Jump to content
Dogomania

joaaa

Members
  • Posts

    5249
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by joaaa

  1. Dalsze obserwacje Kastorka. :) Postanowił obronić mnie przed Piśką - staruszką bokserką(ale charakterek to ona ma! ;) ) Piśka bardzo nakręca się do zabawy - tak na granicy: zabawa/gryzienie. No i tak było wczoraj jak byliśmy na dworze. Tak się nakręciła, że zaczęła mnie łapać za nogi bezębnymi szczękami. Kastor nadbiegł, szybko ocenił sytuację i natarł na Piśkę, waląc ją z byka w bok. Piśka błyskawicznie uspokoiła się i już było po sprawie. A Kastor poszedł znowu do wąchania i wylizywania śladów Mańki. Potem jeszcze zainterweniował w małej awanturce Piśki z Myszą, tylko oberwało się niewinnej Myszy. Ale bezkrwawo. Znowu zastosował walnięcie głową w kłodę Myszy. Zaczęła Piśka, ale może Kastor uznał, że Mysz jest większa i silniejsza, więc ją trzeba walnąć. ;) W każdym razie Piśka się sama uspokoiła, widocznie argumenty Kastora były wystarczające. To wspaniałe, że on tak bezkrwawo rozwiązuje problemy. Co prawda nie wiem czy tak samo by było gdyby miał rozdzielać samce. Na razie nie chcę sprawdzać go z samcami, bo jest bardzo pobudzony przez cieczkę Mani i nie wiem jak by się to skończyło.
  2. Super psiaki wyglądają! :) Dla przypomnienia: tak wyglądała Laila jak zamieszkała u mnie pod koniec lutego 2009. [IMG]http://www.bokserywpotrzebie.pl/psy/zdjecia/IJKL/laila_08.jpg[/IMG]
  3. Wiem, że jesteś, dziękuję.
  4. Dziękuję Wam bardzo. Wklejam wyniki Rambusia, jak ktoś chce popatrzeć.: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/836/wynikilabwet0088.jpg/][IMG]http://img836.imageshack.us/img836/8711/wynikilabwet0088.th.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/641/wynikilabwet0087.jpg/][IMG]http://img641.imageshack.us/img641/2977/wynikilabwet0087.th.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL]
  5. Joaaa już napisała wczesniej. ;) [quote name='joaaa'] U weta zapłaciłam 69zł, za paliwo wyszło 130zł. Więc mam 201zł. [/QUOTE] Syla, jeżeli wolisz, żeby u mnie była kasa, to ok. Te 210 nie starczy i na kardiologa, i na dojazd. Tak jak pisałam, może ktoś zna kogoś, kto mieszka bliżej mnie, to byłoby taniej na podróż. Kasia, wysyłam Ci pw. Rambuś ma się bardzo dobrze. Tylko zapomniałam pokazać wetowi, że zdarza mu się kuleć na przednią łapkę. W tym dniu nie kulał i zapomniałam, ale poproszę o zobaczenie przy najbliższej wizycie. Jeżeli chodzi o weta, to przychodnię w Marysinie znam dobrze i są ok. Ale do mojego weta mam bezwzględne zaufanie, tylko jemu pozwalam dotykać się do moich psów. :) A prowadził już kilka moich staruszków, też z adopcji.
  6. Z tym ożywianiem się w nocy staruszków to coś jest. Mam babulkę niewidomą i głuchą, ile ma lat, nikt nie wie. I ona przesypia prawie cały dzień, a w nocy zaczyna chodzić. Trochę pośpi i znowu chodzi, i tak do 4-5 rano. I jeszcze smęci, czyli jękliwie mruczy, stęka, kopie posłanie. Już zastanawiałam się dlaczego w dzień spokojnie śpi, a w nocy tak łazi. I nic nie wymyśliłam. ;)
  7. Dziękuję, że jesteście ze mną.
  8. Mania jest pod opieką SOS bokserom, szuka domu już od dawna. Ale domu odpowiedniego, bo suczka nie dla każdego. Ma adhd i nie znosi sprzeciwu, trzeba tylko pozytywnym wzmocnieniem i kogoś aktywnego i mającego dużo czasu dla psa. Kastor jeszcze pod obserwacją, Furciaczek zdecyduje. Kastor poznał mojego ojca, pana po siedemdziesiątce. Byłam zdumiona, jak bardzo był przyjazny. Chyba musiał w poprzednim domu mieć starszego pana, bo chodził za nim i się przymilał (ojciec poinstruowany był chłodny i na dystans ;) ) Mania ma cieczkę, więc jest kicha. Chodzą osobno. Kastor muczy w boksie jak krowa, chyba do Mańki, bo przedtem tego nie robił. Jeżeli chodzi o jego zachowanie, to jest normalnym psem, pewnym siebie, bardzo zrównoważonym i spokojnym. Pracuję z nim pozytywnym wzmocnieniem, na razie karmię go tylko z ręki. Ale pozwala Mani podchodzić pod sam pysk i zbierać okruszki, nawet nie mruknie na nią. Bardzo do mnie przylgnął, właściwie od pierwszego dnia. No i za dużo chciałam zrobić za wcześnie, to znaczy chciałam go szybko wprowadzić do boksu i złapałam za obroże. Wtedy warknął na mnie, aż mnie wyprostowało. Ale powinnam to przewidzieć, bo sytuacja była napięta i widziałam, że się spina. Więc zachował się jak normalny, zdrowy pies. Potem trochę poćwiczyliśmy i było znowu ok.
  9. Dziękuję Wam wszystkim! Dzisiaj rano wybierałam się do Igusia, bo przez weekend połączenia pks odemnie są tak beznadziejne, że jak dojechałabym do Wwy, to zaraz musiałabym wracać na pks na drugim końcu miasta, bo Iguś był w lecznicy w Aninie(pks, na dworcu zachodnim), a nie byłam w stanie zwracać za paliwo za odwożenie mnie do domu. Już jechałam jak zadzwoniła Germaine, ze Iguś bardzo cierpi i kiedy będę. Mogłam być za ok. 2 godziny. Więc powiedziałam, żeby nie czekali, bo to byłby egoizm, jak on cierpiał. I stało się... Prawdę mówiąc, pożegnałam się z nim w piątek wieczorem, kiedy zostawiałam go w lecznicy. Bałam się, że to już nasze ostanie pożegnanie... Wieczorem zabrałam go do domu, leży pod orzechem, koło Hudiniego i Miśka. Mam nadzieję, że to już ostatni pogrzeb na długi czas... Igo miał silną niewydolność nerek i anemię, od czwartku wyniki pogorszyły się o drugie tyle. W badaniach wyszło też zapalenie trzustki. Miał w sobotę zrobione usg, w brzuchu był płyn. I od piątku wcale nie wstawał. W czwartek jak byłam u mojego weta jeszcze chodził, a w piątek już leżał jak placek. Lekarze podejrzewają, ze był nowotwór rozsiany. Bo zwaliło go błyskawicznie. Może, gdyby wcześniej był u weta... Ale co tu gdybać.... Jak zabraliśmy go z Palucha, to był oceniony na ok. 12 lat, u mnie był 2 lata, więc miał pewnie ok. 13-14lat. Był najmądrzejszy z moich tymczasowiczów. Był królem wszystkich, spokojny, zrównoważony, umiał wyciszać konflikty. Siadywał na podwórku i obserwował co się dzieje. Miał wszystko pod kontrolą, jak trzeba było to bronił stada. Tutaj na wsi nabrał trochę zwyczajów wiejskiego burka. Kiedyś poszłam z nim do sąsiadów, musiał zostać na ganku. Więc poczuł się w obowiązku pilnować i jak sąsiad chciał zejść do piwnicy, to mu nie pozwolił. Jak w Wwie zostawiłam go kiedyś przed sklepem i jakaś pani rozczuliła się jaki "śliczny staruszek" i chciała go pogłaskać, to pokazał, że nie życzy sobie poufałości, bo ma swojego człowieka. Był bardzo mądry, wystarczyło pokazać palcem, wiedział o co chodzi-w domu jak się zachować, nie kraść jedzenia, nie gonić kotów i pilnować, tego co było według niego jego. Mój Gisio, Giguś.... Wiem, że spotkamy się na końcu... Wyjdą mi na spotkanie wszystkie zwierzęta, które kochałam... [IMG]http://img546.imageshack.us/img546/7507/igowisnie1cb.jpg[/IMG]
  10. Słuchajcie, wet nie powiedział, że dziadulek nie jest dziadulkiem, tylko, że gdyby brać pod uwagę tylko stan uzębienia, to nigdy nie powiedziałby, ze jest dziadkiem. Ale biorąc pod uwagę całość, to dziadkiem jest. Więc nadal możemy nazywać go Dziadziuś Rambuś. ;) Znalazłam portfel, psy podwórkowe ukradły go ze stołu przed domem i zaniosły na swoje posłanie. Jest trochę pogryziony, ale na szczęście zawartość ocalała. U weta zapłaciłam 69zł, za paliwo wyszło 130zł. Więc mam 201zł. Teraz będę umawiać kardiologa, konsultacja u dr Niziołka kosztuje chyba 150zł, może uda mi się z jakąś zniżką, ale nie wiem. No i znowu pójdzie na paliwo. Może ktoś z Was zna kogoś, kto mieszka bliżej mnie, okolice Grójca, też Piaseczna, to bliżej niż mój Tomek, który jedzie z przeciwnego końca Wwy, ma do mnie ponad 75km. Nawet Ursynów też byłby bliżej. A z Igusiem jest bardzo źle, dzisiaj zawiozłam go do Wwy, do szpitala. Siadły mu nerki, leżał jak placek, wczoraj u weta jeszcze nie było tak tragicznie, chodził sam , słabo, ale chodził, a dzisiaj już zupełna kicha. I w badaniach wyszło bardzo niedobrze. :( On ma już chyba z 13, 14 lat, jest 2 lata u mnie i jak go zabraliśmy z Palucha to był oceniony na ok. 12 lat. Ale musi się podnieść, żeby tylko nerki zaczęły pracować i nie okazało się, że jest jeszcze coś w brzuchu. Zryczałam się jak goopia, boli mnie głowa, wróciłam z Wwy o 24, boje się o mojego Gigusia.... :( Trzymajcie kciuki, przecież musi być dobrze!!!!!
  11. Byliśmy dziś u weta. Wyruszyliśmy po 11, kolega, który jechał z Wwy zaczął o 9. Wróciliśmy po 19. Oczywiście w Wwie wrąbaliśmy się w korki, a potem trafiliśmy na godzinę, kiedy wszyscy wracają z pracy. Zabrałam też Igusia-staruszka boksera, mojego tymczasowicza, który ostatnio był bardzo niewyraźny i nie mogłam już dłużej czekać z wizytą u weta na transport z fundacji(bo jakoś nie dawało się zorganizować transportu do weta fundacyjnego już ponad dwa miesiące). Jeszcze nie wiem ile wyszło za benzynę, na razie zapłaciłam za tankowanie 100zł z groszami. Jeszcze Tomek podliczy mi ile wyszło razem z powrotem do domu. Jeżeli uważacie, że powinno się całość paliwa podzielić na dwa psy, to zapłacę połowę z mojej kasy. Rambuś dojechał w dobrej kondycji, chociaż było w jedną stronę strasznie gorąco. Wypis z wizyty (jeżeli chcecie, to jutro zrobię zdjęcie wydruku i wkleję, jak mój aparat nie odmówi współpracy): Badanie kliniczne: stan utrzymania i odżywienia dobry pies wesoły temp. 38,2 śluzówki bladorózowe, kamień nazebny, gardło bez zmian, ww. chłonne podzuchwowe niepowiekszone, osłuchowo wzmożone tony serca po lewej stronie, płuca ok Zalecenia: usunięcie kamienia nazębnego po konsultacji kardiologicznej Sprawdziliśmy słuch - nie słyszy nic, brak reakcji na bodźce Ucho lewe czyste, ucho prawe głęboko niewielki stan zapalny, do przeleczenia. Nie jest to powodem niesłyszenia. Oczy- zrosty na rogówce, na tylnej stronie. Prawdopodobnie była jakaś infekcja bakteryjna zaleczona. Ale widzi, to moje obserwacje, bo reaguje na moje gesty-przywołanie(klepanie w moje nogi, gesty ręką na zostań). Pobraliśmy krew, trochę się buntował i były problemy, ale saszetka kociego jedzenia skutecznie odwróciła uwagę i nie interesował się grzebaniem w żyle, jak mógł wylizywać jedzenie z saszetki. Wyniki: podniesione potas, wapń - najprawdopodobniej w wyniku zaburzeń sercowych obniżona glukoza i podwyższone białko - może sugerować niewielkiego stopnia niewydolność wątroby lub właśnie m.sercowego Usunięcie kamienia nazębnego powinno się zrobić, jeżeli będzie to możliwe, bo Rambusia boli dotykanie pyska, dziąsła są zaczerwienione i jedzie mu z japy potwornie. No i może to wpływać na stan ogólny, łącznie z sercem. W samochodzie dawał mi buziaczki i były to buziaczki potwornie cuchnące. Wet powiedział, ze wg. stanu zębów, pomijając kamień, to nie wygląda na starego psa, zęby wcale nie są starte, więc pewnie był żywiony miękkim jedzeniem. Zapłaciłam u weta za wszystko 63 albo 69 zł, nie mogę teraz znaleźć portfela, kurcze, mam nadzieję, że nie zgubiłam.
  12. No ja myślę, że przesada! Wtykają coś w tyłek i uważają, że porządny pies nic nie powie! ;) Jest przecudny, jak na haszczaka oczywiście, bo ja kocham molosy.:)
  13. O mamusiu, to niedobrze. :( Syla, czy ona nie powinna dostawać karmy renal? Może to by pomogło.
  14. [quote name='Nutusia']Skąd ja to znam? :) I może nie powinnam tak pisać, ale życzę Igusiowi, by został u Ciebie jak najdłużej[/QUOTE] No myślę, że nie przeżyłby rozstania, on ma pewnie z 12,13 lat.
  15. [quote name='Nutusia']No to jest skandal! Rozwalił się taki faflak na kołderce tak, że nawet maleńtas nie ma się jak przytulić!!!! :)[/QUOTE] To mój najstarszy tymczasowicz, Iguś - Giguś. Jest już u mnie ponad dwa lata.
  16. [quote name='Atomowka']A na jaką ulice jedziecie do tego weta? I o której mniej więcej będziecie? Bo bardzo chciałabym poznac Dziadka[/QUOTE] Jedziemy na ul. Katalońską, ale godziny jeszcze nie znam, mam zadzwonić dziś. Prosiłam, żeby to było ok. 12-14, ale nie wiem jak wyjdzie. Jak tylko będe wiedziała, to napiszę.
  17. [quote name='Syla']Joasiu, Rambuś u Ciebie, to taki "odmieniec", bo widzę same boksie i wszystkie takie "biszkoptowe"Rambuś niskopodłogowy i jeszcze prawie białasek :loveu:[/QUOTE] No niezupełnie. ;) Boksi i boksiopodobnych jest 5, a reszta to: 2 dogi (czarny płaszczowy Feniks i Myszka - merle) i pozostali tymczasowicze: Enia- w t. ON (czarna, podpalana), Aluś- w t. sznaucera (czarny), Rufik - prawie szpic wilczy i Bajerek- niepodobny do żadnej rasy, a teraz doszedł jeszcze Kastor- cane corso (grafitowy).
  18. Rambuś dziękuje, :) Igo i Rambuś: [IMG]http://imageshack.us/m/98/6062/igorambus.jpg[/IMG] I jeszcze Bajer: [IMG]http://imageshack.us/m/35/8976/igorambusbajer.jpg[/IMG] I jeszcze Bodzio: [IMG]http://imageshack.us/m/571/9963/rambusigobodzio.jpg[/IMG]
  19. Bodzio, Igo, Rambus, kawałek Bajerka i kawałek Alusia. :) Mysz, Piśka, Basia i Bodzio:
  20. Już od dawna Igo czuje się nie najlepiej. Ponieważ nie mogę doczekać się zorganizowania wyjazdu do weta fundacyjnego, to jutro zabieram go do mojego weta, razem z Rambusiem. Mam nadzieję, że to nie jest nic poważnego, ale od przedwczoraj Iguś ma gorączkę 39stopni, trochę się boję, czy to nie babeszia, bo nie mają już ważnego zabezpieczenia. Igus już od kilku miesięcy gorzej chodzi i często robi siku, teraz dołączył brak apetytu i ta gorączka, więc nie ma co dłużej zwlekać. Trzymajcie kciuki, plis. Igo i Rambuś: [IMG]http://imageshack.us/m/98/6062/igorambus.jpg[/IMG] I jeszcze Bajer: [IMG]http://imageshack.us/m/35/8976/igorambusbajer.jpg[/IMG] I jeszcze Bodzio: [IMG]http://imageshack.us/m/571/9963/rambusigobodzio.jpg[/IMG] Mysz i Piśka: [IMG]http://imageshack.us/m/820/9195/piskamysz.jpg[/IMG] Mysz, Piśka, Basia i Bodzio: [IMG]http://img191.imageshack.us/img191/999/bodziobasiapiskamysz.jpg[/IMG] I kolejna odsłona mojego ogrodu: [IMG]http://imageshack.us/m/847/2310/ogrod.jpg[/IMG]
  21. Jedziemy z Rambusiem jutro do weta. Mam nadzieję, że tym razem nic nie stanie na przeszkodzie.
  22. [quote name='Paulina87']Z tym, że jak ona sika na posłanko to i w łóżeczku mogłaby robić kałuże ;). 3mam kciuki, żeby operacja się udała.[/QUOTE] No właśnie. U mnie na mieszka tymczasowiczka boksia staruszka, która śpi ze mną i właśnie zdarza jej się zrobić siku pod siebie. Więc musimy spać na prześcieradle podgumowanym, żeby tapczan ocalał. I ciągle piorę pościel. Ja też trzymam kciuki za malutką!!!!
  23. Cześć Mireczko! No ja myślę, że musicie! :)
  24. Eniu, nikt nawet nie zajrzał... :(
×
×
  • Create New...