Jump to content
Dogomania

milamini

Members
  • Posts

    423
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by milamini

  1. Łał- no ja niestety nie miałam takich "ciężkich" przypadków- leku nie znam. Ale moje psy jak im coś robili to tylko swoje łózeczko kochane, kopanie to po prostu musiały się wymościć. Ale moje to albo były oddawane w stanie ogólnego zakażenia (sterylka przy otwartym ropomaciczu- suka wykończona wcześniejszym leczeniem), albo po sterylce nocnej dopiero po południu wydana w stanie dobrym. Pies wydany chodzący po kastracji. Mimo uczulenia na leki nic mu nie było jakty opisujesz.
  2. Ja karmię tą karmą moje "alergiczne" szetlandy i bordera. Odchowałam miot szczeniąt też. Jest wydajna, bardzo dobrej jakości, można dopasować do psa (kurczak lub baranek). Moje jedzą ją od 5 m-cy i mają się świetnie, nie jedzie im z pyska, nie mają uczulenia. Polecam!!!
  3. I co jest teraz fajne- coraz więcej klinik robi z małego nacięcia i nie ma sucz dużego "bałaganu" na brzucholu. Dla samców nie zapomnijcie i kołnierzach!!! I polecam bardziej "zwarte"- nie te rozłożyste- nie dośc, że pół domu zdemolowane, skubańce kantem potrafią rozoorać szwy. Koszt różny zależny od wielkości.
  4. A pseudo w L. znowu wystawia szczeniaki na handel- ręce opadają.
  5. Dzięki- podesłałam jej wątek, bo ja wymiękam. Przelustrowałam "tylko" wielkopolskie i odpadam na dzisiaj.
  6. Bardzo przepraszam, ale w jakim wieku w końcu jest Sabcia? Niestety nie jestem w stanie przelecieć wszystkiego, a mam taką jedną miłą Panią w Gorzowie....może się.....ona ma już jedną niewidomą bidę z drugiego końca Polski i wyraziła chęć dania domku kolejnej bidzie co to ma prz...w życiu
  7. [QUOTE]mnie właśnie martwi to, że ludzie zwyczajnie są nieświadomi tego,[/QUOTE]............. Mi się nasunęło takie skojarzenie- kto z was je mintaja, pangę, a dawno w stanie wojennym był błękitek (to taka ryba też) ? A kto jada na co dzień łososia i inne czyste ryby? Wiecie jakie są normy zarobaczenia ryb dla Kanady, a jakie na polski rynek? Że z tych mniej zarobaczonych rybek paluszki były robione dla kotów na Kanadę, a te z bardziej zarobaczonych szły na polskie ludzkie stoły? Więc ćwiczmy świadomość polską- jak to było? -"Praca organiczna u podstaw". A reklama dźwignią handlu!!! ;) To co się dziwimy?
  8. Moje jedne maluchy były odchowane na Dog Chowie i wyszły zdrowe i w super formie. Wiem ,że Pedigree w Holandii było inne niż u nas, polskie na psa z Holandii podziałało odrobaczająco (pozostawię odrobaczanie psów na "zachodzie" bez komentarza). Mój jeden z wetów po zabiegach każe podawać psom Whiskasa puszki- bo jest lekkostrawny. Ja jak zwykle się wyłamuję ;) i nie daję. No i cała masa psów w schronach ma czasem szczęście w nieszczęściu jeść Pedigree. W całym tym zamęcie i tak najważniejszy jest marketing- RC u każdego weta- widzieliście coś innego tak eksponowane? Stosy próbek, wyprawek, przed świętami pielgrzymki po gabinetach z "prezencikami". A moim psiulom nie służy. Widać im cena kością w gardle staje ;) Hussa jedliśmy w tamtym roku jak wchodził na rynek- fajne, tłuste, ale moje tak utyły, że odstawiliśmy. Nie uznaję stosowania kilku kulek dla utrzymania formy, psi brzuch też musi coś mieć w środku dlatego szukaliśmy czegoś odpowiedniego. Ale dlatego, że moje utyły nie powiem,że to zła karma. Dla moich akurat nie bardzo, choć za nią przepadały. To ile świństwa dajemy naszym psom i sobie samym to i tak normalny człowiek nie zdaje sobie z tego sprawy- te cały Greenisy co procesy mają w Stanach gdzie zostały wypchnięte? Do Polski! bo polski pies wszystko zeżre i Polacy procesów nie wytaczają za zapchanie psiego brzucha. A u każdego weta stoją zielone szczoteczki. Moje dziecko wie, że tego nie wolno a wet nie wie? Wie, ale zależy ile ma z tego. A P... też pakuje niezłe pieniądze w marketing to i towar schodzi. To jak z pseudo- byle więcej i taniej, jest popyt bedzie podaż, a jak to się skończy- a kogo to.....na pewno nie firmę. Wyobrażacie sobie same "wyższe półki"? Są ludzie dla któych "Puffi" z Biedronki jest wyższą półką, bo w woreczku i suche, a nie ziemniaki z kaszą. Ile ja się musiałam ostatnio natłumaczyc, że szczeniaka nie karmi się tylko ryżem, kurczakiem i marchewką. Do tego suplementy sa potrzebne, ale tak powiedział wet i koniec- wyrocznia nasza i umarł w butach. Szczenię bez wapnia i całej reszty. Ale potem jest fajny pacjent no nie ;)
  9. Hmmm oj ciężki temat sie trafił ;) Ja jestem w gronie "co pies to mu to pasuje, a tamto nie". Przerobiłam bardzo dużo marek (włącznie z początkującym Canisem- to takie super twarde bobki co się młotkiem rozwalało na mniejsze, bo moje airedele nie mogły pogryść), Pedigree co rozwaliło jelita mojej cairn terierce, Eukanube co je potem podreperowała, a potem się zpsiła, "Lidla" co moje szetlandy obecnie okazjonalnie jadły i się mają zdrowo, Dog Chowa co też krzywdy szetlandom nie zrobił, Chappi co je "super uczuleniowy" golden znajomych i wygląda aż za dobrze. Aż w końcu dotarłam do karmy "Techni-Cal" (nazwa wiem, że bardzo psia ;)) i mam dwa w jednym. I cenę i jakość- a w bonusie trafienie w gust moich psów. A te moje upiory są wybredne i im się nudzi, nauczone jeść wszystko, więc co jakis czas czas zmieniamy smaki, a jak pożrą kotleta czy nawet ukradną mysz kotu to nic im nie jest. Ale to te się takie okazy trafiły, choć potrafią się drapać po Pedigree a po Chappi nie. W/g mnie największym błędem jest karmienie psa jednostajnie, bez urozmaicenia- z tego wynika najwięcj problemów- to jak trzymanie noworodka w sterylnych warunkach, a później dziwienie się, że ma na wszystko alergię. A co komu podpasuje niech to sobie je.
  10. [QUOTE]Milamini - bardzo fajny banerek. Popieram w 100%. Jak mogłabym mieć taki sam ? [/QUOTE] Z góry przepraszam za offa- ja go skopiowałam właśnie z Dogo od kogos z podpisu na swój komputer a potem z kompuera wkleiłam do podpisu ;) A wracając do tematu maluchów- ja jakiś szczególnych różnic w wieku szczeniaka nie zauważyłam- nie zostały mi doniesione jakieś problemy z aklimatyzacja młodszych i starszych. Też wydaję 8tyg i takie 4,5 miesięczne. A te starsze może własnie torchę bardziej szukają jednak stada, bo więcej czasu w stadzie spędziły. Ale generalnie po dniu- dwóch psiule są zaaklimatyzowane, wchodzą w rytm nowej rodziny. Właśnie dzisiaj pożegnałam moją ukochaną z obecego miotu (odchowaną na własnej piersi) w wieku 11 tyg- dzielnie zniosła podróż pociągiem mimo szoku dworcowego i ludkowego, nowy domek zwiedza i poznaje rodzinę, jest jest jeszcze trochę zdziwiona, ale myślę,ze jutro będzie już "u siebie". Jechała pod pazuchą i jak jej buzi nadowidzenia dawałam to już się schowała bardziej pod płaszczyk swojej pańci. Taka to jej "wdzięczność" ;) I w sumie dobrze, bo to swiadczy o szybkiej więzi znowym.
  11. [QUOTE]ale ciężko by było bo mam ich 4, a stadko się jeszcze powiększy[IMG]http://www.dogomania.../images/smilies/icon_smile.gif[/IMG][/QUOTE] Haha- ja tam kupiłam chyba największe dostępne łoże i jakoś się mieścimy, a szetland "ciut" większy od yorasa :) Tz co prawda się czasem prosi o kawałek miejsca to się poupychamy i już. Ale serio- nie wierzę żeby normalnie wychowany pies miał jakieś zapędy terytorialne co do mojego legowiska. One wiedzą, że ich miejsce jest gdzie indziej, a kanapa i spanie ze mną to przywilej. Jak mi któreś akurat przeszkadza i kopyt wyciągnąć nie mogę to po prostu zostaje......na podłogę. Jak się pozbiera i wlezie spowrotem to już wie, że musi się tak ułożyć żeby nieprzeszkadzać. Co prawda po tylu latach razem w łózku każdy ma swoje miejsce więc takie sytuacje extremalne rzadko bywają. Mam nadwornego (bo mieszka na dworze) bordera samca. To jest dopiero dominant, ale i on wie kto rządzi i nigdy mu do łba nie przyszło walczyć ze mną o kawałek czegokolwiek, nawet gdy bywa w chałupie i każę mu zabrać pupę spod kominka (to jego ulubione miejsce). Nie dajmy się zwariować, owszem są psy z zawirowaniami, ale w większości to albo człowiek je zepsuł, albo schron. Temat ras "agresywnych" pozostawiam nieruszony, bo to też inna szkoła jazdy, a mówimy tu o milaskowych psiulach. Zachowujmy się normalnie to i psy będziemy mieć normalne. :)
  12. A ja się przyznaję!!! Przyznaję się bez bicia, że moje 3 szelściuchy śpią w łóżku. Gdy przywiozłam najstarszą (reszta to mój "dorobek") to też nawet na piętro domu nie wchodziła- ale pojęła to szybko bo już była "stara"- miała 17miesięcy jak przyjechała. Ale jej córeczka nic sobie z zasad nie robiła, a dalej to się "samo" zrobiło ;) Wracając do traumy przeprowadzkowej- moja Mila była juz zasiedziała i dla niej przejazd przez pół Polski z nowym właścicielem (ze mną) był niemiły. To bardzo grzeczna sucz i godzi się na wszystko- taki charakter- więc i to jakoś przełknęła, ale tez wypatrywała swojej rodziny. Ale jak weszla do nas- obleciała kąty, przywitala się z rezydentem i już była nasza :) Kanapa, ja jako poduszka, kumpel do zabawy (choć ona się nie umie bawić do tej pory a już ma 7lat), ale bieganie, szczekanie itp. Szczeniaki, które ode mnie wychodzą w róznym wieku i 8 tyg i prawie 4 miesięczne- z relacji sądząc to raczej my tu w domu bardziej to przezywamy niż one. Szetland ma delikatną psychikę a jednak potrafi. Jazda różnie im wychodzi- jedne maja lokomocyjna inne nie, jedne jadą 10 minut inne jadą w Europę, i jakoś szybko zapominają. Ostatnio małam największego stracha, bo 4 miesięczny szczeniak jechał w Europę- jechał w klatce- okazjonalnie był przewozony i dostarczany do włascicieli. Więc i obcy ludzie w czasie jazdy i obcy na miejscu. A jednak się udało bez większych zawirowań. Odpoczął po podrózy i zaczął dokazywać :) Najważniejsze to dać psu spokojnie się rozejżeć po otoczeniu, nie spraszać rodziny i nie chwalić się nowym cudem, niech ma noc, dzień, na obycie- pochodzi, prześpi temat i już jest zadomowiony. Nie narzucać się mu. Niech sam sobie sprawdzi dom. Jak ktoś ma małe dzieci- dzieci trzymac na dystans- tzn. nie pozwalać dzieciom zatłamsić malucha- dzieci mają to do siebie, że często wchodzą w legowisko, zaglądają szceniakowi wszędzie, prosto 'w twarz". Pies musi wiedzieć od początku, że legowisko jest jego azylem- tam ma święty spokój. Owszem- pańcia może wszystko i wszędzie, ale nalezy szanowac i jego potrzebę- więc nie być natrętnym- zwłaszcza w tej pierwszej dobie. Nie dostarczać takiemu maluchowi od razu zbyt wielu bodźców- nie wyprowadzać na dwór- okolicę zdąży poznać- no chyba, że to już wiekszy, wychodzący pies. Małymi kroczkami- ot co. Spanie w łózku- tego raczej dla malucha zwłaszcza małej rasy nie polecam. Ze względów jego bezpieczeństwa. Skok z łózka dla takiego może się skończyć tragicznie, a złamaniami najczęściej. No chyba, ze na około masz poduchy wysokie, bo upadek nawet na miękkie może się źle skończyć. Posłanko przy łóżku owszem- wyciagasz rękę i go głaszczesz na uspokojenie jakby co. Nalezy pamiętać o jedzonku- w miarę zachowac jego pory jedzenia, i dać to co dostał w wyprawce- od drugiego dnia można mieszać z nowym jedzeniem, jesli ktoś przechodzi na inną karmę niż wcześniej jadł szczeniak. Nie rozpieszczać nadmiarem smakołyków- roztrój żołądka grozi. I nie denerwować się jesli maluchowi przytrafi się krótka biegunka- najczęściej jest to odreagowanie. To chyba tyle, co mi do głowy wpadło. :) Będzie dobrze- psy sobie radzą lepiej niżby sie wydawało :)
  13. A ja tam Gro-Mor innej opcji nie widzę :)
  14. A ja tak trochę od strony hodowcy- ja zawsze pytam mniej więcej w jakich godzinach ktoś przyjedzie po malucha (to, że nie zawsze się jest w domu to nawet inna sprawa), ale właśnie do tego planuję maluchowi cały dzień poprzedni. Odpowiednia pora karmienia, aby uniknąć "niespodzianek", odpowiednia dawka ruchu- jeśli ma jechać dłużej trzeba go "zmęczyć", no i wydaje mi sie, że każdy normalny hodowca powinien pomyśleć o komforcie szczeniaka. Zanim wyjedziesz z maluchem z jego domu- zanim podpiszesz papiery- miej go na rękach- niech w swoim zapachu pobędzie razem z tobą. Nic gorszego chyba się psiemu dziecku (i dorosłęmu psu chyba też) nie może się przytrafic jak "porwanie" go z jego domu. Najpierw kontakt, złapanie tego "czegoś" między szczeniakiem a nowym opiekunem, a często i szmatki zapachowe wtedy sa niepotrzebne. Niemniej raz nawet nowi przyszli właściciele przysłai pocztą kocyk, zeby już "nabierał mocy urzędowej" i potem wszycy szcęśliwi pojechali w świat (i kocyk też ;)) Przy malutkim szczylku raczej nie ma co liczyć na motoryzacyjną socjalizację bo to trudne do realizacji. ps. gratuluję cywilnej odwagi- nie ma nic bardziej wkurzającego jak "robienie we własne gniazdo" jak to zrobiła ta pierwsza "hodowcyni" od siedmiu boleści. Brawo!!!
  15. No piękna, aż się serce ściska. Ząbki ładne, ale pysio już chyba posiwiały?
  16. Ja dokładnie nie pamietam kiedy to było, ale była akcja adopcji merle suki w Lublinie. Też chyba się błąkała. W/g mnie to raczej niedorośnięty collie, ale... Merlaki były na PKPR w "Koziarni"- ale też czy tak dawno? Moje szczeniaki merlaki pierwsze urodziły się w 2005r i miały czarne tatoo robione Penem (kolejne lata miały wyciskane). Ale żadna z suczek nie osiągnęła takich gabarytów- a dość długo je wszystkie miałam w kontakcie. A- co do kolorów tatoo-ja powiedziałąm,że czarne, bo tak kojarzę, że zawsze był czarny tusz w użyciu, ale...wiecie- pamięć ludzka jest zawodna i jak raz był zielony to...skucha. No bidulka jest. A czy kolejka będzie do niej- sama mam problem z wyadoptowaniem 3 letniej mojej "córeczki" kropeczki. Oby się bidulce poszczęściło.
  17. U Beatki też by miał fajnie :) No to dobrze, ze jest światełko w tunelu:) Fredziu- współczuję Ci- wiem, że życie bywa okrutne i musimy podejmować bardzo trudne decyzje- trzymaj się
  18. :eviltong::terazpol:Gratulacje dla wszystkich!!! Ale jak tak patrzę na polskie sukcesy, gdzie się nie ruszymy to....wizy nam wprowadzą znowu!!! I będą złośliwie odmawiać, bo jesteśmy za dobrzy!!! Ale co tam- niech świat wie, że w czyms Polacy są dobrzy i silni (piłka nam nie wychodzi, ale psy mamy świetne)
  19. A jedzie ktoś z okolic Warszawy? I mógłby wziąć mojego 4 miesięcznego szczyla owczarka szetlandzkiego dla Słoweńców. Oni sa z okolic Celje, ale by podjechali gdzieś tam. Oczywiście rekompensata jak najbardziej :) mój mail [email]aga@shetland.pl[/email]
  20. Co do ceny zastrzyków - mam działkę na strasznym zad...u choć w centrum kraju- i kiedyś z sąsiadką byłam u tamtejszego weta (wiecie- konie, krowy etc..)z tą sznaucerką i sąsiadka od razu jej zastrzyk zafundowała, bo była pora- mi oczy na wierzch wyszły bo całe 10 zł zapłaciła- a w Płocku dla odmiany jak robi to 80. Więc dwa czy trzy zastrzyki po 80 zeta to właściwie sterylkę już da się wykonać. Ale niestety moje tłumaczenia na nic- mają podrzuconą następną sucz i ona tez jedzie na hormonach- ech.....
  21. Dobry wet był juz podany w Rzeszowie Moja kochana Żabka miała sterylkę w wieku lat 12 (+- rok, bo była ze schronu),zabieg w trakcie otwartego zaawansowanego ropomacicza po moich wielkich awanturach z wetami- tak z nimi właśnie- bo nawet w W-wie w 1987 roku tacy byli i to nie tylko "na mieście" ale na SGGW!!! Bo po co ciąć- lepiej dalej nieskutecznie kotłować antybiotyki. Jakby co ja miałam wtedy lat 17. Więc potrzebę DOBREGO weta- nie naciagcza i partacza uważam za priorytetową. Wieku się Apolli nie czepiam ale i tak rachunki mi się nie zgadzają- ale to nie wazne teraz. Sorki za off. Acha- zastrzyki jeszcze- znam taką- raczej znałam- sznaucerkę- całe życie faszerowana- owszem do 10 dociągnęła- ale zanim przeszła z TM- operacja jednej listwy, potem drugiej- sterylizować nie zdążyli. Proponuję takich naciągczy wetów poszprycować troszkę też i zaostrzyć egzaminy. A miałam się nie odzywać- niereformowalna jestem- -matka z przewlekle chorym dzieckiem bytująca w dwóch szpitalach i mimo to zawsze stanę po stronie zwierzaka- to się nie wyklucza kochana Apollo
  22. Niewiele, ale już są. Jeszcze parę lat temu kiedy miałam pierwszy miot merlaków nieźle musiałam kombinować jak przez tel. wytłumaczyć ten kolor. I ludzie podchodzili do nich jak "pies do jeża". Ja się naszukałam mojej merlaczki- łatwo nie było. Suczek "matek" kilka jest- moja w przyszłym roku będzie mieć ostatni miot, nie wiem jak jej siostra w innej hodowli. Problem mamy z dobrymi merle-reproduktorami. Bo suczki tri chętne na merle mężów to są.
  23. [QUOTE]Co do przepisów w innych krajach to czasami się dziwię dlaczego są az takie restrykcje . [/QUOTE]Bo by mięli taki sam bałagan jak my w Polsce mamy. Mnie dziwi jeszcze to, ze jak puszczasz szcyla samolotem to moze być "zawrót" na lotnisku jak się dopatrzą niestosownego wieku, braku tych 3 tyg. po wściekliźnie itp, ale jak wieziesz malucha samochodem przez całą Europę i na miejscu idziesz do weta go potem szczepić- to wszystko jest ok. Tylko się wet dziwi, że pies z Polski a pcheł nie ma:razz: No ale może nie rozdmuchujmy więcej, bo i ta jedna opcja nam odpadnie ;)
  24. [URL]http://i248.photobucket.com/albums/gg186/Prejska/Wystawa%202010/DSC_8855.jpg[/URL] To zdjęcie z przebiegów jest cudne!!! W pierwszej chwili myślałam, że kózkę ktoś puścił- bez obrazy proszę- kozy są genialne- ale dalej popatrzyłam i już wiadomo. Jest i nasz tatuś sheltie Int.Ch.Piksel Wspólny Dom!!! To jego debiut na zawodach- córcia i żona są dumne :multi: No a córeczka tatusia Archos Canis YUCCA VEL COGIE (Cogiśka po prostu) w końcu przełamała krajowe lody (bo chłodno ją macierzysty kraj przyjmował do tej pory) i v1 i tym razem z CWC :eviltong:. To chyba zasługa wiewiórki co nam drogę przebiegła ;)
  25. A jutro my mamy mieć jeszcze lepszą patelnię ;) [QUOTE]A my mamy na 2 dni przed oceną zmianę sędziego, ringu i godziny [IMG]http://www.dogomania.../images/smilies/anger.gif[/IMG][/QUOTE] To jest ostatnio taka moda, jak na jakieś wystawie nie zrobią takiego numeru to nie są TRENDY -haha- ja już nie sprawdzam, bo się boję. Dopiero co Lublin nas tak załatwił-wrrr
×
×
  • Create New...