Jump to content
Dogomania

Zu

Members
  • Posts

    838
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Zu

  1. [quote name='mariee']Prosze zamknac temat! Maksio zostaje u nas! :loveu:[/quote] Mariee!!!!! Jesteście cudowni!!!!!:loveu: Jestem pewna, że nigdy nie będziecie żałować tej decyzji!!!
  2. komu takiego pięknego boksiunia!!!!!?????????????
  3. i wtedy już w ogóle będzie jak w psiarni...zaczniemy jeść z misek na podłodze, no bo szafki z kuchni się wywali, żeby było więcej miejsca... moja mama dzisiaj miała super pomysł: ponieważ przez pokój maszerowała karawana bokserów nie licząc mopsa jeden za drugim naokoło stołu wzdłuż kanapy i foteli na których siedziałyśmy i trzeba było je głaskać, każda z nas po trochu każdego a one takim ruchem taśmowym chodziły w kółeczko, moja mammarella stwierdziła, że musimy zbudować taki tunel jak jak do mycia samochodów na stacjach benzynowych ze szczotkami i będzie się psiaki kolejno przez ten tunel przepuszczać, żeby szczotki je głaskały, bo chyba my nie damy rady tak na dłuższą metę:evil_lol:
  4. to super wieści...i to że jest młodsza i to że idzie na "odchuchanie" do domku tymczasowego do simbik:loveu:
  5. ratujmy Tigrę zanm będzie za późno!!! Bokseromaniacy, może jakiś hotelik, zrzutka na biedaczkę????
  6. Betibeti, wiem, że o poważna decyzja wzięcie psa ze schroniska, o którym nie wiesz za wiele i który ma za sobą niezbyt pozytywne doświadczenia z ludźmi, ale uważam że warto zaryzykować...nie tylko dlatego, że ratuje mu się życie (chociaż już samo to powinno być wystarczającym powodem) ale też dlatego, żeby zyskac wiernego i oddanego przyjaciela, który (uwierz mi) w pelni doceni to, co dla niego zrobiłaś.. poza tym satysfakcja jaką masz widząc jak każdego dnia ten psiak, początkowo kompletnie zagubiony i nie reagujący na nic, powoli "budzi się do życia", każdy dzień przynosi jakiś postęp, a po miesiącu jest to zupełnie inny pies... wiem, że boksery to rozrabiaki i czasami potrafią do białej gorączki doprowadzić swoimi wyskokami ale w zamian oferują ci mnóstwo uczuć (są strasznie emocjonalne i przywiązane do właścicieli), dobry humor (to psy które rzadko przestają się cieszyć i pozostają takie wesolutkie do późnej starości), miłość do dzieci (Boksery są wręcz stworzone do zabaw z dziećmi, ja wychowałam się z bokserką moich rodziców też Bubą i ona pozwalała mi na wszystko, bawiłam się z nią w cyrk i kazałam jej skakać przez wielki fotel i ona, mimo że już nie była najmłodsza godzinami bawiła się ze mną i NIGDY nie zdarzyło się, żeby była w stosunku do mnie agresywna). Mój obecny bokser Cezar, jak moja mama wzięła mopsa Karolka to tak zaopiekował się tym szczeniakiem, pozwala mu na wszystko, Karolek je z jego miski, śpi na jego posłaniu i gryzie go czasem do krwi po nogach i faflach (złośliwa bestyja:angryy: ) a Cezar z całą wyrozumiałością znosi to jego wybryki, chociaż Karolek już dawno przestał byc szczeniakiem..Jak wzięłam Bubę to prawie od razu zaczął jej ustępować we wszystkim, dzieli się z nią zabawkami, ciastkami i czule czyści jej fafle po każdym posiłku... Bokser jako towarzysz dla dziecka to trafny wybór.. i nie wiem co jeszcze mam napisać, zeby Cię zachęcić...ja mam teraz kupę roboty z dwoma dużymi psiakami ale jestem bardzo szczęśliwa, że mam Bubę, jest u mnie miesiąc a ja już jestem do niej tak przywiązana, że nie wiem jak JA to zniosę jak na wakację będę musiała oddać ją do hoteliku... dodam, że to mój pierwszy pies wzięty ze schroniska, kompletnie bez przygotowania pod wpływem odruchu serca, jak zobaczyłam ją leżącą taką biedną w boksie..
  7. do góry "maluszku"!!!
  8. nie pozwólmy biednej spędzić ostatnich jej dni w schronisku!!!!:-( pilnie potrzebny domek tymczasowy na ten krótki czas, który suni jeszcze pozostał!!!
  9. do góry!!!! może ktoś cię pokocha... LUDZIE BŁAGAM NIE POZWÓLMY JEJ UMRZEĆ W SCHRONISKU, jej zostało mało czasu, napewno nie jest kłopotliwa, potrzebuje tylko ciepłego kącika żeby tam dożyć spokojnie swoich dni...to przecież tak niewiele...
  10. aż nie chcę myśleć, co będzie jak wróci Roberto:shake: tzn. jak my się pomieścimy w tym łóżku...chyba będzie musiał iść na kanapę w salonie, bo nie widzę dla niego możliwości wcisnięcia się na czwartego do wyra:evil_lol:
  11. [quote name='anielica']Super! Cieszę się, że jutro go zaobaczę :lol: No chyba, że mnie choróbsko całkiem rozłoży, bo dzisiaj apogeum zakatarzenia :shake:[/quote] WSZYSCY mają katar (jeżeli jest to dla ciebie jakimś pocieszeniem) proszę "wymiziać" ode mnie Chudzinkę.. ja Cezara też skarmiam Intestinalem i bardzo dobrze mu robi ta karma na różne problemy jelitowe
  12. ja od 3 tygodni mam dwa boksie, jednego psa "mojego", od szczeniaka, domowego, wypieszczonego i rozpuszczonego i sunię po przejściach, staruszkę z Palucha, chorą i po nieudanej adopcji...i wieczorami Cezar idzie spać do łóżka i ma mnie w nosie i jak przychodzę go poprzytulać, to się odsuwa bo mu się szanownemu chcę spać a Buba siedzi przy mnie wiernie, oczy jej się zamykają, prawie się przewraca ale nie odejdzie, siedzi we mnie wpatrzona, żebym ja głaskała... Betibeti, myślę, że żaden pies "kupny" nie będzie tak oddany i tak wierny właścicielowi jak pies ze schroniska, któremu podarowano dom...i wiem, że już po najdłuższym życiu moich psiaków wezmę znowu boksia ze schroniska
  13. wczoraj też było zabawnie, Karolek najpierw siedział cały czas skulony na kanapie za moją mamą (no bo z taką wielką Bubą to nigdy nic nie wiadomo) a jak schodził na poziom podłogi i ona do niego podchodziła w celach jak najbardziej pokojowych to usiłował przekręcić głowę (co u mopsa nie jest sprawą prostą) i robił takie jedno wielkie, przerażone wytrzeszczone oko.. z wybiciem godziny 21 Cezar zaczął zdradzać oznaki wielkiego zaniepokojenia, ale ja twardo siedziałam na kanapie oglądając tv..zaczął więc sam swoje rytuały no i oczywiście Karolek nie wytrzymał i rozpoczął przedstawienie..latały jak oszalałe przez przedpokój i saloon, jedyny problem polegał na tym, że na środku salonie na dywanie chrapała Buba - ilekroć więc przebiegały kolo niej robiły sie nagla takie "supergrzeczniutkie", następowało gwałtowne hamowanie, statecznie przechodziły koło niej z minami "my???? nie absolutnie!!!!!) po czym minąwszy zagrożenie znowu puszczały się pędem gryząc się (Karolek) i lamentując(Cezarek) wyglądało to zupełnie jak na kreskówce..:evil_lol: a Buba...Buba w pewnym momencie znikła mi z horyzontu udalam się więc na jej poszukiwania po domu i nakryłam ją ni mniej ni więcej tylko na dole u mojej babci już na kanapce (skubana wyczuła moment, jak babcia poszła się kąpać i bezszelestnie "spadła" na dół )... a dzisiaj rano obudziłam sie w okolicach 8 i było mi okropnie ciasno w łóżku i za moment wiedziałam już czemu..z boku leżała i chrapała w najlepsze Buba a w nogach leżał na plecach rozwalony i szczęśliwy Cezarek..ledwo udało mi się wygrzebać z tej psiarni, bo byłam dosłownie wklinowania między moje krówczaki:diabloti:
  14. pewnie z mężem sie zmówili, że od czasu do czasu skontroluję, kto sypia w łóżku:evil_lol: i jakby co doniesie... a jak spi brzuchem do góry to dobry znak, bo znaczy chyba, ze czuje się bezpiecznie u Was
  15. 29 kilo to kawał chłopaka!!!....to jak teraz jest taka straszna chudzina to jak nabierze ciałka będzie z niego niezłe psicho:crazyeye: super musiał to wyglądać jak usiadł na krześle przy biurku lekarza, może też chciałby być doktorem:evil_lol:
  16. ale ja nie zamierzam nic zmieniać...bałam się tylko że Cezar ma jakieś problemy z jelitami ale teraz widze, że bezpodstawnie u mnie za to dzisiaj wielkie zmiany, Buba zaczęła zaczepiać Cezara tzn. wchodziła na niego jak spał, trącała go pyskiem, w końcu Cezar "załapał" i zaczął służalczo wylizywać jej fafle i oddawał się tej czynności z dużym zapamiętaniem i potem mu się spodobało i sam zaczął za nią chodzić i obsesyjnie lizać ja po pysku...zupełnie jakby się całowali potem rozłozyl się przed nią brzuchem do góry i łapami ją trącał, co wyglądało jakby chciał ją objąć...:evil_lol: jednym słowem, chyba coś między nimi "zaiskrzyło":loveu:
  17. Bunia, ty nie rób żadnych numerów Dorothy, please!!!!
  18. Yboty, super macie w domku!!! Piekne foty no i w ogóle gratuluję!!!:lol:
  19. mariee, wymiziać slicznotę ode mnie..biedaczek, gdyby nie ty, to naprawde mogłoby byc kiepsko
  20. Koduchaben, pocieszasz mnie, że nie tylko Cezar produkuje takie superbąki...ja czasami po prostu mam wrażenie że oszaleję, otwieram okna ale to pomaga na krótko...moja mama ma nawet specjalny dezodorant w szafce na wizyty Cezara...Buba na szczęście nie jest tak skuteczna ale też jej się zdarza...mój narzeczony zapowiedział mi, że następnym prezentem od niego będą maski gazowe :evil_lol: a psy faktycznie mają niesamowite wyczucie czasu, jak jestem u mamy to punkt 21 Cezar zwleka sie z posłania i siada w drzwiach i to znaczy, że musimy wracac do domu i nie da rady zostać jeszcze 15 minut bo on co kilka sekund podbiega do mnie, znacząco trąca mnie łbem i biegnie do drzwi zwijając po drodze dywan, za nim biegnie Karolek "drąc japę" wniebogłosy (za każdym razem odgrywa tą samą antyczną tragedię p.t. "pożegnanie Cezara" biegając jak wściekły, szczekając i gryząc w/w po jego faflach) i muszę urwać konwersacje w pół zdania i się oddalić (uprzednio pochwyciwszy Karolka, w przeciwnym razie zejście ze schodów nie byłoby możliwe, który to przekazany na ręce mojej mamie "włącza się" i zaczyna w zawrotnym tempie machać wszystkimi 4 łapkami wijąc sie przy tym niemożebnie, usiłując się oswobodzić i kontynuować uroczysta ceremonię pożegnania...i nie wiem co dalej bo z reguły już jestem za drzwiami bo nie chcę ryzykować, że Karolciu wydrapie mojej mamie np. oczy).. za to jak jest też Buba...Karolek z racji respektu jaki do niej czuje, nie ośmiela się tak bezpardonowo miotać się jak oszalały więc głównie stęka w miejscu przestępując z nogi na nogę ale jak widzi że naprawde wychodzimy to desperacko rzuca się jednak żegnać swojego Cezarka, tylko przebiegając koło Buby na wszelki wypadek odwraca łepek w drugą stronę (no bo przecież to, czego nie widzę nie widzę nie istnieje) z kolei z opowieści moich rodziców o naszej pierwszej Bubie wiem, że ona jak tylko kończył się wieczorem film w tv (niezależnie od pory, o której się kończył) objawiała sie w saloonie żądając wieczornego spaceru...i było jak w banku, że jak tylko na ekranie pojawią się napisy końcowe to pojawi się też ona z miną roszczeniową i żądającą
  21. mój Cezar to w ogóle wieczorami ma mnie w d..., jak chce się do niego przytulić albo go wymiziać jak leży u mnie w lóżku to tak wzdycha i przesuwa się w inne miejsce i chce mieć święty spokój....a buba...prędzej zaśnie na siedząco niż ma ją ominąć przytulańsko
  22. biedulek uszatek!!!! pewnie że trzeba mu szukać superdomku!!
  23. to ty i tak się wcześnie zrywasz!!!! całusy dla boksiunia!!!
  24. ja na gronie to w ogole sie nie udzielam a do dogo trafiłam przez Argosa z allegro...i dzięki temu mam Bubelka!!!!! Zeby nie Wy, dziewczyny, to nigdy nie wzięłabym drugiego psa, no bo jestem taka "racjonalna" a jak zobaczyłam co u Was się wyprawia to jednak zmieniłam zdanie.. jednym słowem SKORUMPOWAŁYŚCIE MNIE!!! Z Bubką coraz lepiej, uszy ciągle dokuczają przy czyszczeniu no ale to jeszcze trzeba czasu... Rano mam wizytacje w łóżku, mój mały duecik ładuje się bez pardonu i wtedy koniec ze spaniem, bo mi się tam "roją" i pchają i robią tyle zamieszania, że w końcu sie "zwlekam", bo o spaniu nie ma mowy... Bubelek wszystkie wieczory spędza ze mną i wtedy muszę ją głaskać aż mi ręcę "więdną" ale ona twardo nie daje za wygraną i siedzi koło mnie, Cezar już w wyrku obraca się na piąty bok a ta, chociaż jej się oczy zamykają i przewraca się na boki siedzi ze mną i MUSI być głaskana...aż się boję, że jej sierść wygłaszczę, ona ma taką jeszcze lichutką po tym schronisku
×
×
  • Create New...