-
Posts
5249 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by joaaa
-
FCEF Poznań: SOS dla bokserki-Bona już w domu:-)
joaaa replied to MonikaP's topic in Już w nowym domu
To wejdź na stronę adopcyjną bokserów: [url]www.bokserywpotrzebie.pl[/url] Tam pełno bid, pokaż rodzicom, może będą chcieli pomóc. A dwa psy zawsze lepiej się chowają niż jeden. :p -
Dzięki, dziewczyny! :loveu: Koperek, miło nam, że tu jesteś! Ja przytrzymuję Bunię za szelki, tak jest bardzo wygodnie i stabilnie, zresztą na schodach też jej trochę pomagam. Kupiłam szelki, bo nie mogę jej już zakładać obroży, na karku ma guz, który już tak się rozrósł, że obroża go uraża. :placz:
-
Ok, dzwoń jak będziesz miała potrzebę. Mam nadzieję, że Ziuta znajdzie dom. A na tymaczasie u Ciebie będzie spokój.
-
Maciaszek, tak sobie śledzę Wasze przejścia, nie chcę się wtrącać, bo mam troszkę inne zdanie, niż większość. Zresztą główne tezy zachowania są spisane w artykulku na BWP,tak jak podałam. Ale chyba czas zrobił swoje i jest nieco lepiej. Jeżeli chcesz pogadać, w rozmowie zawsze więcej wiemy, to zadzwoń 0607 32 99 32. Może coś Ci pomogę. Pracuję z psami, zajmuję się behawiorem, ale nie zawsze mam rację.:cool3: Na razie nie śpię. Albo gg, jestem na niewidocznym. Dlaczego proponuję rozmowę, bo nie zawsze uświadamiamy sobie co się dzieje.
-
Bunia je, może nie super, ale w porządku. Badania krwi wyszły dobrze, tylko trochę wątroba nie tak, ale nie jakoś tragicznie. Wecik powiedział, że pewnie to była niestrawność. Ale guz na karku ciągle rośnie. A Bunia jest słaba, dzisiaj przy robieniu kupy usiadła w nią, siada jej tył. Teraz przytrzymuję ją przy załatwianiu, mamy nowe szelki.
-
PIT 1 procent podatku na organizacje pożytku publicznego
joaaa replied to zdrojka's topic in Organizacje
Zdrojka, bardzo dziękuję! :lol: Szkoda, że teraz nie można podzielić 1% pomiędzy kilka organizacji. -
PIT 1 procent podatku na organizacje pożytku publicznego
joaaa replied to zdrojka's topic in Organizacje
Ponieważ na liście Zdrojka umieściła Fundację Terapeutyczną, to pozwalam sobie dodać też naszą fundację: Fundacja "Pomocna Łapa" Gwizdały 234 07-130 Gwizdały poczta Łochów województwo mazowieckie KRS: 0000233283 NR konta: 97 1160 2202 0000 0000 6421 0730 www.pomocnalapa.pl -
Z Bunią lepiej, zaczęła jeść i nie jest już taka słaba. W związku z tm nie zrobiłam jej rtg, ale jutro rano wujcio weźmie krew do badania. Mam nadzieję, że będzie lepiej.
-
Doddy, my nadal na Ursynowie. Mam nadzieję, że ostatnie miesiące. A z Bunią kiepsko, być może to nie niestrawność. :shake: Wczoraj pojechaliśmy do lecznicy, dostała leki, a potem w domu robiłam jej kroplówki, ostatnią skończyłam o 3 w nocy. Dzisiaj niby trochę lepiej, ale znowu wymiotowała, nie je nic już trzeci dzień. Znowu dostanie kroplówkę, ale wet powiedział, że jak nie będzie lepiej do jutra, to trzeba zrobić rtg brzucha i badania krwi. W lecznicy ją zważyłam, schudła 3 kg od czasu wizyty u dra Jagielskiego. To dużo w takim krótkim czasie. :placz:
-
Maciaszek, nie martw się, psy na pewno się dogadają ponieważ są różnej płci. Więc porozumienie nastąpi, tylko kwestia kiedy. Może pomoże Ci mój tekścik umieszczony na BwP o wprowadzaniu nowego psa do domu z psem: [url]http://www.bokserywpotrzebie.pl/wprowadzanienowegopsa.htm[/url] Trzymam kciuki za sunię!
-
Wszystkim składamy życzenia Noworoczne!!!!!!!!!!!! :loveu::loveu::loveu: Żeby nadchodzący Nowy Rok był szczęśliwy i słoneczny!!!!!!!!! Bunia dzisiaj odwołała zabawę Sylwestrową. Dorwała się do kociego jedzenia i pół godziny potem było już niedobrze. Myślałam, że ma skręt żołądka, brzuch zrobił się jak beczka. Spanikowałam, zadzwoniłam do wójcia weta, a on mówi, że właśnie wychodzą na Sylwestra. Co prawda zaproponował, że odwoła i pojedziemy do lecznicy (w końcu to mój młodszy brat, ma szacunek dla starszeństwa), ale nie śmiałam psuć im zabawy, bratowa chyba by mi nie darowała, to pierwsze ich wyjście od narodzin dziecka. Na szczęście Bunia się wyrzygała, więc to nie skręt. Dostała leki, teraz trochę podsypia, wierzę, że będzie dobrze. W razie czego będę wzywać taksówkę i jechać do lecznicy całodobowej na Rosoła. Ale mam nadzieję, że się obejdzie. A dostęp do kociego jedzenia dlatego, że mamy nowego lokatora. Kota Anatola od Yajo. Psy musiały go dokładnie obejrzeć, a przy okazji Bunia załapała się na kocie żarcie. I teraz siedzimy w domu i pilnujemy Buni. Wierzę, że wszystko będzie ok.
-
I my też dołączamy do życzeń noworocznych! :loveu: Dużo zdrówka i szczęścia w Nowym Roku 2008!!!!!!!!!!!!!!!!
-
Mopcia(Ostrów Maz.) wreszcie na swojej własnej kanapie!!!
joaaa replied to ronja's topic in Już w nowym domu
Prawdę mówiąc, to ona szurnięta też jest. :evil_lol: Więc imię jak najbardziej odpowiednie. I rzeczywiście reaguje na nie, a na Mopcię nie bardzo. Cieszę się, że są postępy w fizjologii. :p -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
joaaa replied to missieek's topic in Już w nowym domu
Wszystkiego najlepszego i najpiękniejszego w nowej roli mężatki! :lol::loveu: No a Luśka chodzi na spacery z sąsiadką!!! :crazyeye: O innych rzeczach nie wspominam ... :klacz::klacz::klacz::klacz: -
Dziękujemy Wam bardzo za życzenia. :lol: Z Bunią tak sobie. Aganiok, ten guz na karku, o którym Ci mówiłam, cały czas rośnie. Już nie mieści mi się w dłoni. Rozmawiałam w czwartek z drem Jagielskim. Powiedział, że jednak rozważa możliwość wycięcia jej tego. Mam się odezwać do niego za dwa tygodnie. Wczoraj porozmawiałam sobie z moim bratem. On uważa, że można byłoby rozważyć możliwość operacji. Te guzy, które wyszły na rtg są raczej w śródpiersiu, więc być może nie są tak inwazyjne. A Bunia wszystko inne ma ok, serce i inne narządy. Osłuchowo też nie ma żadnych zmian. No zobaczymy.
-
Dziękuję Wam, że tu jesteście! Wszystkim życzę spokojnych i radosnych Świąt!
-
Niestety nie jest najlepiej. :-(
-
U mnie na osiedlu chodzi pan z yorkiem, luzem. I to jest super, bo pan nie panikuje jak duży pies też luzem, psy podchodzą do siebie, wymieniają uprzejmości i jest ok. Moja suczka to dog niemiecki, york nie boi się, trzymają się psiej etykiety. Jak idę z drugim dużym na smyczy, który po schronisku nie reaguje dobrze na inne psy, to pan widząc mnie z daleka odwołuje yorka i mijamy się bezkolizyjnie. :lol: I jest super, pies na smyczy- inny nie podchodzi, pies luzem, znaczy, że ok. Sami musimy myśleć, jeżeli pies na smyczy, to może właściciel nie chce, żeby inny pies podchodził, nawet niewielki.
-
Może jest, tylko ARKA nie ma głowy. Dołączam do prosby o info. :razz:
-
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
joaaa replied to missieek's topic in Już w nowym domu
No ja też się przyłączam do prośby o jakieś wieści. To już miesiąc od ostatnich. :mad: -
Im dłużej patrzę na zdjęcia Sary, to stwierdzam, że niektóre zdjęcia równie dobrze mogłabym podpisać "Bunia". :lol: Tylko moja to chudeuszek.
-
Dzieki Aganiok! :loveu: A to Bunia wczoraj: [IMG]http://img402.imageshack.us/img402/1520/47989996ym7.jpg[/IMG] [IMG]http://img402.imageshack.us/img402/9986/29878325tw9.jpg[/IMG]
-
Z Bunią niedobrze. :-( Jest bardzo słaba, a wczoraj straciła przytomność, bez żadnego powodu. Po prostu nagle zesztywniała i przewróciła się, puściły wszystkie zwieracze. Myślałam, że to już koniec. Ale po chwili odzyskała przytomność i po jakimś czasie wstała. Od tego czasu jest słaba, z apetytem też nie najlepiej. :-(:-(:-( Dzisiaj przyjdzie wójcio i osłucha serce, zobaczymy co powie. Mam nadzieję, że to może z powodu pogody.
-
Bunia w miarę dobrze, dostaje sterydy, w związku z czym sika na potęgę, a w dodatku jej mocz ma bardzo intensywny zapach. Zsikała się kilka razy w domu, raz na kanapę i zapach jest na razie nie do ruszenia. :cool1: Od kilku dni ma mniejszą dawkę, więc na szczęście sikania też mniej. Trochę też porzygiwała i w tym było widać, że podkrwawia z żołądka, ale za radą naszego wecika zmieniłam jej sposób podawania leków osłonowych i na razie jest ok (tfu, tfu!!!). Zaczęłam dawać też siemię lniane. Za to psychicznie bardzo się posunęła, zrobiła się bardzo płaczliwa i niecierpliwa. I ta zmiana nastąpiła w ciągu ostatniego miesiąca. Na razię nie widzę, żeby miała jakieś bóle, więc to chyba nie jest przyczyna. A poza tym przestała się słuchać na spacerach, a nigdy nie było z nią problemów. Ostatnio zwiała mojemu ojcu i miała w nosie, że ją woła. Ale to chyba już wiek. Więc na spacerach chodzi na smyczy i trudno. Dziekuję Wam za obecność tutaj.