z przemieszczeniem (wywichnieciem) tejze glowki ze stawu. Ponadto w tej samej lapie zlamanie w stawie lokciowym kosci ktorejstam calosc do operacji- operacyjnie trzeba otworzyc staw i usunac odlamek tej zlamanej glowki kosci zamknac staw i nastawic go. po operacji chyba do gipsu nie wiem niestety operacje trzebaby przeprowadzic natychmiast, ale sie nie da, bo Klusior wcale stabilny nie jest i boja sie znieczulac zeby nie bylo jak dzisiaj ze zacznie im umierac na stole Pies jest w domku, porusza sie na 3 lapach z trudem, jest bardzo obolaly. Ale zadowolony ze w domu. Nie rozumial rzeczywiscie, czemu tam jest i po co, i sam... o koszty nawet nie pytalam, zreszta dokladnie bedzie wiadomo po jutrzejszej konsultacji z chirurgiem. Tym samym, ktory ma operowac zlamana lape Morgany. Mam dosc...dosc...
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
upal straszny :-( w dodatku zmartwienie z Klusiorem http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=6371845#post6371845 jestem wykonczona, mam dosc klopotow... -
To nie jest kwestia nadwyrezonej ostatnio lapy. Klusior wpadl pod auto moje wlasne:placz: wjezdzalam na podjazd pod dom, a psy jak zwykle biegaly wokol samochodu, i ktorys wepchnal Klusiora pod samochod, a ja oczywiscie nie widzialam tego, bo wpadl z boku pod tylne kolo!!! a ja mam wielkiego wysokiego jeepa, do jezdzenia po lesie i blocie.Nic nie widac co sie dzieje z boku!! Jula widziala i nie zdazyla krzyknac albo byla w szoku nie wiem... Przejechalam po psie tylnym kolem :placz::placz::placz: pies jest w lecznicy i z tego co pisze Ola jest duzo lepiej,wychodzi nawet na dwor, ale wczoraj nie podnosil sie z noszy!!! Siedzialam z nim w lecznicy do 12 w nocy... Robili mu rtg ekg i ogolna diagnostyke, on byl w agonii, tu u mnie, zanim z nim pojechalam, mial siny jezyk blade sluzowki i tetno 200, nie moglam go podniesc zeby wlozyc do auta bo spazmatycznie skomlal i piszczal,a przeciez on wazy prawie 40 kg, jechalam z nim do lecznicy wiozac go na desce i na sygnale. Wczoraj plakalam nad nim trzymajac go za lapki pod kroplowka i rtg... Dzis dostalam smsa od lekarzy ze jest stabilny, zyje kregoslup ma caly, serce tez, jest przetracona lapa i moze lopatka i z pluc krwawi do klatki piersiowej, dalej beda dzwonic... Myslalam ze sie tam zaplacze wczoraj, mam straszne poczucie winy,nie wiem jak moglam temu zapobiec, ale moze jakos moglam, one zawsze biegaja wokol auta, a ja bardzo uwazam przed maska co mam, ale nie pomyslalam ze moze wpasc pod tylne kolo:-( Jestem zalamana. Moze za duzo tych zwierzat, za duzo chcialam? Zbyt wielu chcialam pomoc? Klusior powinien miec dom gdzie bedzie jedynakiem wtedy ktos posiwecalby mu o wiele wiecej troski, no i nie byloby innych psow ktore by go popychaly... czekam na dalsze wyniki badan, a poza tym jestem splukana, nie mam forsy (Morgana ze zlamana lapa, kotek, Bert z egzema...:-() i nie mam nawet juz odwagi prosic Was o pomoc...
-
[quote name='Hund']wiem ale chodziło tylko o wysikanie :( a on bidoczek nie wiedział co się dzieje i wlazł pod ławkę, nie chciał spod niej wyjść. dopiero jak ślepy Kajtek podszedł do niego to się rozluźnił.[/quote] hmm slepy ze slepym zawsze lepiej sie dogada. Olu, a jak Klusior wyglada tak ogolnie? Jak sie zachowuje? Siedze jak na szpilkach czekam na wyniki diagnostyki moge pojechac do niego dopiero wieczorem, bardzo sie martwie :-(
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dajcie spokoj, ja nie zyje, u mnie 40 stopni... -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
a co to jest Zw. Mł? :oops: weszko zdradz... melduje ze po spotkaniu z dzika klacza zyje, tylko zarobilam kopa w brzuch bo zbyt nahalna bylam z ogladaniem kopyt. Zadna dzika klacz, wystraszona dziewczyna ktora bardzo bolaly i byc moze nadal bola nogi. Fakt, potrafi byc nerwowa, ale damy rade. -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Czarodziejko wiem, wlazlam i patrzylam na zdjecia. Mysle ze trzeba jej nowy watek zalozyc i zrobic piekne fotki, szczeniatka, zwlaszcza jak beda male, szybko znajduja domki. Nie martw sie damy rade! -
Czarodziejko :mdleje: przyjmij moje wyrazy szczerego podziwu ze jeszcze nie osiwialas. Ale nie martw sie, sadze ze szczeniaki znajda domki szybko. Pozakladamy im watki i bedziemy szukac. To Ci niespodzianka...:shake:
-
Kochana Rudka - odeszła szczęśliwa za TM ['] :(
Dorothy replied to _bubu_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
fajnie ze Śrucina ma kolege. Czy on ma jakis watek? -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
to fakt, odpoczywam. Upal straszliwy wiec siedze w domu, mama przyjechala z Babcia mnie odiwedzic, troche pogadalysmy, ale staram sie NIC nie robic co jest niejakim szokiem dla mnie i wciaz jakis diabelek wyskakuje zza ramienia i szepcze: "o, patrz, kurz, lec po scierke" "a tam widzisz, kudly leza odkurzacz bys wziela i odkurzyla" "a w szafie taki bajzel wez sie za to" "a gore do prasowania widzialas??leniu??":diabloti: cholerny diabelek :angryy: po poludniu zabieraja mnie do Krakowa bo gdzies tam maja znajomi znajomych straszny problem z klacza ktora jest agresywna kopie gryzie kwiczy i sie szarpie z kazdym, wszyscy w stajni boja sie juz do niej nawet do boksu wchodzic, wlascicielka od zakupu nie siedziala na niej, klacz dziczeje coraz bardziej a nie ma nikogo kto by z nia popracowal. No i sie dowiedzieli ze ja takie konie prostuje i teraz blagaja zebym pojechala zobaczyc. I zebym ja wziela. Bo inaczej nóż. Nic z tego konia nie ma za pensjonat trzeba placic a wzbudza powszechny strach. To juz wola placic mi zebym cos z nia zrobila. No to zaklinaczka Dorothy jedzie dzis na pomoc...;) zobaczymy kto wie czy nie bedzie piaty kon na lace, delegatka do prostowania kregoslupa. Czemu ludzie tak psuja konie? Biedne zwierzaki. Moze to dobrze, nie bardzo dzis chcialam ale tak prosili, a ja pomysle o czyms innym niz wlasne podworko.... Maly kotek chodzi ale jest slabiutki, jednak je i pije, z tym ze czesto sie trzesie, siedzi jak kupka nieszczescia i drzy. Tak mi go zal... I wciaz by sie tulil... Chirurg sie nie objawil, moze jutro... -
Kochana Rudka - odeszła szczęśliwa za TM ['] :(
Dorothy replied to _bubu_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
to ten ktory na okraglo szczeka? A mowilyscie ze ona nie toleruje innych psow...to jak to jest? dajcie link do bazarkow latwiej bedzie zagladac -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
jak tylko chirurg sie objawi. Narazie sie nie objawil, znaczy nie odebral komorki. Podejtrzewam ze jest na wakacjach.... Morgana dostala dzius karme brit i wypiela sie na nia gleboko. Dieta?? -
Kochana Rudka - odeszła szczęśliwa za TM ['] :(
Dorothy replied to _bubu_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
a jakie to sa te polskie karmy SUCHE? Bo ja nie znam niestety zadnej suchej polskiej. Przepraszam za off ale na wielu watkach widze ze Ty spec od karm jestes, poowiedz mi prosze jak to jest ze na opakowaniu Brita pisze ze psu wagi 30-40 kg wystarczy 36 dag suchejh karmy dziennie? To przeciez malutko. Naprawde wystarczy? Bylam wczoraj w lecznicy dlugo ale nie widzialam Srutki. Przekazuje jej usciski. D -
Czarodziejko zaskakujesz mię nieustannie :-)
-
no nie mow, myjesz jej zeby???:-o
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ale to moj wet i wiem ze opieke poperacyjna bede miala duzo taniej, tylko zaplace za sama operacje ile tam trzeba. Ja u tego lekarza w ogole mam taniej bo mam tyle zwierzat ze on jak mnie widzi to juz nawet sie nie dziwi ze cos nowego ze mna przyszlo. Moze cos wytarguje z tych 600 zl, bede zebrac. Zobaczymy. Jak on porozmawia z tym chirurgiem ( wczoraj mial komorke wylaczona, moze wczasy albo co) to zadzwoni do mnie i bedziemy negocjowac. To porzadny lekarz i naprawde z sercem. Nieraz placilam miesiac po terminie bo nie mialam... jakos to facet wytrzymuje. Wie ze jestem uczciwa i w trudnej sytuacji. -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
nie wiem co sie dzieje przesilenie nastepuje ja wymiekam, choc miekka nie jestem:shake: moj wet nie jest chirurgiem dlatego nie podjal sie operowania lapy, natomiast obiecal sprowadzic kolege ktory ponoc jest bardzo dobry. ja tez wystawie cos na bazarek dla Morgan mam troche goralskich drewnianych rzeczy z Zakopanego jeszcze tylko nie teraz bo musze ochlonac. Rece mi sie trzesa... -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
NIE MAM NIKOGO TAKIEGO :-( ani jednej osoby. zapomnialam dodac ze jest jeden plus tego mianowicie Zoska zaakceptowala nagle kotka jako swoje dziecko. Pilnuje go, chodzi w okol, lize po glowie, a jak Mordzian pojawia sie w poblizu to sie jezy i warczy na nia. Oby tylko kotek przezyl...teraz spi na mojej poduszce pod koldra.