-
Posts
5249 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by joaaa
-
ok, dzięki, to chyba wypiorę ręcznie, chociaż nienawidzę prania. ;)
-
[quote name='joaaa']Taks, a te malowane, też mogę uprać w pralce?[/QUOTE] przypominam się :)
-
Pusto w łóżku, pusto w domu, zrywam się, żeby dać Myszy luminal i nagle wiem, że już jej nie ma .... Zegarek był nastawiony od 6 lat ... Nie mogę pomyśleć o tym, że wezmę kolejnego psa, na razie tylko Feniks i pięcioro tymczasowiczów. Myszka była takim wspaniałym psem, była psem nauczycielem, wyciszała konflikty, zawsze brałam ją do nowego psa, bo umiała go uspokoić i wyciszyć. Zabierałam ją na wizyty przedadopcyjne, była ze mną na spotkaniach trenerskich, gdzie spotykało się 20-30 psów. Miała perfekcyjnie opanowane sygnały uspokajające. Była moim cieniem... Była moim psem... Tęsknię, kocham ją...
-
Taks, a te malowane, też mogę uprać w pralce?
-
Dziadziuś vel Rambuś z chorym sercem - PILNIE POMOC FINANSOWA! :-(
joaaa replied to Mysia_'s topic in Już w nowym domu
Kasia, kiedy wreszcie nas odwiedzisz? :) Przepraszam, że tak mało piszę, ale muszę się pozbierać. Moja Myszka odeszła we wtorek w nocy, miała operację i w nocy w szpitalu serduszko jej stanęło. Reanimowali pół godziny, ale nie dali rady. :( -
Moja dożyca jak miała pierwszy atak, to potem była tak przerażona, że biegała po całym mieszkaniu i nawet próbowała wyskoczyć przez balkon (piate piętro - aż mi się słabo zrobiło). Warczała na nas i nie pozwalała do siebie podejść, chociaż normalnie była najłagodniejszym i najspokojniejszym psem pod słońcem. Ale po ataku to jest normalne, że pies może tak się zachowywać. Najlepiej go zostawić w spokoju, jeżeli nie chce, to nie dotykać i zamknąć w bezpiecznym miejscu. Jak ona miała tyle ataków, to normalne, że tak się zachowywała, pewnie była przerażona. Miałam na tymczasie młodziutką bokserkę, która też miała padaczkę, tylko, że jej ataki były krótkie, ale za to okresowo codzienne, albo kilka razy dziennie. Kiedyś miała chyba cztery ataki w ciagu dnia i wet powiedział, że jeżeli będzie miała kolejny, to ma jechać do kliniki i tam wprowadzą ją w śpiączkę. Ale na szczęście obyło się bez tego.
-
No tak, tomografia jest ostatnim badaniem, które można zrobić i pytanie czy sensownym, bo nie da nic oprócz wiedzy. Myślę, że dobrze byłoby spytać weta, czy robił te konkretne badania, o których pisałam. A poza tym badania powinno się zrobić teraz, po tych wszystkich atakach, bo wyniki mogą być zupełnie inne. Niedotlenienie tez mogło być, ale ja rozmawiałam na ten temat z kardiologiem, dr Niziołkiem, bo jeden boksio staruszek miał kilka razy jakby atak. I dr pytał, czy potem był od razu normalny, czy pobudzony i niespokojny. Boksio po wszystkim wstał i był zupełnie normalny, nie tak jak moja dożyca, która po ataku jeszcze ok. godziny-dwóch była bardzo pobudzona. I dr powiedział, że u bopksia własnie było prawdopodobnie niedotlenienie. Z ta glukozą, to też niekoniecznie, bo jeżeli poziom cukru ma za wysoki... Kasumi, może spróbuj pogadać jeszcze raz z wetem i zapytać o te konkretne badania.
-
Tak na poważnie, to Kastor bezwzględnie robi komendę siad: zaraz, w każdych warunkach. Ale ćwiczę z nim to na okrągło. Właściwie od wczoraj siada na polecenie jakby był owczarkiem, aż zadek prawie wali w ziemię. ;) Inne rzeczy gorzej, ale zawsze za drugim, trzecim razem wykona. Prawdę mówiąc, nie przykładam się tak bardzo do innych ćwiczeń, bo nie mam zacięcia szkoleniowca, że musi być wszystko jak w maszynie - naciskasz guzik i robi się. W pracy z psem staram się osiągnąć to, żeby w razie czego można było go opanować słownie i jedno, dwa polecenia musi wykonywać bezwzględnie.
-
Myszy już nie ma. :( Operacja się udała, wszystko było dobrze, tylko miała mikroataki przy wychodzeniu z narkozy, więc zostawiłam ją w szpitalu SGGW na noc i umarła ok. 24. Prawdopodobnie serce nie wytrzymało, reanimowali ją ok. 30 min i nie dali rady. Dobrze, że została w szpitalu, bo jakby to się stało w domu, to bym sobie nie darowała, że może coś można było zrobić. Miała 9 lat.
-
ohyda....... dwie takie strawione częściowo..... fuuuuuuuuuuuu.................
-
Ale było to dosyć obrzydliwe.... ;)
-
U Bodzia wszystko ok, tylko zrobił się strasznie szczekliwy. A szczek ma taki dosyć wysoki, taki nieco histeryczny. Więc ciągle go uciszam. ;) No i stale urzędowałby na dworze, gdzie poluje na krety,żaby i myszy. Własnie przedwczoraj zwrócił dwie żaby, już nieco nadtrawione. Jak sprzątałam, to myślałam, że sama zwrócę kolację. bleeeeeeeeee.....
-
Kasumi, podczytuję ten wątek od początku, teraz miałam przerwę, bo odeszłam moja 9-letnia dożyca, która własnie miała padaczkę przez prawie całe swoje życie. Padaczka ujawniła się w wieku trzech lat i zrobiliśmy wszystkie badania, które nic nie wykazały, czyli była to padaczka wrodzona. Dostawała najpierw bromek potasu, a potem luminal i ataki zdarzały się raz na kilka miesięcy. A miałam też boksera staruszka, który przez kilka dni miał ataki z powodu zaburzonej gospodarki elektrolitowej. Czy wet zrobił badania? Bo przyczyn ataków może być bardzo dużo. Trzeba koniecznie zrobić badanie poziomu amoniaku we krwi, poziomu elektrolitów, poziom cukru, oczywiście ogólne też. Przyczyna może też być w zaburzeniu krążenia, ucisku od kregosłupa i inne. Oczywiście tez guz mózgu, ale to najrzadziej. Relsed, to wlewki dodbytnicze, które stosuje się w razie długiego ataku(ale na prawdę długiego, trwającego powyżej kilku minut), na codzień powinna dostawać inne leki, mój wet zaczynał od bromku potasu, bo najmniej szkodliwe dla organizmu, po chyba roku musieliśmy zmienić na luminal, bo bromek nie wystarczał. Niestety, w przypadku padaczki leki dobiera się na zasadzie próbowania, bo każdy organizm reaguje inaczej. Z padaczką da się żyć normalnie, moja dożyca funkcjonowała świetnie przez te 6 lat od ujawnienia choroby. Oczywiście, adopcja takiego psa jest mocno utrudniona, bo ludzie się boją. Przede wszystkim musi być porządnie zdiagnozowana.
-
Słodziaczek - przytulaczek. :) I całuśnik, i misiaczek, i hipcio, i jeszcze dużo, dużo......... ;) A to co powiedzieli ci ludzie mogło być prawdą, jeżeli ktoś chciał coś zrobić z nim na siłę i zlekceważył, być może, ostrzegawcze warknięcie. Na mnie warknął tylko raz, chyba tydzień po przyjeździe (pisałam Wam o tym) i od tej pory jest super, ale ja z nim tylko na pozytywnym wzmocnieniu, a jak czegoś nie chce zrobić, to sposobem, żeby jednak zrobił. I robi wszystko co mu powiem, najgorzej jest z przywołaniem, jak pójdzie w ogród i poluje. To wtedy nagle głuchnie i przychodzi dopiero jak zakończy swoje prace wykopaliskowe. Ale cały czas pracujemy nad tym. ;)
-
Kastor dzisiaj chciał zawrzeć bliższą znajomość z ropuchą. Ropucha nie bardzo chciała ;) i próbowała uciekać, ale Kasik nie chciał odpuścić, ścigał ją przez kilka metrów i obfaflunił. Nie dał się odwołać, więc musiałam zapiąć go na smycz i wtedy grzecznie odszedł. Na prawdę super pies. :) Na szczęście Mańka nie była zainteresowana żabą, bo gdyby zajęli się nią oboje, to pewnie miałaby małe szanse. Właśnie zobaczył żabę:
-
Dziadziuś vel Rambuś z chorym sercem - PILNIE POMOC FINANSOWA! :-(
joaaa replied to Mysia_'s topic in Już w nowym domu
Rambuś pozdrawia. :) Z Piśką i Feniksem: [IMG]http://img809.imageshack.us/img809/3937/rambuspisiafeniks.jpg[/IMG] Z Feniksem i Bajerkiem: [IMG]http://img196.imageshack.us/img196/2104/rambusfeniksbajer.jpg[/IMG] Z Bajerkiem: [IMG]http://img845.imageshack.us/img845/4541/rambusbajer.jpg[/IMG] Bajerek i Piśka też szukają domu. -
Niestety, z Myszą jest niedobrze, dzisiaj byliśmy na usg i okazało się, że trzeba robić operację, bo w jelitach coś jest, 3cmx8cm, może być guz. Małe torbiele są też na innych narządach. We wtorek mamy operację we wziewie. Mam nadzieję, że jakoś wygrzebie się z tego.
-
Dzisiaj pierwszy raz puściłam Kastora z Manią. Bardzo się ucieszył, cały w skowronkach podbiegł do Mańki, chyba z nadzieją na małe bzykubzyku, a tu dostał w papę. ;) Massi nie życzy sobie już takich ekscesów. Więc zadowolił się grzecznym bieganiem i przepychankami. Kastorek bawi się też sznurkiem-gryzakiem i jeżykiem. Pierwszy raz widziałam, że sam z siebie w boksie zajął się ciumkaniem jeżyka. Bardzo mnie to rozczuliło.
-
Dziadziuś vel Rambuś z chorym sercem - PILNIE POMOC FINANSOWA! :-(
joaaa replied to Mysia_'s topic in Już w nowym domu
Przepraszam, że się nie odzywam, ale miałam trochę problemów. A ten czas tak szybko biegnie. Moja dożyca czuje się niedobrze, jutro jedziemy na usg i do weta. Mam nadzieję, że to nie ropomacicze. U Rambusia wszystko ok, mam nadzieję, że wreszcie uda się umówić u dra Niziołka. Upały znosi bardzo dobrze, ale woli siedzieć na dworze. Poza tym strasznie gubi sierść, prawie codziennie wyczesuję jakieś ogromne ilości i ciagle mam nadzieję, że to już wszystko. ;) Chyba muszę zrobić zdjęcie i wkleić. Aha, Syla, oczywiście kasa dotarła już dawno, przepraszam, że nie napisałam. -
Super wiadomości! :) A my teraz mieszkamy na wsi, za Grójcem i zapraszamy w odwiedziny całą Rodzinkę. W lipcu będą jabłka i wiśnie.
-
Dzisiaj było strasznie gorąco, kolejny taki dzień. W domu jest jak w piekarniku, szczególnie w kuchni i w pokoju gdzie śpimy. Psy podwórkowe też wymiękły. ;) [IMG]http://img232.imageshack.us/img232/5721/enialus.jpg[/IMG] [IMG]http://img577.imageshack.us/img577/5071/enialus1.jpg[/IMG]