Jump to content
Dogomania

Mazowszanka13

Members
  • Posts

    19428
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    7

Everything posted by Mazowszanka13

  1. Mam nadzieję :) Powiem Wam, że na decyzję zostania na zimę na wsi wpłynęła oczywiście pandemia. Nie rozmawialiśmy na ten temat z TZ-em, ale coś mi się wydaje, że pandemia to trochę pretekst. A chęć uchronienia Lilka przed miastem i oddania do innego DT też miała tu znaczenie.
  2. Zacznę od dobrych wiadomości. Wczoraj Lilek mruczał z zadowolenia podczas głaskania (w kuchni, na stojąco),do którego się nadstawiał. Jest tez głaskanie poranne na leżąco, na posłanku. Wtedy jest zaspany i co najwyżej odsłania brzuszek. Druga rzecz, to nowość. Wskoczył po głaski przednimi łapkami na łóżko do TZ-a, naśladując Lukę, która o 6 rano domaga się spaceru właśnie w ten sposób. A z gorszych wiadomości, to kolejny atak padaczki. Na tyle "lekki", że miał siłę doczołgać się do posłanka. Nie trwał długo, ale był. Po pół godzinie wybiegł za suczkami na zewnątrz. Poprzednie miały miejsce: 2 listopada, 27 września, 19 czerwca.
  3. No właśnie. Niestety. Wczoraj oglądałam zdjęcia szczupłej Małej. Fajny jest, tylko te strachy głupie.
  4. Od 7 maja się bujamy z tym strachulcem i jeszcze nie wyszedł na 100 % psa.
  5. Taki jestem okrąglutki. Głupia mina nie jest związana z moja osobą, tylko z aparatem. https://images89.fotosik.pl/457/d2cb67a110952a68gen.jpg
  6. Moja Luka też tak miała na początku w Warszawie, choć na wsi była bardzo towarzyska. Na pierwszego psa, który podszedł do niej na spacerze zawarczała ze strachu, choć nie miał złych zamiarów. Zaczeliśmy ćwiczyć psie kontakty ze starszym spokojnym psem, którego codziennie spotykaliśmy na skwerku, potem był codziennie spotykany szczeniak, potem ciągle ta sama wesoła suczka, a dalej poszło już gładko. Byłam przerażona, bo myślałam, że tak zostanie na zawsze.
  7. Dziękujemy :) Z wzajemnością.
  8. Co owczarek to owczarek.
  9. Doopcia coraz bardziej apetyczna, ale na szczęście wcięcie w pasie ciągle jest.
  10. Kochana Nesiowata zawsze niezawodna:) Lilek spędzi pierwsze w życiu święta, które w psim wydaniu oznaczają całodzienny pobyt w kuchni i nieustanne (owocne) żebranie.
  11. Dzisiaj znowu powtórka z rozrywki. Psy wybiegły z kuchni przez sionkę do drzwi wyjściowych, bo za płotem była jakaś psia afera. Otworzyłam drzwi jak psy już tam były. Lilek wybiegł do połowy na zewnątrz i chciał zawrócić, aby na spokojnie sprawdzić czy na pewno są otwarte. Ale bojowe suki go wypchnęły i w ostateczności wyszedł "zadnią stroną". Myślę, że jesteśmy już blisko znormalnienia.
  12. Będzie dobrze, spokojnie. Psy w dobrych DS-ach jakoś szybko cywilizują się. My wiejską Lukę wnosiliśmy na III piętro przez dwa tygodnie. Potem za kimś pobiegła i zapomniała o "bólu". Z Arią, mądrym owczarkiem, na pewno będzie lepiej.
  13. Nie wypowiadam się, bo sama nie wiem jeszcze.
  14. Kibicuję Wam na odległość. Tylko tyle mogę w tej chwili :(
  15. Ładnym (i rasowym) w życiu łatwiej. Trzymam kciuki za pomyślny rozwój sytuacji.
  16. Lilek wczoraj przeszedł samego siebie. Wybiegł jednym pędem z kuchni na zewnątrz, bo pod płotem była jakaś psia afera i było mu śpieszno. Na werandzie (!) zorientował się, że wybiegł za szybko i nie sprawdził czy drzwi na zewnątrz (!) są otwarte (bo inaczej nie wyjdzie) i w wielkim popłochu wrócił do kuchni, aby po chwili wyjść po raz drugi, już uważniej i wolniej. No i znowu wystraszył się zakładania Luce obroży w kuchni, choć była przy tym spokojna. Uciekł na posłanko i nie chciał wyjść na spacer. Dopiero jak wyszliśmy, TZ mu otworzył i nas dogonił. Ale nic, będę go przyzwyczajać. Przypinania smyczy (innym psom) już się nie boi.
  17. A co z jej strachem wobec mężczyzn ?
  18. Malagos, są jednak postępy. Może nie takie szybkie jak byś chciała, ale są.
  19. Tak jest. Bo na widok przypinanej smyczy już zobojętniał. Na szczęście nie goni mnie powrót do miasta, bo to zawsze był stres przy tymczasach. Czy znajdę na czas dom ?
  20. Idziecie jak burza. Będzie dobrze !
  21. Szelki i obrożę nosi cały czas. Podczas głaskania dotykam ich bez problemu. Z przypinaniem smyczy kiepsko, bo wyczuwa kiedy chcę to zrobić i staje metr ode mnie. Jest jak sejsmograf, który czuje moje obawy i zdenerwowanie. To musi zrobić ktoś obcy. A co do lęków. Dzisiaj przed spacerem wyjątkowo założyłam Luce obrożę w kuchni, a nie przed domem jak zwykle. Lilek się wystraszył, pobiegł na posłanko i nie chciał wyjść na spacer. Dopiero TZ wypuścił go na zewnątrz po naszym wyjściu. Dogonił nas na łące i zachowywał się już normalnie. Suczki szły na długich linkach, a Lilek szedł i biegał grzecznie obok nas. Rozumie nawet i reaguje na "Lilek do domu" w końcówce.
  22. Dzięki, że zajrzałaś :) Lilek nierówny. Na spacerze jest grzeczny. Szczeka, gdy domaga się rano jedzenia lub czekając na otwarcie drzwi kiedy jest na zewnątrz. Daje się głaskać, ale smyczy nadal boi się, choć na przypinanie suczek nie reaguje ucieczką tak jak wcześniej. Nawet niewzruszony stoi obok. Ma nadal kłopot z drzwiami. Rano, gdy śpieszy się do miski to nie ma problemu, ale w ciągu dnia trzeba otworzyć dwoje drzwi (do sionki i na zewnątrz) i najlepiej nie stać na środku. Patrzy też zaniepokojony na wiszącą na drzwiach wyjściowych smycz, która porusza się przy otwieraniu drzwi (w końcu ją zdjęłam). Za to do małego pokoju Babci wchodzi nieproszony nawet przez częściowo otwarte drzwi. No nie dojdziesz o co mu chodzi.
  23. Smycz długą mam. Mogę dostarczyć w razie potrzeby. A ja dzisiaj pod Lidlem w Przasnyszu widziałam młodziutką, śliczną, niewychudzoną ON-kę, która węszyła za jedzeniem i podchodziła do ludzi. Zupełnie jak Kawa, labradorka zabrana spod Lidla parę lat temu. Kupiłam jedzenie, ale jej już nie było. Jutro TZ jedzie do Lidla to się rozejrzy. Akurat mi ONKA teraz potrzebna !
×
×
  • Create New...