Jump to content
Dogomania

kacha_wawa

Members
  • Posts

    1651
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kacha_wawa

  1. Swoją drogą już widzę minę celników jakby taką paczkę skontrolowali :evil_lol: Taki zwinięty w kulkę Juldan, a na Nim Zuzka :evil_lol:
  2. Tak mówi, a jak by przyszło co do czego to sam by się z Zuzką do tej paczki władował coby się Dziewczynce po drodze krzywda jakaś nie stała :evil_lol: Wkurzają mnie te przepisy w UK co do wywozu psa z Polski, bo tak to bym się długo nie zastanawiała ;) A tak, żeby wszystko załatwić to pół roku mija :roll:
  3. Juldanowa wysłałam mojemu Tacie sms-a i mi odpisał: "O jej, telefon leży chyba w garażu. Trudno mi się zdecydować, bo psiaka nie bierze się na jeden dzień" Ma niestety kilka telefonów i czasami gdzieś jakiś walnie jak go nie używa tak na co dzień. Powiedziałam Mu, że próbujesz się z Nim skontaktować i żeby dał Ci znać co i jak. Także ja myślę, że nie wszystko stracone :) Mój Tata po prostu jest już dojrzałym człowiekiem i musi sobie wszystko dokładnie przemyśleć, nie to co ja, zakochałam się i już bym gnała ;) On musi sobie wszystko na spokojnie poukładać :) Tak jak mówię ja to bym już gnała na złamanie karku po Zuzę, ale to jest pies dla Niego nie dla mnie. Dorka była wspaniała :loveu: Szkoda, że psiaki tak krótko żyją :-(
  4. Ech, ja też się tak cieszyłam. Nie rozmawiałam jeszcze z Tatą, ale jak będę rozmawiała to się zapytam co i jak. Na razie nie tracę nadziei.
  5. Czyli widać, że nawet to czy się idzie samemu, czy z TZ nie jest regułą i wszystko zależy od humoru pana doktora... Ręce opadają...
  6. W ciągu zaledwie 8 miesięcy odeszły dwa nasze psiaki :( Z ferajny została tylko Sara. Wszyscy co prawda się spodziewali, że Elzuni już dużo życia nie zostało (już od dawna miała problemy ze stawami, od dawna trzeba było Ją podnosić i generalnie cały czas być przy Niej), ale i tak wielki żal. Nikt nie chciał podjąć decyzji o eutanazji, cały czas miała takie przytomne spojrzenie. W końcu w niedzielę o 8:30 rano sama zadecydowała, że czas się pożegnać :-(I tak Dziewczynka dożyła pięknego wieku jak na podhalana, 14 lat miała. Gosiu, Alu dziękuję :buzi:
  7. [B]Lazy[/B] z obydwu piersi ściągaj :) Kurcze [B]Nefesza[/B] to też Cię potraktował :shake: Też szczerze go każdemu odradzam, bo nikt nie zasługuje na takie traktowanie. A byłaś może sama na wizycie (tzn. bez TZ)? Bo podobno o wiele milszy jest jak jest facet przy wizycie. Ale w nosie go mam, wiem, że w życiu już do niego nie pójdę i jak tylko słyszę, że ktoś się wybiera to mówię mu jak mnie potraktował ;) Mojej bratowej powiedział, że dziecko nie ma kości twarzoczaszki i ciąża nadaje się do terminacji. U innego gina okazało się, że wszystko jest w porządku.
  8. [B]Nefesza[/B] nie wiem czy ojciec czy syn, ale doktor Roszkowski. Już kiedyś to pisałam, ale po wyjściu od niego z gabinetu gdyby nie moja bratowa to pewnie rzuciłabym się z Mostu Poniatowskiego. I nie dlatego, że taka diagnoza padła, ale dlatego w jaki sposób mnie potraktował :shake: [B]Lazy[/B] tu nie ma co podziwiać ;) Chociaż kiedyś też podziwiałam takie kobiety. Ale jak sama zostałam postawiona w takiej sytuacji to za wszelką cenę postanowiłam o tego bąbla walczyć :) Jak zobaczyłam na usg jak sobie fajnie fikał to wiedziałam już, że nie pozwolę nikomu na zrobienie Mu krzywdy :) I nie żałuję, Oliś to dziecko anioł, a Jessiczka to czort :evil_lol: Ciekawe jaka będzie trzecia Młoda, po tym co wyczynia w brzuchu myślę, że Jessi bardziej będzie przypominała ;)
  9. O tej porze to całkiem możliwe, że po moją Mamę wyjechał i przy okazji o jakieś sklepy zahaczyli ;) A może być też tak, że telefon położył w miejscu, w którym zasięgu nie ma ;)
  10. Nie chcę Sary obgadywać, ale to taki pierdółkowaty ciapciak jest ;) Wydaje Jej się cały czas, że małym szczeniaczkiem jest i na kolana się wpycha ;) Po odejściu Tigry długo Jej szukała, bo nie miała z kim szaleć i psocić, Elza już nie miała na to siły :-( Myślę, że na początku może być zazdrosna, ale ona ma jeszcze taki szczeniakowaty charakter i pewnie szybko się dziewczyny dogadają, bo przecież we dwie raźniej roznosić dom :evil_lol: W stosunku do obcych Sara jest nieufna i udaje groźną, do momentu jak się np. nogą nie tupnie ;) Jak się tupnie nogą to zwiewa, że o mało o własny cień się nie zabije ;)
  11. Tigrusia też lubiła, ale w końcu wyrosła z tego :) Był taki moment, że Elza (ta najstarsza) uśmiercała moim rodzicom kury i zakopywała je. Później jak po zimie śniegi topniały ukazywały się górki z kurzych zwłok zakopane do połowy ziemi :roll: Nie wiem czy jakieś zapasy żywieniowe chciała sobie robić czy cuś :roll: Ale jak samo to przyszło tak samo sobie poszło :) Dziewczyny goniły kury tylko jak te próbowały do domu wejść ;) Pewnie o swoje miski się bały ;)
  12. Juldan nic się nie martw ;) Mój Tata jest zapalonym gołębiarzem i często chodzi po ogrodzie podziwiając sobie gołąbki, a telefon w domu leży ;)
  13. Ja też zaciskam z całych sił :) Sama nie chcę wydzwaniać do Taty coby mi nie gadał, że na Nim coś wymuszam ;) Sam musi decyzję podjąć. Sama chętnie bym Zuzę adoptowała gdyby nie ta odległość i głupie przepisy, żeby psiaka z Polski przywieźć :roll:
  14. U mnie w rodzinie jest dziewczynka urodzona w 27 tc z wagą 800 gram. Na początku lekarze dawali Jej tylko 5% szans na przeżycie. Na szczęście mała się obroniła, w tej chwili ma 7 lat, delikatne porażenie mózgowe, ale na tyle co przeżyła radzi sobie naprawdę dobrze i też jest oczkiem w głowie rodziców :) Zresztą jak byłam w ciąży z Olisiem jedna z największych sław wśród warszawskich ginekologów i specjalistów od usg zawyrokował, że jest tylko 30% szans, że moje dziecko urodzi się żywe. Nie wiem na jakiej podstawie on to wysnuł, ale tak właśnie zawyrokował. Nie mógł pogodzić się z tym, że jestem zdecydowana niepełnosprawne dziecko urodzić :razz: Twierdził, że chcę sobie życie zmarnować, a jestem młoda i mam jeszcze szansę na zdrowe dziecko :angryy: A co mu do tego skoro to moje życie. Na szczęście go nie posłuchałam i mam tego mojego ancymona :loveu: A że ma ZD to co z tego. On jest szczęśliwy, ja jestem szczęśliwa i to chyba najważniejsze :)
  15. Tigrusiu 14 sierpnia dołączyła do Ciebie Elzunia :-( Mam nadzieję, że się spotkałyście i się wspólnie bawicie.
  16. Juldan spokojnie, nie mam za co się obrażać :) A nie mówiłam, że Dziołchy podobne są ;):evil_lol:
  17. Sara (ta suczka, którą obecnie rodzice mają) też była na początku przerażona. Prawdopodobnie hodowca trzymał Ją cały czas w garażu :shake: Jak tylko Ją przywieźliśmy do domu schowała się pod samochód i przez pół dnia nie chciała spod niego wyjść. Na szczęście po kilku dniach doszła do siebie i z Tigrą dom roznosiły :evil_lol: Ten filmik został nakręcony po kilku dniach pobytu Sary u moich rodziców :-) Im były starsze tym szaleństwa jeszcze większe były, oczywiście bałagan to sprawka Dziewczyn :evil_lol: [URL="https://picasaweb.google.com/103137106458106811839/Zwierzaki?authkey=Gv1sRgCNXoy-u2je_MMw#5640824199620105922"]https://picasaweb.google.com/103137106458106811839/Zwierzaki?authkey=Gv1sRgCNXoy-u2je_MMw#5640824199620105922[/URL]
  18. Też bym chciała, żeby się udało :) Podesłałam Tacie link do wątku :) Mam nadzieję, że się tutaj połapie, bo na forach to On raczej nie pisze ;)
  19. Tigra mimo swoich 5 lat też wariatką była :evil_lol: Nic nie było w stanie Jej zmęczyć, miała motorek w pupie i całymi dniami biegałaby po ogrodzie :evil_lol: A jak Tata siedział w kuchni i np. czytał gazetę to stawała w drzwiach kuchni i szczekała, żeby z Nią po tym ogrodzie pochodził :-) Dziewczyny same się nauczyły otwierać sobie drzwi wejściowe i wychodziły i wchodziły kiedy chciały :-) Szkoda tylko, że nie umiały za sobą zamykać ;-) I wszystkie nasze suczydła były antykotkowe ;-) :evil_lol: Nikt ich na koty nie szczuł, a One tak same z siebie za kocurkami nie przepadały :)
  20. Eeee tam jaka Ona brzydula ;-) Zuza piękna jest, jak Ją pierwszy raz zobaczyłam to mi serce mocniej zabiło, jakbym zobaczyła Tigrulę. Ostatnio właśnie Tacie wysłałam zdjęcia Zuzy i powiedział, że przecież to Tungra (tak przewrotnie, pieszczotliwie na Tigrę mówił) :) Elzunia sama podjęła decyzję, dziewczynka długo już się męczyła, ale nikt nie potrafił podjąć decyzji o uśpieniu. 14 lat z nami była, długo już miała problemy ze stawami, z poruszaniem się, załatwiała się pod siebie, ale spojrzenie cały czas miała takie przytomne :-( 14 lat na owczarka podhalańskiego to i tak piękny wiek. Światełko dla Twojej Dory (*)
  21. Hejka Dziewczyny :) Wiem, że się nie znamy, ale czy mogłybyście mi podać numer telefonu w sprawie Zuzy? Być może mam dla Niej dom najlepszy z najlepszych u moich rodziców. Mój Tata właśnie mi przysłał wiadomość, żebym Mu wysłała smsa z numerem kontaktowym w sprawie Zuzy. Zuza baaaardzo przypomina naszą Tigrulę, która odeszła z powodu padaczki 12 grudnia 2010, a dzisiaj dołączyła do Niej po 14 latach życia nasza Elzunia :( W domu jest cholerna pustka, a z tego co widzę to Zuza nawet z charakteru jak Tigrusia jest :) Edit: Znalazłam numer w ogłoszeniu na Tablicy i podałam mojemu Tacie.
  22. [B]Aga [/B]a co to jest ten DAP? Dziewczyny co do tego ulewania to też mi Jessica ulewała do 6 miesiąca życia. Przestała dopiero jak zaczęła jeść pokarmy o stałej konsystencji (do 6 miesiąca była tylko na piersi). Health visitor nie widziała w tym nic złego. Gorzej jak dziecko chlusta przy tym ulewaniu i często chlusta nosem, bo to może o refluksie świadczyć. W sumie refluks nie jest niczym strasznym, z reguły do pierwszego roku życia dziecko z tego wyrasta, ale może być to męczone dla dziecka i są wtedy podawane specjalne mieszanki dla dzieci z refluksem, ewentualnie tutaj często podaje się też syropy na zgagę ;)
  23. Aniu wytłumaczyć Ci nie potrafię, ale nie przegapisz tego ;) Też się bałam, że nie będę wiedziała kiedy ruszyć, ale jak pojawiły się te właściwe skurcze to intuicyjnie wiedziałam, że to to. U mnie było wszystko na raz, zaczęły się delikatne skurczybyki, za chwilę zaczął czop śluzowy podbarwiony krwią odchodzić i skurcze zaczęły się nasilać, w dodatku myślałam, że kibelek rozsadzę w powietrze tak mnie czyścić zaczęło ;) Przy Jessice znowu mało brakowało, żebym w domu urodziła, bo miałam naprawdę delikatne skurczyki i nagle się takie silne skurcze pojawiły, że prawie mnie z nóg zwaliło :roll: Na izbie przyjęć się okazało, że mam już 7 cm rozwarcia, nawet nie wiem kiedy mi się to zrobiło. Położna się śmiała, że przy trzecim dziecku to ja mam zasuwać do szpitala po pierwszym delikatnym skurczu ;) No faceci to mają dobrze, ja musiałam przy tych cholernych skurczach jeszcze samochodem jechać, w życiu takiego koszmaru nie przeżyłam, taksówkarz jechał jak szalony, a każdą dziura w drodze to był koszmar. Ciekawa jestem jak tym razem będzie. Jak na razie jestem w 34t4d ciąży, a od wczoraj brzuch boli mnie non stop, fakt, że miałam jedno usg w środę i drugie wczoraj (w środę serduszko badali, a wczoraj standardowe usg) i wymiętolili mi ten brzuch jakby ciasto gnietli :roll: Z drugiej strony ja spokojnie na tyłku nie usiedzę i nie dociera do mnie, że mam odpoczywać, zresztą jak tutaj przy dwójce małych diobłów odpocząć. Jeszcze dochodzi do tego codzienne pchanie podwójnego wózka i ciekawe czemu ja się dziwię ;)
  24. Aniu nie czekaj na odejście wód ;) Jakbym czekała to bym w domu urodziła, odeszły mi dopiero na porodówce już przy bólach partych ;) Zgadzam się co do tego gazu, też go dostałam jako znieczulenie (na zzo było przy obu porodach za późno) i szybko sama go odstawiłam, czułam się jak naćpana :roll: Powiem Wam, że naprawdę pomogło mi jak położna mi pokazała jak oddychać, rzeczywiście ból był o wiele mniejszy. W ogóle miałam fajne porody, bo trafiłam na fajne położne i mimo bólu (cholerne skurcze z krzyża) nie było opcji, żebym się nie śmiała, co chwilę ktoś sobie żartował :lol: Aniu powiem Ci jeszcze szczerze, że przy Olisiu nie pękłam, przy Jessice trochę tak, ale nawet nie poczułam tego momentu :) Przy partych jest taka siła, że wielu rzeczy nie czujesz ;)
×
×
  • Create New...