Nie lubiłam dorosłych tymczasów w domu, nienawidziłam wręcz. One myślały, że już mnie mają, a potem je wywoziłam.
Lepsze były szczeniaki, one zapominają szybciutko.
No i psy z hotelu, przywiązywały się do mnie, ale jak trafiały do domowych warunków, to doceniały, i nawet jak piszczały czy wyły po zostawieniu w nowym domku, to szybko to mijało.
A taki co był normalnie w domu, to już myślał, że tak będzie. Strasznie mi było zawsze źle przy tych adopcjach, wydawało mi się, że je oszukałam.