Jump to content
Dogomania

rybon36

Members
  • Posts

    1448
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by rybon36

  1. trzeba wyadoptować Dziada....najpierw Dziada.... my mamy znowu połamańca, dziś go składalam...też onek i to długowłsy, prześliczny ...Dziad go chciał dzisiaj zagryźć a jest wielkości jego,...hmmm kufy:crazyeye:
  2. kiedy nie ma kabelka......:placz:
  3. ale sie dzis Ampulka wzsyalala w sniegu!!!!!
  4. popieram!!!!!!!!
  5. planuję w tym tygodniu
  6. a my się powoli przetasowujemy, Gałaka na noc zostala z Kazankiem, Ampułka z Dziadem, powoli sie klaruje wszystko tylko że czeka nas podwyższanie płotu w kojcu, bo oboje przeskkuja 1.80 jak sarenki. Szkoda gadać, tylko wi.ęcej kłopotu. Szkoda, że to nie bassety, byłoby spokojniej
  7. ja ją znam dobrze, pudelek jak pudelek, jakoś ciągnie, choć ma pod górkę dość potężnie
  8. nie wiem co myśleć ale........... czy ja wiem, ja bym chyba....... no nie wiem..... To może już lepiej ja będę miała ten koci hotel:shake:
  9. ja znam......
  10. ojej , byłam przekonana, że teapot wstawi je jak najprędzej a tu nic:shake:, a z Ampułka lansował się mój TZ, myslałam , że oboje ich tam zobaczę.
  11. może jeszcze dziś, jest u mnie Teapot:multi:
  12. z żalem ale poŚwiętach, jeszcze muszę ja cyknąć ( wysterylizować) i się nacieszyć i już może iść, oj poleja się łzy!!!!
  13. Dziś do Socjala, czyli tam gdzie jest Ampułka i Gałka oraz koty wtargnął Dziad - pies przywieziony kilka dni temu, znaleziony koło szkoły przez dzieci, ma z 15 lat, nie ma zębów, jest ślepy, głuchy, jego serce na RTG przypomina wyrzucona w lesie zużytą prezerwatywę, miał 32 stopnie temperatury, leżał w dołku a na nim leżała wołowa łopatka, 4 dni spał u nas w szpitalu, sikał pod siebie, miał zropiałą ranę na nodze, cały w pchłach, widać, że zycie spędził na łańcuchu, jest wielkości jamnika. Dziś przywitał mnie dziarsko , kupił kwiaty i z podniesionym wysoko ogonem poszagał do socjala, jak myślicie, która część ciała obu Pań, po obwąchaniu nosa zainteresowała go najbardziej???????:oops::oops::oops: Tragednia, bo Dziada nikt w życiu nie zaadoptuje, beznadzieja, lipa W piątek zaś przywlokłam kociaka z KK, który już zaniewidział na oczy. ma na imię Kostka - zgadnijcie dlaczego??? Poddaję się, nie ma juz u nas miejsca nawet dla nas :shake: a tu Święta ida, wszystkie niedołęgi gnają do nas i walą drzwiami i oknami
  14. DZIĘKUJĘ I ŻYCZĘ WZAJEMNIE!!!!!!:loveu:
  15. myślę, że Tara potzrebuje wyłącznie domku bez kotów, poza tym jest zupełnie spełnia wszelkie pokładane w niej nadzieje, jest świetna, umie stróżować , myślę, że dom z ogrodem jest dla niej niezbędny, bo sunia musiałaby byc mocno wzięta w karby, gdyby miała mieszkać w mieszkaniu, natomiast jako starszy pies albo jak wolicie w sile wieku doskonale wie co do psów pilnujących nalezy, dziś myślę, że prawdopodobnie ona tak się przejęła stóżowaniem, że postanowiła oczyścić teren z intruzów i zbędnych włochaczy i dlatego zaczęłą od Sylwestra
  16. nic póki co nie trzeba, wolę myślec, że to gordon, bo od czasów moje byłej wspólniczki jakoś nie moge przekonac się do labków, goldenów i tym podobnych, myślenie, że Ampułka jest podobna do jednego z nich sprawia mi fizyczna przykrość. Teapot kochana, w święta jestem tu na dyżurze w drugi dzień świąt od 17.00, poza tym wpadać będę tylko celem odsikania Ampułki i Gałki w różnych godzinach. Np w Wigilię wieczorkiem, w I dzień świąt rano i jeśli nikt się nie zgłosi to wieczorem
  17. nie żadnego tam goldena tylko gordona, czy widziałaś moja kochgan Isadoro goldena czarnego podpalanego????? Ampułka jest owszem, walcowata i duuuża ale tym lepiej, bo jest co kochać poza tym jest mądra i domek musi być dla niej wyjątkowy, bo rejtanem się położe i zasłaniać się będę traumą 0statnich dni. Już myślę o prezentach dla nich na Święta.
  18. przyznam, że jestem tym wszystkim zmęczona i zmarnowana, miało być dobrze twórczo i ludzko a wyszło kijowo, dodatkowo zostałam z tym póki co sama, bo jestem najbliżej epicentrum a tu okres przedświąteczny. Biedna Tara, u nas wyraźnie było jej dobrze. Mam wszystkiedo dość chwilowo, przezde mną święta, rozchorowałam się, mam zapalenie nerek, ledwie łażę, w Wigilię mój syn ko.ńczy 18 lat, mam gości a nie cgce mi się palcem ruszyć, dodatkowo są jeszcze inne zwierzęta i inne problemy. Chyba zostawię to tak jak jest i wróce do tego po tych Świętach Cenna uwaga jeśli ktokolwiek pragnie się ze mną skontaktować bo miałam sygnały na PW że jest to niemożliwe, to po pierwsze mam pocztę głosową, są smsy, które zawsze odczytuję ale nigdy przenigdy nie odbieram telefonów nazywających się NUMER PRYWATNY, więc rzezcywiście jeśłi ktoś dzwoni do mnie z takiego numeru ma małe szanse na dodzwonienie chtba że napisze mi sms pilota, typu zaraz zadzwonię z prywatnego ja.... taki i taki albo nagra na pocztę oddzwoń do mnie pod numer... najgorzej jeśli ktoś nagra się dzwoniąc z prywatnego numeru zadzwoń i nie poda gdzie. Do mnie w różnych sprawach dzwoni dziennie 60 telefonów a ja czasem pracuję a czasem poprostu nie mogę odebrać. Dziewczyny od Ampułki to wiedza i zawsze się dodzwaniaja w końcu, dziś środa, topewnie zadzwonią
  19. niestety nie da się zrobić sterylki i złamania razem, to są w przypadku 8 letniej suki a zresztą w kazdym przypadku dwa bardzo rozległe, długie zabiegi, na samo złamanie zejdzie się ze 2,5 do 3 godzin w narkozie, trzeba najpierw zaplanować potem złamać to stare złamanie potem upiłować kawałek kosci wyrównać, wsadzić gwożdzie, to nigdy nie będzie tak samo jakby się zrobiło dopiero co złamane czasem, w przypadku ludzi np konieczne jest nie jedna a kilka operacji korekcyjnych. W przypadku Tary nie wiem jeszcze jak będzie ale jeśłi się uda wszystko za jednym zamachem to sterylkę planuję wtedy kiedy wujmować będziemy gwoździe z łapy,jeśli takowe będziemy wyjmować bo coś mi się widzi, że tu trzeba będzie na zespol to robić czyli na specjalne płytki i skręcać. Się zobaczy, mam to na uwadze
  20. Tara włąśnie przywitała się kordialnie z naszą Panią Izą i wpakowała się do niej do samochodu na przednie siedzenie jakby stamtąd była, zabrała 15 kg karmy i pojechała, odwiedzę ją za 2 dni, tam nie ma kotów3 i jest pięknie, tylko Kazanek oszaleje z rozpaczy biedak.
  21. ja się c z u j ę winna, bo ze względu na tę suni.ę powinnam tu siedzieć 24 godziny na okrągło i sama wszystkiego dopilować. Myślę, że gdybym przyjechała pół godziny wcześniej do pracy mnie udałoby się odegnać psy nawet kosztem narażenia się na pogryzienie, bo ratowałabym za wszelką cene kocinę, niestety byłm w tym czasie w domu a trudno jest mi siedxzić w mózgach wszystkich na świeciei kazac im myślec tak jak ja. Za swoją nierozmyślność zapłaciłam najwyższą cenę ja a bardziej jeszcze biedny Sly i do końca życia będzie mnie to prześladować, że za sprawą tego, że ją wzięłam i nie dyżurowałam tu na okrągło i nie miałam czasu i sposobości sprawdzić jej przydatność do posady, jaką oferowałam ten biedak stracił życie a psina się znowu będzie tułać. Ot i tyle
  22. chyba na jakiś czas zniknę stąd, bo na wątku Tary zaczyna się już nagonka na mnie powoli a ja nie mam siły z nikim się pojedynkowac na słowa. Teapot , Ty wiesz naocznie jak wyglądają nasze realia, co jesteśmy i komu w stanie zaoferować, nie mam tu możliwości resocjalizacyjnych, ktoś albo się nadaje albo nie i tyle. To tak jakby ktoś pomimo, że ja szukam określonego towaru czy sama nie wiem , kandydata na męża usiłował mi wmówić,że jeśli ten, który się zgłosił nie spełnia moich oczekiwań, to się powinnam bardziej postarać albo nie wykazałam należytej cierpliwości czy iumiejętności albo tolerancji. . Ten pies jest bardzo fajny i sympatyczny ale się do nas nie nadaje, bo jeśli nie jest gotowy do współpracy z nami, to nie może u nas zostać, bo my nie mamy możliwości go zmienić
  23. no cóż, wygląda, że i w Tobie Altaplano obudził się instynkt łowcy, choć krwi nie widziałaś ... przynajmniej mojej... i prędko nie zobaczysz. Pies nie został nigdzie wpuszczony, nic z podobnych rzeczy nie miało miejsca a w kazdym razie n skróciłs temat. Kazan nie odstąpił budy psu tylko wpuścił ją do środka a sam wlazł za nią, bliżej wejścia. Jesteśmy lecznica a nie ośrodkiem terapeutycznym zaburzeń behawioralnych, nie mogę zamknąć jednego psa a drugiego wypuści.ć na teren, nikt jej nie wpuszczał nigdzie, wykorzystała, że pani do sprzatania nie zamknęła na klucz drzwi tarasowych, bo myła taras i pies otworzył sobie drzwi sam. Wczoraj wypuściłam ją ja , z pełną świadomością, żeby uzmysłowić wszystkim zainteresowanym stan rzezcy, wyrażnie , szukając psa zaznaczałm, że musi być łgodny w stosunku do ludzi i do innych zwierzaków w tym kotów. Przez lecznicę przewinęło się w ciągu ostatnich 3,5 roku kilkanaście psów na dłużej bądź krócej w drodze od dramatu do nowego domku, niezliczona ilość kotów i nigdy zwierzaki nie wymagały czegos więcej jak zwykłą obserwację. mam w domu 5 psów, każdy z innej parafii i kotów 3 sztuki a przez 4 ostatie lata przewinęło się przez dom około 70 zwierząt szukających pomocy i nigdy nie potrzeba było robić sobi z życia piekła. Pwtarzam, nie jesteśy ośrodkiem dydaktycznym dla psów tylko lecznica, która miała akurat wolne miejsce dla jakiejś bidy. Zresztą powiedziała już na wstępie, że czuję się winna za całą sytuację, bo tara wykazała niezdrowe zainteresowanie kotem szpitalnym jak tylko pryjechała i wtedy powinnam była ja odesłać,. sądziłam jednak niestety niesłusznie, że i w tym wypadku będzie tak jak w tysiącu poprzednich. Ponieważ torturowanie tego psa, zamykanie, wiżanie, zakładanie kagańca, nie wchodzi w grę, bo pies nie zawinił nic w tym, nie zrobił mi tego na złość ani w ramach palnowanej zemsty, wi.ęc znalazłam jej hotelik domowy, gdzie będzie czekac na zabieg nie narażając na niebezpieczeństwo naszych kotów ani nie b.ędąc napiętnowaną tylko dlatego, że jest psem polującym. Nier chcę też, żeby to, co się wydzarzyło tu, w tym wątku przerodziło się w typowa dogomaniacką logoreę, która z pewnością nic nie wniesie a zakończy się jak większość tego typu rzezcy zamknięciem wątku przez modka
  24. Isadoro, moich łez, paranoi i histerii nie widać na ekranie kompa, nie mogę dojść do siebie właśnie głównie z tego powodu, że wiem jakie by ły jego ostatnie chwile i widziałam go po smierci, wiem wszystko i cały czas go widzę oczami mojej chorej obecnie ze smutku wyobraźni. A słowa otuchy w stylu..." zobaczysz, jeszcze się trafi podobny" albo..." zobaczysz, jeszcze wielu zwierzakom pomożesz w ich tragedii...." powoduje, że chcę tupać i krzyczeć jak dziecki, że mam w d... wszystko i wszystkich, że chcę jego , żeby żył i żdnego innego i nie pomoże mi uratowanie jakiegokolwiek a nawet stu jakichkolwiek innych, JA CHCĘ, ŻEBY ON mnie przywitał jak codzień. Ot i cała prawda o moim stanie w chweili obecnej, więc do pracy ani do Świąt sie nie nadaje, choc doskonale wiem, że bywają większe tragedie w życiu ale to mnie teraz nie obchodzi.
  25. a ja mam tylko nadzieję że widok i zapach krwi i samo polowanie nie wzbudziło w Ampułce dostatecznie drzemiących instynktów, bo to by była tragedia
×
×
  • Create New...