Jump to content
Dogomania

AgaiTheta

Members
  • Posts

    6316
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by AgaiTheta

  1. A pokazywałam Wam jak moja Tajra pokazuje mi, że pora spać? [img]http://img525.imageshack.us/img525/2476/dscn2111.jpg[/img] Tak siedzi i piszczy aż nie wejdę do wanny, bo to oznacza, że idziemy spać :)
  2. Biedny... Marek nakarmił chłopaka i teraz się tulą na wersalce. Wszystko ok.
  3. Bułka dzisiaj była strasznie zamyślona. Troszkę poleżała w kartonie, potem w szafie. Duma nad tym czy będzie jej dobrze w nowym domu. Gosia dałyście nowego mistera do izo, czy został z moimi czarnuchami?
  4. Tęsknię za Sarą, myślę, że ona myśli, że ją zdradziliśmy ;( Ona tak strasznie bała się ludzi, bała się wejść do budynku. Pan Janek ją przekonał do tego. Potem pokazała różki, miała wreszcie czas na zbyt późne dzieciństwo. Ech...
  5. Pierwsze allegro: [url]http://www.allegro.pl/show_item.php?item=931353812[/url]
  6. Powsinogi :P A ja mam takie wspaniałe nowości:[QUOTE] Pozdrawiamy schronisko w Elblągu. Suczki z Ryjewa czują się dobrze, dogadały się wreszcie z naszymi psami. Na początku bały się wychodzić na dwór, wolały zostawać w domu, teraz chętnie wychodzą na spacer. Dzisiaj dotarły wreszcie ich budy, niedługo zamieszkają na stałe na dworzu. Chociaż przyznam szczerze, że czują się dobrze w domu. Wszystkie są bardzo towarzyskie, a w szczególności Luna, wręcz domaga się towarzystwa ludzi. Potrafi otwierać sama drzwi, jest najodważniejsza z całej trójki. Czasami jeszcze nasz pies Feniks warczy na Sabę, która dostała nowe imię Ruda, gdyż mamy już 12-letnią suczkę o tym imieniu. Sara jest jak ,,odkurzacz'' pochłonęła by wszystko, bardzo często zaczepia Rudą do zabawy, czego staramy się uniknąć, ponieważ muszą zagoić się rany po sterylizacji. Dodaję kilka zdjęć z pierwszych dni.[/QUOTE] [img]http://img251.imageshack.us/img251/5775/domryjewo.jpg[/img] [img]http://img690.imageshack.us/img690/5931/domryjewo6.jpg[/img] [img]http://img521.imageshack.us/img521/9809/domryjewo5.jpg[/img] [img]http://img8.imageshack.us/img8/4103/domryjewo4.jpg[/img] [img]http://img237.imageshack.us/img237/6549/domryjewo3.jpg[/img] [img]http://img691.imageshack.us/img691/6830/domryjewo2.jpg[/img]
  7. Rupaczku to ja potrzebuje na pw namiar na mamę, bo muszę mieć zgodę no i adres sklepu :) Mam cel :) Trzeba popracować już nad kartkami wielkanocnymi. Myślę, że to zdjęcie Basi w żółtych kwiatkach będzie dobre. Kartki będziemy rozsyłać na koniec marca. Dwa wzory potrzebuję. Robimy konkurs?
  8. Damian ja wiem, perfekcja, inteligencja i urok osobisty - ideał! Mamy nowe puszki na kaskę, trzeba pomyśleć gdzie je można ustawić, może Wasi rodzice mają sklepy? Jedną postawię u mojej mamy. No ale to jedna, trzeba pomyśleć. Obawiam się obcych sklepów, nie związanych jakimiś emocjami ze schroniskiem. Korci mnie apteka w Carrefour, ale ja tam nie znam nikogo... :(
  9. eee sielanko moja błoga ;) Jutro będziemy kopertować ulotki z 1% i porozmawiamy gdzie kto może coś roznieść. Damian liczę na Ciebie, bo wiesz, że nie każdy te naklejki daje radę nakleić ;) Przyszła zima w schronisku będzie bez łańcuchów. Musimy tylko dotrzeć do jak największej liczby osób. Weźmy się w kupę - proszę proszę proszę!!!
  10. Trzeba działać a nie lamentować. Z kim można rozmawiać na temat suni?
  11. Ja często byłam pierwsza u niego, ale nie rozpływałam się z tego powodu, moim zdaniem tak powinno być, żeby psa nie obciążać. Wchodziłam, mówiłam cześć, brałam w łapki i na dwór, jak się wysiusiał na dworze, to wtedy się witaliśmy. Ja mam to samo w domu, suczkę po przejściach i nie wyobrażam sobie wylewnego powitania przy drzwiach, przecież to na psa działa emocjonalnie te nasze tiititititititi.
  12. Ale się dziewczynie poszczęściło!!!!!!!!!!!!!!! Nie zapomnę jak na mnie szczekała w budzie i jak policjant mówił, że mnie pogryzie, a ona tak strasznie się bała. Teraz ma taki dom!! Plują na nas, że nasze interwencje są czasami niesłuszne, ale ja jestem pewna tego, że jak odbieramy psy, to dla ich dobra. Żeby oceniać trzeba tam być, nasze psy w schronisku, mają lepiej niż wiele wiejskich psów. Sabcia i jej dzieci są tego dowodem. Ona szczęśliwa, a dzieciaczki dochodzą do zdrowia. Dziękuję Aniu :* Saba w swoim byłym domu: [img]http://img43.imageshack.us/img43/5915/s7301901v.jpg[/img]
  13. Nie wiem :( puszczam ogłoszenia o nim nawet w gazetach i nic, po prostu jak jakiś zaklęty...
  14. Predator pozdrawia wszystkich: [img]http://img231.imageshack.us/img231/7213/predzio.jpg[/img] [img]http://img708.imageshack.us/img708/1749/predzio3.jpg[/img] [img]http://img163.imageshack.us/img163/3037/predzio4.jpg[/img]
  15. [quote name='Charly']phii juz wiem. dwa trójkąty= jeden usmiech. ale to na dogo nie działa. wypróbowałam na gg i zadziałało hihihi ^^[/QUOTE] hehehehehehehehe wspólnie się uczyłyśmy Mało się robi nam biurowców, została Szczota, Blecky i Floh/Pipka... Wprawdzie dołączyły Lolek i Tola, ale one na razie są moje biurowe do czasu oswojenia. Bez Saruni bedzie nam smutno, ale tak to już jest...
  16. Do mnie też nikt nie dzwoni, nikt nie pisze o niego :(
  17. Wróciłyśmy po 19, odebrałyśmy dwa psy, dwie kury, trzy gęsi i ponad dwadzieścia gołębi. Jutro wszystko poprzewozimy do domów tymczasowych, do czasu rozprawy. Gołębie były w skandalicznych warunkach, z siatki miały zrobioną klatkę na wysokość max 30 cm, tylko teraz śnieg napadał, więc miały z 10 cm od podłoża do siatki. Pod łapciami miały śnieg i zwłoki swoich współtowarzyszy. Nie były karmione, bo były trzymane jako karma dla psów. Gęsi miały najgorzej, swoją ciepłotą wytopiły sobie dołki, w których mogły chociaż troszkę wyciągnąć szyję. Gęsi garbonose, duże, ich rozpiętość skrzydeł sięga do 1,5 metra. Siedziały w takim, hmm nie wiem jak to nazwać, siatka na wysokość ok 40 cm, tam gdzie wytopiły dołek w śniegu, może było max 50 cm, a one mają wysokość ok 90 cm. Jak je wpuściłyśmy do stodoły to jakby się śmiały, dotykały się dziobami, splatały szyje i trzepotały skrzydłami. A dyskutowały aż uszy bolały, to pewnie baby krzyczały na pana gęsia, że tyle czasu o lepszy dom nie zadbał. To są gęsi łabędzionose (inaczej garbonose). Będą z nich piękne okazy jak znajdziemy im dom. A psy.. co powiedzieć, zabraliśmy dwa, pies z jakąś chorobą chyba, albo niedożywiony, sierść rzadka, powyrywane kępki, ale piękny, młody ONek. Sunia całkiem dobrze wyglądała, jak na to w jakich warunkach była, szkło, gruz. Oba psy na łańcuchach długości max 80 cm. A tu Basia z gęsią, hard core... na siedzeniach gęsi w bagażniku kury, a Pan Andrzej w samochodzie z dwoma psami i ponad 20 gołębiami: [img]http://img13.imageshack.us/img13/4110/dscn2121s.jpg[/img] Nakarmiłyśmy ptaszki, ulokowałyśmy i ok 19 pojechałyśmy do domów rozmarzać. Jutro będzie reportaż w tv elbląskiej. Zakręciła nam się łezka jak te gęsi się cieszyły, one normalnie się śmiały. Spacerowały, trzepały skrzydłami i tak mówiły do siebie. Dotykały się dziobami... pewnie buziaczki były ;) Straszne jest to, że zwierzęta są tak bardzo skazane na łaskę ludzi...
  18. Ola z tego co ja wiem, to wystarczy ją karmić z góry. Po trosze, wtedy wleci jej od razu i wystarczy chwilę psa na pionowo potrzymać. Nie jest to zbyt duże obciążenie, pies nie je przecież 6 razy dziennie.
  19. Przenieśliśmy ją do budy, bo dostała manto od Bianki. Dziewczyny mamy już ulotki z 1%, jak będziecie, to proszę pamiętajcie, żeby wziąć po trosze.
  20. [img]http://img682.imageshack.us/img682/6442/husky015.jpg[/img] [img]http://img718.imageshack.us/img718/3469/husky014.jpg[/img] Taki okruszek :( Wyrośnie na piękną, zdrową suńkę. Teraz potrzebuje pomocy ludzia.
  21. Ida była strasznie męczona przez Kopię i została przeniesiona do ciemnej izo. W sobotę musieliśmy coś znaleźć dla Kaspara i Ida zamieszkała z Bolkiem.
  22. Mówicie o Idzie z bawialni, która została przeniesiona do 10?
  23. To jest jakiś cud... Przyjechała do schroniska Pani, że znalazła psa na trasie Malbork - Elbląg. Zadzwonił Paweł, co ma zrobić, bo w sumie nie może przyjąć. Dumam dumam, Paweł mówi, że pies ma znaczek, że ma chipa... Zdecydowałam, że ma przyjąć, jak ma chipa to zaraz poszukamy właścicieli. Sprawdzam, a to nasz Meksyk... Dzwonie a Pani zapłakana, mówi że nie może rozmawiać, bo biega i psa szuka. Nie dawałam rady jej się wtrącić, spanikowana trajkotała, że brat już jedzie z Gdańska, że musi szukać całą noc, że jej przeszkadzam. Udało mi się Pani powiedzieć po co dzwonię no i chyba Meksyk już wrócił do domu. Mieli przyjechać po niego od razu. Rano się dowiem czy byli, nie chcę już teraz Pawła niepokoić. Meksyk miał szczęście...
  24. Dzisiaj dostaliśmy już część wyników, okazuje się, że Pachcio ma jeszcze jakąś chorobę, bo nie przyswaja nic z pokarmu. Ma apetyt, je duzo, gotujemy mu i ma karmę, ale ma wyniki jak pies głodzony. Robi wielkie kupy, wszystko wydala. Czekamy na resztę wyników i uwierzcie nam, że my go bardzo kochamy, ale on jest nieszczęśliwy, ożywia się jak ma ludzia obok siebie, my mamy ok 200 psów, nie da się być przy każdym cały czas....
  25. 10 lipca 2008 roku został wzięty ze schroniska, w ten sam dzień skończyła się kwarantanna... Nowy właściciel oddał go, kolejny znowu oddał i tym sposobem pies trafił do kata. Ok trzy tygodnie temu otrzymaliśmy zgłoszenie, że pies jest bity, głodzony ale nie było dokładnego adresu. Basia z Panem Jankiem i Policją jeździła, szukała, pytała, nakierowali ich na amstaffa z właścicielem, który wyszedł z więzienia, bo taką mieliśmy informację, że właściciel dopiero co wyszedł z więzienia. Basia sprawdziła wszystko, warunki nie były idealne, ale pies dobrze wyglądał, był ufny, nie bał się właściciela. Nie było po co interweniować. Dzisiaj się okazało, że to nie był ten dom, że to nie był ten pies i że to nie był ten właściciel... Dlaczego? To wręcz nie do wyobrażenia, że w takiej pipidówce, że tak może się zdarzyć, że ten pies mógł mieć takiego pecha. Dzwoniliśmy wiele razu do ludzi, którzy nam zgłosili, telefon był poza zasięgiem. Odezwał się dzisiaj, za późno... Pojechaliśmy sprawdzić, jakoś mimo wszystko wierzyłam, że on będzie żył... Całe szczęście, że pojechaliśmy, bo los tego biednego amstaffa podzieliły by dwa szczeniaczki, już wychudzone, wyziębnięte, myślę, że pożyłyby jeszcze maksymalnie dwa dni. Mają ok 8 tygodni, znalezione gdzieś w polu, było ich więcej, ale resztę ktoś tam sobie wziął. Nie będę opisywała całej rozmowy, bo to się w głowie nie mieści, jak ludzie potrafią być podli, jak chcą siebie wytłumaczyć i jak bardzo się pogrążają. Pokazali nam pomieszczenie na poddaszu. Szpary w dachu takie, że śniegu było ze 30 cm wszędzie. Dziecko powiedziało nam, że leży tam na końcu, w tym samym czasie szczeniaczek podszedł pod rękę, to trzepnęła nim w kąt, aż mi się słabo zrobiło. Od razu maluchy schowałam i powiedziałam, że je zabieramy. Razem z Panem Jankiem po omacku przekopywaliśmy śnieg szukając psa. Graciarnia, było wszystko jego nie. Pan Janek go znalazł. Brak słów... Policjanci stali w osłupieniu, bez słowa wyszli i za chwilę wrócili, powiedzieli, że czekamy na fotografów sekcji kryminalnej. Czekaliśmy w ciszy, ja tuliłam szczeniaki, tak strasznie mruczały, stękały i kwilili. O czymś tam próbowaliśmy rozmawiać, ale nic się nie kleiło. Przyjechali, porobili zdjęcia, zabraliśmy zwłoki psa i szczeniaki. Właściciela nie było, zeznania złożyła matka. Opiszę jak i co po sprawie. Wróciliśmy do schroniska, zostawiłam maluchy i to biedne zmaltretowane ciało psa, który wyszedł ze schroniska, taką dostał drugą szansę.... Na szyi miał sznur, tym sznurem był przywiązywany i katowany, pewnie jak skomlał, jak chciał się wyrwać, jak chciał żyć... Pojechałam na Policję, zostałam przesłuchana. Wróciłam do domu przed 21 i tak siedzę. Żyć się odechciewa...
×
×
  • Create New...