Jump to content
Dogomania

Mazowszanka13

Members
  • Posts

    19428
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    7

Everything posted by Mazowszanka13

  1. Pojechałam w zeszłym tygodniu na jeden dzień do Warszawy w sprawach urzędowych. Ledwo ruszyłam spod domu już zaczęłam tęsknić za Łezką, a potem było coraz gorzej. Stwierdziłam, ze nie ma co się zastanawiać. C.d.n Jej atutem jest wielkość, a właściwie jej brak. Z moich dotychczasowych tymczasów jeszcze Lisio chwycił mnie mocno za serce, ale jako trzeci pies był za duży :(
  2. Sorry, jakoś głupio mi się wkleiło.
  3. Trafiłam na wątek przez przypadek i bardzo się cieszę. Będę Wam kibicować. Jest młoda, śliczna .Na pewno szybko znajdzie dom. Jak dojdzie do sterylki mogę zgłosić ją do Akcja Sterylizacja. Mnie za Suzi zwrócili ostatnio co do grosza.
  4. Decyzja została podjęta. Łezka z nami zostaje. Spolegliwy TZ na wszystko się zgodził, tylko zażyczył sobie zmianę imienia. Ma rację, imię Łezka jest za smutne, a przecież wszystko co najgorsze już jest za nią. Ale chwilowo nie mam pomysłu, wołam na nią Mała. Jutro napiszę więcej.
  5. Zadzwonią. Ona ma oczy, które trudno zapomnieć.
  6. Jadąc niedawno w stronę Makowa zobaczyłam przy drodze w naszej gminie brata/siostrę Lisia. Wzrost średni, wygląd szpica, umaszczenie collie i krótki ogonek. Chyba domny, bo widziałam go tylko raz. Pisałam już wcześniej, ze namierzyłam rodziców Lisia. We wsi obok mieszka facet, który ma psa collie i suczkę terierkę z krótkim ogonkiem. To na bank rodzice Lisia, bo Lisio miał taka szorstkawą sierść jak ta terierka no i krótki ogonek. Psy chodzą luzem i pomagają Panu zaganiać krowy z łąki do domu (spory kawałek). Zagadany, nie przyznał się do Lisia. Prawdopodobnie komuś oddał szczeniaka, a ten pozbył się go. Lisio był dosyć bojaźliwy,a na wsi to cecha najmniej pożądana.
  7. Dla takich zdjęć warto męczyć się z tymczasami. Suzi pozdrawia z Ursusa.
  8. Przyznam, że i mnie serce zabiło jak zobaczyłam zdjęcie Tuni na wątku Maleństw. Kochana jesteś anecik, że ją wzięłaś :)
  9. Nadziejko, dziękuję z całego serca za bazarek :) Właśnie wpłynęło 68 zł :)
  10. Suzi dostała wypasione szelki z imieniem.
  11. Dzisiaj Łezka zaliczyła swój pierwszy w życiu spacer do lasu. Spacer był długi, szła bardzo ładnie na czterech łapkach. Nie myślcie sobie, nie trzeba jej było ciągnąć. Wręcz przeciwnie sama szła do przodu, a nawet na boki, bo wszystko ją ciekawiło. Moje psy nie nadają się na spacery do lasu, bo strasznie ciągną, a spuszczone ze smyczy ganiają zwierzynę.
  12. Po 15 sierpnia mam jechać do NDM na kontrolę łapki. Wtedy okaże się czy leczenie jest zakończone czy należy jeszcze wyjąć z nóżki kawałek blaszki. Jak już będę wiedziała na czym stoję to ją zacznę ogłaszać. Myślę, że odzew będzie duży. Chyba, ze podejmę inną decyzję. Serce jest na tak, ale rozsadek walczy resztkami sił. Chciałabym nadal pomagać jako DT, ale przy trzech własnych jest to bardziej skomplikowane. Szczególnie jeśli przez pół roku mieszka się w bloku. Gdy późną jesienią tymczas nie "schodził" to zawsze pocieszałam się, że najwyżej wrócę do Warszawy z trzema. Z czterema trochę gorzej. Jeśli chodzi o rehabilitacje to najlepsze jest kopania dołów, bo wtedy trzeba stać mocno na ziemi obiema tylnymi łapkami. Jest postęp, szczególnie na spacerach. Czasami tylko podwiesi łapkę, nie wiem czy z bólu/zmęczenia czy z przyzwyczajenia.
  13. Najlepsza rehabilitacja to spacery na zewnątrz na smyczy. Wtedy chodzi i biega jak trzeba.
  14. Czy wyswietlaja się zdjecia z fb czy musze je przez Fotosik przepuścić ?
  15. Zadzwoniłam dzisiaj do Pani, aby dowiedzieć się co u Suzi. Wersja eksportowa w całej okazałości. Już pierwszej nocy wskoczyła Państwu do łóżka i już tam została. Ma zamówione różowe posłanko oraz szelki dla yorka z wyhaftowanym imieniem i nr telefonu. Została wykapana i spożyła Bravecto na kleszcze. Na spacerze warczy na większe psy. Z yorkiem Córki chodzi na popołudniowe spacery, ale nie było jeszcze spotkania w domu. Są jej zdjęcia na fb, ale nie mogę ich znaleźć. Natomiast widziałam zdjęcie poprzedniej suczki, która wychowywała się razem z wnukiem. Bardzo podobna, też ruda z czarnym pyskiem, tylko znacznie większa. Bo Suzi to wilk drobny. Podobno ma posobną plamkę na pyszczku co tamta. I pewnie to zadecydowało, że Pan się w niej zakochał. Chyba z wzajemnością, bo lubi leżeć pod jego biurkiem. W domu została na kilkanaście minut na próbę, ale obeszło się bez wycia i szczekania. Zawsze o to boję się najbardziej. Nie zapytałam tylko o której się/ich budzi, bo my na wsi od 5-ej.
  16. Życzę Pani cierpliwości, bo z czasem na pewno wszystko ułoży się.
  17. No właśnie, na palcach można policzyć dogomaniaków, którzy mają tylko jednego psa. Z wciskaniem kolejnych kłopot.
  18. Też tak myślę, bo ostatnio wycwaniła się i stoi w wodzie na trzech łapkach.
  19. Jest też inny sposób na łapkę: wyjścia poza teren. Nie wiem czy to wysoka trawa, czy nadmiar bodźców powodują, że Łezka zapomina o potrzebie chodzenia na trzech łapkach. Szkoda tylko, ze Suzi już z nami nie ma, bo przy niej było dużo gimnastyki i biegów.
  20. Suzi pojechała do domu:) Na spotkanie w Nieporęcie nad Zalewem Zegrzyńskim (tłumy na plaży) przyjechała w dwa samochody cała rodzina: Pan, Pani, córka, zięć i dziewięcioletni wnuk. Suzi trochę nieśmiała, ale przymilna. Wygłaskana przez całą piątkę. Córka ma dwuletniego samczyka yorka, ale mieszka osobno. Dałam Suzi w posagu mały (ale z własnym zapachem) kocyk w panterkę oraz obrożę, adresatkę z moim nr telefonu i szelki. Państwo po drodze zatrzymają się w Leclerku i kupią jej szelki na miarę oraz posłanko. Mieszkają w bloku w Ursusie. Mają również ogrodzoną działkę przy Alei Krakowskiej (wylotówka na Kraków/Katowice). Pani powiedziała, że będzie ją spuszczać tylko na działce. Mieli dwa psy, jeden z Palucha, drugi adoptowany z gabinetu weterynaryjnego. Ostatni wychował się razem z wnukiem. Zmarł pół roku temu po długiej chorobie. Wszyscy za nim płakali, ale w końcu stwierdzili, ze bez psa nie da się dłużej żyć i chcą nowego. Pani jest młodą emerytką, Pan jeszcze pracuje w systemie 24 zmianowym. Powiedziałam, ze pojawię się z wizytą najwcześniej jesienią. Chyba, że Ziutka i Kejciu dadzą radę wcześniej. Uprzedziłam, że jest i taka możliwość. Umowy wypełniłam w domu przed wyjazdem, na miejscu spisałam dane Pani z dowodu i z tego wszystkiego nie dałam jej umowy do podpisu. Ale nie sadzę, aby wyniknęły z tego jakieś komplikacje. Przy okazji wizyty, jeśli to będę ja, uzupełnię umowy o ten brakujący podpis.
  21. Taką dostałam wiadomość na Olx: "Utrzymywać psa i jeszcze piwo mu kupić to nie interes " Zablokowałam gościa, aby nie kontynuował swoich bystrych spostrzeżeń.
×
×
  • Create New...