Jump to content
Dogomania

Masza4

Members
  • Posts

    2758
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Masza4

  1. Przepraszam :oops: Ojej to się porobiło...Nr konta wzięłam ze stronki...Gapa ze mnie :mad: A jak tam Alusia? Czy Dorotka może ją jeszcze w ogóle trzymać?
  2. Witajcie, Nie odzywałam się długo, bo nie bardzo mam ostatnio dostęp do kompa. Ja też się troszkę powstydzę, bo zapomniałam na śmierć o pieniążkach małej pannicy, które zostały uzbierane dzięki bazarkowi. Jutro zrobię przelew na konto AMICUSa. Bardzo bardzo przepraszam, gapa ze mnie :oops: Trochę dużo mam ostatnio na głowie...Głupio to wyszło ale mam nadzieję, że darujcie mi zwłokę. Fotki są cudowne ! Alusia wygląda ślicznie! Tak za nią tęsknię... Eh i jeszcze cieczkować jej się zachciało? No ładnie...To ze sterylką trzeba czekać jeszcze conajmniej 6 tygodni.:shake:
  3. Jak już pisałam na wątku jamniora-zguby, zaproponuję znajomemu tego psiaka. Nie ukrywam jednak, że dla niego mogą być przeszkodą jego wady serca, czy choroba wirusowa...:-( Ale warto spróbować! W jakim on może być wieku? A ta wada serca to co to właściwie jest? Kardiomiopatia? Szmery? Sorry, ale ta wetka jakaś dziwna kobita...Już wyrokuje, że pies nie pożyje długo?! Szkoda gadać...
  4. Śliczny jamnior! Zapodam temat znajomemu, może się zdecyduje...
  5. Gigi jak tam druty z żuchwie Selo? Kiedy je zdejmujecie?
  6. Nowy właściciel prosił, żebym nie naklejała na przystanku ogłoszeń o znalezieniu jamnika. Mówił, że sam będzie chodził kilka razy dziennie po osiedlu i sprawdzał czy ktoś nie rozwiesił jakiejś info o zaginięciu. Tym bardziej, że sprawa jamniora nie wyglądała na ucieczkę...A jednak... Dziś nowy właściciel psa znalazł ogłoszenie na sklepie. Ktoś szukał takiego psa. Zadzwonił. Jamnior rozpoznał swoich pierwotnych właścicieli. Podobno uciekł z przed osiedlowego supermarketu. Facet przyznał, że pies nie był na smyczy, ani nie miał obroży. To bardzo lekkomyślne, daliśmy mu to do zrozumienia. Pan zabrał jamnika do domu, a tymczasowy właściciel psa szuka nowego psiaka, też jamnika :)
  7. Mam dobre wieści!!! Jamnior został adoptowany! Zadzwoniłam do znajomego, który jakiś rok temu musiał uśpić swojego jamnika. Kiedyś wspominał, że będzie chciał wziąć psa, ale była za świeżo, żeby zrobił to od razu po śmierci poprzedniego. Dziś przyjechał do hotelu i zakochał się w jamniorze!!! Zabrał go do domu i podobno pies merda ciągle ogonem jak na sprężynie :cool3: Bardzo się cieszę, wątek zamykam :)
  8. Ludzie to bydlaki! Też dopuszczam myśl, że może się zgubił, ale gdyby uciekł np. za sunią w cieczce, nie siedziałby w zatoce, ciągle w jednym miejscu. Pewnie biegałby wszędzie, zwiedzał, a tak...siedział przestraszony z mądrymi przepraszającymi oczami... Czy cioteczki Jamnicze mogłyby pomóc mi w ogłoszeniach na forum jamników?... Albo jakiś tymczas? Nie mam za dużo kasy na hotel...
  9. To pilne! Jamnik potrzebuje domu. Widać, że jest bardzo wrażliwym psiakiem. Tak mi go żal...:placz:
  10. Po południu wracałam z pracy. Przechodziłam obok przystanku autobusowego na jednej z bardziej ruchliwych ulic w Lublinie. W zatoce siedział skulony jamnik... Zaniepokojona postałam chwilę, bo pies nie miał ani obroży, ani nie był na smyczy. Na przystanku stało sporo ludzi. Sądziłam, że jamnior jest czyjś, że jak przyjedzie autobus, ktoś po prostu weźmie go na ręce i odjedzie. Poszłam do domu... Ale ten pies nie dawał mi spokoju. Okna mojego domu wychodzą na przystanek. Siedziałam w oknie blisko dwie godziny. Wszyscy odjechali, na przystanku nie było nikogo, za wyjątkiem...jamnika... Poszłam do niego. Wszędzie puściutko, a pies siedział nadal tak samo skulony jak przedtem. Cmoknęłam...Boże jaka była radość! Pies podbiegł do mnie, wdrapał się na ręce. Postanowiłam go zabrać, jamnior szedł mi grzecznie przy nodze. Nie mogę zapewnić mu nawet tymczasu, więc odstawiłam go do pobliskiej kliniki, do hotelu. :shake: Jamnik był przerażony, szedł przy mnie ładnie na smyczy. Niestety nie mam kabla do aparatu więc dziś nie wstawię zdjęć, zrobię to jutro. W każdym razie piesek jest bardzo ładny, ma lśniącą sierść koloru brązowego, jest trochę podpalany. Możliwe, że jest kastratem. Jest super! Umieszczę jutro ogłoszenia na przystanku, ale niestety wygląda mi to na porzucenie. Ktoś zapewne jechał samochodem , przytrzymał się, wyrzucił psa i odjechał, a pies został tam gdzie go postawiono... [B]Proszę Was o tymczas dla malucha, lub o dom stały[/B]. Jamnior w hotelu jest zalękniony, nie wie co jest grane. ...:-(
  11. I ja też...Ta psina miała w sobie coś innego, takiego szczerego, spontanicznego. Zdawało się, że Gajka dziękuje za tę wolność całą sobą. Swoją krótką koci łapką i brzydkim, a jednocześnie pięknym pyszczkiem..
  12. Dziękujemy! Samopoczucie mamy bardzo dobre. Postanowiliśmy z TZ że nie będziemy robić Wanduli zabiegu. Byliśmy na konsultacjach u wielu wetów i 50 na 50 z nich mówi, że znieczulenie ogólnoustrojowe przy takich chorobach, jak sercowe, czy nerkowe, mogłoby być ryzykowne. Już przecież przy nie podaniu leków na serce przez 1 dzień, Wanda jest inna, smutna, nie chce jeść, bawić się, tylko śpi i śpi. Narośl na oku troszkę się zmniejsza, tak jakby część z niej odpadła. Kiedyś odpadła przecież cała. Dlatego mam nadzieję, że wchłonie się całkowicie. Babcia miała taką samą na głowie i nagle z dnia na dzień, wchłonęła się właśnie. To aż tak bardzo nie przeszkadza Wanduli, więc dla czegoś takiego nie warto jej kroić, tym bardziej, że nie wiemy ile Babcia nam jeszcze pożyje...:shake: i czy w ogóle wybudziłaby się z narkozy... Gdyby coś się stało nie darowalibyśmy sobie. Teraz zostawiamy Wandulę pod opieką rodziców, bo wyjeżdżamy daleko pociągiem na 3 dni. Będzie tęsknić bida, a i morze pewnie chciałaby zobaczyć. Ale z jej pęcherzem i częstotliwością robienia sioo podróż byłaby męcząca dla nas i dla niej.
  13. Zobaczyłam właśnie, że na konto wpłynęły pieniążki z bazarku Agnie Koty. 20 zł od [B]Celiny12[/B] i 30 zł od [B]Agusiazet[/B]. Serdecznie dziękuję Dziewczyny!!!! Mar.gajko podaj mi proszę jakieś namiary na konto Doroty, prześlę jej pieniądze. Będzie na podleczenie Malucha :loveu: Obawiam się, że nie dam rady przyjechać z ten długi weekend do Krakowa...:-(
  14. Ta...do Selo podobny jest stan 'kadłubka' gdy leży kołami do góry :evil_lol: w boksie też tak robił i na ogródku i na spacerze... A ten mały czarny piesek z sąsiedztwa może kojarzyć mu się z klinicznym czarnym kotem, który siadał zawsze przed boksem Selo i wkurzał go swoją obecnością. Im Selo bardziej szczekał, tym Bernard przysuwał się bliżej boksu :mad: Diabełek z niego niezły.
  15. W końcu dotarłam na wątek. Ostatnio coś mi się komputer psuje :mad: Gigi, Selo jest śliczny! Wiedziałam o tym pierwsza :cool3: ale teraz gdy patrzę na te zdjęcia, łezka się w oku kręci... Selo to wspaniały pies, przed nim całe życie, jest mądry, bardzo kocha ludzi. On tak głęboko patrzy w oczy... Cieszę się, że teraz ma Ciebie, swój własny dom, że chodzi na spacerki. On był taki szczęśliwy gdy brałam go nawet na pół-godzinny spacer. Tak strasznie potrafił dziękować...
  16. Super, że jesteście na miejscu cali i zdrowi :multi: Pewnie podróż była męcząca, ale Kiler to jest gość-wiedziałam, że będzie grzeczny, to naprawdę wyjątkowy pies! :loveu:
  17. Kiler już w drodze do domu, od jakiś dwóch godzin. Dłuuuga podróż przed gigim i Kilerem, mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Kiler podobno zachowuje się nawet przyzwoicie :) Czekamy na wieści z domu gigi! Trzymajcie się!
  18. Niestety gigiemu pod Krakowem popsuł się samochód. Wyjechał z Bielska o 3 nad ranem i jeszcze jakąś godzinę temu czekał na lawetę. Jeśli pomoc przyjedzie w miarę wcześnie, to gigi weźmie z domu inne auto i prawdopodobnie jeszcze dziś przyjedzie do Lublina. Jak pech to pech :mad: Będę w domu ok. 17, napiszę co się dzieje, jeśli będę coś wiedziała.
  19. Okej, zgadzam się na takie warunki. Gigi pozwolisz, że Dorothy zajrzy do Kilera za jakiś czas? To jak? Można się Ciebie jutro spodziewać w Lublinie?
  20. Przepraszam, że dopiero teraz się odzywam, ale właśnie weszłam do domu po koszmarnym dniu :angryy: Lekarze mogą oddać Kilera gigiemu. Nikt inny nie zarezerwował psiaka, więc nie ma problemu, ale w takiej sytuacji chyba nie uda nam się dokonać tej nieszczęsnej wizytacji ;) Dorothy, gigi? Jak uważacie?
  21. Napisałam pw do osoby z Bielska-Białej. Znalazłam ją na mapie pomocy dogo. Zobaczymy, może pomoże.
  22. Przecież nikt nic nie wyrokuje! Do wczoraj nic na forum o gigi nie było pisane, o jakichkolwiek podejrzeniach. Chyba każdy ma prawo je mieć i stara się dyskretnie to sprawdzić. To nie ja wywołałam dyskusję nt. gigi...I nikogo nie oceniam/nie oceniałam publicznie, dopóki nie wyszły z tego jakieś jadowite teksty. Ale to nie jest wątek w którym należy się kłócić, lecz by znaleźć dom dla psa. [B]Szukamy osób chętnych do sprawdzenia domku u gigi-44!!! [/B]Dzięki za link do umów! :)
  23. Już ustalone z gigi. Zgadza się na wizytę i będziemy potrzebowali kogoś z tamtych stron. Jutro porozmawiam z lekarzami o tym, że znalazł się dom. Gigi w czwartek mógłby przyjechać. Sporządzimy w tej sytuacji umowę i coś w rodzaju zobowiązania o kastracji Kilera, bo w 1 dzień jajka na pewno się nie zagoją :shake: więc zabieg nie mógłby być przeprowadzony w klinice w Lublinie. Na razie nic nie mówię. Muszę zapytać lekarzy, ja o niczym w sprawie Kilera nie mogę decydować...
  24. Ale ja zauważyłam prośbę o podanie telefonu, nigdzie nie pisałam, że nie. Ale podstawowe info nie było wyjaśnione, a to właśnie moim zdaniem powinno odbywać się na forum, zawsze przynajmniej tak robimy. Nie uważam, żebyśmy sobie tu gruchali, sorry. wyszła toksyczna sytuacja i trzeba było ja wyjaśnić.
×
×
  • Create New...