Jump to content
Dogomania

puli

Members
  • Posts

    4106
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by puli

  1. [quote name='Rosiczka'] Pies to pies i nie umiera tylko zdycha. Przy swoim pozostanę. Niektórzy chyba za bardzo się wkręcili... Zwierzaki są cudowne, ale trzeba mieć chociaż minimalny do nich dystans.[/QUOTE] [quote name='aniaijaga']Ja również nie widzę nic złego w formie, że pies zdechł. Taka kolej rzeczy - człowiek umiera, zwierzę zdycha. Pies nie równa się człowiek.[/QUOTE] [B]".... I nadal, nawet w śmierci, będziemy pełni pychy, przekonani, że umiera człowiek, a zwierzę tylko zdycha. Choć to przekonanie jest także całkowicie nielogiczne: albo jesteśmy i my, i zwierzęta, doskonałym dziełem tego samego Stwórcy, więc nie wolno nam żywić pogardy dla stworów inaczej doskonałych, albo i one i my jesteśmy wytworem zaczętej przypadkowo ewolucji i dokładnie tak samo przestajemy istnieć na zawsze. Bez żadnych wyjątków." Zofia Mrzewińska[/B]
  2. [quote name='lupak']U mnie w początkach pracy było szarpnięcie i komenda waruj (jednocześnie starałam się zasłonic swoją osobą widok przeciwnika.) Tyle czasu warował aż się wyciszył. Zmiany kierunku, siad i inne nie były skuteczne. Szarpanie i takie tam. Z waruj szło zdecydowanie szybciej i spokojniej. [/QUOTE]:-o:-o U nas by to w życiu nie przeszło. Musiałabym chyba kudłom połamać łapy i kregosłupy żeby zawarowały w takiej sytuacji. Rozplaszczyć sie w obecnosci przeciwnika?? Dla nich to zbyt wielka ujma na honorze :evil_lol: Za to rozplaszczyc sie dobrowolnie przy zapoznaniu z wiekszym i silniejszym to i owszem, czasami sie zdarzy
  3. [quote name='Anka i Trufi'] ...równolegle muszę mieć jakiś sposób na te napady... :angryy:[/QUOTE] Skoro jestes z Łodzi to masz na miejscu bardzo odpowiednią osobe: [url=http://www.dogomania.pl/forum/members/11183.html]Dogomania Forum - Zobacz Profil: dorplant[/url] Zamiast kombinowac umów sie po prostu na jedna lekcje pokazową. Tam juz nie takie furie opanowywali ;) Jak uznasz ze jest taka potrzeba to za jakis czas umówisz sie na kolejna konsultacje, pokazesz postepy itd.
  4. [quote name='Anka i Trufi'] Ale jak już wpadnie w furię, to nie umiem go "po żołniersku" ustawić. Będę bardzo wdzięczna za instrukcje z detalami, muszę sobie najpierw dokładnie poukładać w głowie, żeby umieć dobrze zareagować, bo jakoś nie umiem sobie zwizualizować :shake: [/quote] Z detalami nie będzie bo cenzura wygwiazdkuje ale jak obejrzysz "Psy" Pasikowskiego to sie dowiesz jak wyglada żołnierska konwersacja. :evil_lol: [quote] Dlatego mam prośbę - czy ktoś mógłby mi szczegółowo i od podstaw wyjaśnić "żołnierskie" usadzanie? Za obrożę? Czy smycz? Jak wtedy stoicie? W jakim kierunku to szarpnięcie? Kiedy pochwała? Jak przestanie się pruć czy jak złapie kontakt wzrokowy?[/QUOTE] Generalnie usadzanie/unieruchamianie psa w takim momencie nie jest dobrym pomysłem (chyba ze nie ma innego wyjścia), bo utrudnia mu rozładowanie stresu i wymaga wielkiego wysiłku (spróbuj siedziec nieruchomo gdy ktos Ci ubliża albo zamierza uderzyc). Ruch w naturalny sposób pomaga poradzic sobie ze stresem i rozładowaniem napiecia i dlatego znacznie łatwiejsza dla psa bedzie komende "noga" czy "równaj". ( Oczywiscie na skróconej ale[U] luźnej[/U] smyczy). Z jednym psem mozna kombinowac róznie- mozna marsz przy nodze, mozna go przeprowadzic na swoja druga strone, mozna isc tyłem zasłaniajac sobą wroga i starajac sie utrzymac uwage psa żarciem (albo zabawka - jest mozliwosc ze bedzie chciał dopasc piłke w obawie zeby mu wróg nie zabrał) Wiadomo ze szarpniecie w ostatecznosci jezeli wyłamie komendy. Ja musiałam na samym poczatku radzic sobie usadzaniem bo o ile jedna sucz całkiem przyzwoicie wytrzymywała przy nodze, to druga jej przeszkadzała, zabiegała droge i darła sie chcac dopasc "wroga". Ta spokojniejsza chciała ja doprowadzic do porządku, wróg za płotem sie darł jeszcze bardziej i robiła sie zadyma wszystkich ze wszystkimi... Teraz gdy widze ze chodza im po łebkach głupie pomysły, wystarczy b.lekkie szarpniecie (takie przypominajace a nie karcące), cmokniecie albo słowo "burki" i łapia kontakt, wpatruja sie we mnie a wróg juz nie istnieje... Kosztowało mnie to miesiace treningów koncentracji i tone miesa i parówek ale warto było..miśki wytrzymuja nawet gdy je ktos "napada" i obszczekuje :loveu:
  5. [quote name='Olivka'] .....teraz będę musiała się jeszcze bardziej spreżyć, żeby wyhodować hehe szczątkowy ogonek, no i pokrzyżować w tym celu troszkę z innymi rasami, za cenną wskazówką forumowiczki. Na pomysł wprowadzenia w rasie szczątkowego ogona wpadła w tym wątku Behemotka, która jeszcze na dodatek będzie krzyżowała wypracowaną exterierowo rasę z innymi rasami o szczątkowym ogonku. czyli schodzimy w tym przypadku do pseudohodowli, bo takie praktyli są jak na razie zabronione. Behamotko Ty chcesz stworzyc nową rasę, a nie ulepszać starą. :stupid: [/QUOTE] Behemotka nie była pierwszą która wpadła na ten pomysł. Profesor Bruce Cattanach wyhodował naturalnie krótkoogoniaste boksery kilkanascie lat temu krzyzujac je z welsh corgi pembroke. Pokryto bokserkę naturalnie krótkoogoniastym psem corgi. Ich krótkoogoniaste potomstwo skrzyżowano z rasowymi bokserami. Podobnie postepowano z kolejnymi pokoleniami tak wiec przy kazdym kojarzeniu udział krwi corgi spadał o połowę. Natomiast cały czas zachowywano krótki ogon. Już w drugim pokoleniu mieszańców (1/4 krwi corgi) niektóre psy wyglądały jak rasowe boksery. Brytyjski Kennel Club rejestruje krótkoogoniaste boksery. Maja one ogony długosci 1/4 lub krótsze od "normalnego". Strona profesora z artykułami, zdjeciami i linkami do literatury. [url=http://www.steynmere.com/GENETICS.html]GENETICS[/url]
  6. [quote name='mala90210']Tak mi się przypomniało , bo ktoś tutaj mi zarzucił że mój pies ma mnie gdzieś i woli zabawki niż moje towarzystwo ;) w domu on mnie na krok nie odstępuje , leży cały czas koło mnie , jak ja się ruszę on od razu wstaję , jak idę do toalety siada koło drzwi i czeka aż wyjdę , jest dosłownie cały czas koło mnie , [/QUOTE] Gdyby któryś z moich psów tak sie zachowywał to by mnie chyba szlag trafił i zaczełabym natychmiast intensywnie pracowac nad nauka spokojnego pozostawania w poblizu. Pies który tak sie zachowuje albo nie potrafi sie zrelaksowac/wyciszyc, albo jest niewychowany i dopomina sie ustawicznie uwagi, albo rozpaczliwie brakuje mu pracy i szuka sobie jej na własna łape (kontrolowanie otoczenia), albo wszystko na raz. [QUOTE] , kiedy wyzywam Nerona , bo [B]każe mu wtedy zrobić siad i wydzieram się[/B] na niego a on spuści głowę i oczami zbitego psa na mnie patrzy :roll: [/QUOTE] A jak ma patrzeć?? Kazesz mu zrobić siad i wydzierasz sie czyli[B] karcisz za to ze usiadł.[/B] Przeciez on kompletnie nie rozumie co Ci odbiło. Jestes dla niego nieprzewidywalna i niebezpieczna skoro raz go chwalisz za siad a innym razem za to samo sie drzesz. [quote name='an1a'] [B]Mala[/B] nie musisz się tłumaczyć, a nawet tłumaczysz się głupio :evil_lol: Dla mnie skarcenie psa to moment - ostre "nie" i impuls, za chwilę nagroda jak się uspokoi, a nie wydzieranie się na psa i patrzenie jak wtedy wygląda. [/QUOTE] Dokładnie. [quote name='Mada:)'] Myślę, iż w ostateczności awersji można użyć, jednak w sposób dopuszczalny [..........] Mówię tutaj o sytuacjach typu 'atak na psa, człowieka'. Jeśli natomiast chodzi o naukę psa komend typu 'siad', 'noga', itp. z całą pewnością metod awersyjnych nie popieram, nie zależnie od rasy. Nauka ma sprawiać radość i zabawę zarówno dla właściciela, jak i oczywiście psa, pogłębiać więź.[/quote] Dokładnie. O ile w pewnych okolicznosciach bez awersji podczas nauki sie nie obejdzie (np[U] lekkie [/U]szarpniecie linka podczas nauki przywołania), to stosowanie przemocy psychicznej, (wrzaski, obrażanie sie na psa) jest po prostu bezsensowne i niezrozumiałe :shake: [quote]Psa uczy się komend nie tylko z tego powodu, by ułatwić sobie życie, ale przede wszystkim, by urozmaicić miło psi żywot i budować w psie zaufanie do naszej osoby. ;) PIES MA WYKONYWAĆ POLECENIA, GDYŻ SPRAWIA MU TO RADOŚĆ, A NIE Z POWODU LĘKU PRZED KONSEKWENCJAMI - rozdartym właścicielem, szarpnięciem kolczatki, itp. [/QUOTE] Amen I dla ilustracji filmik jak powinna wygladac nauka [IMG]http://www.youtube.com/watch?v=unTD-_Be4qY&feature=related[/IMG] [quote name='yamayka']Pewnie że tak, ogólnie to prawda najświętsza. Ale gdy pies ma wykonać komendę zamiast np. jego wybryków - na które się nie godzimy, to watpię czy mu to sprawia radość. :evil_lol: Mój kundel nie wygląda na uszczęśliwionego gdy używam "siad" do opanowania emocji uzewnętrznianych np. poprzez dzikie gryzienie smyczy albo skakanie na gości. Myslę że wolałby robić swoje! :lol: Ale czy to oznacza złe szkolenie?[/QUOTE]Zacznie sprawiać mu radosc jezeli natychmiast po wykonaniu komendy (mimo ze niechetnym, bo wolałby robic cos innego), spotka go z Twojej strony wybuch euforii poparty kawałem (nie kawałeczkiem) mięcha i/lub szampanska zabawą. To nie przychodzi od razu ale da sie wyćwiczyc, tylko nagroda musi byc naprawde superatrakcyjna. [quote name='mala90210']Ja go nie uczę siad za pomocą krzyku , on "siad"potrafi i nie muszę go tego uczyć ale jakoś muszę zareagować na jego ataki bo jak nic nie zrobię to pomyśli że nic takiego się nie stało więc następnym razem tez tak zrobi :razz: "krzyczę" na niego na prawdę bardzo rzadko w zasadzie to nie ejst nawet krzyk tylko podniesienie głosu , [/QUOTE]Krzyk przewodnika najczesciej dodatkowo nakreca psa i przynosi dokładnie odwrotny skutek od pożądanego. [QUOTE]powiedzenie "fe" niegrzeczny pies i to wszystko a za każde ładne zachowanie dostaje smakołyk i pochwałę "grzeczny pies" lub jak nie mam smakołyku to go wymiziam [/QUOTE] Juz pisałam ze uzywanie niemal identycznych słów na pochwałe i nagane jest bezsensownym utrudnianiem psu życia. Pies bardzo stara sie komunikowac z człowiekiem i spełniac jego oczekiwania. Szkoda ze to rzadko działa w druga stronę :shake:
  7. [quote name='joanna83']Witam Was ponownie :) Niestety mamy kolejny problem. Snupek warczy na nasza córkę, kiedy je ze swojej miski. Wczoraj zdarzyło się to pierwszy raz, ale dziś znowu się powtórzyło. Dziwne jest to,że pies nigdy tego nie robił, a wczoraj dostał inna karmę niż zwykle i był bardzo głodny. Córka karmi go częst z rączki, dając po jednej kuleczce karmy. Czy powinnam karcić psa,czy raczej spróbować go jakoś przekupić. Psie miski są w kuchni,więc raczej nie mogę zabranoć córce się do nich zbliżać. Dodam jeszcze,że nasz Snupek (6 miesięcy) jest bardzo deikatną (chociaż sporą) psinką. Zwykłe podniesienie na niego głosu kończy się kałużą na dywanie.[/QUOTE]Na dzis zanim zajmie sie Wami szkoleniowiec: Miska nie ma prawa stac cały dzien. Po posiłku ją zabierasz i znika punkt zapalny. W porze posiłku daj psu do miski [U]odrobine[/U] jedzenia. Gdy zje dołóż kolejną małą porcyjke trzymajac dziecko przy sobie i tak przy kazdym posiłku. Wypracowujesz skojarzenie: dziecko przy misce = atrakcje Nie pozwalaj dziecku dawac psu jedzenia za darmo. Najpierw komenda (siad, przywołanie itp) - żarcie w nagrode za wykonanie.
  8. [quote name='karjo2']Zastanowic sie, co wydarzylo/wydarza sie na spacerach pod opieka meza i corki, skoro reakcja psa jest tak silna. I dopiero po ustaleniu, probowac odkrecic sytuacje. Tak na oko, pies jest totalnie zestresowany, zmuszany do pozostania sam na sam z osobami, ktorym nie ufa.[/QUOTE]Dokładnie. Problem nie tkwi w psie tylko w ludziach
  9. [quote name='zmierzchnica'] Przyszłam się pochwalić, że "żołnierska" metoda ostudzania agresji psa u mnie podziałała :multi: Przechodziliśmy z Frotkiem obok ujadającego za płotem psa, którego zresztą mój wiewiór raczej bardzo nie lubi. Wyskoczył dwa razy, dwa razy dostał za to głośne "nie wolno!", szarpnięcie i komendy, za których wykonanie dostał dobre żarcie. [..............] Nagrodziłam wykonanie, znowu dwa kroki, znowu się pieni, komenda, entuzjastyczna nagroda. Najpierw było ciężko, potem się uspokoił, dało się przejść. [/QUOTE] Czyli wycelowałas idealnie w sedno z siłą awersji i z motywacją. Pies nie tylko zauwazył ze cos od niego chcesz, ale zareagował na kontre bez rozpłaszczania sie z bólu czy strachu. No i zjadł nagrode czyli złapał kontakt z rzeczywistoscią. (Moje psy teraz tez nie pogardza ale dawniej w takiej sytuacji miały najlepsze smakołyki pod ogonem...najwazniejsze było naszczekanie na wroga...) [QUOTE]Fakt faktem, najważniejszy jest spokój. Nerwy wszystko psują. A zachowanie Frotka to niestety wierna kopia mojego stanu umysłu, więc muszę być jak najbardziej pozytywnie nastawiona ;) [/QUOTE] Do szkoły gdzie często bywam trafiła kilka miesiecy temu dziewczyna z dużym psem skazanym na śmierc z powodu agresji. To drobna, spokojna, delikatna osoba, która miała poprzednio przez wiele lat równie spokojnego psa bedacego wcieleniem łagodnosci. "Dzięki" działaniom członków pewnej fundacji została w pewien sposób zmuszona do adopcji nieobliczalnego agresora i przyszła do szkoleniowca szukac pomocy bo pies odpalał niespodziewanie z zebami na inne psy a co gorsza równiez na ludzi. Sytuacja wygladała z pozoru na beznadziejna bo kontrole nad psem świezo upieczona właścicielka miała raczej symboliczna i zaczynała stawac sie kłębkiem nerwów. Przez kilka tygodni obserwowałam z boku ich zmagania. Szkoleniowiec zaczał od kolców, kaganca i demonstracji jak reagować w sytuacjach zapalnych. Gdy włascicielka przekonała sie ze potrafi zapanowac nad psem, że umie szarpnac i skarcić psa wtedy sie wyraźnie odblokowała. Coraz bardziej zaczynała wierzyc w sukces, coraz mniej była napieta a pies coraz bardziej sie wyciszał a ona coraz lepiej go kontrolowała..... Pod koniec szkolenia dotarło do niego, ze inne psy nie służa do gryzienia i ze z niektorymi mozna sie nawet bawić(!). Z tego szkolenia mozna było nakrecic doskonały film ukazujacy jak emocje przewodnika wpływaja na psa. [SIZE="1"]Nawiasem mówiac właścicielka bywa na tym forum [/SIZE] [QUOTE]Właściciel psa miał oczy jak pięć złotych, chyba w szoku był, nie wiem - że pies się rzuca, czy że nagradzam psa i gadam do niego? :eviltong: W każdym razie wytłumaczyłam mu, że pracuję z psem, żeby nie był agresywny, ale chyba tego nie pojął, nie odezwał się nawet ;)[/QUOTE]Pewnie ze nie pojął. "Normalny" własciciel w takich sytuacjach zadziera psa do góry tak ze ten idzie na tylnych łapach i wydziera sie albo przynajmniej terkocze cichonocichopieseczkunomówiecicichobądźnoczemuszczekasz... :evil_lol:
  10. Możliwe ze własnie go wykąpali ale nie wysuszyli dokładnie i namnożyly sie bakterie beztlenowe dla których wilgoć i ciepło sa idealnymi warunkami do rozwoju. Smród beztlenowców jest niezapomniany .... Psy z obfitym futrem powinno sie po kapieli podsuszac przynajmniej przy samej skórze własnie żeby uniknąc odparzeń i zaśmierdzenia. Jezeli to jest przyczyną ,to problem zniknie po kolejnej kapieli. Ale równie dobrze pies moze byc chory.. edit. W miedzyczasie doczytałam ze to trwa od kilku lat. W takim razie podejrzewac mozna ze przyczyna jest skład pozywienia jakie dostaje.
  11. [quote name='asiunia']A nie na odwrót?Pomijając jakość "mięsa"w karmie,to przecież drób ma więcej białka w sobie niż wołowina,więc łatwiej przebiałkować psa:roll:[/quote] Bo to pewnie była alergia na tę "wołowine" albo jakieś paskudztwa w karmie. Wołowina jest najbardziej alergennym z mięs. [quote]Ja od jakiegoś 1,5 tyg.obserwuje zmianę sierści Paco...wcześniej był bardzo puchaty i lśniący,w tej chwili sierść "przyklapła",pojawiło się troszke łupieżu i swiąd...Karme ma zmienioną w zwiazku z w/w objawami na RC hypoallergic,podaje dodatkowo EFA OLIE,kapsułki z ogórecznika,wykąpałam go w nizoralu żeby usunąć łupież i nawilżyć sierść ale póki co poprawy brak:shake: [/QUOTE]Nie ma mozliwosci zeby była poprawa po tak krótkim czasie. Cierpliwosci.. Nizoral zmniejsza działanie gruczołów łojowych wiec raczej wysusza i utrudnia odbudowe warstwy ochronnej włosa. Żeby nawilżyc sierść trzeba byłoby użyć odpowiedniej odżywki/balsamu...
  12. [quote name='ElGreco'] Czemu ta informacja o szkoleniu nie znalazla sie w glownym dziale Dogomanii-Wychowanie ? [/QUOTE]Pewnie dlatego ze jak łatwo zauważyć dział Wychowanie nie jest miejscem do tego przeznaczonym [QUOTE]tylko akurat w dziale Dogoterapia,skoro kurs to nic innego jak szkolenie na specjaliste szkolenia psow z mozliwoscia egzaminu na takiego w PZK? [/QUOTE] Logika wskazuje że skoro kurs zawiera elementy kynoterapii, to jest czymś innym a własciwie czymś więcej niż tylko "szkoleniem na specjaliste szkolenia psow z mozliwoscia egzaminu na takiego w PZK". (Nie wiem co to jest "PZK" ale wnioskując z kontekstu przyjmuję ze chodzi o Związek Kynologiczny w Polsce) Prawde mówiac akurat tą częscią szkolenia niespecjalnie jestem zainteresowana jako ze uczestniczenie wraz z psem w zajeciach terapeutycznych jest ostatnia rzecza na świecie jaką chciałabym robić. Logika równiez mi podpowiada ze skoro kurs ma obejmowac pewne zagadnienia dotyczace szkolenia i specyfiki pracy psów terapeut, to może akurat zainteresowac osoby odwiedzające dział Dogoterapia a nie zagladajace do działów sąsiednich. Nawiasem mówiąc ogłoszenie od dwóch tygodni jest tez w dziale PT, PTT & MPPT.-> Szkoły i kursy
  13. Zajrzyj jeszcze na filmik w tym temacie: ;) [url]http://www.dogomania.pl/forum/f30/koncentracja-139403/[/url]
  14. [COLOR="Cyan"] ................[/COLOR]
  15. Na poczatek przeczytaj to: [url]http://pies.onet.pl/12889,13,16,czy_psu_potrzebne_jest_szkolenie,artykul.html[/url] [url]http://pies.onet.pl/1262,13,16,niezastapiony_aport,artykul.html[/url]
  16. [quote name='mala90210']Tutaj musze sie nie zgodzic , Neron ma ze mna więź emocjonlna i na spacerach co jakiś czas przybiega do mnie sprawdzić co robię i jak idzie przede mną to zatrzymuje sie co jakis czas żeby sprawdzic czy za nim ide i czeka az do niego dojde po czym rusza ,[/QUOTE] To nie ma nic wspólnego z więzia emocjonalną. W taki sam sposób typowy owczarek kontroluje owce, kozy, krowy i wszystko co należy do jego stada. [QUOTE] nie możesz oceniac moich relacji z psem widząc 5 minut jego powtarzam ZABAWY!!!! [/QUOTE]Niczego nie oceniam. Mówie tylko co sie rzuca w oczy. Rodzaj i forma zabawy najlepiej obrazuje relacje miedzy psem a przewodnikiem. Tu nie ma kontaktu i to widac. [QUOTE]Dzisiaj szkoliłam go za pomoca parówki i muszę przyznac że spisał sie rewelacyjnie , wykonał każde polecenie jakie mu kazałam zrobić i to z taką radością w oczach że az miło było patrzec ;))))[/QUOTE]No i o to chodzi. [QUOTE] jego zabawy wcale nie przeszkadzaja mi w jego nauce bo on ma dzień podzielony na spacery z tresurą i na spacery z zabawą [/QUOTE] :mdleje: Czy Ty nie czytasz tego co Ci wszyscy piszą? Dalej nie rozumiesz ze psa sie nie tresuje i że taki spacer jak na filmie nie jest zabawą....
  17. [QUOTE]nauka zostawania w domu POTRWA, a swoja droga nie widze postepow, dlatego pisalam tu I "jojczylam" o jakies rady na szybko. [/QUOTE] P.Zofia Mrzewińska opisywała wielokrotnie jak powinna przebiegac [U]skuteczna [/U]nauka zostawania w takich przypadkach. Temat załozyłas dwa tygodnie temu. Gdybys wtedy zastosowała jej rady, najprawdopodobniej byłoby juz po problemie. To sa posty p.Zofii znalezione za pomoca wyszukiwarki w tym dziale: [I]Nie zostawianie psa samego w pierwszym tygodniu w nowym mieszkaniu to najgorszy z mozliwych bledow - pies zrozumial, ze w tym mieszkaniu nie zostaje sam. Trzeba wziac nieco urlopu i od nowa uczyc psa pozostawania w spokoju -poczynajac tylko od otwierania drzwi na klatke schodowa i wymagajac spokojniego pozostania na waruj. I milimetr po milimetrze zwieksza sie wymagania. Ale trzeba tez uczyc odpowiednich zachowan - uczyc, bez podnoszenia glosu. Najpierw jednak trzeba nieco nauczyc samego siebie o zasadach szkolenia psow, o tym co pies moze kojarzyc i w jaki sposob. Zofia[/I] [I] Jagienka, daj pol dziennej porcji do michy przez dwa dni, smakolyki przestana kluc w zeby, spokojnie. Jak zwierzatko wyje - wroc i krzyknij w drzwiach "NIE!!!!" i kiedy zamiknie zdumione, wyjdz i wroc natychmiast, zanim znowu zacznie wyc i wtedy NIE NAGRADZAJ. Nie zauwazaj jej w ogole... Po chwili wyjdziesz jeszcze raz, wrocisz tak, zanim zawyje i nagrodzisz. Ja wiem, ze czlowiek kreci sie po schodach jak patyk w przerebli i sasiedzi patrza zdumieni... Ale to dziala. Na psa, nie na sasiadow No i pomysl o domowym kennelu = duzej klatce, w ktorej - otwartej na poczatek - uczy sie psa pozostawac spokojnie w naszej obecnosci w tym samym pokoju, potem w zamknietej, kiedy jestesmy obok, potem w zamknietej, jak my wychodzimy do drugiego pokoju, potem jak wychodzimy z mieszkania... Cierpliwosci. Uda sie! Zofia tylko trzeba utrwalac ten efekt!!! Codziennie wychodzic o innej porze (nawet jak nie trzeba) - raz na 10 minut, raz na godzine... Zofia Hm, sasiadom trudno sie dziwic. Jesli pracujesz, to wez kilka dni urlopu i zacznij uczyc jak szczeniaka - intensywny spacer, potem uczysz pozostania na miejscu jak podchodzisz do drzwi, natychmiast wracasz od drzwi, nagradzasz, potem to samo przy otwartych drzwiach, przy przymknietych, zamknietych na klamke, zamknietych na klucz, potem powracasz sprzed drzwi do mieszkania, potem z jednego stopnia, z polpietra, sprzed budynku, po minucie, po 5 minutach itd. Zasady dwie - wychodzisz bez pozegnania, spokojne czekaj, bez zadnych pocieszan i czulosci, po powrocie odprowadzasz psa na jego miejsce i tam chwalisz i nagradzasz - o ile wytrzymal pozostanie bez wycia. Dlatego zaczyna sie od nagrodzenia bodaj chwili ciszy. I dlatego najpierw trzeba psu zobojetnic moment wyjscia - zeby nie kazde zamkniecie drzwi oznaczalo, ze znikasz na dlugo. Zofia Poltorej minuty to nie jest zly wynik na poczatek. Tyle ze intensywny spacer ma byc najpierw. I smakolyki tak male i tak dobre (nigdy karma), zeby pies zawsze chcial. Da sie tak nauczyc psa spokoju, tylko nie mozna zaczynac przed spacerem, i nie mozna rezygnowac po jednej sesji. [B]Chodzilam tak kiedys w kolko przez trzy doby niemal, ale potem wreszcie znajomi mogli wyjsc z domu, a ich trzyletnia suka przestala wyc. A wyla koszmarnie.[/B] Zofia[/I]
  18. [quote name='mala90210'] , wy zobaczyliście 5 minut filmu i myslicie że cały spacer tak wygląda , zrozumcie że one tez maja rygor ale maja tez czas żeby sobie swobodnie pobiegać[/QUOTE]Na tych pieciu minutach filmu widac ze pies znalazł butelke i wybrał samotna zabawe zamiast powrotu ze "zdobyczą" do przewodnika. To swiadczy o bardzo słabym zwiazku miedzy Wami. Tak samo jak to, ze pies nie przez cały film nie szukał kontaktu z Tobą, nie interesował sie co robisz, nie próbował zabawy... On nie ma zadnej przyjemnosci z Twojego towarzystwa, żyje własnym życiem, bez zwiazku emocjonalnego z człowiekiem i to widac na filmie bardzo dokładnie. Gdyby moje suki tak sie zachowały pomyslalabym ze chyba chore... Nawet jak szaleja razem to co kilka chwil sprawdzaja co robie, czy patrze, podbiegaja z w oczekiwaniu propozycji zabaw (dla nich szkolenie jest swietna zabawą i okazją do pysznej wyżerki)... Same zaczynaja maszerowac przy nodze na kontakcie i chcą ćwiczyc posłuszenstwo. Bo dla nich to jest przyjemnosc a nie upierdliwy dopust boży
  19. [quote name='mala90210']Przyjmuje do wiadomości i robie to co piszecie np idąc z nim na spacer nagle staje mówię "stój " Neron staje mówię "siad" Neron siada , pociągam lekko za kolczatkę mówię "idziemy " Neron wstaje i idziemy i powtarzam to np z 5 razy albo idę z nim na pole mówię "siad" Neron siada mówie "zostań" Neron czeka az odejdę na jakąś odległość obrócę się klepne w lewą noge i powiem "do mnie" [/QUOTE]W ten sposób mozna dokładnie obrzydzić psu zajecia z człowiekiem. Gdzie w tym "tresowaniu" jest miejsce na motywację, pochwałę, nagrodę, wspólną zabawę w polowanie/przeciaganie? Gdzie są emocje i radosc psa z współpracy z przewodnikiem?
  20. [quote name='PARSONRK']Dokładnie nie denerwować się ja dostałam - w końcu - odpowiedz na moje wszystkie maile (z pytaniami, zgłoszeniami, skanami, płatnościami itd) niezwykle wyczerpującą Thank you WDS ...................................[/QUOTE] Chyba Cie nie lubią. ;) Do mnie napisali: Dzenkujeme :lol:
  21. [quote name='mala90210'] wy cały czas piszecie o tresurze [/QUOTE]Gdzie? Piszemy o tym ze Twój pies posiadajacy genetycznie wkodowana potrzebe pracy, nudzi sie w Twoim towarzystwie i snuje sie smetnie szukajac jakiejkolwiek rozrywki. [QUOTE]a gdzie przepraszam bardzo macie czas na zabawę dla psa [/QUOTE] Na spacerze. Każdym.
  22. [quote name='asiunia']Jak dla mnie ten filmik to tylko potwierdzenie reguły-"wszystko fajniejsze od Pani...nawet plastikowa butelka po kubusiu..."psy się ewidentnie nudzą-pies na horyzoncie to zawsze jakaś rozrywka:roll:[/QUOTE]Dokładnie. Owczarek żyje własnym życiem i organizuje sobie zajecie na własna łape - zero współpracy i chęci kontaktu z człowiekiem.
  23. [quote name='Neo.']w gliwicach masz "wesołą łapkę", polecam[/QUOTE]A ja zdecydowanie nie. [quote name='Neo.']wazne, żebyś wiedziała jaką metode stosuje szkoleniowiec/behawiorysta, [/quote]Ważne zeby szkoleniowiec był skuteczny. Sposób pracy dobiera sie do konkretnego psa i do mozliwosci własciciela a stosowanie jednej tylko metody świaczy o braku elastycznosci i o niekompetencji szkoleniowca. [QUOTE]Przy agresji szczególnie ważne jest zeby osoba do której się zgłosisz była doswiadczona w pracy szczególnie z psami agresywnymi.[/QUOTE] Dokładnie.
  24. [quote name='miniaga']Żle zrozumiałam post puli i musiałam edytować.[/QUOTE]Bo puli napisała troche metnie ni z gruszki ni z pietruszki. :evil_lol: W sumie chodziło o to ze okres najwiekszej lękliwosci moje burki przeszły w hodowli i tam okrzepły wiec mimo braku wielu bodźców świat ich nie przerażał tak jak mozna byłoby sie spodziewac. I jeszcze że łatwo mozna psiaka zniszczyc brakiem ale i nadmiarem bodźców na przyjecie których jego system nerwowy nie jest jeszcze gotowy. Zwłaszcza psiaka słabszego psychicznie.
  25. [quote name='Kaidar']osobiście szukałam yorka bez papierów bo chciałam żeby był po prostu w domu ktoś kto przywita gdy wrócę, z kim będę mogła poganiać i przytulić.. nawet mi nie zależało na papierach.. a że trafił mi się z papierami mówi się trudno... i tak wystawiać go nie będę.. a tych co liczą tylko na papier psa to nawet nie żałuję.. to świadczy tylko o nich że nastawiają się na zysk a nie na psa...[/QUOTE]Mam dwie rodowodowe suki po które jechałam za granice 500 km. Na wystawy (ok 30 w czterech krajach) ,szkolenia, pielegnacje wydałam dotychczas kilkanascie tysiecy zł zaoszczedzonych z trudem kosztem wielu wyrzeczeń. Suki maja teraz po szesc lat, nie miały i nie będa miały nigdy szczeniat mimo ze maja uprawnienia hodowlane i doskonałe zdrowie. Ich szata utrzymywana jest na okragło w kondycji wystawowej tak jakby w kazdej chwili miały wejśc na ring a szkolenie trwa cały czas (m.in. praca węchowa, posłuszenstwo). Czy mozesz mi wskazac gdzie jest ten zysk na który wg Ciebie sie nastawiłam? :diabloti: Bo ja go za cholere nie widze. [quote name='Dariette.'] Cieszę się, że mam swoją pasję :p.[/QUOTE] [quote name='zmierzchnica'] Ale cóż, i tak mnie uważają za nienormalną ;) Więc się nie przejmuję.[/QUOTE] No i tak trzymajcie. A ci którzy nas nie rozumieja to biedni ludzie
×
×
  • Create New...