Jump to content
Dogomania

joaaa

Members
  • Posts

    5249
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by joaaa

  1. Dobrze. że już bezpieczne! Cieszę się, że psiaki trafiły na takich ludzi! :)
  2. Iguś był u mnie od samego początku jak go zabraliśmy ze schroniska, od czerwca 2009r. Był cudownym, najmądrzejszym staruszkiem jakiego miałam. A Myszka, to moja dożyca, którą miałam od szczeniaka, 9 lat. :(
  3. Tak, nie ma już mojego Gisia i Myszki też... :(
  4. No i jak, zaczął sam robić siku?
  5. Bodzio ma teraz najlepszego kumpla, Ozziego. Przyjaźń została przypieczętowana obsikaniem ryjka białasa, co było widoczne w postaci żółtych kropek. ;) Bodzio staje w jego obronie, nawet skoczył do Feniksa. W ogóle, teraz jak zabrakło Igusia i Myszy, to Bodzio czuje się chyba odpowiedzialny za całe stado, co wcale nie jest pożądane, bo startuje do Feniksa. Przydałaby się kastracja. Pilnowanie to podstawowy obowiązek psa :) : Prawie całe towarzystwo: Jako bonus macie zdjęcie białasa :):
  6. Ozzi, Bajer, Enia i chyba Pisia ;) : [IMG]http://img194.imageshack.us/img194/6467/ozibajerpisiaenia.jpg[/IMG] Pilnowanie to podstawowy obowiązek psa :) : [IMG]http://img842.imageshack.us/img842/2908/bajerbodzioozi.jpg[/IMG] Prawie całe towarzystwo: [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg802/scaled.php?server=802&filename=rufikbajereniaozibodzio.jpg&res=medium[/IMG] Po bieganiu zachciało się spać: [IMG]http://img593.imageshack.us/img593/8797/oz6p.jpg[/IMG] [IMG]http://img864.imageshack.us/img864/1921/oz7.jpg[/IMG] A ta ciągle mnie budzi: [IMG]http://img41.imageshack.us/img41/64/oz8x.jpg[/IMG]
  7. Mały białas zaaklimatyzował się świetnie, co prawda dwa razy uciekał już przed Feniksem, ale w jego obronie stanął nowy najlepszy kumpel-Bodzio. Przyjaźń została przypieczętowana obsikaniem ryjka Ozziego. ;) Jest bardzo grzeczny i posłuszny, bardzo ładnie chodzi na smyczy, nie niszczy niczego w domu, jedynie obsikuje kąty. Co ja zmyję ścianę, to znowu sik... Mam nadzieję, że po kastracji mu przejdzie. [IMG]http://img862.imageshack.us/img862/9336/oz2.jpg[/IMG] [IMG]http://img717.imageshack.us/img717/170/oz3.jpg[/IMG] [IMG]http://img684.imageshack.us/img684/5141/oz4d.jpg[/IMG] [IMG]http://img607.imageshack.us/img607/8861/oz5o.jpg[/IMG] [IMG]http://img200.imageshack.us/img200/3563/ozipisia.jpg[/IMG]
  8. Ozzi, Bajer, Enia i chyba Pisia ;) : [IMG]http://img194.imageshack.us/img194/6467/ozibajerpisiaenia.jpg[/IMG] Pilnowanie to podstawowy obowiązek psa :) : [IMG]http://img842.imageshack.us/img842/2908/bajerbodzioozi.jpg[/IMG] Prawie całe towarzystwo: [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg802/scaled.php?server=802&filename=rufikbajereniaozibodzio.jpg&res=medium[/IMG] Po bieganiu zachciało się spać: [IMG]http://img593.imageshack.us/img593/8797/oz6p.jpg[/IMG] [IMG]http://img864.imageshack.us/img864/1921/oz7.jpg[/IMG] A ta ciągle mnie budzi: [IMG]http://img41.imageshack.us/img41/64/oz8x.jpg[/IMG]
  9. Taaaaa, ale ja się bojem takich metod z takim psem... Mały białas zaaklimatyzował się świetnie, co prawda dwa razy uciekał już przed Feniksem, ale w jego obronie stanął nowy najlepszy kumpel-Bodzio. ;) Jest bardzo grzeczny i posłuszny, bardzo ładnie chodzi na smyczy, nie niszczy niczego w domu, jedynie obsikuje kąty. Co ja zmyję ścianę, to znowu sik... Mam nadzieję, że po kastracji mu przejdzie. [IMG]http://img862.imageshack.us/img862/9336/oz2.jpg[/IMG] [IMG]http://img717.imageshack.us/img717/170/oz3.jpg[/IMG] [IMG]http://img684.imageshack.us/img684/5141/oz4d.jpg[/IMG] [IMG]http://img607.imageshack.us/img607/8861/oz5o.jpg[/IMG] [IMG]http://img200.imageshack.us/img200/3563/ozipisia.jpg[/IMG]
  10. Piękna i dobra inicjatywa, żeby więcej takich. :) Gratulacje dla Siostry! Pozdrawiam serdecznie! Jak tam Saba?
  11. Iza, trzymam kciuki!!! Wypowiedziałam się, zresztą nie tylko ja i zostało to potraktowane jako atak na Funię i pomawianie. One nie widzą w tym nic okrutnego, że pies załatwił się pod siebie ze strachu. Jest wszystko super, został wstawiony filmik jak pies chodzi na spacerze (tylko, że nie ma momentu wyprowadzania z kojca ;) ). To wszystko byłoby śmieszne, gdyby nie to, że jest straszne.
  12. Marinka, rzeczywiście ta dyskusja nie ma sensu, jeżeli nie chcecie słuchać rad fachowców i nie uważacie za okrutne, że reakcją psa na działania człowieka jest puszczanie moczu i kału ze strachu, w sytuacji, kiedy można takich działań uniknąć. Jest to dla mnie przerażające, że ktoś nie widzi w tym nic złego...
  13. Marinka, jest jedna różnica, Ty musiałaś tak zrobić, bo inaczej pies dalej siedziałby na ulicy i mogła spotkać go coś złego. Ale w hoteliku jest już czas na to, żeby stopniowo zdobywać jego zaufanie, bez niepotrzebnego stresu (a to jest na prawdę mega stres, jeżeli ze strachu puszczają zwieracze). Przy metodach pozytywnych tworzy się fajna więź miedzy człowiekiem a zwierzęciem, oczywiście trwa to przeważnie dłużej i nie jest tak spektakularne. Ale dla psa niewątpliwie lepiej. I to na prawdę nie jest trudne, podawanie psu smakołyków, spokojne oswajanie z tym, czego się boi.
  14. Cieszę się, że znalazło się dla nich miejsce. :)
  15. [quote name='handzia']Masz rację, wiemy lepiej. Jesteśmy na miejscu, a Funia jest ostatnią osobą na świecie, która skrzywdziłaby psa. To absurd co piszesz. Swoimi wpisami chciała naświetlić jaki jest problem z psem. Zbyt dosłownie zrozumiałyście jej słowa i tyle.[/QUOTE] [quote name='handzia']Tutaj podam link do wątku mojej suni która jest w hoteliku, czy tutaj też coś nie tak? [URL="http://www.dogomania.pl/threads/208807-Ma%C5%82a-d%C5%82ogow%C5%82osa-Zojka-prosi-o-pomoc-finansow%C4%85-i-w-dowozie-do-DS-OKOLICE-PI%C5%81Y"]http://www.dogomania.pl/threads/208807-Ma%C5%82a-d%C5%82ogow%C5%82osa-Zojka-prosi-o-pomoc-finansow%C4%85-i-w-dowozie-do-DS-OKOLICE-PI%C5%81Y[/URL] Moim zdaniem trzeba, zanim się coś napisze, szerzej rozejrzeć się w temacie i się troszkę zastanowić. A nie czepić się jednego niefortunnego zdania i pisać bzdury...[/QUOTE] No to super, ja się bardzo cieszę, że w rzeczywistości Misio ze strachu nie załatwia się pod siebie i nie wyje, a opis był tylko gwoli uwidocznienia problemu. ;) Bo ja byłam przerażona tym, co ten mały piesek przeżywa.
  16. Jestem przerażona metodami stosowanymi do "naprawiania" małego psiaka w jednym z hotelików dogomanii. [quote name='funia']Pies jest bezproblemowy ,przyjacielski i wesoły do czasu kiedy nie próbuję założyć mu obrozy nie wspominając już o smyczy .....Zaczyna się horror i to nie w przenośni . Obroża w ,której przyjechał zeszła podczas pierwszej szarpaniny na lince .W grę wchodzi tylko i wyłącznie obroża zaciskowa i taką właśnie próbowałąm mu założyć ,ale niesttey absolutnie nie daje sobie tego zrobić .Kłapie wkoło i chowa głowę . Wzięłam więc linke treningową .,którą zakłądam jak lasso i wyciągam go na wybieg .Pies skowycze i piszczy niemiłosiernie (Jolu słyszałaś przez telefon ) ,robi pod siebie kupę i sika bewzwiednie .Jest w takim szoku ,ze serce mało mu nie wyskoczy .Kładzie się na plecach i kazda leciutka próba pociągnięcia za linke powoduje osikiwanie się i skowyt połączony z jazgotem mordowanego psa .... Przy kazdej próbie wyprowadzenia mówię do niego ,głaskam i daje mu smaczki ( których on nawet nie zauważa ). Dzisiaj jest trzeci raz jak ''wyprowadzam go ''lince .Niestety wielkich zmian nie ma ( no może raz odwróciła sie normalnie na łapy i siedział przez chwilę ) .Przy delikatnym pociągniecieu linką ,tak ze nawet nie odczuwa tego na szyi wpada w panike i zaczyna sie jazda .....Kupa,siku i przerażliwy skowyt . Ja sie nie poddam bo do dzisiaj robiłąm to raz dziennie aby dac mu spokój ,ale będę musiała robić to dwa razy dziennie aby się przyzwyczajał . Miałam Eliże suczkę bianki zachowywała się podobnie tylko nie skowytała na całą wieś ,Po dwóch miesiącach chodziła na smyczy jak trzeba . Nie wiem jak bedzie u MIsia[/QUOTE] [quote name='funia']Po'' spacerze ''jest obrażony dopiero po jakimś czasie mu przchodzi i jest wesoły :roll:[/QUOTE] [quote name='funia']Wczoraj juz na widok linki skowyczał ,,,,,, Na komendę Misiu idziemy ( linka lużna nie napieta ) wył i piszczał na całą okolicę ...... Ludzie pomyslą ,ze mordujemy psy ....:shake:[/QUOTE] [quote name='funia']Jeśteśmy po wstępnej nauce "chodzenia"na szeleczkach ...Są co prawda za duże bo tylko taki miałam ,ale w poniedziałek kupię pod Misia wymierzone . Dał sobie założyć bez problemu ( chociaż serce łomotało mu i język był na brodzie ze strachu )i było mało skowytania a więcej oddawania moczu ... Nasz spacer był w miarę cichy ( UFFFF) i wygladało top tak ,ze Misio jechał po trawie a ja go podciągałam co kroczek i dawałam smaczki ( nawet nie chciał ich wąchac ) nagradzając głośno jego ,,postepy " Od dwóch godzin siedzi z Mają w domu ja z doskoku i jest zestresowany domem i otoczeniem tak ,ze miał az odruchy wymiotne .Siedzi skullony w przedpokoju i ziapie tak jakby miał dostać zawału .Nie reaguje na nic i na nikogo ...Kotlet mielony lezy koło niego i nie ma nawet ochoty na niego spojrzeć .Ten pies nigdy nie był w żadnym mieszkaniu to pewne ...To psiak ,który poewnie jako młody pies został wyrzucony z racji łągodnego charakteru dokarmiany przez dobre dusze jakoś żył biegając to tu to tam I jakoś tam było do czasu kiedy nie przekroczyło się pewnej bariery ,którą właśnie ja zaczęłąm przekraczać .Misio ma zaburzony cały rytm dotychczasowego życia i to dla niego jest wielką traumą ,wytyczanie granic i jeszce zakłądanie wynalazków i mówienie ,ze ma chodzić ..... Musimy Misia przełamac i oddać go światu w miare zresocjalizowanego aby mógł zostać wyadoptowany . Ja mu nie ustąpie ,Bedę brać go co dzień i jeszcze i jeszcze .....[/QUOTE] Tu wątek: [url]http://www.dogomania.pl/threads/209231-Pies-ktory-dosta%C5%82-od-%C5%BCycia-kopa-u%C5%9Bmiecha-si%C4%99.JUTRO-WYJAZD!!!?p=17118482&viewfull=1#post17118482[/url] Najgorsze jest to, że część osób nie widzi w tym nic złego, że pies ze strachu załatwia się pod siebie... A wręcz przeciwnie, twierdzi, że to ok, bo zaraz będzie mu lepiej. Gdyby to był duży pies, to pewnie nikomu nie przyszły by do głowy takie metody, bo jakby się odwinął, to dziewczyna nie miałaby ręki. A tak jak piesek jest mały, to sam się nie obroni... Pamiętacie, u Feniksa też był taki problem. Pewnie nie miałabym rąk, gdybym tak działała jak Funia. Smutne to, że za pracę z żywym zwierzęciem biorą się osoby, które nie mają zielonego pojęcia i mogą zrobić więcej szkody...
  17. O mamo, jaka bieda... :( Udostępniłam na FB, trzymam kciuki za jutro.
  18. Szelki się świetnie sprawdzają w pracy z takimi psami. :) Ale... [quote name='joaaa'] Podobne wyniki często można osiągnąć różnymi metodami, podobne, bo po stosowaniu awersji zawsze zostają jakieś ślady w psychice. Pytanie tylko, czy jeżeli można do czegoś dojść pozytywną metodą (owszem, będzie to trwało dłużej), to dlaczego stosować metody, które stresują i tak już zniszczonego psychicznie psa?[/QUOTE]
  19. [quote name='Marinka']Mam się zacytować? A tak w ogóle to ten pies nie jest zniszczony psychicznie! on jest milutki jak anioł, tylko ktoś kiedyś skrzywdził go smyczą. Ale ciekawość moja jest silniejsza ode mnie. WIĘC: opisz mi tą swoją cudowną, fenomenalną metodę podziel się wiedzą po kolei, co i jak i ile to trwa[/QUOTE] No właśnie jest zniszczony psychicznie jeżeli chodzi o reakcje na smycz i obrożę, bo ktoś kiedyś coś mu robił złego przy pomocy takich rzeczy. A poza tym może być zupełnie normalny. A jeżeli chodzi o metody jakie stosowałam, to proszę bardzo, poczytaj sobie wątek Feniksa, linka jest w moim podpisie. Tam jest opisywane dzień po dniu co robiłam i jak. :) Odwrażliwianie na obrożę trwało chyba ok. 1-2 tygodni, o ile pamiętam, to znaczy zanim pozwolił sobie założyć obrożę, potem jeszcze praca ze smyczą. Przychodziłam do niego codziennie i pracowałam z nim po kilka godzin I nawet gdybym chciała zastosować awersję, to nie miałam szans, bo zaraz startował z zębami, a ważył na początku chyba ok.50 kg. A używałam min. klikera, który świetnie się sprawdza w takich sytuacjach.
  20. No właśnie, jeden taki mieszka u mnie od 2006 roku. Tylko, że jest dogiem i gdyby był potraktowany takimi metodami, to pewnie nie pisałabym tutaj dziś. ;) Podobne wyniki często można osiągnąć różnymi metodami, podobne, bo po stosowaniu awersji zawsze zostają jakieś ślady w psychice. Pytanie tylko, czy jeżeli można do czegoś dojść pozytywną metodą (owszem, będzie to trwało dłużej), to dlaczego stosować metody, które stresują i tak już zniszczonego psychicznie psa?
  21. Ale fajnie mieliście. :) A kto ten boksio siwiutki?
  22. Ty pewnie dlatego nie stosujesz do Milana awersji, bo się boisz, że Ci się odwinie i odgryzie rękę. Jakby był malutki, to byś mu dopiero mogła pokazać... ;( edit: kurcze, miało zabrzmieć żartobliwie, ale wcale tak nie jest...
  23. Tak sobie podczytuję wątek i prawdę mówiąc przeraziło mnie to co napisała Funia: [quote name='funia']Pies jest bezproblemowy ,przyjacielski i wesoły do czasu kiedy nie próbuję założyć mu obrozy nie wspominając już o smyczy .....Zaczyna się horror i to nie w przenośni . Obroża w ,której przyjechał zeszła podczas pierwszej szarpaniny na lince .W grę wchodzi tylko i wyłącznie obroża zaciskowa i taką właśnie próbowałąm mu założyć ,ale niesttey absolutnie nie daje sobie tego zrobić .Kłapie wkoło i chowa głowę . Wzięłam więc linke treningową .,którą zakłądam jak lasso i wyciągam go na wybieg .Pies skowycze i piszczy niemiłosiernie (Jolu słyszałaś przez telefon ) ,robi pod siebie kupę i sika bewzwiednie .Jest w takim szoku ,ze serce mało mu nie wyskoczy .Kładzie się na plecach i kazda leciutka próba pociągnięcia za linke powoduje osikiwanie się i skowyt połączony z jazgotem mordowanego psa .... Przy kazdej próbie wyprowadzenia mówię do niego ,głaskam i daje mu smaczki ( których on nawet nie zauważa ). Dzisiaj jest trzeci raz jak ''wyprowadzam go ''lince .Niestety wielkich zmian nie ma ( no może raz odwróciła sie normalnie na łapy i siedział przez chwilę ) .Przy delikatnym pociągniecieu linką ,tak ze nawet nie odczuwa tego na szyi wpada w panike i zaczyna sie jazda .....Kupa,siku i przerażliwy skowyt . Ja sie nie poddam bo do dzisiaj robiłąm to raz dziennie aby dac mu spokój ,ale będę musiała robić to dwa razy dziennie aby się przyzwyczajał . Miałam Eliże suczkę bianki zachowywała się podobnie tylko nie skowytała na całą wieś ,Po dwóch miesiącach chodziła na smyczy jak trzeba . Nie wiem jak bedzie u MIsia[/QUOTE] Obawiam się takie metody pogłębią tylko jego lęki i doprowadzą do złamania psa. Może pamiętacie, był wątek suczki Lusi, która zamieszkała w DT u Swan, tam był taki sam problem, albo jeszcze większy, bo Luśka nie chciała kontaktu z człowiekiem. I Swan jakoś wyprowadziła ją z tego nie używając takich drastycznych metod. Trwało to bardzo długo, ale udało się. A tutaj jest dużo łatwiej, bo on lubi kontakt z człowiekiem i oby mu to nie przeszło. [quote name='funia']Po'' spacerze ''jest obrażony dopiero po jakimś czasie mu przchodzi i jest wesoły :roll:[/QUOTE] On nie jest obrażony, tylko musi odreagować mega stres, który własnie przeżył. [quote name='funia']Nie zgodzę się ....Obroża zaciskowa nie sprawia bólu .A stres bedzie i tak towarzyszył mu przez cały czas naszej nauki .Ale spróbujemy z szelkami .Zobaczymy jak na to zareaguje .Tylko nie wiem jak da sobie je załozyc ...... Kazdy przypadek to inny pies ....A czego doświadczył w zyciu tego nikt nie wie.... ps ,Marinko kupię z tych 60 zł szelki .[/QUOTE] No i szelki to jest świetny pomysł, do tego stopniowo dokładanie smyczy. Ale na prawdę stopniowo. A stres można zminimalizować, a przynajmniej dążyć do tego. [quote name='funia']Jeśteśmy po wstępnej nauce "chodzenia"na szeleczkach ...Są co prawda za duże bo tylko taki miałam ,ale w poniedziałek kupię pod Misia wymierzone . Dał sobie założyć bez problemu ( chociaż serce łomotało mu i język był na brodzie ze strachu )i było mało skowytania a więcej oddawania moczu ... Nasz spacer był w miarę cichy ( UFFFF) i wygladało top tak ,ze Misio jechał po trawie a ja go podciągałam co kroczek i dawałam smaczki ( nawet nie chciał ich wąchac ) nagradzając głośno jego ,,postepy " Od dwóch godzin siedzi z Mają w domu ja z doskoku i jest zestresowany domem i otoczeniem tak ,ze miał az odruchy wymiotne .Siedzi skullony w przedpokoju i ziapie tak jakby miał dostać zawału .Nie reaguje na nic i na nikogo ...Kotlet mielony lezy koło niego i nie ma nawet ochoty na niego spojrzeć .Ten pies nigdy nie był w żadnym mieszkaniu to pewne ...To psiak ,który poewnie jako młody pies został wyrzucony z racji łągodnego charakteru dokarmiany przez dobre dusze jakoś żył biegając to tu to tam I jakoś tam było do czasu kiedy nie przekroczyło się pewnej bariery ,którą właśnie ja zaczęłąm przekraczać .Misio ma zaburzony cały rytm dotychczasowego życia i to dla niego jest wielką traumą ,wytyczanie granic i jeszce zakłądanie wynalazków i mówienie ,ze ma chodzić ..... Musimy Misia przełamac i oddać go światu w miare zresocjalizowanego aby mógł zostać wyadoptowany . Ja mu nie ustąpie ,Bedę brać go co dzień i jeszcze i jeszcze .....[/QUOTE] Nie ustępuj, ale pozytywnie, to, że go złamiesz taką mega awersją, to chyba nie jest to co chcesz osiągnąć. Pewnie gdyby był to pies wielkości doga, czy owczarka, nikomu nie przyszłoby do głowy stosowanie takich metod, bo zwyczajnie jakby się odwinął, to człowiek miałby małe szanse. A Misio jest malutki i nie potrafi sam się obronić... Trzymam kciuki za pracę z Misiem metodami pozytywnymi. :)
×
×
  • Create New...