-
Posts
4106 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by puli
-
[quote name='miniaga']Dla mnie to nie wystarczająca socjalizacja. Bo wcale się nie dziwię, ze skoro psy siedziały tylko w domu, to później bały się odgłosów miasta, aut, tłoku. Gdzie miały się do tego przyzwyczaić?[/QUOTE] Moje psy urodziły sie w kojcu, na peryferiach małego cichego miasteczka. Gdy opuściły swój ogródek mialy trzy miesiace i nie znały kompletnie świata zewnetrznego. Auto widywały tylko gdy stało na podjeździe a tłoku nie widzialy nawet w telewizji bo nie wiedziały nawet jak wyglada dom od środka. Ponieważ jednak miały doskonała psychike to nie miały najmniejszych problemów z przystosowaniem sie do zycia w centrum miasta. Na drugi dzien po przybyciu do mojego domu, zaliczyły spacery pod blokiem, nauke chodzenia na smyczy i przejażdżke tramwajem (oczywiscie na rekach) a po dwóch dniach pojechały ze mna do pracy autobusem. Niepewnie ale spokojnie i z ciekawoscia bez strachów i histerii przyjmowały wszelkie nowe zjawiska. Sporo osób na tym forum miało okazje zobaczyc jakie stabilne i otwarte psy z nich wyrosły. A przeciez według wyznawców jak najwczesniejszej socjalizacji powinny byc wycofanymi, histerycznymi, zaleknionymi, wrecz nieprzewidywalnymi stworzeniami...
-
Konieczna jest pomoc dobrego szkoleniowca i nauka elementarnego posłuszenstwa. Od zaraz, bo kazdy dzien zwłoki moze pogłebic problem. Agresja jest samonagradzajaca i pies szybko sie uczy ze zebami moze osiagnac cel. Szkolenie pozwoli psu nawiazac kontakt z człowiekiem, nauczy współpracy, ustabilizuje psychicznie, zrelaksuje a jednoczesnie pozwoli na odreagowanie stresu. itd.
-
[quote name='Miarka'] Pierwsze co mnie zastanawia, to nazwa kursu "Specjalista szkolenia psów", a szczególnie powód i cel kursu. Wnika z niego, że jest to kurs szkolenia psów "Młody instruktor" rozszerzony o "zagadnienia kynoterapii oraz komunikacji interpersonalnej".:roll: [.................] Czytam dalej. "Kurs ma charakter wewnętrznego szkolenia", oraz "Kurs umożliwia - przy zachowaniu odpowiednich wymagań - przystąpienie do egzaminu Związku Kynologicznego w Polsce". Zaczynam cieszyć się że po kursie przystąpię do egzaminu w poważnej organizacji, ale to "wewnętrzne szkolenie" nie daje mi spokoju. Szukam więc egzaminu psa terapeutycznego na stronie ZKwP ... i nie znajduję ! Są PT, PTT, obedience, IPO, IPO-FH, wyścigi chartów i konkurencje zręcznościowe (agility, flyball i taniec z psem). Czyżbym po tym kursie mogła przystąpić z psem jedynie do zwykłego PT ? Bo chyba nie do IPO ? :-o [...............] Czytam dalej dla kogo jest ten kurs. Wychodzi mi, że dla chętnych zapłacić wcale niemałe pieniądze - to chyba najdroższy z oferowanych obecnie kursów "dogo\kyno\canis" - za wiedzę i umiejętność SZKOLENIA PSA. [/quote] Skomentuję to jako laik i potencjalny kursant (decyzja jeszcze nie zapadła) Nie rozumiem dlaczego szukasz na stronie ZKwP egzaminu psa terapeutycznego? :crazyeye: Dla mnie jest logiczne ze po kursie na którym zdobede podstawy wiedzy i umiejętności SZKOLENIA PSA, bede mogła pomyslec o egzaminie na INSTRUKTORA SZKOLENIA PSÓW w Związku Kynologicznym w Polsce A regulamin przyznawania uprawnien instruktorskich jest na stronie ZKwP w zakładce "Szkolenia". Z regulaminu mozna sie dowiedziec m.in. po co kandydatowi "zagadnienia komunikacji interpersonalnej" [I]§ 15 Egzamin praktyczny z umiejętności dydaktycznych i organizacyjnych przeprowadzany będzie przez komisję sędziowską złożoną z co najmniej 2 sędziów międzynarodowych wyznaczonych przez Prezydium GKSP. Pozwoli to ocenić czy kandydat na instruktora potrafi pracować z ludźmi oraz posiada predyspozycje dydaktyczne. Można być dobrym przewodnikiem w szkoleniu swojego psa, ale nie każdy posiada umiejętność przekazania nabytych wiadomości teoretycznych i praktycznych niedoświadczonym przewodnikom z psami, którzy biorą udział w szkoleniu grupowym. Kandydat na instruktora zdaje egzamin praktyczny z umiejętności prowadzenia zajęć grupowych, [/I] [QUOTE]Kurs obejmuje 64 godziny wykładów i zajęć praktycznych, a trwać będzie 4 miesiące. Jako początkujący nie moge mieć doświadczenia, więc wierzę organizatorom, że to mi wystarczy.[/QUOTE] Ale do czego ma wystarczyć? Przeciez chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie wierzy w to ze w 64 godziny zostanie szkoleniowcem... :roll: Jak dla mnie oferta jest jasna: kursant ma sie uczyc szkolenia psów i nawiazywania kontaktów z ludźmi. A przecież jedno i drugie trzeba najpierw opanowac choc w przyzwoitym stopniu żeby w ogóle pomyslec o kynoterapii w jakiejkolwiek formie. Chyba ze specjalisci od róznych terapii uwazaja inaczej... :roll: Fakt że tanio nie jest ale wg. mnie oferta wygląda na wartą przemyslenia.
-
[quote name='mala90210'] czy one wyglądają na morderców ????[/QUOTE] A czy one wyglądaja na morderców? Maja tylko 40 cm wzrostu i waza po 15 kg. [IMG]http://i180.photobucket.com/albums/x1/Zmoroszelmy/lipiec%202007/Lato%202009/2299cz1l527.jpg[/IMG] Nie mam sie czym chwalic ale gdy miały dwa i pół roku przepedziły ze swojego parku pitbulla.Goniły go przez trzy ulice zanim nie dopadł do swojej bramy. Wczoraj na placu szkoleniowym o mało nie spacyfikowały owczarka niemieckiego i dobermana. Prawo sfory. Maja teraz po 6 lat, są szkolone cały czas a posłuszenstwo ćwicza na kazdym spacerze. Mimo to nie sa spuszczane razem w poblizu innych, nieznanych psów. Pojedynczo owszem - kazda z osobna zachowuje sie idealnie.
-
Jesteś właścicielem agresywnego psa i szukasz pomocy ?
puli replied to Roxana & Western's topic in Agresja
[quote name='Roxana & Western'][COLOR=#2f4f4f]Ewelina Włodarczyk od 2006 roku prowadzi terapię zachowania zwierząt towarzyszących . [/COLOR][/QUOTE]Rozumiem ze podjęła sie tego dysponujac czysto teoretyczną wiedzą i po trzech latach tej działalnosci posiadła tak szeroka wiedze nt. agresji ze postanowiła podokształcać innych... Wypada pogratulować - wiekszosc ludzi żeby wspiąc sie na ten poziom wiedzy, potrzebowałaby co najmniej kilkunastu lat pracy u boku doskonałego szkoleniowca. Chyba przeczytam kilka ksiazek kucharskich i zaczne organizowac seminaria kulinarne dla właścicieli restauracji. Nawet praktyke jakąś mam - od 30 lat gotuje żarcie dla psów... -
[quote name='ElGreco']Obejrzałas filmiki i nie widzisz? [/quote] A co mam widzieć? Widze ze szkoleniowiec z terapeutą w towarzystwie dwóch psów odwiedzaja chorych i niepełnosprawnych. Widzę tez że szkoleniowiec cały czas kontroluje psa natomiast nie widze żeby próbował kogokolwiek leczyć. I niestety, mam nieodparte wrażenie że nie przeczytałeś programu kursu. [QUOTE] Co do szkolenia psow. Mam nadzieje ze na kursie nie bedzie uczyl prowadzenia psa w obrozy lancuszkowej, ani elementow IPO, bo te elementy szkolenia , ktorymi sie na codzien pan Fryc zajmuje ni jak sie maja do szkolenia psow do dogo/kyno.[/QUOTE]A ja własnie mam nadzieje ze na kursie bedzie uczył zastosowania i używania róznego rodzaju akcesoriów. Może z wyjatkiem dławika ze sznurka propagowanego przez jednego z "pozytywnych" szkoleniowców który nazwał go "behawioralną smyczą treningową" (aczkolwiek nawet drut kolczasty jest bardziej humanitarny od tego narzedzia) A najbardziej licze na te "elementy szkolenia, ktorymi sie na codzien pan Fryc zajmuje". Z prostego powodu: żeby doprowadzic psa do mistrzowskiego poziomu IPO trzeba wiedziec (nie tylko teoretycznie) m.in. jak pracowac na róznych popedach i żonglować nimi, jak perfekcyjnie wypracować posłuszeństwo i jak przygotowywac psa do pracy przy b. wysokich obciązeniach. Nawet dla mnie, laika, jest oczywiste, że te umiejetnosci sa niesłychanie przydatne podczas szkolenia psów niezaleznie od rodzaju pracy jaka maja wykonywać. Taka juz jestem ze predzej zaufam praktykom z szerokim doswiadczeniem i konkretnymi osiągnięciami niż osobom które przeczytały kilka ksiazek, zaliczyły kilka seminariów/kursów korespondencyjnych i wyklikały "siad" goldenkowi. [quote name='karjo2']Fakt, zastanawiajace jest, jak agresywnie reaguje sie na (czyzby?) konkurencje? Raz, wydawalo mi sie, ze sprzet dobiera sie do psa, na jakiej podstawie okreslono, ze od 10 lat nie uzywa sie czegos? Akurat mialam okazje widziec niejednokrotnie lancuszki, polzaciski, haltery w przypadku psow pracujacych w dogoterapii ( z okreslonych powodow uzywane do konkretnych psow). Dwa, hmmm nazywanie terapii z udzialem zwierzat gornolotnie leczeniem, jest odrobine naciagane. Na ogol taka terapia jest prowadzona w porozumieniu z lekarzem prowadzacym, rehabilitantem. Podobnie wyjasniona jest sytuacja z dzieckiem siadajacym na psa - moze warto by bylo posluchac kometarza. Niestety i ludzie i zwierzeta sa zywymi, nie do konca przewidywalnymi istotami, szczegolnie, jesli chodzi o male dzieci. No i moze by przyjac, ze ktos, kto jest zainteresowany kursem, po prostu wrzucil tu info o nim, zamiast napadac? PS. Nie mam nic wspolnego ani ze szkoleniem ani z jego organizatorami.[/QUOTE] Dzieki za słowo rozsądku. [quote name='Baski_Kropka']A mnie ciekawi cena takiego kursu, i dni w jakich będzie on organizowany, czy weekendowo czy w tygodniu.[/QUOTE]Kliknełam pod link szkoły z pierwszego postu i znalazłam: [url]http://marekfryc.pl/pdf/kurs.pdf[/url] Podobno terminy zajęć ustalane będą wspólnie na zebraniu organizacyjnym.
-
[quote name='ElGreco'] Psy w Polsce moze szkolic kazdy, nawet kosmonauta. Ale jesli zabiera sie ten kosmonauta za leczenie ludzi to uwazasz ze jest to w porzadku? [/QUOTE]Nigdzie widze zeby sie zabierał. :roll: Z tego co widze w programie, kurs ma uczyc szkolenia psów a nie leczenia ludzi.
-
[quote name='ElGreco'] A i jeszcze jedno: Czekam kiedy w Necie pojawi sie jakas wypowiedz , kogos, o tresci: Dogoterapia/kynoterapia zajmuje sie od 30 lat.[/QUOTE] Nie zdziwiłabym sie. [quote name='Rafka'] Zastanawiam się też jak pan F. może uprawiać kynoterapię od 10 lat skoro termin powstał zaledwie 3 lata temu... [/QUOTE] Znaczy że wczesniej terapia z udziałem zwierzat nie istniała....:roll: Cóż... Przeczytałam własnie niemal wszystkie watki dotyczace dogo/kynoterapii i niemal z każdego zieje napastliwością i jedynie słusznymi racjami. :angryy: Można odnieść wrażenie ze w tym srodowisku agresja do ludzi jest na porzadku dziennym a na osobach potrzebujacych pomocy i na psach nikomu nie zależy... Wygląda na to ze najlepiej trzymac sie z daleka od terapeutów wszelkiej maści i zapisac na kurs do p.Fryca. Z tego co zdołałam sie dowiedzieć to szkolić psy potrafi i udowodnił to wielokrotnie. A to czy osoba szkoląca psa jest rehabilitantem czy kosmonautą, ma dla mnie najmniejsze znaczenie.
-
[quote name='Hexe_G&R']Nie zgodzę się. W omówionej przeze mnie sytuacji, podczas, gdy psa zostawiamy samemu sobie i zapragnie on naszego towarzystwa - warcząc nie wymusi na nas zabawy. Przy następnych próbach zapanowania nad właścicielem poprzez warczenie ignorancja się sprawdza i niekoniecznie musi dojść do kontaktu zęby-człowiek. W ten sposób pies widzi, że nie on nie jest tu najważniejszy.[/QUOTE]Gdy pies warczy podczas zabawy to jest całkiem normalne i nie musi wcale oznaczac agresji. W takim przypadku gwałtowne przerwanie zabawy i ignorowanie psa jest zachowaniem bezsensownym a co gorsza kompletnie dla niego niezrozumiałym. Sunshine opisuje psa który powarkuje i atakuje chcac przerwać niemiłe dla niego działania - głaskania, zabawy. Odejscie i pozostawienie go samemu sobie jest dokładnie tym czego sobie życzy. Czyli bardzo skutecznie uczy psa ze człowiek bez szemrania wykonuje jego polecenia. Poniewaz jest to zachowanie samonagradzajace, eskalacja agresji jest niemal stuprocentowo pewna.
-
[quote name='Shetanka'] Jak już będzie ładnie chodził po podwórku to chcę zrobić tak, że wyjdę z nim na spacer, i gdzieś kawałek dalej schowa się moja mama, i jak tam dojdzie to wyjdzie z ukrycia i pochwali, żeby spacer też się dobrze kojarzył i żeby nie zapierał się i nie chciał iść do domu.[/QUOTE]Fajnie ze tak mozesz... Ja przywiozłam trzy trzymiesieczne szczeniaki i zajechalismy pod blok o 2 w nocy. Nie było jak i gdzie ich puścic luzem wiec musiałam pozakładac smycze, obroze zeby je w ogóle wyjac z auta. Dwie dziewczynki zaspane troche sie platały ale grzecznie sikneły i zaczeły obwachiwac otoczenie. Za to trzecia, moja Klusieńka gdy poczuła ze cos ogranicza jej przestrzen życiowa stwierdziła: "wolnosc albo smierc" i postanowiła popełnic samobójstwo. Mało ze sie zaparła, to zaczeła sie miotac tak strasznie, ze moglam tylko stac i czekac aż sobie kark skręci. Nie wiem kto był bardziej przerazony - ja czy ona :-o
-
[quote name='Jami']Dlaczego nie wędlinki? Trochę nie zaszkodzi - a pyszne jest. Ja jak uczyłam moja Niki (*) to na nc innego nie chciała tylko na szynke...[/QUOTE]Dlatego że saletra, przyprawy, emulgatory i konserwanty to nie jest pozywienie odpowiednie dla psa. :angryy: A zwłaszcza dla szczeniecia którego organizm powinien sie zdrowo rozwijac a nie faszerować szkodliwymi paskudztwami
-
Przypnij smycz w domu i daj mu spokój. Posiedzi posiedzi i w koncu sie ruszy...Wtedy go zawołaj i zacznij sie bawic. I nie dawaj psiakowi żadnych wędlin.
-
[quote name='vege*'][B]to mój pierwszy taki własny mój pies, na którym uczę się jak czegoś psa nauczyć i Nuka też się uczy jak wykonywać poszczególne komendy, ogólnie Nuka bardzo szybko się uczy w 1h opanowała 5 komend, a raczej sztuczek (czołgaj się, daj łapkę, przybij piątkę, proś, wejdź na krzeszło). [/QUOTE]Pies który tego dokona bedzie miał pewne miejsce w Ksiedze Rekordów. Sugerowałabym jednak jakąs dobrą lekture w celu poszerzenia wiedzy na temat mozliwości umysłowych psów i sposobu ich uczenia sie. Plus oczywiscie poradnik podstawowego szkolenia.
-
[quote name='Hexe_G&R'] A co do powarkiwania podczas zabawy [.............] W sytuacji, którą nam opisałaś lepiej nie ryzykować - należy odejść od psa i nie zwracać na niego uwagi, niech zauważy, że potrzeba mu towarzystwa, które wcześniej odrzucił [/QUOTE]To jest najprostsza droga do nauczenia psa że warczac moze wymusic posłuszenstwo na człowieku i osiagnąć swój cel (w tym przypadku świety spokój..) Kolejnym etapem bedzie użycie zębów.
-
[quote name='an1a']yamayka odpowiadam - nie demonizuj :evil_lol:[/QUOTE]:roflt::roflt::roflt:
-
[quote name='yamayka']Gorzej, jeśli posiadanie zdobyczy wywołuje dodatkowo u psa z problemem potrzebę bronienia jej. "Zjeże się i nawarcze, bo jeszcze mi zabiorą!"[/QUOTE]Bronienia. Ale nie samowolnego atakowania wszystkiego co sie rusza. Zdobycz sie zanosi jak najszybciej w zaciszne i bezpieczne miejsce a nie naraża na utrate przez prowokowanie zadym.
-
[quote name='Mada:)'] - barowanie: w momencie, gdy zbliża się obcy pies, 'pakujemy' w psa smakołyki, tym samym odwracając jego uwagę, tak długo, aż przechodzący obcy pies nas minie. Wkrótce nasz czworonóg będzie kojarzył pojawienie się psa z czymś przyjemnym - z jedzeniem. Doskonale jest to pokazane na poniższym filmiku: (ok. w połowie drugiej minuty) [url=http://www.youtube.com/watch?v=WXGo_74BlGg&feature=PlayList&p=FED442A1A411E7ED&index=1]YouTube - Postępowanie z agresywym psem 2[/url] - wykorzystywanie sygnału uspokajającego, jakim jest rozdzielanie - w momencie, gdy zbliża się obcy pies, należy odgrodzić bezpośredni kontakt psów własnym ciałem, wchodzić pomiędzy nie (również na jednym z filmików jest przedstawione), [/QUOTE]Problem w tym ze na żadnym z tych filmików nie ma ani jednego agresywnego psa... Żeby nie powielać: [url]http://www.dogomania.pl/forum/f116/szukam-trenera-do-agresywnego-psa-100929/index2.html[/url] [quote name='zmierzchnica'] Tylko cóż z tego - dzisiaj znów zaatakował nas pies luzem, podbiegł, ugryzł mojego, odskoczył, szczekał. Tak jest codziennie. Straciłam nadzieję, że oduczę psa agresji (a raczej - po prostu nauczę nie ruszać obcych psów), skoro takie rzeczy dzieją się cały czas, mimo że wybieram już najbardziej wymyślne trasy, jakie tylko są :shake:[/QUOTE] Masz przechlapane....:shake: O ile mozna wyegzekwowac od psa zeby nie wszczynał burd i nie urzadzał sobie zabaw cudzym kosztem, to trudno wymagac zeby stał spokojnie i dał sie gryźć... Po takich zajsciach nic dziwnego ze na widok potencjalnego wroga włącza mu sie opcja "zabije go albo chociaz przestrasze to może mnie nie zaatakuje" i to w wersji histerycznej. Jezeli pies ma jakie-takie poczucie własnosci,to mozna spróbowac zatkac mu pysk czyms co bedzie nosił. Posiadanie czegoś wzmacnia pewnosc siebie a wiadomo ze kłapanie na "wroga" grozi utrata zdobyczy. Taki sposób tez stosowałam - burki nie sa dobrymi aporterami i niespecjalnie im zalezy na zabawkach, ale gdy jedna sucz niesie bułke a druga kiełbase, to potrafią minąc najbardziej znienawidzonego wroga bez mrugniecia okiem.
-
Wygląda na to że pies jest po prostu nienauczony współpracy z człowiekiem i nie ma do rodziny za grosz zaufania... I labrador i spaniel to psy mysliwskie które wymagaja starannego szkolenia i mnóstwa wysiłku umyslowego i fizycznego. Pies nie warczy bez powodu – są psy, które nie znoszą obejmowania, brania na ręce, głaskania czy klepania po wierzchu głowy... [url=http://pies.onet.pl/13,25411,42,dlaczego_warczy,ekspert_artykul.html]Dlaczego warczy? - Zofia Mrzewińska - Onet.pl Pies[/url] [QUOTE]Kiedy koleżanka się wygłupia ze starszym bratem pies rzuca się na niego.[/QUOTE]Takie przepychanki w obecnosci psa to jeden z delikatnie mówiac nie najmadrzejszych pomysłów.... :shake: [url=http://pies.onet.pl/13,27720,42,moj_pies_nie_zna_sie_na_zartach,ekspert_artykul.html]Mój pies nie zna się na żartach - Zofia Mrzewińska - Onet.pl Pies[/url] [url=http://pies.onet.pl/13,20924,42,napady_zlosci_u_westa,ekspert_artykul.html]Napady złości u westa - Zofia Mrzewińska - Onet.pl Pies[/url] [url=http://pies.onet.pl/19217,13,16,jaki_pan__taki_pies,artykul.html]Onet.pl Pies[/url] I jeszcze bardzo przydatna lektura: [url=http://wysylkowa.pl/ks803314.html]Pies i człowiek - Donaldson Jean - atrakcyjna cena, opis książki, recenzje i opinie - Wysylkowa.pl[/url]
-
[quote name='roots23']oczekuję sensownej rady jak pozybc się tego problemu a nie uszczypliwości[/QUOTE]A ćwiczenie z psem i zasłoniecie lustra to wg. Ciebie rady bez sensu?? :-o No to moze zakładaj psu worek na łeb i tak przeprowadzaj go przez przedpokój :diabloti:
-
[quote name='Cybulka'] Nikt mi nie odpisał w sprawie kastracji - czy to może obniżyć jego dominanckie zachowanie?[/QUOTE]A gdzie tu jest jakies dominanckie zachowanie?? [QUOTE]Czemu temat trafił do wychowania - skoro komendy zna a problem jest raczej w dominacji/zdobywaniu?[/QUOTE]Bo pies dobrze wychowany wykonuje komendy. [quote name='Martens'] Pilnowanie zdobyczy jest zachowaniem naturalnym dla wszystkich psowatych, nawet tych stojących na dnie hierarchii stada. To instynkt samozachowawczy, dodatkowo nieświadomie nasilany przez własciciela poprzez własnie zabieranie zabawek, kości siłą. To raczej oddawanie bez walki wszystkiego co do psa w jego mniemaniu należy, jest zachowaniem nienaturalnym = musi być umiejętnie wyuczone przez właściciela. O tym już sporo napisano w tym wątku - jak to zrobić, a czego nie robić. [/QUOTE]Amen.
-
[QUOTE]Także, już w nerwach, pokazałam Frotkowi na co mnie stać, jeśli za bardzo mnie zdenerwuje... Nie wiem jak musiałaś swoją sunię wytragać, że to do niej dotarło , na nim zrobiło wrażenie na chwilę, ale rzucanie się nadal jest fajne i w ogóle. Teraz odpowiednio dobrałam kolce, będę psa prowadzić oczywiście i na obroży i na dobrze założonych kolcach,[/QUOTE] Przede wszystkim nie robiłam tego w nerwach. Wtedy po pierwsze pies czuje co sie dzieje z człowiekiem i jego napiecie znacznie wzrasta. Po drugie w nerwach łatwo przesadzic i faktycznie wytargac psa dotkliwie. A o ile prawidlowo dobrana i uzyta kolczatka krzywdy nie zrobi (kolce maja szczypac skóre a nie wbijac sie w szyje!), to szarpiac za obroze mozna psu tchawice uszkodzic.. To nie ma byc "kara" ani katowanie zwierza, tylko informacja dla psa ze tak sie nie robi. Siła i rodzaj reakcji zalezy od tego jakie bodźce pies dostaje na co dzien. Ja normalnie nie podnosze głosu, nie wydzieram sie na psy, chwale i nagradzam je kilkadziesiat a czasami kilkaset razy dziennie dosłownie za wszystko - słowo "dobrze" słysza np. po komendzie prawo/lewo na ulicy, po "stój", po "idziemy" , po nadstawieniu łba do załozenia obrozy,po zaproszeniu do łózka i po komendzie "zejdź".. itd.... W tej sytuacji jedno zdecydowane krótkie szarpniecie (szarpniecie a nie zawody w przeciaganiu smyczy) i rykniecie "równaj" albo "k*** siad!" :evil_lol: to dla moich psów jak kataklizm i grom z jasnego nieba. Jezeli[U] natychmiast[/U] potem nastepuje pochwała, to przekaz jest dla psa czytelny. Oczywiscie poczatkowo pochwała była dla nich sygnałem do podjecia pyskówki i podrywały sie do dalszej akcji ale po kilku powtórkach załapały ze oplaca sie zachowac spokój..
-
[quote name='zmierzchnica'] Problem w tym, że agresja Frotka nie stoi na tym samym poziomie, tylko narasta. Najpierw to były labki, od samego początku jak go wzięłam spod marketu ich nie lubił. Potem psy, które były za blisko. A teraz już wszystkie, szczególnie jeśli idą z naprzeciwka. [/QUOTE] Bo agresja jest samonagradzajaca. To jest bardzo przyjemnie gdy mozna kogos bezkarnie postraszyć. Bezkarnie bo delikwent sie nie odgryzie a jakies tam opieprzanie przez włascicielke to drobiazg wobec tej frajdy jaka jest podniesienie sobie ego i przepedzenie wroga. (Bo tak czy siak wróg nas mija czyli zostaje przepedzony). Moje suki były juz na tym etapie ze potrafiły idac idealnie przy nodze napaść znienacka na mijanego psa (który niczego sie nie spodziewał i nawet nie patrzył w ich stronę), po czym w ułamku sekundy wrócic na swoje miejsce przy nodze i maszerowac dalej. Tyle ze juz z satysfakcja w ślepiach i radoscia i duma przebijajaca z kazdego ruchu.. Na pewnym etapie tej adrenalinki i satysfakcji nie przebije juz żaden smakołyk ani zabawa. Burkowi trzeba pokazac ze takie wyskoki sa niemile widziane i ze ich skutki sa bardzo nieprzyjemne. Pies nie jest idiota i jezeli przykrosc jest wieksza od spodziewanej przyjemnosci to sie zastanowi czy warto... U nas pomogło kilka męskich rozmów. Najpierw przy okazji mijania zapłotowych szczekaczy. Naturalnie przy takich okazjach suki były w siódmym niebie i same zaczeły wypatrywać okazji do zadymy... No wiec w krótkich, żołnierskich słowach obiecałam jednej sunieczce ze jeszcze jeden taki wyskok a urwe jej łeb, wsadze sobie do kieszeni i w ten sposób w ciszy i spokoju bedziemy mijali ten płot. Słowa poparłam demonstracją... Druga suka była świadkiem tej rozmowy i samo to było juz dla niej wystarczajacą motywacja do trzymania nerwów na wodzy. Potem było jeszcze kilka takich rozmów przy innych płotach oraz przy okazji mijania psów na ulicach. I pomogło. Widze ze miśki czasami az przebieraja łapami tak je kusi zeby kogos postraszyć ale pamietaja ze pani zakazała...., a ja rzucam odpowiednio wczesniej komende równaj i natychmiast chwale i nagradzam za wykonanie.
-
[quote name='Cybulka']Drodzy, Piesek jest typem takiej "łajzy", tzn. uwielbia się szlajać, czasem pobiegnie za suką i nie reaguje na jej wołania. Generalnie jest grzeczny [..............] Są jednak sytuacje, gdy ewidentnie szlag wszystko trafia. Jak go coś zainteresuje/zaintryguje - leci głuchy na dosłownie wszystko (niczym go nie zwabisz - można odejść w drugą stronę, wyciągnąć zabawkę, wyjąć smakołyk, zająć czym innym - NIC). Najgorsze są momenty, kiedy ukradnie zabawkę innemu psu [...........] Podobno tak jest zawsze, z tym, że ona boi się mu tą piłkę zabrać więc przeprasza właścicieli i wraca z nową piłką do domu :( Jak pies dostanie gnata to też nie można mu go zabrać (to też jakby swego rodzaju łup). [...........] Wg mnie, z racji tego, ze pies normalnie na co dzień naprawdę jest grzeczny, ułożony i ok (Majka miała już psa i jest konsekwentna w wychowaniu) [/QUOTE] Sorry, ale trudno nazwac grzecznym i ułozonym psa który reaguje na wołanie wtedy gdy nie ma nic ciekawszego do roboty i warczy na własciciela gdy ten mu próbuje przeszkadzać w aktualnych zajeciach. Pies ewidentnie jest niekontrolowalny i podporzadkowuje sie włascicielce wyłacznie wtedy gdy mu z tym wygodnie. [QUOTE] Będę wdzięczna za sugestie co robić...[/QUOTE] Postarac sie o 10-metrowa linke, ćwiczyc przywołanie milion piecset razy dziennie w każdych okolicznościach i nie dopuszczac do sytuacji gdy pies podbiega do innych i kradnie im zabawki. Nauczyc aportowania i ćwiczyc z psem milion piecset razy dziennie w krótkich sesjach zeby sobie wkodował ze to włascicielka dysponuje najlepsza zabawka na swiecie. Uczyc przynoszenia i oddawania absolutnie wszystkiego zaczynajac od wymiany nieatrakcyjnej zdobyczy na bardziej atrakcyjną ( np suchego chleba na mieso). Po pewnym czasie chetnie zgodzi sie na odwrotna wymiane. Podajac gnata nie wypuszczac go z reki podczas obgryzania chocby przyszlo godzine spedzic na psim legowisku a pod koniec delikatnie zabrać podsuwajac jednoczesnie kawał miesa w zamian. Ćwiczyc koncentracje, posłuszenstwo, uczyc ze współpraca z przewodnikiem jest fajna, opłacalna i w ogóle ze przewodnik jest najciekawszy na świecie i szkolić, szkolić, szkolić..... I zajrzec pod ten link ;) [url=http://pies.onet.pl/1262,13,16,niezastapiony_aport,artykul.html]Onet.pl Pies[/url] edit. Karjo, znowu Ci sie sie telepatia włączyła :lol:
-
Jesteś właścicielem agresywnego psa i szukasz pomocy ?
puli replied to Roxana & Western's topic in Agresja
[quote name='Roxana & Western'] Puli, [COLOR=darkslategray]Ewelina Włodarczyk[/COLOR] [COLOR=darkslategray]mgr psychologii, zoopsycholog - behawiorysta[/COLOR] [COLOR=darkslategray] [/COLOR] absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego...... [/QUOTE]Tyle to mozna przeczytac na stronie - sa to informacje o przygotowaniu teoretycznym, klikaniu i dogoterapii Ja pytałam o wiedze praktyczna i doswiadczenie w pracy z agresywnymi psami. -
A pudle sa w czwartek?