Ale to uwielbienie jedzenia, to chyba schroniskowa przypadłość dotykająca wszystkie boksery.
Mój Omlet, w lodówce chyba nie mógłby mieszkać ale w misce chyba tak.
Przecież on złazi z fotela za każdym razem gdy usłyszy że ktoś jest w kuchni, i nieważne jak bardzo jest śpiący, zbiera siły i biegnie do kuchni, bo jeszcze - nie daj Boże - nie wpadnie mu do brzuszka kawałek kanapki....