Jump to content
Dogomania

WŁADCZYNI

Members
  • Posts

    4575
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by WŁADCZYNI

  1. Czemu dziwne? Bo mój pies domaga się zajęcia? Bo spuszczona z innymi psami tupta głównie obok mnie bo chce się bawić? Albo idzie węszyć jeśli nie podejmuje zabawy? Dla mnie to plus. Vectra a możesz je odwołać? Robią coś po za ganianiem ze sobą na tych wyjściach? Ty robisz coś z psami po za obserwowaniem ich? Domyślam się że odpowiedź brzmi tak tak tak. I ok, lubią się bawić niech się bawią, ale to nie może być jedyna aktywność psa. Wrociłam z suką umyłam psa, wrzuciłam szelki do odmoczenia błota, zjadłam obiad. Pies sobie padł i spał. Inaczej chodziłby po ścianach.
  2. Tak bawiła się, ale nigdy nie była to galopada przez pół parku, bez kontroli za to z pląteniem się w linki/smycze. [QUOTE]A poza skąd bierzesz to, że ci ludzie nie mają więzi z psem? Z tego, że szczenięta biegają i czasem nie posłuchają jak właściciel go zawoła? [/QUOTE] Stąd że psy bez mrugnięcia okiem odbiegały od właścicieli, nie reagowały na żadne wołanie. Nawet nie patrzyły w stronę właściciela. Czasem a zawsze jest sporą różnicą. Obserwowałam te psy przez minimum pół godziny, nie było ani jednego przywołania, ani jednej komendy zakończonej jej wykonaniem. Więź z psem to również to że mój pies przedkłada zabawę ze mną nad inne psy, to że dogadujemy się w pół słowa, że gest wystarcza do nakręcenia sucza to poziomu "skaczę skaczę skaczę, tak tak tak bawimy się". [QUOTE]A tak z innej beczki - czego oczekiwałaś, jak przy gromadzie szczeniąt zaczęłaś rzucać swojej suce zabawki? Że te maluchy staną i będą podziwiać? A może właściciele to zrobią?[/QUOTE] Za kogo Ty mnie masz? Nie weszłam w grupkę szczeniąt i nie zaczełam się bawić z suką. Przeszłam obok, one poszły za mną. Bawiłam się na górce one były dużo dalej. Później z suką bez smyczy byłam po drugiej stronie kanałku (pustego) i kiedy ja nagrodziłam sucz zabawką inny pies sobie przygalopował. Czasem w trakcie warowania podbiegały szczeniaki sucz zlewała za co równiez ją nagradzałam. Dla mnie to jest niedopuszczalne - mój pies nie może biegać za innymi obcymi psami choćby tamte tuptały na rzęsach po kilo schabu.
  3. Jest to mój pierwszy pies. Nie miałam pod opieką grupy psów. Miałam pod czasową kontrolą jeden miot szczeniaków i widziałam ich zabawy, tak jak widziałam zabawy pita z astką. I żadne z tych zachowań nie polegało na bieganiu po parku, wpadaniu na innych ludzi. Owszem tarmosiły się ale nie w taki sposób. Co daje psu bezmyślne bieganie po parku ? Bez kontroli i pracy z człowiekiem? Pies pozbawiony mojej kontroli (moj wyjazd na przykład) zostaje pod opieką mamy - problemów nie ma, radzą sobie bardzo dobrze. [QUOTE]Tamci właściciele tych szczeniąt mają tą przewagę, że ich psy będą umiały budować wzajemne relacje, nie będą atakowały innych psów.[/QUOTE] Ale nie mają jednego - więzi z psem. Nie współpracują z psem. Nie nauczyli psa zwracania uwagi na siebie. Mają psa który spuszczony w parku pogna do psich kumpli. Dla mnie była by to porażka. Bo to ja jestem przewodniczką mojego psa, to ze mną mój pies spędzi życie, nie z innymi psami czy Fafikiem z parku. Moja suka bez większych problemów kontaktowała się z innymi psami do momentu kiedy dojrzała płciowo. Jest pewną siebie dominującą względem innych psów suką jeżeli pies się podda, wyśle CSy nie ma problemu (szczeniaki też raczej mają luz), inaczej jest ustawienie psa. Mi się to nie podoba, nie pozwalam. Gdyby miała problemy z komunikacją nie miałaby wogóle psich kumpli a ma. Tylko że mimo wszystko ważniejsza jestem ja.
  4. Wiem tylko gdzie można je w realu kupić:oops:
  5. Odpowiednia socjalizacja to taka pod kontrolą, gdzie w każdej sekundzie możemy przerwać niepożądane zachowanie. Te psy nie robiły nic po za tłuczeniem się, walką o patyk, gwałceniem słabszych piesków. No jeszcze podbiegały do ludzi. Przeraża mnie bezradność ich przewodników bo za parę miesięcy to będą w większości potężne psy z którymi będę równie potężne problemy. Jeszcze nie podobały mi się łapki doga - dosyć skrzywione, przegięte (miękkie?) nadgarstki. Mój pies im bardziej ma ograniczony kontakt z psami, tym jest bardziej pokojowo nastawiony, nie ma reguły. To nie było wyolbrzymianie - te psy tak się zachowywały. A ludzie byli bezradni. Ok teraz są to szczeniaki ich prawo, ale kiedy ludzie coś z nimi zrobią? Kiedy zaczną uczyć? Nawiązywać kontakt jakiś?
  6. piankowe piłeczki (mikroguma?) pływają.
  7. Mój szczeniak kontaktu z butami nie miał i jest to trochę paranoiczna ale najbezpieczniejsza wersja. Kiedy pojawił się ten temat u mnie było na minusie około 10 stopni i mój dorosły pies z krótką sierścią (w typie parsona) marzł, nie wspomnę o dyskomforcie związanym z pieczeniem łapek przez sól. Nie jestem znawcą klimatologi, miałam geografię w szkole dobrze prowadzoną8-) Aktualnie jest cieplo, więc można się pokusić o dłuższe spacerki, ale też bez przesady.
  8. [quote name='Cavisia'] Powtórzę raz jeszcze CHAM to bardzo mocne słowo i nazwanie tak kogoś kto puścił psa ze smyczy, a ten pies nawet na nas skoczył, świadczy wyjątkowo źle o tym kto tak daną osobę nazywa. Dla mnie właśnie taka osoba określa siebie po prostu. Generalnie słowo "chamski" odnoszę do osób, które zachowują się po prostu w sposób niekulturalny, niegrzeczny i obraźliwy. Dodam, że w swoim życiu spotkałam takich "psiarzy" może kilku, a osób puszczających swoje psy dość niefrasobliwie- znacznie więcej. Niemniej nawet przy czyjejś niefrasobliwości z psami sobie radzę i tak samo ze zbyt radośnie witającym sie psami. Spokojnie i kulturalnie, bez wyzywania właściciela - czy to tu, czy w twarz na spacerze.[/QUOTE] Przyciełam ciutkę. Cham kiedyś znaczyło co innego i wcale nie było mocnym określeniem, czy dosadnym. Dla mnie puszczanie psa nad którym się nie ma kontroli, pozwolenie mu na podbieganie do innego psa będącego na smyczy, skakanie po obcym człowieku etd jest niekulturalne i niegrzeczne. Może mamy różne definicje tych słów i co innego nie uchodzi w kręgach w których się obracamy. Mając swoją sukę którą musiałam kontrolować bo nie wiedziałam czy nie postanowi pożreć uroczego szczeniaczka, kilka linek pod nogami i kilka szczeniaków ciężko jest sobie poradzić, jeśli Ty umiesz gratuluję.
  9. [QUOTE]jak widzi człowieka to nie można jej juz odwołać [/QUOTE] To jest dla psa niebezpieczne, polecam linkę. Daje bezpieczną wolność. Ja lubię psy, ba większość może po mnie skakać bo przeważnie wychodzę w ciuchach spacerowych, ale drażni mnie jak podbiega do mnie obcy pies i mnie obskakuje - bez względu na to jakie mam ciuchy. Ludzi więc tamtych jestem wstanie zrozumieć. Labradory są dosyć łakome - jedzonko nie pomaga? Piszcząca zabawka? Jak coś wymyślę bardziej odkrywczego podeślę PW.
  10. To nie było ani wołanie, ani krzyczenie to było strzępienie języka po próżnicy, które najkrócej można określi darciem pyska właśnie. [QUOTE] to, że ktoś pozwala podbiegać swojemu psu do innych wynika najczęściej z niewiedzy, że może mu grozić niebezpieczeństwo, ani jak psa wychować[/QUOTE] -nie będę wychowywać dorosłych ludzi, w wieku mniej więcej moich rodziców -niewiedza to głupota, głupotę należy tępić -dla mnie to krótkowzroczność i bezmyślność, tacy ludzie nie powinni mieć psa. Dla mnie cham to między innymi człowiek pozwalający psu na skakanie po innych, podbieganie do psa na smyczy, pozwalający psu kraść zabawki innych psów, tłuc się z nimi etc Jeśli ktoś chciał sobie pogadać mógł się zapisać to kółka szachowego/brydżowego etc nie musiał kupować psa. [QUOTE]którzy ośmielą się nie wychować swoich psów[/QUOTE] -bo psa trzeba wychować, sam się nie wychowa -jeśli ktoś nie wie jak to zrobić są szkoleniowcy, dobra literatura, ostatecznie internet, w świecie globalnej wioski istnieje wręcz nadmiar informacji trzeba się nauczyć z tego korzystać, filtrować. -po co mu więc pies? Bo ładnie wygląda na kanapie? Bo dzieci chciały? Bo coś ma bronić domu? Głupotę trzeba zwalczać i tępić.
  11. Ludzie - tak się złożyło że zawsze więcej czasu spędzałam z dorosłymi, którzy dzielili się z dzieckiem poglądami na życie i wychowanie w tym zwierząt. Później był pewien pan szkoleniowiec który na dzień dobry rzuca psem o glębę, później dobiera mu kolczatkę itd niestety spora część mojej rodziny mocno nakręcona na TD i nie wiem co z tym zrobić, wszelkie próby wymiany poglądów kończą się stwierdzeniem że jestem przemądrzała :mad: I próby uświadomienia że pies powinien wiedzieć że opłaca się być z człowiekiem kończą się "on to umie, ma się słuchać":angryy: Z Su nie szkoliłyśmy się profesjonalnie, tylko agility, reszta w zakresie domowym. Radzimy sobie chyba nieźle, rozważam obedience zerówki na trochę.
  12. Padok - no z pół hektara łąki, pies z 7 kilo żywej wagi :razz: a chodziło o to że nie chcę żeby weszła w szkodę komuś na wsi i wymordowała drób czy inne krowy, a że padok tylko balami ogrodzony to bez opieki mogłaby sobie pójść.
  13. Skleroza nie boli - są "softy" - takie bardzo miękkie dyski które nawet zrolujesz w rękach, ale jednak lotne. "Hyperflite SofFlite Disc" lub "Hyperflite SofFlite Pup Disc" zależnie od wieku psa:) Znalazłam nową super hiper zabawkę - zośkę:) Taką na szydełku robioną co prawda a nie ze skórki ale i tak suka zachwycona.
  14. A ja mogę - mam osiemnaście lat, od zawsze szkolenie kojażyło mi sie z kolczatkami bo to zostało mi "wdrukowane" - psy dzieliły się na te szkolone chodzące w kolczatkach i na te niewychowane bez kolczatek. Jako dzieciak panicznie bojący się psów i nie mający nadzieii na własnego nie interesowało mnie jak się szkoli, po co się szkoli, oraz dlaczego kolczatki. Była to "oczywista oczywistość" że bez kolcy/dławika się nie da. Teraz wiem że się da, psa mam, stosuję głównie pozytywny, ale nie powiem że sam kliker, często jest to "łup", choć nie mogę powiedzieć że szkolenie łupowe. Mieszam, szukam tego co mi odpowiada w różnych nagrodach, metodach, postępowaniu. Wydaje mi się że Su nie jest tragiczna jak na pierwszego psa, choć nie powiem że jest ideałem bo nie jest i pewnie nigdy nie będzie. Jednak wiele mnie nauczyła.
  15. Uuu jakie gromy. Nie twierdzę że mój pies brudny nie był, ale mój pies nie podbiega do obcych osób i po nich nie skacze, uprzedzę pytanie jako szczeniak również nie miał prawa tego robić, chyba że człowiek chciał, wołała, pozwalał na to. Dla mnie to co się działo to nie był socjal to było stado szczeniaków bez kontroli, puszczonych z linkami które się plątały, lub ze spiętymi smyczami (takie przepinane, spięte w dużą pętle) w które plątały się i psy i ludzie. Dla mnie chamstwem jest kiedy obcy pies skacze po obcym człowieku. Jak również dopuszczanie aby psy podbiegały do psa znajdującego się na smyczy. Bez względu na to jak słodki i rozbrajający jest szczeniaczek mój pies nie musi być miły i dlatego jest na smyczy, dlatego drażni mnie niefrasobliwość właścicieli. Mi by było szkoda puścić szczeniaka na zagryzienie. Darli pyska - zwykłe określenie na krzyk do psa, nieskuteczny zresztą. Jeden pan ruszył tyłek dopiero kiedy jego pies był w odległości jakiś 20-30 metrów, deptał po jamniku i skakał po ludziach. Na moją prośbę o zawołanie psa żeby ze mnie zszedł, owszem głosy się odezwały, ale mało skuteczne to bylo. Dla mnie to ćwiczenie psa w nieposłuszeństwie. Mój pies bawi się ze mną, ganianie z psami jej nie kręci, ostatecznie gonienie psów no i jakieś zagryzanko to może, ale wtedy mnie to nie kręci. Stadka jakie można obserwować na psich łączkach, mało mają wspólnego z socjalizacją i szkoleniem w grupie, częściej to stadko znajomych którzy sobie stoją i patrzą jak pieski się wybiegują. Banda podrostków psich tłukąca się o patyk to dla mnie wciąż banda podrostków, a nie mądra i odpowiedzialna socjalizacja. I jestem świadoma że nie każdmy musi się zachwycać moim psem, tym bardziej jak jest po czubeczki uszu utytłany w błocie. Gdybym była na zwykłym niedzielnym spacerku pies który postanowił by mnie opieczątkować usłyszałby pare miłych słów, właściciel jego również. Pozwalam sukę głaskać, pozwalam jej się powąchać z psami, ale to nie jest cel jej życia "spuści mnie ze smyczy to śmigam do kumpli". Prowadzę psa tak aby nie wadził nikomu i tego wymagam od innych. Nie jest to szczególnie skomplikowane - ani zapytanie czy pieski mogą się pobawić, albo jak już podbiegły to powiedzenie przepraszam. Mój pies też był szczeniakiem ale są rzeczy których nie uznaje -podbieganie do obcych -skakanie po obcych niechętnych osobach -podbieganie do psów na smyczy. Nie powiem fajnie się ćwiczyło w rozproszeniu i jestem szalenie dumna z zachowania sucza, jednak dla mnie takie zachowanie zniechęca ludzi do psiarzy a nie zachęca.
  16. Wyszło że jesteśmy lud żądny krwi :evil_lol: Ja bardzo chętnie mogę pomóc w niektórych sprawach - przedstawić metody. Nie uważam się za specjalistkę, ba za szkoleniowca behawiorystę tym bardziej. Ale pogardzam ludźmi którzy na dzień dobry serwują psu awersję w dodatku źle stosowaną polaną obficie teorią dominacji (z której Fisher się wycofał...). Jeśli wiemy jak pies się uczy, jak wzmacniać pozytywnie to po cholerę cofamy się do wywracania na grzbiet które powinno być zachowanie oferowanym przez zwierzę uległę -to nie jest tak że wilczy alfa podchodzi pierdut o glebę żeby zdominować gościa niżej. To zwierzę niżej w hierarchi podchodzi i oferuje brzuszek jako tą najmiększą część siebie. Moja suka często się tak wywraca do drapanka, ja ją przewrócę ale jeśli próbowało by to zrobić dziecko lub obcy człowiek mógł by stracić nos/rękę. I mimo że nie życzę tego nikomu może się tak stać jeśli wygasimy warczenie i jeśli będziemy z psem się konfrontować. Dla mnie pies jak dziecko nie jest partnerem do kłótni. A szkoleiowców dobrych, sensownych nie zaczynających od td i dawaniu plastikowych butelek do zjedzenia jest całkiem sporo.
  17. WŁADCZYNI

    Karanie.

    Do bycia konsekwentnym nie potrzeba teori dominacji. Nazwa teoria znaczy że nie zostało to potwierdzone (tak jak teoria względności). Jeśli człowiek, jej zwolennik, nauczyciel, opisujący ją szerok w książkach sam się z niej wycofuje to naprawdę uważasz że jest to coś co powinno się polecać? Nie uważasz że sensowniej u psa warunkować niektóre rzeczy, uczyć pozytywnie? Jeśli dostarczymy psu zajęcia i rozrywki nie będzie pokazywał ząbków ani spieprzał do innych psów. Tylko że zajęcie się psem i wychowanie go jest trudniejsze niż dominowanie.
  18. To sprawdź znawco ras jakie warunki klimatyczne panują w Wielkiej Brytani gdzie te terriery jako rasę stworzono, a jakie w Polsce zimą. I jak często w lasach występują zasolone chodniki. Mało który pies wysika się czy załatwi od razu z większością trzeba dłużej pochodzić, moim zdaniem za duże ryzyko że pies coś złapie/przeziębi się. Ja bym poczekała minimum do drugiego szczepienia. W butach widzisz uczłowieczanie? Smutne.
  19. A nie chcesz żeby pies z Tobą spał? Zrób jej posłanie blisko siebie i swojego łóżka, wrzuć tam kocyk wzięty z gniazda. Do posłanka mozesz włożyć misia z wkładem zagrzanymw mikrofali, lub pod kocem umieścić termofor. Dzieciak się boi, wzywa mamę/kogoś kto się nim zaopiekuje. Nie izoluj od siebie szczeniaka. Ale jeśli nie chcesz go w łóżku to nie zabieraj. Jak płacze możesz włożyć do koszyka rękę i pomiziać szczeniaka. Ja brałam sucz do łóżka i uspokajała się najszybciej po wejściu pod koszulkę w której spałam i zwinięciu się w kłębek na moim brzuchu:)
  20. OOO taką łopatkę gdzieś mam - bawiłam się nią w piasku jak bylam mniejsza, bo zawsze byłam subtelne dziewcze i plastikowe mi się w rękach łamały:cool3: Yorija koni tam nie ma, padok taka większa łąka to pies sobie może do woli hasać pod moją opieką (tylko i wyłącznie bo ogrodzony balami).
  21. Ja dziś idę przez Pole Mokotowskie, mijam szczeniaki bawiące się (dog,onek, husky/malamut, labek i jeszcze jakieś), jednak szczeniaki (na linkach/smyczach walających się po ziemi)postanowiły iść za mną,suc jednego odrobinę sponiewierała, inny został zdjęty przeze mnie z mojej nogi a właściciele darli pyski "do mnie do mnie" zamiast coś zrobić. Nie rozumiem tego - zamiast zrobić coś z psami, puszczają je samopas, pozwalają podbiegać do psa na smyczy, pozwalają skakac po ludziach, nie panują nad nimi, psy odbiegają o 20 i wiecej metrów od właścicieli i buszują w kieszeniach obcych osób. Dla mnie chamstwo pierwszej kategori. Weszłam na górkę (tam gdzie stoi kamień-pomnik) rzucam frisbe, bawię się z suką, posłuszeństwo,sztuczki. Szczeniaki wciąż biegają, plączą się w linki, gryzą, dominują, walczą o patyk -właściciele co jakiś czas podejmowali próby [przywołania ale zaden pies nie wrócił. Idę więc z suką bez smyczy, ćwiczyć w warunkach dużego rozproszenia - w tym warowanie. Zawarowałam sukę podbiegają psy, bo nikomu nie przyszło do głowy że można psa swojego zabrać. Rzucam zabawkę, sucz łapie jakiś pies zaczyna ją gonić:angryy:, reakcja wlaścicieli? ŻADNA. A później się dziwią że ich pies spieprza do innych, że nie jest taki posłuszny/inteligentny itd. Moje proste sztuczki z psem ściągają uwagę przechodniów, budzą aprobatę i zainteresowanie życzliwe, biegające stado brudnych szczeniaków skaczące po ludziach budzi niechęć. Cemu my psiarze nie próbujemy zaskarbić sobie jednak przychylności ludzi?!
  22. Możesz wrzucić zdjęcie tej łopatki? Może zanabędę drogą kupna w perspektywie działka w wakacje więc może będę zakopywać/wyprowadzać psa na padok bo i tak nie ma koni.
  23. Marta wilczak to nie literówka ani błąd tylko osobna rasa. Ja mam w doopie - mój pies na smyczy jak inny podleci i zostanie zagryziony to jak by nie mój problem. Tylko ze zanim mój pies się dobierze do tamtego, podlatujący dostaje buta. Za chwile przylatuje oburzony właściciel który usłszy parę miłych słów. Rozważam zakup gazu. Nawet jak mam psa luzem, to nie życzę sobie podchodzących innych psów, przeszkadzających w zabawie, polujących na moją sukę ani kradnących nasze zabawki.
  24. Na szczeniaku? Nigdy. Na już to można mieć zamówioną pizzę. Jestem ciekawa czy oni też się tak szybko uczą. Dla mnie człowiek który dwa lata nic nie robi z psem, a później go oddaje/usypia powinien mieć dożywotni zakaz posiadania zwierząt. Nie neguję że kolczatka daje dobre efekty, przy sensownym użyciu. Dla mnie jest po prostu zbyt powszechna, zbyt głupio używana. Za mało jest uświadamiania ludzi, wychowania ich do odpowiedzialnego posiadania zwierzęcia. Głównie teoria dominacji i jej pochodne, z odrobiną agresji, konfrontacji, klapsów i kolcy.
  25. Uwielbiam takich ludzi. Widziałam panią która zapewne nie specjalnie ale podkręcała sytuację kolcami - psy, twarda postawa, widać że się mierzą wzrokiem i może się krew polać, a pani podszarpuje swojego na kolcach, ściąga smycz itd:mad: A ilu i jakich metod użyto? Próbowali psy barować, odwrażliwiać etc? Czy po pomachaniu smaczkiem doszli do wniosku że kolce będą świetne?
×
×
  • Create New...