-
Posts
5249 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by joaaa
-
Dalej trzymam kciuki. Jeżeli mogę pomóc, to daj znać. Mam teraz więcej czasu.
-
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
joaaa replied to missieek's topic in Już w nowym domu
:loveu::loveu::loveu: Zdjęcia super, Luśka śliczna. Super, Luśka to normalny, radosny pies! :loveu: Swan, kawał dobrej roboty! Warto było 2 lata się męczyć!!! Z tym wychodzeniem z szelek, to faktycznie w stresie może być problem. Myslę, że Zofia ma rację, dodatkowo obroża. Tylko co, druga smycz? Może jakiś łącznik do jednej smyczy. A może dodatkowo halti z łącznikiem do smyczy. Obroża chyba lepiej, bo nie będzie specjalną nowością. A w domu może postawić jej klatkę w zacisznym miejscu, albo zbudować budkę. -
Przez parę dni ostanich nie byłam. Już lecę.
-
Bardzo Wam dziekuję! :calus: Dziekuję, że byłyście tutaj cały czas i za słowa pocieszenia. Dorocie dziękuję, że pojechała ze mną w ostanią drogę Buni i wszystko załatwiła. :buzi: Dzisiaj uprałam ręczniki po Buni, był tam jej zapach... To tak strasznie boli...
-
Buni już nie ma. :placz::placz::placz: Odeszła z naszą pomocą w sobotę. Bardzo było mi ciężko podjąć tą decyzję, ale jak już to się stało, to poczułam spokój i pewność, że dobrze postąpiłam. Była bardzo słaba, w piątek przestał pracować system trawienny ... Zasnęła bardzo szybko, wecik powiedział, że organizm nie chciał się bronić ... Tak mi smutno i źle... :-(:-(:-(
-
:cool2::cool2::cool2:
-
[quote name='moon_light']Joaa jako że jestem chora, to przeleżałam cały dzień z laptopem w łózku, i miałam okazję przeczytać całego(no prawie) foto bloga. Super sie czyta Twoje opowieści :). Przy okazji można się wiele nauczyć. Bardzo się cieszę że Feniks trafił własnie do Ciebie. Lepszego domu nie mógł sobie wymarzyć !!! Podziwiam Cię za prace jaką wkładasz w jego ułożenie, no i przede wszystkim za jej efekty !. Kawał dobrej roboty :multi: Pozwolę sobie do was regularnie zaglądać :) ps.trzymam mocno kciuki za bunie natalia.[/QUOTE] Dzięki Moon_light ! :lol: Tak prawdę mówiąc, to nie za bardzo mam czas, żeby z nim pracować. Mam wrażenie, że gdyby trafił do kogoś, kto miałby tylko jego i umiałby z nim pracować, to byłby już w dużo lepszej formie psychicznej. Ja trochę odpuściłam. A z Bunią niedobrze. :placz: Bardzo płakała po południu, a mnie nie było. Na szczęście przyszedł wujcio wecik, obmacał, przełożył, dał czopek i kroplówkę. Jak ja wróciłam, to już było normalnie, nawet wstała i napiła się. Zobaczymy ... No wcale nie jest tak niedobrze. :) Byłyśmy na dworze, zrobiła i jedno, i drugie. Potem w domu zjadła 1 słoik, ale nie idzie już tak dobrze. Końcówkę musiałam dosmaczyć kaszanką. Nie mogę dawać jej samej kaszanki, bo znowu będzie miała sensacje, a ona samą chętnie by wrąbała.
-
Eurydyka, jak będzie potrzebna moja pomoc, to daj znać. Chyba, niestety, będę niedługo miała więcej czasu. :-( A z tym apetytem, to pewnie Iza ma rację, że od sterydu. Bunia na początku też tak miała. [quote name='iza_szumielewicz'] Jesli chodiz o zastrzyki dożylne, to też sa do zrobienia. Ja musiałam to robić, aczkolwiek zawsze trochę się denerwowałam. Trzeba wyczuć mięsień w tynej nodze na udzie i walnąć prosto w niego. To bolesne, zwłaszcza jak robi to nieprofesjonalista.:shake::shake: [/quote] Chyba mówisz o domięśniowych, bo dożylne robi się w żyłę:diabloti::evil_lol: (najczęściej w przednich łapach).
-
Znowu nie chce jeść :placz::placz::placz: Co prawda kiełbasę by zjadła, ale gerbera z kiełbasą już nie. Na spacerze bardzo kiepsko chodziła. :placz::placz::placz: A wczoraj spadła z fotela. I gdyby nie Feniks, to nikt by tego nie zauważył. Najpierw szczeknął (widocznie musiał usłyszeć, że ona spadła), a potem pobiegł do pokoju, gdzie spała Bunia. mój ojciec poszedł za nim i okazało się, że Bunia leży na podłodze. On jest jednak bardzo mądry. :razz: A do kompletu Mysz miała w nocy kolejny atak padaczki. :shake: Ale to może być moja wina, bo ostatnio dawałam jej nieregularnie lekarstwo, a powinna dostawać mniej więcej o jednej godzinie. I tak było 3,5 miesiąca bez ataku. Wecik powiedział, że nie zmieniamy dawki, tylko ja muszę pamiętać o dawaniu o jednej porze (nastawiłam sobie przypominanie w komórce, mam nadzieję, że to pomoże)
-
Eurydyka, wiesz, że ja też trzymam kciuki! Przeczytałam dziś cały wątek i przyszło mi do głowy, że może mogłabym jakoś Ci pomóc. Jeżeli mieszkasz nie tak daleko od Ursynowa( nie mam samochodu, a nie chcę na bardzo długo wychodzić z domu) to mogę pomóc z kroplówkami i zastrzykami, to może nie będziesz musiała tak często jeździć do lecznicy. Kroplówka podskórna, jeżeli ma założony wenflon, to też umiem dożylnie. Zastrzyki z wyjątkiem dożylnych.
-
No Bunia nadal nieźle. :lol: Co prawda gerber już nie wchodzi tak dobrze jak na początku, ale je. Tej karmy royala nie próbowałam, na razie niech wcina gerbera. Po nim koopy zupełnie normalne.
-
Dzisiaj całkiem, całkiem. :lol: Rano zjadła 1 gerbera pomieszanego ze zmiksowaną piersią kurczaka, ryżem i warzywami. Na objętość, to chyba ok.2 słoików. Ale nie wchodziło tak dobrze jak sam gerber. :cool1: Tam muszą być jakieś dosmaczacze. Mnie bardziej smakuje to własnej roboty, a ona samego nie chciała. No ale grunt, że je cokolwiek.
-
Zjadła gerbera, 2 słoiczki, może zjadłaby więcej, ale nie było. To nieźle, prawda?! :lol: Zmiksowałam jej mieso z zupą, prawie jak gerber, ale tego nie chciała. Psiutka, dzięki za pomysł!
-
Psiutka, ona już nie wyzdrowieje. :placz: Muszę jej tylko pomóc przejść bezboleśnie na drugą stronę. Jeżeli chodzi o picie, to pije i robię jej kroplówki, ostatnio codziennie. Pan poszedł po gerbera i ser, zobaczymy...
-
Z tym gerberem, to może też dobry pomysł. Tym bardziej, że ona chętniej liże teraz, niż je kawałki. Spróbuję, dzięki!
-
Aga, dzięki, o tym nie pomyślałam. Spróbuję z serem.
-
Psiutka, jak nawet kiełbasa nie wchodzi, to karma tym bardziej. Ona umiera i nie da się tego odwrócić. :placz::placz::placz:
-
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
joaaa replied to missieek's topic in Już w nowym domu
To musisz chyba poprosić Swan o specjalną sesję. :evil_lol: -
Już próbowałam z kiełbasą, ale niestety nie skutkuje. :-( Trochę rano polizała, ale nie można tego nazwać jedzeniem. Nie wiem czy dawać kroplówki, czy nie... To takie przedłużanie sztuczne. W nocy znowu trochę pojękiwała, może ją boli. :placz: Potem zasnęła spokojnie. Ale z drugiej strony chce wychodzić na dwór i chodzić. Dlaczego ktos nie może zdecydować za mnie...
-
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
joaaa replied to missieek's topic in Już w nowym domu
No nie, sikania do wody to ja jeszcze nie widziałam.:crazyeye: Bardzo mi się podoba zestawienie takiego ogromnego człowieka z maleńką Luśką. Laluna, przejrzyj cały wątek Lusi, to trochę zdjęć znajdziesz. -
Niedobrze, dalej nie je, już drugi dzień. :placz::placz::placz: Byłyśmy na spacerze, ale nie szła już tak pewnie, trochę łapy jej się plątały. Zrobiłam jej dziś kroplówkę. W nocy trochę pojękiwała, ale nie wiem, czy z bólu, czy z niewygody. Przekładałam ją 3 razy z boku na bok. :placz::placz::placz:
-
Dzodzo, Eurydyka dzięki, też się trzymajcie! Eurydyka, ja nie chodzę już do Jagielskiego, byłam u niego tylko 2 razy, w tym 1 raz z psem, potem już tylko telefonicznie. On od razu nie dawawał w zasadzie szans, przede wszystkim z powodu wieku. Bunia znowu prawie nic nie jadła, dopiero odrobinę wieczorem. Ale, o dziwo, jest w całkiem niezłej kondycji. Poszła wieczorem na spacer i zapier... jakby miała motorek. Tylko z tym niejedzeniem. :shake: Czekamy dalej, dopuki widzę, że jest aktywna i, że nie boli...
-
Dzięki!!!!!!! :placz::placz: Jest niedobrze, drugi dzień nic nie je. Cały czas śpi. Zrobię jej znowu kroplówkę teraz. Nie wiem, czy dobrze robię tak przedłużając. To takie trudne ... Zjadła kolację. Znowu trochę lepiej.
-
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
joaaa replied to missieek's topic in Już w nowym domu
:loveu::loveu::loveu: -
Maciaszku, możesz jeszcze opowiedzieć pani o mojej bokserce. Tak długo zbierałam się do sterylki, że miała ją zrobioną dopiero w wieku 12 lat, przymusowo, bo miała nowotwory sutków. Był strach, że w tym wieku, że narkoza itd. Po operacji na szczęście bardzo szybko doszła do siebie, ale niestety, pół roku później, pojawił się szybko rosnący guz na szyji. Poszliśmy do onkologa, zrobiliśmy rtg klatki piersiowej, okazało się, że są przerzuty. Teraz powoli umiera, już od grudnia. :placz: Pytałam onkologa, powiedział, że te przerzuty w płucach, to najprawdopodobniej po guzach w sutkach. Pewnie gdyby była wycięta wcześniej...