Jump to content
Dogomania

miniaga

Members
  • Posts

    2823
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by miniaga

  1. Dzitka gratuluję cudownych babysków, trzymam kciuki żeby 2 suczka również była ciężarna. Rodzice Mikrusek radzi sobie coraz lepiej!
  2. [quote name='Grey']Martens,nie życzę sobie ciągle być wywoływany, zwłaszcza ,że ja mam rację.Trzeba dokładnie przeczytać co napisała mecia i nie potrzebne są dalsze wywody naukowe.A co to z tymi kolorami,brak widzenia kolorów w zależności od okoliczności,bardzo niedobra sprawa.[/quote] Wiesz jak dla mnie to ty nie jesteś żadnym partnerem do dyskusji- powiedzenie ja mam rację i już - jest na poziomie 3 latka dla mnie- zwłaszcza, że wyprowadzę cię z błedu RACJI NIE MASZ
  3. Duże większe ryzyko stanowi krycie polskiej suki z niespokrewnionym psem z Australi np, niże krycie krewniacze, ponieważ nie wiadomo najczęściej co tak naprawdę ten pies ma w genach, jakie w jego linii występowały choroby itd.
  4. [quote name='AiK']wszystkie rasy są na dworze:crazyeye: no to nie wiem czy z białym kudłaczem warto jechać będzie wyglądała jak mop:placz:[/quote] Warto było - gratuluję!
  5. [quote name='Grey']Nie mam co pytać . Nawet ryb tak się nie rozmnaża. Prawda boli. Pani "miniaga" najważniejsze są pieniądze.[/quote] Przykro mi że dla Ciebie najważniejsze sa pieniądze.... Może gdybyś skupił się na nauce a nie na kasie, twoja wiedza byłaby większa. O hodowli ryb tez niestety wiesz niewiele, więc zanim powołasz się na jakiś przykład , to radze jednak poczytać coś o tym.
  6. Bardzo mądra odpowiedź, poparta argumentami merytorycznymi...:crazyeye: Może zanim kogoś zaczniesz wyzywać od oszustów, to trochę poczytaj, podpytaj....
  7. Może nie mieć żadnych problemów zdrowotnych. Bo tak naprawdę dużo zalezy od tego czy przodkowie byli nosicielami genów odpowiedzialnych za dane choroby. Jeśli nie to sunia może być okazem zdrowia. Porozmawiaj z hodowcą, spytaj dlaczego zdecydowała się na takie skojarzenia, czy wie jakie choroby występowały w danej linii i opowiedz jej szczerze o swoich obawach. Doświadczony hodowca decyduje się na takie połączenia tylko wtedy gdy zna dokładnie daną linię, ale jak było w tym przypadku nie wiem.
  8. Gratuluję! Przesłodkie kluseczki:loveu::loveu::loveu::loveu:
  9. Kochani Trzymam mocno kciuki za wszystkie przyszłe mamy i ich potomstwo. Moje maluszki mają już 7,5 tygodnia a wydaje mi się że wczoraj oczekiwałam na poród.
  10. Przegląd był robiony w wieku 9 tygodni- nie wyciągałam wniosków tylko spytałam kiedy było to pierwsze szczepienie, bo są różne systemy szczepień. Ja szczepię systemem , gdzie 8 tygodniowe szczenięta mają już 2 szczepienie i 3 odrobaczenia. Nie uzyskałam odpowiedzi na swoje pytanie. Nie mniej w wieku 14 tygodni szczeniak nadal miał tylko jedno szczepienie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Nie przyklaskujmy takim sytuacją i nie nazywajmy ich normalną, bo o ile szczeniak nie miał jakiś problemów zdrowotnych (a gdyby miał to już Ania by o tym napisała) które uniemożliwiały szczepienie, to jest to poważne zaniedbanie. Naskakujemy na nabywcę, że po co kupowała z jednym szczepieniem, ale trzeba wyraźnie pisać, że nie jest to normalna sytuacja, bo wiele osób, który chce kupic pierwszego psa czyta dgm. i na kolejne pytanie dlaczego kupiłaś psa z jednym szczepieniem odpowie, bo na dgm ludzie uważają , ze to nie problem.
  11. W przeglądzie powinna być napisana dokładna liczba odrobaczeń i szczepień. Z protokołu zrozumiałam że były odrobaczone raz.
  12. Anka S-P Nie będę roztrząsać sytuacji między tobą a nabywca twojego szczenięcia- nie mój interes. Chociaż powiem ci że dla mnie niedopuszczalne jest żeby hodowca wydał 14 tygodniowe szczenie z jednym szczepieniem i jednym odrobaczeniem.... Myślę że za dużo miotów miałaś naraz, ale podoba mi się twoja korespondencja z nabywcą, bo nie uchylasz się od odpowiedzialności i interesuje cię los malucha. Każdy z nas popełnia błedy - ja również- myślę że spokojna rozmowa miedzy wami dwoma wyjasniłaby sprawę- niestety z tej drugiej strony zabrakło takiej woli. Co się stało już się nie wróci, ważne by wyciągnąć wnioski na przyszłość.
  13. Ja widzę ! Też mam fotki z brzusia- na pierwszej fotografii 3 i na drugiej jednego płodzika- jak zwykłam je nazywać przed porodem:loveu:
  14. Amisia napisała: Jest ich trójeczka dwa jamniki i jedna jamnisia waga to 18 g,11g i ona 10 g sa takie sliczne brzydactwa ,takie malusie ,czarne podpalane i się z deka zdziwiłam... ale chyba chodziło o 18 dag?
  15. Może głupie pytanie ... Jamniki po urodzeniu ważą ok 18 g? moje grzywacze ważyły od 130-180g....
  16. [quote name='bonusowa']A ja mam takie pytanie. Jak się ma miot 1-4 szczeniąt to jest jak najbardziej realne zabieranie ich do miasta. Ale jak urodzi się 10-12? Jak sobie to wyobrażacie? No chyba, że zabierać po 3-4 sztuki na raz, ale wtedy łączy się to z większą ilością czasu i znów wracamy do pojęcia hodowli w znaczeniu profesjonalnej :roll:[/quote] Nio niestety- hodowla to nie bajka w której wszystko robi się samo, socjalizacja wymaga wiele trudu i poświęcenia. To hodowca decyduje kiedy będzie miał miot i skoro podjął decyzję by mieć 3 mioty jednocześnie, to tłumaczenie, że nie dał rady z socjalizacją, bo miał za dużo szczeniąt jest dla mnie nie zrozumiałe.
  17. Ślicznie dziękuję za obfocenie moich chłopaków. Zdjęcia super:multi:
  18. Super fotki. Ogromniaste dzięki, bo załapał się i mój american boy- Sting.To ten biało-czarny. Czy ja mogę na stronę?
  19. Gratulacje !!!!!!!! Dzielna mama!
  20. Ja tez nie jestem doświadczonym hodowcą:p Mam te same obawy co ty, to czy spisałam się dobrze będzie można ocenić dopiero jak moje dzieci pójdą w świat. Pies z poprzedniego miotu nie miał żadnych problemów z zaaklimatyzowaniem się w nowym domu, uwielbia ludzi, jest towarzyski otwarty. Do dużego stada wszedł bezproblemowo. Kocha swojego pana miłością niesamowitą, z wzajemnością:loveu:. Ale Aspen był sam w miocie a teraz mam 4 szt- to kolejne wyzwanie i mam nadzieję że mu podołam.
  21. [quote name='pa-ttti']ten pomysł bardzo mi się podoba:) mieszkam w ciechej okolicy i bede musiala wypróbowac:)[/quote] W internecie tez można wyszukać ciekawe odgłosy. Znajoma np na pętelkę puszcza oklaski publiczności z kabaretów :evil_lol: Ja nagrałam dla swojej 4 letniejn suni oklaski z wystawy na bisie - stałam celowo blisko głośników, gdy mówił spiker. Powiem szczerze, ze planowanie socjalizacji , szukanie miejsc, robienie zabawek jest najmilszym okresem ciąży dla mnie. Daje mi to dużą frajdę , skraca czas oczekiwania na maluchy.
  22. [quote name='pa-ttti']czyli wychodzi na to że psy były na dworzu już przed szczepieniem?? a nie boisz sie że mogły coś złapac? rozumiem że kawałek trawnika był ogrodzony: ale przeciez koty mogły tam byc, w nocy rozne zwierzeta, a jak nie koty czy psy to chociazby gryzonie ktore tez moga przenosic choroby.Ja osobiście nie ryzykowałabym... socjalizacja u hodowcy ma swoje ograniczenia. moze on zabrac psa na dzialke gdzie sie wybiega(chyba ze jest w tak komfortowej sytuacji jak ja i ma domek z ogrodkiem:)) moze zaprosic gosci, puszczac psy zeby biegaly po domu, ale żeby zabierac na spacer do dużego miasta?! chyba ze w kenelu, bo inaczej to sobie nie wyobrazam jak nieodporne jeszcze na choroby szczenie moze biegac po miejskich trawnikach...[/quote] Oczywiście , że jest ryzyko, ale staram się wybierać takie miejsca, które minimalizują to ryzyko do minimum. W zeszłym roku było to np boisko szkolne: (Na fotach prawie 6 tygodniowy Aspen- jedyny w miocie - na tyłach szkoły przy wyjściu na boisko) [IMG]http://lh5.ggpht.com/_E5yAuPytdoo/SLkO85q85FI/AAAAAAAAG3o/3H8LiwxF4OY/s512/P8300035.JPG[/IMG] [IMG]http://lh5.ggpht.com/_E5yAuPytdoo/SLkPTTX23iI/AAAAAAAAG5E/z781B6mxPE4/s576/P8300066.JPG[/IMG] W tym roku znalazłam ogródek na który nie chodzą obce psy i koty. Po twoim ogródku też mogą chodzić gryzonie i koty, więc myśle że ryzyko jest takie same a może u mnie nawet mniejsze, bo to nowe bloki, więc jeszcze koty się tam nie pospraszał. "Mój trawniczek" jest tuż przy budce ochrony i od zimy nie widzieli panowie tam żadnego srworzonka. Nazwanie tego miejsca miejskim trawnikiem jest dużym nieporozumieniem - raczej to taki ogródek pod oknami na cichym osiedlu. Każdy kto mieszka w mieście musi dokonywać trudnych wyborów, socjalizacja, to również dbanie o zdrowie maluchów- te psychiczne. Gdybym trzymała się ściśle kwarantanny, to moje malce wyszłyb na dwór 10 dni po 2 szczepieniu- w 9 tygodniu, w okresie największego lęku. Oczywiście siedzimy w domu kilka dni po pierwszym szczepieniu, gdy odporność maluchów spada, ale między 5 a 6 tygodniem życia staram się pokazac dzidziom jak fajnie jest na dworze. Z moich obserwacj wynika, że właśnie w tym tygodniu przechodzą to najmniej stresowo. Dodam jeszcze, że moi weci zawsze (nie tylko wtedy gdy mam szczeniaki) dzwonią do mnie gdy do gabinetu przychodzi jakiś zwierzak z choroba zakaźną. 3 lata temu był to pies z nosówką. Mimo bliskiego sąsiedztwa lasu, nie odnotowano przypadków wścieklizny od ładnych paru lat. I największe zagrożenie stanowią obecnie choroby odkleszczowe i za każdym razem, gdy jest taki przypadek u nas w klinice jestem o tym informowana.
  23. E to chyba ja już zmęczona jestem. Jest wiele szkół i w każdej rasie sprawdza się co innego. We wszystkim jednak trzeba zachować umiar. Myślę że twoje psy są otwarte, bo ich hodowca bardzo dobrze wszystko przemyślał. Okres lęku spędziły u niego, wydał je w optymalnym wieku i odpowiedniej osobie. :loveu: Myślę że jednym z kluczowych elementów dla socjalizacji malucha jest wiek w którym trafia do nowego domu.
  24. [quote name='Fafenkufen']Po pierwsze nasuwa mi sie pytanie jak i na ile mozna socjalizowac szczeniaka w hodowli zanim ja opusci w wieku dajmy na to 8 tyg.? Kiedy wiekszosc czasu i tak musi spedzac w domu z obawy o jego zdrowie :hmmmm: Pozatym to jakie jest szczenie psychicznie i jak sie socjalizuje zalezy od danego osobnika ale tez i od rasy chyba co ?? ja widze, ze swojego doswiadczenia, ze inaczej socjalizuje sie rottka a inaczej grzywke... w sensie ze gdyby grzywacz dostal tyle bodzcow co rottek naraz to by sie skonczylo dla niego trauma. Ale mam teraz szczeniaki grzywaczy i widze tez ze kazde z nich jest inne i kazde z nich jest pewne siebie w roznych sutuacjach. Jedno jest pewne kazde z nich sprawdza wytrzymalosc psychiczna rottka :loveu: Co do duzych hodowli to mam pewne watpliwosci... Ale ja majac tylko 2 szczeniaki i tak nie unikne bledow i tak zawsze bedzie cos co mozna by zorbic lepiej i dlatego mam watplwosci odnosnie duzych hodowli tam poprostu ze wzgledu na ilosc psow margines bledu wydaje sie wiekszy. Ale oststecznie i tak wyznacznikiem sa same psy jakie z nich wychodza;-)[/quote] Muszę się z tobą zgodzić- inaczej socjalizuje się grzywacza, inaczej rotka, . Ja niestety wiem co to grzywacz, który nigdy nie opuszczał ogródka. Na szczęście cechuje się on bardzo dobrą psychiką i szybko nadrobił. Ale widok czołgającego się psa na widok jezdni i miesiące oswajania go z zwykłymi rzeczami to coś czego można było uniknąć, gdy zrobić wczesną socjalizację. Aktualnie mam miot- 4 szczenięta i przyznam szczerze że nie za bardzo wiem jak można prawidłowo zsocjalizować 3 mioty jednocześnie. Jak trzymając go tylko w salonie, można określić czy szczeniak wymaga więcej pracy w jakimś zagadnieniu. Biorąc szczeniaki na spacer widzę czego się boją i moge odrazu nad tym popracować- nie przerzucam całej odpowiedzialności na nabywcę, bo to ja przede wszystkim jako hodowca odpowiadam za przygotowanie szczenięcia do życia w nowym domu. Powiedzenie- szczeniak ma się uczyć w nowym domu jest dla mnie pomyłką, bo nowy właściciel ma kontynuować moją prace a nie zaczynać od zera. Gdyby hodowca wziął na spacer 12 tygodniowego szczeniaka , to nie dowiedziałby się o problemach z maila od nabywcy. Hodowczyni sama powiedziała że suczka była nieśmiała, wiec to już był sygnał do tego że z tym szczeniakiem trzeba będzie więcej popracować. Ja wiem jacy sa ludzie i nie raz już widziałam jak z odwaznego szczeniaka nowy właściciel robił bojącą się własnego cienia kalekę i właśnie dlatego staram się zrobić ze swoimi szczeniakami jak najwięcej, oswoic z tym wszystkim co bedzie miał na codzień w nowym domu. oczywiście oceniam to wszystko przez pryzmat rasy jaką posiadam- grzywacze wymagają wczesnej socjalizacji, z natury są nieufne w stosunku do innych, bywają lękliwe, ale praca od pierwszych tygodni zazwyczaj owocuje tym że są one ciekawskie świata, odważne i chętne do pracy. Dodam jeszcze, ze moje szczenięta będą wydane do nowych domu w wieku 12 tygodni, żeby okres lęku przeszły pod moim okiem (chyba że bedę pewna że nowy właściciel zrobi to prawidłowo i ma doświadczenie w tej materii) Moje szczenięta mają 6 tygodni. Zaliczyły 2 wycieczki samochodowe, były na działeczce u teściowej. w 6 tygodniu codziennie były na dworzu - na ogrodzonym trawniczku (ogródku) do którego nie mają wstępu inne psy ani koty. Owy ogródek jest tuż przy chodniki i wewnątrz osiedlowej ulicy. Mijali nas ludzie, jeździły auta. Aktualnie jesteśmy po pierwszym szczepieniu i siedzimy w domu:placz:ale z niecierpliwością liczymy dni kiedy znów bedziemy mogli pobrykać po dworzu. Codziennie wpada ktoś obcy- na szczęście córka ma koleżanki. Przed pierwszym miotem zakupiłam dyktafon i z zaciętością nagrywałam różne dźwięki , których nie ma w mojej ololicy; odgłosy dużej ulicy, dworca, jeżdżącego tramwaju. Wolałabym posłuchać dobrego rocka, ale narazie taka muza u nas leci od czasu do czasu:evil_lol:Bo z niczym nie można przesadzać. Po 2 szczepieniu gdy już hrabiostwo nie bedzie noszone w transporterku zaliczymy wychodzenie na dwór na własnych nogach w obroży. Naukę chodzenia na smyczy zostawiam przyszłym właścicielom.... chociaż ciocia Madzia zapowiedziała że jak przyjedzie weźmie maluchy na ringówkę:evil_lol::evil_lol: Oczywiście jest mi łatwiej bo mamy lato, ale świadomie zrezygnowałam z wakacji już 2 rok z zrzedu, właśnie po to by móc pokazać maluchom jak najwięcej. To tak w dużym skrócie - jak można zocjalizować 8 tygodniowe szczenie. Chętnie poznam inne pomysły hodowców, wiele powyższych równiez zaczerpnełam od bardziej doświadczonych kolegów. Wszystkie sugestie mile widziane.
  25. Dzięki wielkie- fotki super.
×
×
  • Create New...