-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ladny kurrr... spacerek :angryy: najlepszy spacerek to ja miałam....:placz::placz::placz: myslalam ze sie udusze, nie moglam tchu zlapac, oskrzelki zatkane wciaz, a tu spacerow szybkim marszem sie zachciewa...:shake: -
Oborniki Wlkp. Tiger...jest już po operacji. ma nowy dom!!
Dorothy replied to Hala's topic in Już w nowym domu
Malgosia mi sie zaczyna podobac :loveu: -
wszystko sie zgadza. Weścik dla Mordzian do towarzystwa. Towarzystwo Klusiora jest niebezpieczne, one się bawią bo oboje chcą się bawić, ale jak Mordzian dostanie w łeb jego łapą przy zabawie ( a on nie widzi gdzie te lapke "kladzie" ) to wynika afera co chwila... A konie są tak zabiedzone, stoją w komórce szerokości 4 metrów i długości 5, na oborniku, na łańcuchach, sterczą im wszystkie kości, jak jeszcze tam postoja to padną!! Trzeba je pilnie zabrać i odkarmić, są piękne, naprawdę, i takie smutne... klaczka ma dwa lata i już od roku ciąga wóz 40 kilometrów, do pary z 6 letnim wałaszkiem który ma wadę pęciny i w ogóle nie powinien chodzić takich tras... nie mówiąc o tym że to NIE Są konie pociągowe! mnie to boli, ja nie mogę :-( tymczasem jakoś je upchnę potem się będziemy martwić gdzie pójdą, albo czy zostaną, zbieram na siano dla nich bo nie przewidziałam tych specjalnych gości a zima jest, a one będą dużo potrzebować... mówię Wam jakie biedy... zobaczyłam spojrzenie na jedym zdjęciu i się popłakałam...:-(
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
wlasnie to "zwolnienie" jest główną przyczyną dla której wciąż nigdzie nie jade... hihi no nie. Za to moje konie mają :grins: smaruję smaruję. Końską wcierką weterynaryjną przeciwbólową przeciwzapalną. Tylko na recepte. Końską :diabloti: dziś mnie te kretyńskie zwierzęta bezmózgie wkurrrr.....:angryy: rozwaliły ogrodzenie i poszły... obleciałam wieś wkoło, nic, patrze jedzie radiowóz wielka suka i czterech wielkich policjantów w czarnych ubrankach w środku, staje i wołam że szukam koni, czy mi nie pomogą, a oni że szukają mnie, bo konie już są prawie w Szczyrku...:angryy::angryy: pojechaliśmy na krzyżówkę a tam moje konie potulne jak baranki, trzymane na linkach holowniczych przez policjantów i jednego mojego sąsiada. Przez całą wieś maszerowaliśmy przez pola w śniegu po kolana z końmi do stajni. Kochani faceci pomogli mi, bo w zasadzie mogli kazac wezwać koniowóz (odpłatnie) i zrobic afere z tego. Te kopytne debile biegły drogą....:placz: mogło się coś stać....:-( potem policja mnie spisała i uprzedziła iż należy mi się mandat do 500 zł. Ale nie dostałam, dostałam pouczenie. Od dziś kocham policje :loveu: jestem wykończona, podenerwowana i nie mam pomysłu jak unikać takich sytuacji, chyba będę wypuszczać po dwa konie, wtedy nie odejdą od stajni...:shake: -
ja tez :calus: a najwieksze podziekowania naleza sie Marcie i Romkom-Zamość :Rose::Rose::Rose:
-
no nieszczególnie, bo go nie widzi, czuje tylko w łapki zimno. Biega i szaleje jak zwykle, sszczekając przy tym przeraźliwie :p bawi się z Morganą, zaprasza ją do zabawy a ona jego, ale czasem mu się obrywa bo on ma za dużo siły a ona może myśli wtedy że to napaść... ale generalnie szaleją razem. W te mrozy są w domu wszystkie, i Klusiek po prostu przylepia się do mnie całym Kluśkiem do głaskania, pieszczot, tulenia. Jest tak kochany że trudno sobie wyobrazić, ma przebogatą mimikę, robi takie miny że boki zrywać, i bardzo, bardzo potrzebuje uwagi. Jestem trochę zmartwiona bo od jakiegoś czasu delikatnie kulał na tył, myślałam że to chwilowe ale wczoraj kulał całkiem wyraźnie, jutro chyba pojedziemy do lekarza, obawiam się żeby to nie jakaś dysplazja....:-(
-
jaka szczęśliwa!! piękny widok!!!:loveu:
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
jaaasne że sobie tłumacze!!! nawet stale się ze sobą zgadzam i jestem za!! tylko nie wiem co dalej.:-? przypuszczam ze cos w rodzaju blokady stawy barkowego. Jak kręcę nim to coś tam trzaska, poza tym kłuje w samym środku w stawie. Uraz? nie skądże :evil_lol: no dobra pare (naście? ) (dziesiąt??) razy spadłam z konia, na różne rodzaje gruntu, nieraz twarde, a kiedyś nawet na kant podkładu kolejowego. Nie bardzo pamiętam czy akurat tym barkiem ale możliwe, bo różnymi częściami się spadało...:cool3: nic przeciwzapalnego nie mam, czasem jak boli za bardzo Pabonaproxen bo dostałam kilka tabletek. I jakiś preparat na stawy nazywa się Artreum. Ponoć najlepszy byłby preparat z chondroityną i glukozaminą, tak mówią ci co też spadywują :cool3: kręgosłup też mam przecież w kawałkach. nawet nie mów, już pare razy miałam ochote wyrzucić komputer przez okno:angryy: ale się rozmyśliłam bo wtedy będę odcięta od świata. W dodatku co rusz mam brak łączności z netem bo śnieg i lód skuł słupy i przewody na tym zadupiu. Ostatnio 5 godzin nie miałam prądu, a pan z firmy internetowej moiw ze im wyłączają na tym słupie gdzie jest antena przekaźnikowa. I nie działa... nic, trzeba na drutach wtedy robić żeby się uspokić :evil_lol: -
Oborniki Wlkp. Tiger...jest już po operacji. ma nowy dom!!
Dorothy replied to Hala's topic in Już w nowym domu
jesli sa dokumenty, namiary fundacji (zawsze mozna zadzwonic) namiary kliniki (jak wyzej) adres Malgosi (mozna pprosic o ksero dowodu jak juz tak sie boicie) to ja nie rozumiem wahania. Ten pies cierpi!!! Ma nie jechac bo Wy macie watpliwosci? Jesli sa dokumenty i umowa to nalezy ja przeczytac, ponegocjowac ew jej warunki i zabrac Tigera do leczenia. Moge tlumaczyc niemieckie papiery jako tlumacz nie zwiazany ze sprawa w razie czego, prosze bardzo. D -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
lepiej :-) dostalam konska dawke antybiotykow, syropow Bog wie czego. Kaszel rozrywa mi oskrzela i okropnie boli, ale goraczka spadla. Charcze sobie tylko :razz: jestem baaardzo slaba. Jak dzis poszlam do stajni i zobaczylam nie czyszczone pare dni boksy to....:angryy: za lopate i do roboty, po jednym boksie siedzialam na sniegu pot ocierajac z drzacymi rekami przerazona ze jeszcze trzy:placz:jak ja dam rade?? ale jakos poszlo. Jestem potwornie wyczerpana. Morgana lata w czerwonym kubraczku. Pieski mieszkaja w domu, mam je na oku, dopieszczam wszystkie po kolei, co nieco denerwuje Morgane :cool3: mam pytanie do cioci figa33, co ja powinnam wziać na wzmocnienie i poprawę odporności? przeciez chorowanie nie chce sie odczepic ode mnie, moze jest cos co by mi pomoglo NIE CHOROWAC :angryy: i mam straszny klopot z barkiem. Juz od 2 miesiecy i sie pogarsza. Juz nie podniose wysoko bali siana ani wiadra z woda bo ta reka odmawia posluszenstwa, mam tez klopot ... zdjac swetr albo bluzke przez glowe! Podniesc ramie takie skrzyzowane to nie da rady :-( albo stanik zapiac....:shake: -
Bossik jak widać jest arystokratą w każdym calu.:roll: podróżowanie 1 klasą? Nie wiem czy podołam :evil_lol: a jak sie okaże że muszę zakupić kabrioleta na lato żeby Bossik czuł się odpowiednio, to bedzie problem :-) Agusia to może małe odwiedzinki po drodze na narty...:razz: baaardzo kochana jesteś że tak go wypielęgnowałaś :-) :calus:
-
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
dziękuję Belga :-) wiem że jest jej tam dobrze, stale ją widuję, widzę że jest zadowolona, więc myślę, że to byłą dobra decyzja :-) pozdrawiam -
cudowny gacopysz, nie wiedziałam ze westy maja takie wielkie uszy, na zdjęciach hodowli to jakoś inaczej wygląda. A może kwestia fryzury?? ;) słuchajcie, sprawy mają się tak, że miała do mnie przyjechać skajka od Romków-Zamość, i niestety się pochorowałam poważnie, i nie mogłam po nią jechać.:placz: Romki się denerwowały (nie dziwię się, przecież mnie nie znają) że zostaną z piątym psem, a mnie było głupio, bo nikt mi nie chciał pomóc i jechać, a zaprzyjaźnieni przewoźnicy jak na złość nie jechali do Zamościa, choć jeżdżą co tydzień :-( tak więc Bajka skajka pojechała do Polawy do warszawy, tak postanowiłam po rozmowie z nią bo zrobiła na mnie świetne wrażenie a ma już z tą rasą doświadczenie.Bajeczka jest już u niej. no to ja mam miejsce na Bossa :-) chętnie dołączę do forum, pomoc w zakresie dietetyki i pielęgnacji obiecała też Paulina, bo ma westa i doświadczenie.
-
zmieńcie tytuł! Cieszę się że sunia w domku!!! Paulina opiekuj się nią dobrze :calus: i pisz nam tu!
-
Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)
Dorothy replied to kinga's topic in Już w nowym domu
właśnie byłam ją odwiedzić ;) od miesiąca jest w nowym domu, u moich przyjaciół, w sąsiedniej wsi. Prowadzą Fundację dla dzieci i ofiar przemocy w rodzinie oraz punkt interwencji kryzysowej. Złoci wspaniali ludzie, można poczytać o nich na ich stronie internetowej. [url]http://www.fundacjazuzia.cirow.pl/[/url] myślę że sami się najlepiej przedstawią :-) Hossa poszła do nich na próbę, byli w niej zakochani a ja przedstawiłam im szereg jej "zadów i waletów" że tak powiem, zresztą znali ją od początku, ale nie przyszło im do głowy że ja chcę ją dać do nowego domu. Muszę przyznać że jest jej tam lepiej niż u mnie. Pochwalili się że Hossa śpi z nimi ( ale w łóżku tylko jeden raz, za ciepło jej:evil_lol:) stale przy nich, jak wyjeżdżają to siedzi .... na stole kuchennym wyglądając za nimi przez okno :diabloti: Jak to Hossa. Żyje w jakiej takiej zgodzie z ich minipudelką Psotką, jest uwielbiana przez dzieci, przez dorosłych, przez gości.... niestety już pokazała swoje różki, jeden kot okliczny stracił życie :-( poza tym- odwiedzaja mnie czasem z Hossa i ona oblatuje wszelkie kąty, wyprowadza starym zwyczajem stado na spacer, czai sie na koty, wylizuje mi pycho a potem radośnie wskakuje do ich auta i odjeżdża Gabrysi na kolanach siedząc z wywieszonym ozorem. Cała Hossa....:loveu: dziś mnie wylizała, poczym zwaliła się między nami wyraźnie uszczęśliwiona że króluje i jest w centrum uwagi :-) -
[quote name='Poker'] Dorothy,to gdyby Bossik trafił do Ciebie,to ile psów bedziesz miała?:crazyeye: Czyżbyś miała dobre układy z jakimś sponsorem?:roll:[/quote] mam 4 psy, 3 duze jeden malutki (malutka, bo to suczka) od lipca przyszlego roku beda chyba 2 duze, trzeci pojdzie do mojej przyjaciolki, wiec pozostana trzy. A ta mala sunia jest u mnie od czerwca i rozbawila sie tak, ze szaleje, bawic sie chce, jak mialam chwilowo pieska w jej rozmairze to sie napatrzec nie moglam jak stateczna pani dziczy z nim tarza sie i rozrabia. :evil_lol: A takze spi z nim i ogolnie sie przyjazni. Byli fajnym duetem :-) Teraz znow nie ma kumpla i probuje zaczepiac do zabawy duze psy, ale to jak mrowka bawiaca sie ze sloniem, ja sie o nia boje, przeciez jeden ma paszcze taka jak cala jej glowa z szyja...:shake: one waza po 40 kg, ona 13 co do sponsora- hmm, nie posiadam. :cool1: Ale zrezygnowalam z fryzjera, makijazu, ciuchow, wakacji, imprez i wielu innych rzeczy na rzecz zwierzakow. To moje zycie i moje szczescie, ja to kocham i daje sobie rade :-)
-
czy tanitka zrobi allegro? ja tez moge, tyle moge pomoc w tej chwili... ona jest mlodziutka, znajdzie domek i sie przyzwyczai, nie martw sie, :calus:
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
fatalnie.Ale jem leki... ciezko, po prostu przeziebilam przeziebienie, czy grype, czy cokolwiek to bylo. :shake: to pewnie bylo do przewidzenia... najgorzej z goraczka ktora trudno opanowac a przy ktorej nie umiem wstac i zrobic cokolwiek, no i kaszel ... u mnie zima i lodowaty wicher, musialo mnie przewiac jak sprzatalam stajnie. Za to Morganka ma sie dobrze, uwielbia sie tarzac, poza tym rozbawila sie niesamowicie, probuje bawic sie nawet z Klusiorem!!