-
Posts
11789 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
23
Everything posted by AgaG
-
Potwierdzam ostatnie wpłaty: z mojego bazarku po wpłatach od NikaEla i bukowa mamy dla Ergo 86,30 zł. 5 zł ma być osobiście przekazane przez trzecią osobę kupującą fanty osobiście. Poza tym wpłynęło: 20 zł. od mdk8 50 zł. od Dana i Muszkieterowie Dziękuje bardzo. zaraz uaktualnię rozliczenie. SALDO WYNOSIŁO +402 po wymienionych powyżej wpłatach saldo wynosi + 558,30 ZŁ
-
Wklejam dzisiejszy post pana Artura Wyczółkowskiego w celu ostrzeżenia przed jakąkolwiek współpracą z Fundacją Zwierzę nie jest Rzeczą zarejestrowaną w Krakowie z wydarzenia na fb https://www.facebook.com/events/785409238243406/817942928323370/ "Witam! Przepraszam za dłuższą nieobecność i brak jakichkolwiek wiadomości. Chciałem wrócić do tematu fundacji "Zwierzę nie jest rzeczą" i psa którego miałem okazję transportować. Opiszę sprawę Norbiego, którym pewnie wszyscy najbardziej są zainteresowani, jednak nacisk chciałbym położyć na postępowanie samej fundacji reprezentowaną w kontaktach ze mną przez panią Izabelę Smolińską i Małgorzatę Ostaszewską. Na początek proszę ludzi zaprzyjaźnionych z fundacją o wstrzymanie się od żałosnych komentarzy na temat mojej dysleksji lub analfabetyzmu. Mam zamiar popełniać błędy:) Wynająłem fundacji we wrześniu tamtego roku nieruchomość w miejscowości Dulowa. Od samego początku miałem poważne problemy. Już kilka dni po podpisaniu umowy rozpoczęły się rozmowy na temat opuszczenia przez najemcę tej działki. Całe nieszczęście w tym, że fundacja grała na zwłokę, umowa była źle napisana (chociaż zajął się tym prawnik). W budynku gospodarczym pierwotnie (umowa słowna) miały być trzymane konie w liczbie czterech:) Szybko zjawiło się ich około 11 do tego kozy pieski oraz krowa. Mechanizm bramy wjazdowej został wyważony łomem natomiast zamki do domu zostały wymienione o czym miałem okazję dowiedzieć się już po kilku miesiącach. Zgodziłem się aby zwierzęta zostały tam do wiosny. Oczywiście na wiosnę o wyprowadzce nie było mowy. Jednak zjawiając się tam po czasie doznałem szoku. Został nagrany film na którym widać było Norbiego zamkniętego za szybą. Od tamtej pory błagałem fundację aby dała mi spokój. W odpowiedzi słyszałem cały czas o przyszłym sądzie który mnie czeka (zabawne jak łatwo przychodzi im straszenie sądem:) Na szczęście ludzie zaczęli interesować się tym co dzieje się ze zwierzętami. Tym samym pani Ostaszewska i Smolińska zmuszone były do wywiezienia zwierząt w miejsce gdzie nikt im kontroli nie będzie robił. To nie zmieniało mojej sytuacji, gdyż szanowne panie tak wielce oddające się ratowaniu zwierząt zdecydowały, że obciążą mnie kosztami za ich wielkie nieszczęście. W e-mailu Małgorzata Ostaszewska napisała, że odda mi klucze do mojego domu, tylko pod warunkiem podpisania aktu notarialnego, w którym zobowiąże się do zapłacenia jej ok 40 tys. złotych za utrzymanie zwierząt. Oraz w razie gdy ktoś umieści nagrane filmy, na których przecież był stan faktyczny a nie wyreżyserowany, to będę zmuszony zapłacić 200 tys. złotych odszkodowania. Oczywiście mail okraszony był wspaniałymi słowami łaski fundacji oraz tym jaki jestem dziecinny:) Zwierzęta były trzymane gdzie popadnie. W garażu , piwnicy, łazience i altanie. Zamykane nad ranem i wypuszczane wieczorem. Konie pomimo dużej łąki zostały puszczone na kilka arów. Często brakowało im wody - jestem pewien, że w czasie ostatnich upałów nie jedno zwierzę straciłoby życie. Jak dalece wyglądała ta sytuacja od tych na zdjęciach oficjalnego fanpageu fundacji:). Kiedyś był tu temat kóz, którymi Smolińska pochwaliła się kilka dni po całej sprawie. Do mnie dzwonili sąsiedzi, a najemca powiedział, że nie ma jednej kozy, ale to pewnie ukradli sąsiedzi:). Kompletna dewastacja pięknego kiedyś obejścia, roślinności w ogrodzie i wielu drzwi, sprzętu ogrodniczego. Brak wpłacanego czynszu, opłat za elektryczność i wodę (terminy odcięcia mediów) to miły dodatek. Piszę to wszystko aby przestrzec ludzi, którzy w ewentualny kontakt z fundacją mieliby wejść. Omijać szerokim łukiem. Zainteresować się zwierzętami bo w Dulowej czy gdziekolwiek służą jedynie do zarabiania pieniędzy, którymi szanowne panie lubią się posługiwać. Znalazłem Norbiego w swoim domu. Był trzymany w obszernym salonie z kominkiem, jednak nie wiem czy jemu się to podobało. Calutka podłoga była mokra od moczu i pełna odchodów (Szanowna pani nie jest stworzona do posługiwania się ścierką). Tym bardziej do wyprowadzania psa, którego obecność przez długi czas była niezauważona przez sąsiadów. Norbiego spotkałem przypadkiem, nie miałem pojęcia co to za pies gdyż sama fundacja zapewniała, że nie ma u mnie żadnych zwierząt. Jednak to jak zastałem psa dało mi do myślenia i nie miałem zamiaru oddawać go fundacji. Zapach daleko odbiegał od przyzwoitości. Zwyczajnie pies został przeniesiony z piwnicy obok. I tylko gdy Pan Piotr Kleszczyński przestał przyjeżdżać wszystko wróciło do normalności. Ja dziękuję, za takie ratowanie zwierząt. Konie na upale bez wody siana trawy i cienia. Psy zamykane na całe doby we własnych odchodach. Niech ludzie dobrego serca darują sobie pobłażanie, że to wszystko za duża ilość obowiązków wzięta na barki, bo właśnie na tym szanowne panie wózku jadą. Bezgraniczna bezczelność, stosy perfidnych kłamstw i wyrachowanie sprawiają, że jest wiele osób które ślepo wierzą i ten post tego nie zmieni. Chciałbym jednak aby nazwa fundacji pokazała się jak największej liczbie osób. Proszę o udostępnianie. na każde słowo napisane tutaj mam potwierdzenie, maile, zdjęcia oraz słowa świadków i sąsiadów. Umieszczam kilka zdjęć. W "garażu" leży warstwa około 40 cm obornika - konie musiałby się za kilka tygodni schylać aby tam wejść. Dom w środku to również obornik - dziwne, że można było nocować w takim miejscu:( Miejsce to zmieniło właściciela i mam nadzieję, że niebawem będzie wyglądało jak dawniej. Jeszcze raz apeluję o omijanie fundacji oraz dzielenie się ze znajomymi nazwą "Zwierzę nie jest rzeczą". Dla zainteresowanych losami Norbiego i chcących ukarać tych ludzi za znęcanie się nad nim w celach zarobkowych Proszę o pomoc dla Fundacji im. Maćka Kozłowskiego Pan i Pani Pies, którym mam nadzieję uda się poprowadzić sprawę do końca. Odsyłam do tematu poniżej"
-
Tabaka SPARALIŻOWANA!!! POMÓŻCIE jej stanąć na łapy!
AgaG replied to Ayam1980's topic in Już w nowym domu
No tego, że zostanie u Oli, to byłam pewna. :) Tabaka miała ogromne szczęście, bo taki dom to szczęście. -
Z moich doświadczeń wynika, że tendencja do zapychania się gruczolów wcale nie musi wynikac z konsystencji kupki. Ta moja suczka, która robi najbardziej twardą kupkę spośród wszystkich moich psów, miewa najbardziej zatkane gruczoły. Trzeba chodzić z nia do weta i czyscić, nie sądzę, by dobór karmy zlikwidował problem. ps. ja na twardą kupkę daję royl canin gastro idtestinal
-
Za tabletki /Drontal Plus Flavour/ na robale Tyczki pani Ewa zapłaciła 52 zł, fakturę wyśle do Stowarzyszenia, które zbierało środki na innego psa, jaki z nich nie skorzysta. Tabletki należy podać teraz i za dwa tygodnie powtórzyć /tabletki zostały kupione na dwie kuracje/. Po tym kolejnym odrobaczeniu należy zbadać kupkę Tyni. Tym razem wetka pani Ewy również nie policzyła za badanie
-
MA DOM Labkowaty młody Misza od lutego pod drzewem na wsi
AgaG replied to AgaG's topic in Już w nowym domu
Dziś się dowiedziałam, że państwo którzy adptowali Miszę adoptowali też później jakąś kudłatą sunię. Musze zapytać Olę, czy ma gdzieś jeszcze kontakt do nich. Skro to tak blisko od bdt, w którym jest teraz Sum, to może wpadnę i do Miszy :) -
Zaraz zerknę na bazarek
-
Ten szkielet to TIFFANI - Udało się! Tiffani znalazła swój domek!
AgaG replied to kinga_kinga7's topic in Już w nowym domu
cieszysz się? aha? no faktycznie po tej wypowiedzi jest się z czego "cieszyć"... -
Ten szkielet to TIFFANI - Udało się! Tiffani znalazła swój domek!
AgaG replied to kinga_kinga7's topic in Już w nowym domu
określenie "psychopata" jest zniewagą, narusza paragraf 216 kodeksu karnego -
Ten szkielet to TIFFANI - Udało się! Tiffani znalazła swój domek!
AgaG replied to kinga_kinga7's topic in Już w nowym domu
Biedna suczka, skoro ma taki "dom" jaki się tu odezwał. Zdjęcia miejsca do spania pewno się nie doczekasz mar. gajko, za to kolejnych popisów chamstwa pewno będziemy świadkami -
No niestety niewielu wetów umie rozpoznać tę chorobę, nie zlecają w ogóle badania kortyzolu z krwi rano przy braku apetytu. Ja odkąd tyle doświadczyłam z moim Fenomenem chorym na tę straszną chorobę, to wracam myślą do innych historii niejadków np. tej: http://www.dogomania.com/forum/topic/7788-krak%C3%B3w-kochany-dars-za-tm-zawsze-zostanie-w-naszej-pami%C4%99ci-a-raf-ma-dwa-kociaki/ Dars był mi bardzo bliski bo długo się nim opiekowałam nim poszedł do adopcji. Niestety tego badania wet nie zlecił nigdy się już nie dowiem, czy miał adissona czy nie
-
Kraków Moria rozpieszczona do niemozliwości szczęściara odeszła za TM
AgaG replied to AgaG's topic in Już w nowym domu
Dopiero dziś przeczytałam. Moria nigdy Cię nie zapomnę, tego, jaka byłaś smutna w schronisku i jak rozkwitłaś w domu Jagienki. -
To dobrze, bardzo dobrze, Cieszę się. Tamarko a kupki prawidłowe ma? Nie ma biegunek? Adissonowcy zwykle mają.
-
Psy chore na niedoczynnosć nadnerczy bardzo źle rano się czują, bo mają za niski poziom kortyzolu chyba, o ile czegoś nie przekręcam.bada się rano kortyzol,bo rano kortyzol jest najwyższy.tj.powinien taki być Jego niedobór jest alarmujący. Mój pies miał niewykrywalny w ogóle poziom, tak niski. :( Wieczorem psy chore na tę chorobę trochę lepiej się czują, ale zasadniczo takie psy głównie śpią przez cały dzień i noc, i nie chcą jeść
-
Żartując trochę, ale nie do końca, napiszę, że Ergo według moich wyobrażeń o jego przyszłym domu, mógłby być aniołem stróżem domu, który jest z domownikami i w dzień i w nocy oraz ku ich pomocy :). Miałam jako dziecko takiego wielkiego czarnego anielskiego stróża - psa Ciapka. Psisko najchętniej spało w moich nogach, choć zdarzało mu się, że wskakiwał również na moje nogi i dosyć mnie przygniatał, co podobało mi się zwłaszcza podczas wakacji, które spędzaliśmy z rodziną w pewnym domku na odludziu. Starał się mnie nie odstępować. Bywało, że dopędzał mnie w drodze do szkoły, jak ktoś z nas zapomniał zamknąć drzwi mieszkania na klucz. Któregoś lata podczas wspólnych wakacji postanowiłam wybrać się nad rzekę bez niego, bo upał był tak niemiłosierny jak dziś, więc chciałam sobie darować rzucanie piłką, na co Ciapek oczekiwał również w upały (gdy nie brałam ze sobą piłki, przynosił mi spore rzeczne kamienie). Powiedziałam stanowczo: „zostajesz” oraz „pilnuj”. Droga nad rzekę była dość długa. Szłam polnymi ścieżkami dobrych pół godziny, gdy dobrnęłam do szosy, za którą znajdowało się zejście nad rzekę. I wtedy nagle z krzaków wylazł Ciapek. Mądrala wynurzył się dopiero wtedy, gdy był pewien, że jesteśmy na tyle daleko od domku, że już go nie odprowadzę z powrotem. A dlaczego wynurzył się właśnie obok szosy? A bo niedaleko, był malutki sklepik, gdzie zwykle kupowaliśmy sobie herbatniki i razem je chrupaliśmy leżąc nad rzeką.
-
Majunia ma dom,siostrę Pomidorcię i dwóch wspaniałych braci
AgaG replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
Czasem dieta jest wręcz restrykcyjna, a problemy zdrowotne i tak gigantyczne. Tak jest z moja Majunią. Jej problemy ze skóra to utrapienie dla niej wielkie. czekam jak na szpilkach na wyniki bardzo szerokiego profilu krwi, który ma na celu wykrycie ewentualnych dodatkowych chorób poza już stwierdzonymi Maja niestety bardzo słabo reaguje na leki, poprawa stanu skóry jest minimalna :(