Jump to content
Dogomania

Aggie

Members
  • Posts

    886
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Aggie

  1. miłość ci wszystko wybaczy... co tam mala zaćma....trzymam kciuki...
  2. gadu gadu a on tyły na dogo wyciera..:razz:
  3. ech i bidulka sama została...:-(
  4. nie czytalam wszystkiego bo tak po ON kowatych wątkach latam :oops: co mu jest? i na ile ten tymczas? jak on do innych psów?
  5. sliczna... i z mojego rodzinnego miasta...
  6. nie mogę z tymi Onkami.. teraz Reks z drugiego końca Polski łamie mi serducho...:shake:
  7. czasem zaglądam na inne wątki niż PWP i muszę przyznać tutaj jestem lekko oszołomiona. Uśpić psa bo ma takie objawy jak opisane???:-o :-o :-o Trzyletni pies za stary na kastrację? :-o :-o "kopiący" go brat?:-o :-o 2 lata nieobecności w domu i zdziwienie że pies jest inny niż roczny szczeniak którego się zostawiło? :-o :-o Oburzenie w stronę sąsiadki bo jest miła dla zwierzaków?:-o :-o Przeczytałam ten wątek bo agresja to problem z którym przy moich psach miałam wielokrotnie do czynienia. Szkolenie indywidulane prze 5 mcy pomogło na pewno, ale nie do końca temat zlikwidowało. Byłam zainteresowana tematem ale argumentacja mnie przerasta. Rany boskie - jakbym jakieś tam zachowania swoich zwierzaków tak opisała to pól dogo doradzałoby mi eutanazje... Rady są naprawdę świetne i sama z niektórych skorzystam. Niemniej autorce wątku polecam co cieższe przypadki na PWP które skończyły się szczęśliwie - to pozwala nabrać nieco dystansu do sytuacji w jakiej się znajduje.... Przepraszam z góry za wtrącanie się, bo po tym co tu czytałam i tak pewnie tu nie wrócę.
  8. a ja juz myśłalam ze tylko mnie to prześladuje.....:shake: tak mnie jakoś ten psiak za serce chwycił.. i nie wiem czemu w sumie.... nigdy sie przedtem kaukazowatymi nie interesowałam... to chyba ta ksywka "agresywny" i wyrok zaoczny w starciu z jego oczami które wołały : pomóz mi, ja nie wiem czemu tu jestem..." Aga - ty jakbyś spotkała jego pana?? ty jesteś z tego co widzę delikatna miła kobieta... - ja nie do końca ... JA bym go chciała spotkać... :angryy: :angryy: postarałabym się żeby to było spotkanie nie do zapomnienia dla 'Pana"... eee, co mi to da teraz... guzik.... Pa duży misiaku, na dobranoc ciotka przesyła spóżnione buziaki.....:-(
  9. ja go musze odwiedzić... nastepny raz jak bede w Sochaczewie do mojego kalekiego konisia jechała... poprosze was pozniej dziewczyny o telef bo chciałabym przewodnika tak sama do schronu to ja psychicznie nie wydole .. bez wyniesienia jakiejs bidy.... a nie moge..
  10. ech... ze wzgledu na oczy..... czasem mam tu ochote wyć..... to tak jakby miec psa i nie miec czasu zeby sie nad nim pochylic i pogłaskac RAZ dziennie :angryy: :placz: ja wierze ze Huzar znajdzie dom który go pokocha.... ja bym go wziełą, moje w domu mieszkają - ale co ja nim zrobie jak je ... ee bez sensu gdybanie TZ sie i tak nie zgodzi.....:shake:
  11. zwroccie tez uwage na te psiaki pana Henia... przeciez musza byc kochane skoro przyciagneły jego uwage i serce....:-( ach i to spojrzenie Rubi - całkiem mnie zabiło....:placz: no i ciagle ten wasz Baffi.. nie schodzi mi z mysli...
  12. piszcie dziewczyny co i jak i ile potrzeba.. ja co prawda z rozpaczy po Bornie na 3 innych wątkach rozparcelowałam moje pozostałe domyślne na Borna :placz: :p ale coś tam zawsze wygrzebie, jak nie teraz to za tydzien, jak nie za tydzień to za dwa... musze mieć udział w ratowaniu jakiegoś kaukaza.... Born na mnie spogląda z góry...:-(
  13. jak obiecałam - wpłaciłam dzisiaj 100 zł na Wodnika na AFN
  14. No Borna też już nie ma :-( :-( :-( nie mi osądzać, aczkolwiek mało mi serce nie pękło... pies miał 2 lata , uznany za agresora.... ech - wątek jest w TM, trochę tam emocjonalnie pisałam. :oops: Dzielę troche pieniedzy bo juz mentalnie je przeznaczyłam na Borna .... więc Wodnik mi wpadł w oko i serce..... sorry za offa - nie mam już czasem sił do tych historii bez happy endu chociaz wszystko wskazuje że ten happy end powinien być......
  15. :-( Dziękuję za te słowa. Myśląc że tak bywa i pozbywając się niechcianych, niedobrych podejrzeń jakoś mi będzie łatwiej..... chyba....:-( mar.gaj - podejrzewam że wiem co czujesz, ja już się widziałam w odwiedzinach na SGGW ... może u Was :-( :-( :-(
  16. :shake: nie mogę patrzeć na to zdjęcie bez łez.... :-( :-( :-( masz rację Kasie - nic już nie zrobimy - oficjalnie przekazuję swoją składkę na Hefrena...:placz:
  17. nie czytałam, całego wątku :oops: ale nie ma już "mojego" Borna w Ostródzie... :( wiec mogę wpłacić na kolejnego ONka ... dorzuce stówkę w kazdym miesiacu jego hoteliku... jakbym (z mnogości adopcji wirtualnych i watków z pomocami) zapomniala - można mi przypomniec że się zobowiązałam - nie obraże sie . Azzie5 kiedyś tak zrobiła na priv i byłam jej wdzięczna... (skleroza to okropne schorzenie...):p
  18. nastepny śliczniak z Ostrody .. co za pysio rozkoszne....:-(
  19. :-( :-( :-( już nic nie mogę zrobić... :placz: :placz: :placz: to mnie dobija A informacja Ani o wecie jeszcze bardziej... czemu ja tam nie pojechałam i go nie zabrałam....:placz: :placz: :placz: :placz: Bzunia ledwo żywa staruszka przeżyła i ma nowy dom, a Born nie... Borna nie ma... póżno już ale chyba strzelę sobie kielicha... nie mogę zapomniec jego oczu. Dawno żaden pies z dogo tak do mnie nie przemówił....
  20. tak, o tym zapomniałam pisząc emocjonalne posty... Biedna Aga.. a ja sie tu nad sobą w sumie użalam... przepraszam - tak mi strasznie przykro :-( :-( :-( :-( i bardzo współczuję Adze PS dajcie mi tu jakiegos kaukaza do pomocy - niech coś sie skonczy happy -endem w końcu!!!:shake:
  21. Rozumiem. W pierwszym poscie po info o śmierci Borna napisałam że nie chce nic złego mówic o schronisku w Ostródzie, przecież im pomagam. Musze komuś wierzyć :-( Reszta to chyba wynik tego, ze nie chce się pogodzić z tym co się stało. Ja już mentalnie byłam gotowa płacić za jego szkolenie, patrzeć jak staje się normalnym, kochanym psem, jak znajduje dom.. ech...:-( :-(
  22. dzięki, dzięki. Ja po prostu dla porzadku - te posty widzialam, ale tam jest tylko ze doddy by bardzo chciala wiec ja jako składkowicz żeby nie było niedopowiedzeń je przekazuje....:lol:
  23. nic nie ukrywam, ja pytam. Ja staram się sobie to wytłumaczyć i nie znajduję odpowiedzi. Napisałam że nikogo nie oskarzam. Staram sie znależć powód śmierci tego psa. Może mam poczucie winy - bo trzeba było po niego jechać jak tylko doszły pierwsze wieści o chorobie zamiast czekać aż wyzdrowieje - ale znowu - młody, energiczny pies, krótko w schronie - kto by podejrzewał.... może.. nie wiem, może to jednak bezsilność. Jego śmierć wydaje mi się po prostu jakaś taka ... niedorzeczna... :-(
  24. też właśnie! Parwowiroza to nie zawał - jak to pies zdrowy(? na takiego wyglądał), duży, silny, relatywnie krótko w schronie - ok zachorował - rozumiem, wiele z nich choruje, ale że zdechł po 4 czy 5 dniach - wybaczcie nie dociera nadal do mnie jak to możliwe - i nadal NIE ROZUMIEM. ON NIE BYŁ ZAGŁODZONY - przynajmniej nie wyglądał i był w schronie 4 tygodnie!!! :angryy: nie podoba mi się to, oj n ie podoba.....:mad: nawet mój TZ który nie przepada za dogo (ale o Bornie mu opowiadałam i nawet się przejął losem psa) twierdzi że bardzo to dziwne bo zdjecia Borna ogladał.... naprawdę szlag mnie trafia jak pomyślę.... a uwierzcie - z całej siły staram się w zarodku te myśli tłumić....:angryy:
×
×
  • Create New...