-
Posts
8714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Dorothy
-
Staruszek Misiu już w DT u Czarodziejki, uff... JUZ ZA TM
Dorothy replied to Mysia_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
o Matko Czarodziejko ja Ci współczuję, kotki strzelają koopami po ścianach, Misiu oblewa blejtramy i sadzi klocki, nie masz czasem troche dosyc? Szczerze mówiąc też miewam takie okresy że mam obsrane i obsikane mieszkanie i jest to chyba jedna z tych rzeczy które mnie słabią mimo całej mej miłości do zwierząt. Taki na przyklad Klusiorek ostatnio cosik zaniemógł na brzuszek po kradzieży butelki z litrem oleju jadalnego, i w swojej zacisznej przystani w garażu był uprzejmy udać sie w miejsce gdzie leży zwinięty 50-metrowy wąż ogrodowy i usadowiwszy się na szczycie owego węża obesrać go dokładnie i na rzadko. Dłuuuugo dumałam jak to posprzątać, wąż jest ciężki jak pieron bo jest zbrojony z powodu koni, wywlekając go rozbabrałabym to po całym garażu, zetrzeć to z 50 metrów pozwijanego węża trwałoby tydzien i pewnie ja byłabym cała wysmarowana, więc pozostawiłam żeby przyschło i wywlekłam węża dopiero po 3 dniach. Zapaszek w garażu taki że ...:ekmm::ekmm::ekmm: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
tak, no, nie pierwszy raz się o tym przekonuję, zwłaszcza tu wśród beskidzkich górali....:shake: ale trudno, staram sie o tym nie myslec, pociesza mnie fakt ze policja juz drugi raz okazala sie byc ludzka :-) czyz to nie jest wspaniale? poddano mi myśl o założeniu bloga (nie umiem, ale może jak sie naumiem to założe:razz:) ktoś by czytał?? -
no włąśnie ostatnio w ogóle myślałam, tyle się u mnie dzieje, codzień cos nowego, może jakiś blog czy jak to sie nazywa, dla przyjaciół i sympatyków, z miejscem na zdjęcia, wpisy itd. może by i kto zaglądał?? Ale ja noga jestem technicznie i pojęcia nie mam jak sie to robi :-( może ktoś mnie oświeci?
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
to był kawał???? monita proszę Cie..,...:shake: właśnie dziś wróciłam sobie z zakupów, podjechałam pod dom wyładowałam siaty, poszłam robić sobie herbatę zanim ruszę do sprzątania stajni. Zapomniałam zamknąć bramę. Ale policja mi przypomniała, wezwana na tę okoliczność przez uczynnych sąsiadów. Zadzwonili na policję że niebezpieczne psy po ulicy biegają i nie da się przejść, opowiadając policji bajeczkę jak to boją się nawet przyjść i mnie upomnieć, wiec dzwonią na posterunek....:angryy: Wiecie jaki mandat jest za to?? 200 zł. Gdybym się mnie rozpłakała to pewnie bym zapłaciła. Ale ja nie umiałam powstrzymać łez bezradności i chyba im się głupio zrobiło... -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
teraz juz wlaczam pastucha stale, i to na max vol, ale wtedy tez byl wlaczony, i mimo to wywalily 3 slupki i urwaly tasmy... NIe wiem, byc moze je ktos przestraszyl, byc moze specjalnie.... roznie bywa:shake: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
nic nie dotarlo...:shake: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
bidulka :-( uściskajcie ją tam od cioci Mordzian, i niech szybko stamtąd wychodzi w czułe ręce.... -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
nie wiem, muszę zapytać jak się sprawy mają :-) Monita sznaucereczka jedzie?? a ma tu jakiś wątek?? -
a mnie sie płakać chce jak czytam o tych jego uszach. Biedak czym on sobie zasłużył na takie męki?? Przecież psie uszka są takie wrażliwe... biedny Reksio :-(
-
Oborniki Wlkp. Tiger...jest już po operacji. ma nowy dom!!
Dorothy replied to Hala's topic in Już w nowym domu
Tiger Ty szczęściarzu wysiupałeś z domu nawet Jego Długość Parówke....:cool3: nono ale masz fory:razz: -
Staruszek Misiu już w DT u Czarodziejki, uff... JUZ ZA TM
Dorothy replied to Mysia_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
zdjęcie z wytrzeszczem Misiowych oczu jest przesuper :multi: -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
jaki psiak jest w Szczecinie?? Tez dożek? czekaj bo nie kumam zmeczona jestem latalam dzis na koncu kantara podczas gdy wet opatrywal poranione nogi siwego konika.. a potem przebudowywalam stajnie bo dziewucha gania chlopaka a on kontuzjowany jest. -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
miał być w weekend!!! Cholera. Zjadają Cię ślimaczki??? Zaraz będę się dobijać do dziewczyn D -
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
no właśnie nie wiem....:cool3: -
Bosik uwielbia leżeć do góry kołami. Goni nadal i obszczekuje koty i każdego przybysza. Sierść ma rzeczywiście w stanie takim sobie, i ciekawi mnie czemu pod paszkami i na brzuszku w okolicy siusiaka ma takie czarne jakby sie nie umył? zy westy tak mają czy też to coś na skórze, co zejdzie? Uszka średnio, zakraplać trzeba i czyścić, widać że ten problem jest nie od dzisiaj. Mamy surolan i zakrapiamy. Bosik zorientował się że nikt mu tu na kanape nie będzie pomagał wskakiwać, i sam dzielnie walczył dziś z siłą ciążenia, co przy jego króciutkich łapkach i wielgachnym brzuszku szło opornie :evil_lol: ALE SIE UDAłO. znalazł jakiś sposób na wybicie się z dwóch i już większośc czasu spędza tam, gdzie miejsce kazdego westa. Morgana przeciera oczy ze zdumienia bo dotąd tylko ona tam bywała.:razz: A teraz śpi maluszek w objęciach Juli.....:loveu:
-
Kiedy po deszczu wychodzi słońce - czyli historia Morgany
Dorothy replied to LALUNA's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:oops::oops::oops:no nie chwale sie boje sie ze ktos przyjedzie z kaftanikiem, z dluuuugimi rekawami.... :evil_lol: stan zwierzyńca prawie sie zgadza, zapomniales o rybkach :cool3: monita poprzedni wlasciciele, czyli ci co go odebrali od tamtej babki z komorki, sami podjeli taka decyzje. Ja poprosilam wezcie go na jeden dzien, a potem wspolnie postanowimy co dalej, poniewaz ja MIALAM GO w domu trzy dni, a oni wczesniej nie. Po jednym dniu zdecydowali ze jednak szukanie domku. I nie jestem zdziwiona. Mieszkaja z tesciami, maja juz w domu wilczasta starsza suczke, ktora ma problemy z chodzeniem, dziewczyna jest w stanie blogoslawionym, maja 8 koni, i mnostwo wrazen przed soba zwiazanych z narodzinami dziecka. Mysle ze postapili rozsadnie. acha co do Petera to CHWALE SIE WłAśNIE, ZE MNIE ODWIEDZIL biedny musial ogladac smetny widok jaki przedstawialam soba, współczuję mu, bo wlasnie walczylam z koszmarna migrena, ale za to pomógl mi i nosil koniom wode!! :calus: