milamini
Members-
Posts
423 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by milamini
-
Łał- no ja niestety nie miałam takich "ciężkich" przypadków- leku nie znam. Ale moje psy jak im coś robili to tylko swoje łózeczko kochane, kopanie to po prostu musiały się wymościć. Ale moje to albo były oddawane w stanie ogólnego zakażenia (sterylka przy otwartym ropomaciczu- suka wykończona wcześniejszym leczeniem), albo po sterylce nocnej dopiero po południu wydana w stanie dobrym. Pies wydany chodzący po kastracji. Mimo uczulenia na leki nic mu nie było jakty opisujesz.
-
Ja karmię tą karmą moje "alergiczne" szetlandy i bordera. Odchowałam miot szczeniąt też. Jest wydajna, bardzo dobrej jakości, można dopasować do psa (kurczak lub baranek). Moje jedzą ją od 5 m-cy i mają się świetnie, nie jedzie im z pyska, nie mają uczulenia. Polecam!!!
-
I co jest teraz fajne- coraz więcej klinik robi z małego nacięcia i nie ma sucz dużego "bałaganu" na brzucholu. Dla samców nie zapomnijcie i kołnierzach!!! I polecam bardziej "zwarte"- nie te rozłożyste- nie dośc, że pół domu zdemolowane, skubańce kantem potrafią rozoorać szwy. Koszt różny zależny od wielkości.
-
A pseudo w L. znowu wystawia szczeniaki na handel- ręce opadają.
-
Malutka wspaniała Sabcia MA REWELACYJNY DOM!!!
milamini replied to Paula95's topic in Już w nowym domu
Dzięki- podesłałam jej wątek, bo ja wymiękam. Przelustrowałam "tylko" wielkopolskie i odpadam na dzisiaj. -
Malutka wspaniała Sabcia MA REWELACYJNY DOM!!!
milamini replied to Paula95's topic in Już w nowym domu
Bardzo przepraszam, ale w jakim wieku w końcu jest Sabcia? Niestety nie jestem w stanie przelecieć wszystkiego, a mam taką jedną miłą Panią w Gorzowie....może się.....ona ma już jedną niewidomą bidę z drugiego końca Polski i wyraziła chęć dania domku kolejnej bidzie co to ma prz...w życiu -
[QUOTE]mnie właśnie martwi to, że ludzie zwyczajnie są nieświadomi tego,[/QUOTE]............. Mi się nasunęło takie skojarzenie- kto z was je mintaja, pangę, a dawno w stanie wojennym był błękitek (to taka ryba też) ? A kto jada na co dzień łososia i inne czyste ryby? Wiecie jakie są normy zarobaczenia ryb dla Kanady, a jakie na polski rynek? Że z tych mniej zarobaczonych rybek paluszki były robione dla kotów na Kanadę, a te z bardziej zarobaczonych szły na polskie ludzkie stoły? Więc ćwiczmy świadomość polską- jak to było? -"Praca organiczna u podstaw". A reklama dźwignią handlu!!! ;) To co się dziwimy?
-
Moje jedne maluchy były odchowane na Dog Chowie i wyszły zdrowe i w super formie. Wiem ,że Pedigree w Holandii było inne niż u nas, polskie na psa z Holandii podziałało odrobaczająco (pozostawię odrobaczanie psów na "zachodzie" bez komentarza). Mój jeden z wetów po zabiegach każe podawać psom Whiskasa puszki- bo jest lekkostrawny. Ja jak zwykle się wyłamuję ;) i nie daję. No i cała masa psów w schronach ma czasem szczęście w nieszczęściu jeść Pedigree. W całym tym zamęcie i tak najważniejszy jest marketing- RC u każdego weta- widzieliście coś innego tak eksponowane? Stosy próbek, wyprawek, przed świętami pielgrzymki po gabinetach z "prezencikami". A moim psiulom nie służy. Widać im cena kością w gardle staje ;) Hussa jedliśmy w tamtym roku jak wchodził na rynek- fajne, tłuste, ale moje tak utyły, że odstawiliśmy. Nie uznaję stosowania kilku kulek dla utrzymania formy, psi brzuch też musi coś mieć w środku dlatego szukaliśmy czegoś odpowiedniego. Ale dlatego, że moje utyły nie powiem,że to zła karma. Dla moich akurat nie bardzo, choć za nią przepadały. To ile świństwa dajemy naszym psom i sobie samym to i tak normalny człowiek nie zdaje sobie z tego sprawy- te cały Greenisy co procesy mają w Stanach gdzie zostały wypchnięte? Do Polski! bo polski pies wszystko zeżre i Polacy procesów nie wytaczają za zapchanie psiego brzucha. A u każdego weta stoją zielone szczoteczki. Moje dziecko wie, że tego nie wolno a wet nie wie? Wie, ale zależy ile ma z tego. A P... też pakuje niezłe pieniądze w marketing to i towar schodzi. To jak z pseudo- byle więcej i taniej, jest popyt bedzie podaż, a jak to się skończy- a kogo to.....na pewno nie firmę. Wyobrażacie sobie same "wyższe półki"? Są ludzie dla któych "Puffi" z Biedronki jest wyższą półką, bo w woreczku i suche, a nie ziemniaki z kaszą. Ile ja się musiałam ostatnio natłumaczyc, że szczeniaka nie karmi się tylko ryżem, kurczakiem i marchewką. Do tego suplementy sa potrzebne, ale tak powiedział wet i koniec- wyrocznia nasza i umarł w butach. Szczenię bez wapnia i całej reszty. Ale potem jest fajny pacjent no nie ;)
-
Hmmm oj ciężki temat sie trafił ;) Ja jestem w gronie "co pies to mu to pasuje, a tamto nie". Przerobiłam bardzo dużo marek (włącznie z początkującym Canisem- to takie super twarde bobki co się młotkiem rozwalało na mniejsze, bo moje airedele nie mogły pogryść), Pedigree co rozwaliło jelita mojej cairn terierce, Eukanube co je potem podreperowała, a potem się zpsiła, "Lidla" co moje szetlandy obecnie okazjonalnie jadły i się mają zdrowo, Dog Chowa co też krzywdy szetlandom nie zrobił, Chappi co je "super uczuleniowy" golden znajomych i wygląda aż za dobrze. Aż w końcu dotarłam do karmy "Techni-Cal" (nazwa wiem, że bardzo psia ;)) i mam dwa w jednym. I cenę i jakość- a w bonusie trafienie w gust moich psów. A te moje upiory są wybredne i im się nudzi, nauczone jeść wszystko, więc co jakis czas czas zmieniamy smaki, a jak pożrą kotleta czy nawet ukradną mysz kotu to nic im nie jest. Ale to te się takie okazy trafiły, choć potrafią się drapać po Pedigree a po Chappi nie. W/g mnie największym błędem jest karmienie psa jednostajnie, bez urozmaicenia- z tego wynika najwięcj problemów- to jak trzymanie noworodka w sterylnych warunkach, a później dziwienie się, że ma na wszystko alergię. A co komu podpasuje niech to sobie je.
-
[QUOTE]Milamini - bardzo fajny banerek. Popieram w 100%. Jak mogłabym mieć taki sam ? [/QUOTE] Z góry przepraszam za offa- ja go skopiowałam właśnie z Dogo od kogos z podpisu na swój komputer a potem z kompuera wkleiłam do podpisu ;) A wracając do tematu maluchów- ja jakiś szczególnych różnic w wieku szczeniaka nie zauważyłam- nie zostały mi doniesione jakieś problemy z aklimatyzacja młodszych i starszych. Też wydaję 8tyg i takie 4,5 miesięczne. A te starsze może własnie torchę bardziej szukają jednak stada, bo więcej czasu w stadzie spędziły. Ale generalnie po dniu- dwóch psiule są zaaklimatyzowane, wchodzą w rytm nowej rodziny. Właśnie dzisiaj pożegnałam moją ukochaną z obecego miotu (odchowaną na własnej piersi) w wieku 11 tyg- dzielnie zniosła podróż pociągiem mimo szoku dworcowego i ludkowego, nowy domek zwiedza i poznaje rodzinę, jest jest jeszcze trochę zdziwiona, ale myślę,ze jutro będzie już "u siebie". Jechała pod pazuchą i jak jej buzi nadowidzenia dawałam to już się schowała bardziej pod płaszczyk swojej pańci. Taka to jej "wdzięczność" ;) I w sumie dobrze, bo to swiadczy o szybkiej więzi znowym.
-
[QUOTE]ale ciężko by było bo mam ich 4, a stadko się jeszcze powiększy[IMG]http://www.dogomania.../images/smilies/icon_smile.gif[/IMG][/QUOTE] Haha- ja tam kupiłam chyba największe dostępne łoże i jakoś się mieścimy, a szetland "ciut" większy od yorasa :) Tz co prawda się czasem prosi o kawałek miejsca to się poupychamy i już. Ale serio- nie wierzę żeby normalnie wychowany pies miał jakieś zapędy terytorialne co do mojego legowiska. One wiedzą, że ich miejsce jest gdzie indziej, a kanapa i spanie ze mną to przywilej. Jak mi któreś akurat przeszkadza i kopyt wyciągnąć nie mogę to po prostu zostaje......na podłogę. Jak się pozbiera i wlezie spowrotem to już wie, że musi się tak ułożyć żeby nieprzeszkadzać. Co prawda po tylu latach razem w łózku każdy ma swoje miejsce więc takie sytuacje extremalne rzadko bywają. Mam nadwornego (bo mieszka na dworze) bordera samca. To jest dopiero dominant, ale i on wie kto rządzi i nigdy mu do łba nie przyszło walczyć ze mną o kawałek czegokolwiek, nawet gdy bywa w chałupie i każę mu zabrać pupę spod kominka (to jego ulubione miejsce). Nie dajmy się zwariować, owszem są psy z zawirowaniami, ale w większości to albo człowiek je zepsuł, albo schron. Temat ras "agresywnych" pozostawiam nieruszony, bo to też inna szkoła jazdy, a mówimy tu o milaskowych psiulach. Zachowujmy się normalnie to i psy będziemy mieć normalne. :)
-
A ja się przyznaję!!! Przyznaję się bez bicia, że moje 3 szelściuchy śpią w łóżku. Gdy przywiozłam najstarszą (reszta to mój "dorobek") to też nawet na piętro domu nie wchodziła- ale pojęła to szybko bo już była "stara"- miała 17miesięcy jak przyjechała. Ale jej córeczka nic sobie z zasad nie robiła, a dalej to się "samo" zrobiło ;) Wracając do traumy przeprowadzkowej- moja Mila była juz zasiedziała i dla niej przejazd przez pół Polski z nowym właścicielem (ze mną) był niemiły. To bardzo grzeczna sucz i godzi się na wszystko- taki charakter- więc i to jakoś przełknęła, ale tez wypatrywała swojej rodziny. Ale jak weszla do nas- obleciała kąty, przywitala się z rezydentem i już była nasza :) Kanapa, ja jako poduszka, kumpel do zabawy (choć ona się nie umie bawić do tej pory a już ma 7lat), ale bieganie, szczekanie itp. Szczeniaki, które ode mnie wychodzą w róznym wieku i 8 tyg i prawie 4 miesięczne- z relacji sądząc to raczej my tu w domu bardziej to przezywamy niż one. Szetland ma delikatną psychikę a jednak potrafi. Jazda różnie im wychodzi- jedne maja lokomocyjna inne nie, jedne jadą 10 minut inne jadą w Europę, i jakoś szybko zapominają. Ostatnio małam największego stracha, bo 4 miesięczny szczeniak jechał w Europę- jechał w klatce- okazjonalnie był przewozony i dostarczany do włascicieli. Więc i obcy ludzie w czasie jazdy i obcy na miejscu. A jednak się udało bez większych zawirowań. Odpoczął po podrózy i zaczął dokazywać :) Najważniejsze to dać psu spokojnie się rozejżeć po otoczeniu, nie spraszać rodziny i nie chwalić się nowym cudem, niech ma noc, dzień, na obycie- pochodzi, prześpi temat i już jest zadomowiony. Nie narzucać się mu. Niech sam sobie sprawdzi dom. Jak ktoś ma małe dzieci- dzieci trzymac na dystans- tzn. nie pozwalać dzieciom zatłamsić malucha- dzieci mają to do siebie, że często wchodzą w legowisko, zaglądają szceniakowi wszędzie, prosto 'w twarz". Pies musi wiedzieć od początku, że legowisko jest jego azylem- tam ma święty spokój. Owszem- pańcia może wszystko i wszędzie, ale nalezy szanowac i jego potrzebę- więc nie być natrętnym- zwłaszcza w tej pierwszej dobie. Nie dostarczać takiemu maluchowi od razu zbyt wielu bodźców- nie wyprowadzać na dwór- okolicę zdąży poznać- no chyba, że to już wiekszy, wychodzący pies. Małymi kroczkami- ot co. Spanie w łózku- tego raczej dla malucha zwłaszcza małej rasy nie polecam. Ze względów jego bezpieczeństwa. Skok z łózka dla takiego może się skończyć tragicznie, a złamaniami najczęściej. No chyba, ze na około masz poduchy wysokie, bo upadek nawet na miękkie może się źle skończyć. Posłanko przy łóżku owszem- wyciagasz rękę i go głaszczesz na uspokojenie jakby co. Nalezy pamiętać o jedzonku- w miarę zachowac jego pory jedzenia, i dać to co dostał w wyprawce- od drugiego dnia można mieszać z nowym jedzeniem, jesli ktoś przechodzi na inną karmę niż wcześniej jadł szczeniak. Nie rozpieszczać nadmiarem smakołyków- roztrój żołądka grozi. I nie denerwować się jesli maluchowi przytrafi się krótka biegunka- najczęściej jest to odreagowanie. To chyba tyle, co mi do głowy wpadło. :) Będzie dobrze- psy sobie radzą lepiej niżby sie wydawało :)
-
A ja tam Gro-Mor innej opcji nie widzę :)
-
A ja tak trochę od strony hodowcy- ja zawsze pytam mniej więcej w jakich godzinach ktoś przyjedzie po malucha (to, że nie zawsze się jest w domu to nawet inna sprawa), ale właśnie do tego planuję maluchowi cały dzień poprzedni. Odpowiednia pora karmienia, aby uniknąć "niespodzianek", odpowiednia dawka ruchu- jeśli ma jechać dłużej trzeba go "zmęczyć", no i wydaje mi sie, że każdy normalny hodowca powinien pomyśleć o komforcie szczeniaka. Zanim wyjedziesz z maluchem z jego domu- zanim podpiszesz papiery- miej go na rękach- niech w swoim zapachu pobędzie razem z tobą. Nic gorszego chyba się psiemu dziecku (i dorosłęmu psu chyba też) nie może się przytrafic jak "porwanie" go z jego domu. Najpierw kontakt, złapanie tego "czegoś" między szczeniakiem a nowym opiekunem, a często i szmatki zapachowe wtedy sa niepotrzebne. Niemniej raz nawet nowi przyszli właściciele przysłai pocztą kocyk, zeby już "nabierał mocy urzędowej" i potem wszycy szcęśliwi pojechali w świat (i kocyk też ;)) Przy malutkim szczylku raczej nie ma co liczyć na motoryzacyjną socjalizację bo to trudne do realizacji. ps. gratuluję cywilnej odwagi- nie ma nic bardziej wkurzającego jak "robienie we własne gniazdo" jak to zrobiła ta pierwsza "hodowcyni" od siedmiu boleści. Brawo!!!
-
No piękna, aż się serce ściska. Ząbki ładne, ale pysio już chyba posiwiały?
-
Ja dokładnie nie pamietam kiedy to było, ale była akcja adopcji merle suki w Lublinie. Też chyba się błąkała. W/g mnie to raczej niedorośnięty collie, ale... Merlaki były na PKPR w "Koziarni"- ale też czy tak dawno? Moje szczeniaki merlaki pierwsze urodziły się w 2005r i miały czarne tatoo robione Penem (kolejne lata miały wyciskane). Ale żadna z suczek nie osiągnęła takich gabarytów- a dość długo je wszystkie miałam w kontakcie. A- co do kolorów tatoo-ja powiedziałąm,że czarne, bo tak kojarzę, że zawsze był czarny tusz w użyciu, ale...wiecie- pamięć ludzka jest zawodna i jak raz był zielony to...skucha. No bidulka jest. A czy kolejka będzie do niej- sama mam problem z wyadoptowaniem 3 letniej mojej "córeczki" kropeczki. Oby się bidulce poszczęściło.
-
Owczarek szetlandzki - KUMER z Łańcuta (Fredi)
milamini replied to Dalmatynkaa's topic in Owczarek szetlandzki
U Beatki też by miał fajnie :) No to dobrze, ze jest światełko w tunelu:) Fredziu- współczuję Ci- wiem, że życie bywa okrutne i musimy podejmować bardzo trudne decyzje- trzymaj się -
:eviltong::terazpol:Gratulacje dla wszystkich!!! Ale jak tak patrzę na polskie sukcesy, gdzie się nie ruszymy to....wizy nam wprowadzą znowu!!! I będą złośliwie odmawiać, bo jesteśmy za dobrzy!!! Ale co tam- niech świat wie, że w czyms Polacy są dobrzy i silni (piłka nam nie wychodzi, ale psy mamy świetne)
-
A jedzie ktoś z okolic Warszawy? I mógłby wziąć mojego 4 miesięcznego szczyla owczarka szetlandzkiego dla Słoweńców. Oni sa z okolic Celje, ale by podjechali gdzieś tam. Oczywiście rekompensata jak najbardziej :) mój mail [email]aga@shetland.pl[/email]
-
Co do ceny zastrzyków - mam działkę na strasznym zad...u choć w centrum kraju- i kiedyś z sąsiadką byłam u tamtejszego weta (wiecie- konie, krowy etc..)z tą sznaucerką i sąsiadka od razu jej zastrzyk zafundowała, bo była pora- mi oczy na wierzch wyszły bo całe 10 zł zapłaciła- a w Płocku dla odmiany jak robi to 80. Więc dwa czy trzy zastrzyki po 80 zeta to właściwie sterylkę już da się wykonać. Ale niestety moje tłumaczenia na nic- mają podrzuconą następną sucz i ona tez jedzie na hormonach- ech.....
-
Dobry wet był juz podany w Rzeszowie Moja kochana Żabka miała sterylkę w wieku lat 12 (+- rok, bo była ze schronu),zabieg w trakcie otwartego zaawansowanego ropomacicza po moich wielkich awanturach z wetami- tak z nimi właśnie- bo nawet w W-wie w 1987 roku tacy byli i to nie tylko "na mieście" ale na SGGW!!! Bo po co ciąć- lepiej dalej nieskutecznie kotłować antybiotyki. Jakby co ja miałam wtedy lat 17. Więc potrzebę DOBREGO weta- nie naciagcza i partacza uważam za priorytetową. Wieku się Apolli nie czepiam ale i tak rachunki mi się nie zgadzają- ale to nie wazne teraz. Sorki za off. Acha- zastrzyki jeszcze- znam taką- raczej znałam- sznaucerkę- całe życie faszerowana- owszem do 10 dociągnęła- ale zanim przeszła z TM- operacja jednej listwy, potem drugiej- sterylizować nie zdążyli. Proponuję takich naciągczy wetów poszprycować troszkę też i zaostrzyć egzaminy. A miałam się nie odzywać- niereformowalna jestem- -matka z przewlekle chorym dzieckiem bytująca w dwóch szpitalach i mimo to zawsze stanę po stronie zwierzaka- to się nie wyklucza kochana Apollo
-
Niewiele, ale już są. Jeszcze parę lat temu kiedy miałam pierwszy miot merlaków nieźle musiałam kombinować jak przez tel. wytłumaczyć ten kolor. I ludzie podchodzili do nich jak "pies do jeża". Ja się naszukałam mojej merlaczki- łatwo nie było. Suczek "matek" kilka jest- moja w przyszłym roku będzie mieć ostatni miot, nie wiem jak jej siostra w innej hodowli. Problem mamy z dobrymi merle-reproduktorami. Bo suczki tri chętne na merle mężów to są.
-
Szczenię z Polski jedzie za granicę- pytanie do hodowców
milamini replied to Rybka.'s topic in Zakup psa rasowego
[QUOTE]Co do przepisów w innych krajach to czasami się dziwię dlaczego są az takie restrykcje . [/QUOTE]Bo by mięli taki sam bałagan jak my w Polsce mamy. Mnie dziwi jeszcze to, ze jak puszczasz szcyla samolotem to moze być "zawrót" na lotnisku jak się dopatrzą niestosownego wieku, braku tych 3 tyg. po wściekliźnie itp, ale jak wieziesz malucha samochodem przez całą Europę i na miejscu idziesz do weta go potem szczepić- to wszystko jest ok. Tylko się wet dziwi, że pies z Polski a pcheł nie ma:razz: No ale może nie rozdmuchujmy więcej, bo i ta jedna opcja nam odpadnie ;) -
[URL]http://i248.photobucket.com/albums/gg186/Prejska/Wystawa%202010/DSC_8855.jpg[/URL] To zdjęcie z przebiegów jest cudne!!! W pierwszej chwili myślałam, że kózkę ktoś puścił- bez obrazy proszę- kozy są genialne- ale dalej popatrzyłam i już wiadomo. Jest i nasz tatuś sheltie Int.Ch.Piksel Wspólny Dom!!! To jego debiut na zawodach- córcia i żona są dumne :multi: No a córeczka tatusia Archos Canis YUCCA VEL COGIE (Cogiśka po prostu) w końcu przełamała krajowe lody (bo chłodno ją macierzysty kraj przyjmował do tej pory) i v1 i tym razem z CWC :eviltong:. To chyba zasługa wiewiórki co nam drogę przebiegła ;)
-
A jutro my mamy mieć jeszcze lepszą patelnię ;) [QUOTE]A my mamy na 2 dni przed oceną zmianę sędziego, ringu i godziny [IMG]http://www.dogomania.../images/smilies/anger.gif[/IMG][/QUOTE] To jest ostatnio taka moda, jak na jakieś wystawie nie zrobią takiego numeru to nie są TRENDY -haha- ja już nie sprawdzam, bo się boję. Dopiero co Lublin nas tak załatwił-wrrr