Jump to content
Dogomania

mar.gajko

Members
  • Posts

    21427
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    34

Everything posted by mar.gajko

  1. Ufff. Trzymaj się Ergusiu. Nie bój windy :) Kochaj Panią. I bądź grzeczny.
  2. W miarę grzecznie. Że na 100% się rzuci i go zagryzie i zakończyłam rozmowę. Natomiast dzisiaj dzwonił Pan z Lublina, umarła mu astka, kupił szczenię z hodowli (podejrzewam, że pseudo) i szczeniaczek mu umarł na parwo. Mówił, że w lecznicy był w szpitalu, że leczyli,1000 zł wydali, ale nie udało się. Pan ma 7 letnie dziecko i ... miesięczne. Jak zwykle powiedziałam, że do dzieci Albin jest niesprawdzony i, żeby, jak się zdecydują oboje z żoną, podjechał z dzieckiem do hoteliku do Murki i zobaczył jak będą na siebie reagować. Dom z ogrodem 6 a. Pies w domu był.
  3. JA mam tego ALbinka w typie DA. I dopiero się nasłucham. Ale wczoraj wieczorem jeden imbecyl pobił chyba wszystkich. Stwierdził na poczatku, że on "to się boi tych takich amstafów, i czy Albin, jak go weźmie, to się na niego nie rzuci, aby na pewno".
  4. Nie, pan z Łęcznej nie zadzwonił. Za to wczoraj późnym wieczorem zadzwonił pan, który w pierwszym zdaniu stwierdził, że "on to boi się tych amstafów i czy Albin się na niego nie rzuci, jakby go wziął".
  5. Pan był "spod" Lublina, już dokładnie nie dopytywałam, bo umilkł na wizytę p/a.
  6. Ależ Gabi, dzisiaj też jeden Pan kazał mi przywieźć Albina do Lublina. Już. A z Lublina to już sobie weźmie. Drugi, biedak trafił na nieco surrealistyczny humor mój, i chciał Albina do pilnowania, a ja mu tłumaczyłam, że w sumie to Albina nie trzeba aż tak pilnować, żeby po to go brać. Pan z Łęcznej jest samotnym ojcem. Ma dwóch synów, 8 i chyba 10 lat. I ze względu na dzieci, prosiłam o przemyślenie i wizytę u Murki, aby sprawdzić wzajemną sympatię. Dzieci i Albina. Mieszka w bloku. Do pomocy ma "dziadków", Albin zostawał by ok. 4 godz. sam w domu. Zobaczymy.
  7. Dzisiaj miałam sympatyczny telefon z Łęcznej/Lublina. Tak na pierwszy i drugi rzut oka, nawet, nawet. Pan ma pomyśleć i ewentualnie podjechać do Albinka z wizytą po Świętach.
  8. No co Ty Andzia! Absolutnie. Nic tej babie nie dawać.
  9. Przedłużacz kupię. 3-4 gniazdkowy.
  10. Trzeba koniecznie mu kupić jakiś preparat. Ludzki nie. Bo my mamy inne ph Dolfos Urinomet albo L-Methiocid.
  11. Powinno byc 6. 8 to za dużo, już jest zasadowe.
  12. A on coś brał na te kamuszki. Na zakwaszenie właśnie?
  13. Mojemu Frankowi na takie kamieniowo-zapalne pęcherzowe sprawy pomógł w końcu Enroxil. I wdrożenie karmy RC Urinany S/O. Tu jest też za rzadki ten mocz. I złe PH. W takim ph właśnie się kryształy wytrącają.
  14. To to samo w sumie jest. Lekarze to uwielbiają. Mój na pałeczkę ropy błekitnej też w pierwszym rzucie oczywiście dostał, przed wymazem. Potem Marbocyl. Na oba było niewrażliwe. Niestety, wrazliwość wyszła jedynie na aminoglikozydy, a to wali po nerkach okrutnie. I mojemu poszły nerki po dwóch tygodniach amikacyny. Trzeba było ratować.
  15. No to mam nadzieję, że krew będzie dobra i ząbeczki będzie można wyczyścić.
  16. Murko, dzisiaj się nie mogłam dodzwonić, aby powiedzieć o swojej decyzji. I oddzwoniła, że nie mogła odebrać bo dopiero wróciła z pracy ?!?! Była 21-sza. I jak to się ma do pracy w domu? szkoły?
  17. Aguś, właśnie to jest ta równoległa rzeczywistość. Jak rozmawiałam z wetem, to powiedział, że widział 2 razy tę sunię, i jak "na tutejsze warunki, to ona wyglądała na zadbaną, nie wygłodzona, gadżetów miała dużo, ładną smycz". Tylko ja bym chciała nie "tamtejsze warunki" tylko takie normalne.
  18. Oni może nie tacy źli do końca. Tylko jakaś równoległa rzeczywistość. I roszczeniowi bardzo. I to dziecko - dziewczyna konfabuluje okrutnie. Opowiada rzeczy niestworzone. Nie chcę się zastanawiać przez następne kilka lat czy Albinek ma dobrze, a żeby jeździć tam, co dziewczę mi proponowało ;) że mogę przyjeżdżać, ale oni do hotelu nie mogą podjechać poznać psa, "bo przecież są zajęci". Powiedziałam im, że jak chcą naprawdę uratować (bo Albinka ratowali zza krat) to nich jadą do Radys. Tam jest 1500 psów umierających na stojąco.
  19. Więc, pomijając dywagacje koleżanek, młodzi ludzie mieszkający osobno ale "mający się ku sobie". Ostatnio chłopak (29 lat) stracił astkę 12 letnią, dziewczyna (20 letnia) ma swoją sunię. Chłopak pracuje "na budowie". Dziewczyna pracuje w domu i będzie wychodzić z psem w czasie pracy chłopca. Takie wyglądała sytuacja początkowa. Dziewczyna w telefonach do mnie i Murki opowiadała co tam nie miała ta astka i, że wszytskie rzeczy prześle Albinkowi, jak to zajmowała się różnymi astami, była DT (rozumiałam, że w Fundacji Ast), jak opiekuje się sunią swoją, porzuconą, komórki macierzyste, wózek, etc. Sunia ma odleżyny [sic!] bo lubi leżeć na jednym boku, ale specjalistyczne legowiska, etc. Pysznie i dostatnio. Czego mi nie powiedzieli: że mieszkają w mieszkaniach socjalnych przydzielonych przez Gminę, że dziewczyna ani nie uczy się, ani nie pracuje. Chłopak pracuje sezonowo. Wg mnie (rozmowy wieczorne) nie stroni od piwa wieczorkami, że ichnia sunia była u wskazanego weterynarza 2 x, raz - zdiagnozował daleko posunięty nowotwór, drugi - do eutanazji. W Fundacji Ast o niej nie słyszeli. Rzeczy suni, te dostatnie, dosłane z Anglii przez matkę i siostrę.
  20. Czasem trudno sie dogadać ;) zwłaszcza z takimi, co "już" chcą i jadą.
  21. Moi drodzy jeszcze nie podjęłam ostatecznej decyzji. Rozmawiałam z Murką. Będziemy dalej dyskutowac i omawiać. Muszą też sprawdzić kilka info. a to mogę jutro. Terra wie najlepiej, jaka jestem podła ;) w stosunku do młodych ludzi i jak się zastanawiam i myślę.
×
×
  • Create New...