-
Posts
11789 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
23
Everything posted by AgaG
-
Nie uczestniczyłam wcześniej w wątku Trufli. Słyszałam trochę o sprawie tego psa, jak również o tym, że iwoniam dostała bana za brak rozliczeń finansowych z pomocy, jaką otrzymała od dogomanii dla bezdomnych psów, w tym Trufli. Natomiast w świetle ostatniego bezprawia Dobrzańskiej polegającego na przywłaszczeniu psa pani Lidki, z tym większym niepokojem wczytuję się w zacytowane przeze mnie słowa Małgoski. Cóż dzieje się z Truflą? Jolantina, to, że Trufla była psem bezdomnym nie może stanowić dla Dobrzańskiej żadnego usprawiedliwienia i powinna udzielić wyjaśnień w tej sprawie i to wyjaśnień wiarygodnych. Przepisy polskiego prawa dotyczącą nie tylko psów, które mają swoich właścicieli. A co do kwestii etycznych Jolantina to masz całkowitą rację.
-
Jolantina, inspektorka Iwona D. musiała zwrócić właścicielce przywłaszczonego psa Milkę, oczywiście po tym jak właścicielka podjęła stanowcze kroki prawne. Jak rozumiem Trufla nigdy nie miała żadnego właściciela i dlatego nikt nie ujął się za nią na drodze prawnej?
-
Wysłałam pytanie do koleżanki elso, bo ja sama nie mam do niej kontaktu. Może ta koleżanka ma ten kontakt i ustali czy goospodsrstwo, z którego elso odbierała psa to nie było czasem to.
-
O jezu...... mam nadzieję, że to nie ta pani, od której kiedyś wolontariuszka z dogomanii Elso odbierała psa... Wspólpracowałyśmy z Elso kilka lat przy wydawaniu weteranów z krakowskiego schroniska i ona była zawsze bardzo odpowiedzialna. To miejsce ją przybiło, choć miało być takie cudowne...Z płaczem jechała po psa, gdy się okazało, że ta sunia wylądowała na strychu. :( Opowiadała mi, że pani zdaje się konno ją przywitała, a zachowywała się w sposób dosyć osobliwy: ezgaltowany, o ile nie nawiedzony :( Na pewno to był Wrocław, czy okolice Wrocławia, i wiem, jaki kawał drogi Elso jechała swoim samochodem wydajac krocie na benzynę ..najpierw do Wrocławia a potem z powrotem do Krakowa i za parę dni chyba dni znowu tą samą trasą I właśnie kozy, konie tam były. Tyle pamiętam. Aha i to, że TEREN JEST NIEOGRODZONY...to dla mnie wyklucza absolutnie możliwosć wydania psa, zwłaszcza biorąc pod uwagę ruch, inne zwierzęta, w tym duże itd..
-
Widziałam kiedyś labka skazanego na podwórko, niestety ale wygladał na bardzo nieszczęśliwego…
-
a u Ergo było tak: po wpłatach: od Yoana (deklaracja stała za lipiec) 15 zł. oraz od jolantina (za drugie półrocze) 60 zł. saldo w dniu 9.07 2015 to + 85,26 Następnie doszły wpłaty 108 z bazarku Ewkar oraz 10 zł od dorcia 2 w sumie dziś saldo to 203, 26 Wpisuję to rozliczenie na pierwszą, w poniedziałek zrobię przelew za hotel i uwzględnię :) Dziękuję wszystkim, którzy pomagają Ergusiowi.
-
Tyczka dopiero wczoraj dostała zgodę doktora na szczepienia. Bo wczesniej wciąż była zbyt chora. Pani Ewa z pewnością pójdzie z nią do najbliższego weta. Poproszę ją by spytała o koszt. Doktor jakoś nie doprecyzował, od których szczepień zacząć. Ale zwykle zaczyna się od tych na choroby zakaźne, a po odczekaniu na wściekliznę...
-
ja tez trzymam. :) Dobrze by było, aby psiaki zaczęły od wspólnego spaceru i zaczęły traktować swoją obecność jako coś, co nikomu z nich nie zagraża. Wtedy tym łatwiej będzie o ułożenie ich stosunków.
-
Odpowiadam cytatem z maila: "Przesyłam0 foto paragonu , za oba kursy taxi zapłaciłam 34 zł ,kwota na paragonach jest inna /większa/ ,ale pan kierowca dla naszej Tyczuni policzył troszku mniej ,taki mały bonusik od sympatycznego kierowcy Oby więcej takich taksiarzy". a wizyta 50. ja płaciłam za wizytę, a pani Ewa za taksówkę :)
-
Bardzo cieszy to, że Tynia taka zadbana i szczęśliwa. Gdyby DORA z handzią nie zabrały jej stamtąd, gdzie była, Tynia już by nie żyła. Ropomacicze nieoperowane by ją zabiło. A ten straszliwy ból oczu, który był dawniej, uczyniłby tę końcówkę męczarnią. W przypadku Tyni trzeba się było spieszyć i całe szczęście, że dziewczyny zdążyły :) Sądząc z tego, w jakiej teraz jest kondycji, jeszcze kawał fajnego życia przed nią :)
-
Złamany kręgosłup, zdarte do krwi tylne łapy. Diego-wielka wola życia
AgaG replied to DoPi's topic in Już w nowym domu
n no jak nawet plakaty drukuje sam, to jest bsaardzo miastowy. :) -
handziu, poiewaz nikt się nie zaoferował z transportem, pani Ewa wiozła Tynię taksówką. jeden paragon na 18 zł jest u mnie, bo przekazała mi go w lecznicy, drugi u niej. Trzeba będzie pani Ewie zwrócić ten koszt. Tynia nadal ma mieć podawane zalecone krople, w sumie kropienie oczu musi być wykonywane 5 razy dziennie. Skomplikowanego opisu stanu oczu nie odtworzę z pamięci, czekam aż doktor wyśle kartę wizyty. Jak zapomni, to wezmę, gdy będę niedługo u niego ze swoją Pomidorcią. Ja pytałam tylko, czy Tynię oczy nie bolą i na szczęście nie. Krople działają dobrze. Operacja jak już wspomniałam wczoraj nie grozi Tyczce, przynajmniej na razie. Do kontroli trzeba ją będzie przywieźć za miesiąc. Doktor pozwolił na zrobienie szczepień, no nareszcie :) Suczce bardzo poprawił się wygląd sierści, To już zupełnie nie to feterko - dawniej przerzedzone zwłaszcza w miejscu, gdzie rozwijała się kiedyś alergia na pchły. matowe, dziś gęste i błyszczące. Zapomniałam aparatu, wiec zdjęć nie mam niestety tym razem. Tynia jest bardzo ufna wobec pani Ewy, całkiem nieźle szła na smyczy od gabinetu do taksówki. Pani Ewa opowiadała, że sunia bardzo lubi jeść i je wszystko, co dostaje, bardzo chętnie. Już od 12 czeka na obiad, żwawo się kręcąc po kuchni. :)
-
Tak są dobre wieści, ale nie mam czasu teraz napisać, fakturę wysyłam do sharka z prośba o wklejenie. Doktor się pomylił wysłał dwa razy fakturę zamiast fakturę i kartę wizyty. Napiszę do niego z prośbą o przysłanie karty. Najważniejsze, że widmo operacji na razie się odsunęło. :) Tynia była jak zawsze grzeczna, wygląda pięknie
-
Przepisy Kodeksu Karnego mówią wyraźnie, że nikt nie ma prawa przywłaszczać czyjejś własności - w tym przypadku czyjegoś psa, nikt a więc również i KTOZ w imieniu którego Dobrzańska wydała pani Lidce psa do adopcji. Pies nie został z domu pani Lidki interwencyjnie zabrany, lecz podstępnie przywłaszczony przez inspektorkę Iwonę D. Wystarczy umieć czytać ze zrozumieniem słowo pisane ( mam na myśli słowa pani Lidki na jej stronach w necie, gdzie opisuje okoliczności) ). Podjęte przez panią Lidkę i jej pełnomocnika działania prawne przyniosły oczekiwany skutek i dziś KTOZ musiał zwrócić psa.
-
Właśnie z apteki są najlepsze, a jednocześnie tańsze od weterynaryjnych na wątrobę. Moi weci poradzili dla moich staruszków essentiale forte i hepatil. Trzeba to stosować codziennie dwa razy dziennie po jednej tabletce jednego i drugiego leku. Mały pies może dostawać raz dziennie te leki, no ale Denis jest sporym misiem : :) Wątroba się wolno regeneruje, więc taki lek wspomagający jej pracę, należy stosować praktycznie cały czas. I np. po paru miesiacach zrobić badania krwi, czy parametry wątroby są w porządku. No Kasiu minęło 10 lat :) Niech następnych 10 lat też będzie fajnych:)
-
Wielkie dzięki :) jak tylko plakat będzie gotowy ruszamy ze znajomymi krakusami w miasto :) To naprawdę może pomóc bardziej niż 3 lata ogłoszeń w necie :)wiem coś o tym A może bazarek na dogo a udostępnianie linka na fb? Ja swój też w taki sposób zrobię. Jestem na etapie robienia zdjęć jeszcze uff..