Jump to content
Dogomania

jotpeg

Members
  • Posts

    8543
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by jotpeg

  1. czyli wychodzi na to, że powoli zbliżamy się do problemów geriatycznych... Nasz Noruś też niedowidzący, a i spacerki są coraz krótsze... a z poduchą - wstrzymaj się chwilę, może jej się odwidzi ;)
  2. Ulka12 pisze ze ma miejsce, tyle ze ona jest pod Czestochowa w strone Slaska: http://www.dogomania.com/forum/topic/86961-pdt-okolice-cz%C4%99stochowy-i-siewierza-w%C4%85tek-informacyjny/page-21#entry16639320
  3. trzymam kciuki, oby wizyta poszla sprawnie, i wiesci od weta byly lepsze! dobrze, ze Bondziu psychicznie bardzo dobrze, ma chec do zycia i energie - to dobrze wrozy!!!
  4. Kusiaczek wspaniały!!! :) Tucha, tu ktoś ma taki domek (zooplus) za grosze: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=20&t=171712
  5. owszem, jednak obawialam sie, ze jest za duzo dla Pana Kota ;) za to trafila najlepiej jak mogla :) kupilam na bazarku dgm. Tekturka mocna, myslalam, czy to nie dziadostwo, ale jest fajny :)
  6. trzymam, żeby się unormowało!!! niestety, metoda prób i błędów musi trochę potrwać. Mam nadzieję, że Bondziu ma mocne serduszko, i że przetrwa szczęśliwie i to.
  7. ekstragość! :) widać, że troszkę ostrożny ;) piekny, śliczne ubarwienie!!!
  8. bazarek pełen slicznych rzeczy!!! :) zmieniłaś awatarek, kto to? ;)
  9. a oto dzisiejszy Pan Brąź, w budce z bazarku Joli i Czterołapy ;) w tle - Piesek Norek powoli (z rzadka) wchodzimy do pokoju; a tu mina na widok aparatu: a tu trochę widać, jakie Brąź ma futrzane rzęsy ;)
  10. na razie psinek jest na to za szybki ;) mam słabość do rudych/żółtych psów, no :) to jest pomysł; w przyszłości trzeba będzie spróbować ;) dziękuję, Kochani, za wsparcie, bo mam nerwa, żeby zwierzakowe sprawy dobrze ułożyć!
  11. co u Was, czy wstrętny wirus zniszczony? jak tam Stef, Kusio i Wióreka, i Polunia? Pozdrawiam cieplutko, na przekór wstrętnej pogodzie! :)
  12. ja też pozdrawiam! w Krk taki wstrętny, ciemny i zimny dzień, że przyjemnie ogrzać się w uśmiechach Muszkieterów :)
  13. No więc tak; chłopaki się docierają. Miciuś pokazuje, kto tu rządzi. Brązik na razie ostrożny bardzo. Wiecie, jaką zrobił minę, jak po raz pierwszy zobaczył włączony telewizor?! Rety, jacyś ludzie!! Pieska Norka kochają wszyscy, Brązik czasem śpi u niego w legowisku (w dzień, kiedy Norek spedza czas na tapczanie). Generalnie, to nie był dobry pomysł z tym nauczeniem psa spania na tapczanie, bo Norek coraz starszy, łapki i kręgosłup - trzeba uważać - a tu hop! tapczan-podłoga co chwilę, a potem kuleje. Na szczęście Pan Kot Miciuś nie wpadł w depresje, czego się obawiałam (rozpieszczony jedynak), ale nowy w domu zadział jak stymulacja: coś się dzieje, i dobrze! Odpukać, cotygodniowe kroplówki (i tabletki) Miciusiowi pomagają, ma dużo energii i woli życia. Nawet ostatnio biegał 100 na godzinę (takie kocie wariactwo), budząc popłoch pozostałych kotów (one wiedzą, jaki ma charakterek). Brąź ma nawyki kota, który radził sobie sam. Wczoraj zainteresował się ziemniakami na talerzu (co on, biedny jadał?) - takie coś dla naszych kotów nie istnieje. Wie, gdzie jest miska z wodą, pije, ale wczoraj wyszedł na mokry balkon i zobaczył kałużę z wodą - no to do tej kałuży i hajda! pić wodę. Bardzo fajnie zachowuje się do innych kotów; nie panikuje, nie daje się zastraszyć, ale nie zaczepia. Jak na razie - siła spokoju. Często mi towarzyszy, jak idę do sąsiadek, to on też, i piesek Norek też. Cygańskie dzieci ;)
  14. trzymam kciuki za zdrówko Bondzika!!!
  15. Szkoda Redzika, i szkoda, że MagdaNS już tu nie zagląda :( to był kawał pięknej historii.
  16. tak, trzeba chuchać i dmuchać na te nasze starszaki; posiwiała mordka, ale oczka jak zwykle kochane... :)
  17. no coś pięknego!!! Murzynku, mkniesz jak torpeda! :) i ten wyraz pysia; jest wysiłek, ale i radość - zachwycony pędem... :)
  18. całkowicie się zgadzam co do pieca; my też (na letnisku) kilka lat temu zaprosiliśmy zduna, żeby naprawił nam tradycyjny piec. Dano, miałaś niespodziewankę (tak mawiają na południu) z tym szczeniaczkiem! a on miał kupę szczęścia!!! widać że malutki i przestraszony, biedaczek! Brawo, bez Was to by się nic nie udało, a tak mały uratowany i już w domciu! :)
  19. Jak na razie, Brązik to siła spokoju; nie zaczepia innych kotów, ale i nie ucieka, gdy naciskają ;) Dziś po raz 1. powąchali się z Miciusiem noskami bez strojenia min i fuczenia. :) Nowy jest jeszcze trochę nieśmiały i niepewny, ale - jak na kota, który nigdy nie miał domu - radzi sobie nieźle. Przeżył tyle na ulicy, że mało co go bierze, a już na pewno nie inne koty - stykał się z nimi na co dzień.
  20. praktyczny podarunek :) pewnie wkrótce zniknie, patrząc, ile masz bezdomniaków do wykarmienia, ale cieszem sie :) pozdrówka i życzenia zdrowia dla kotów i Ciebie!!!!
  21. a jak zwierzaki w te wichury? nasze nie za bardzo, nie lubią, jak im wieje do uszu, ani jak uszka rozwiewa. co do smogu, to właśnie ten silny wiater (jak mówią na Podhalu) go przegonił, ale ludzie narzekali, że śmierdzi, że sie źle czują, że mało tlenu. Krk leży w niecce, a teraz zabudowując wszelkie puste parcele, nikt nie zwraca uwagi, że zaczopowuje się i przewiewu nie będzie, tylko kasa, kasa, i te brednie o piecach węglowych, a ileż ich zostało?? miasto zrefunduje wymianę, owszem, ale tylko tym o najniższych dochodach, czyli prawie nikomu. A co z eksploatacją? W nowopowstających domach mało kto ma piece na węgiel, a w starych dożywają starzy ludzie. Nie wiem, ale źródło problemu, to z pewnoscią nie tylko piece, jak się usiłuje wmówić. Koniec z publicystyką, pozdrawiam, jotpeg :)
  22. Jaki stateczny Pan Rudek!!! :) Pozdrawiamy :) lata lecą, a po dzieciach (śliczny!!) widać najbardziej, a po nas - nic, a nic! :);)
  23. Nie mogłam, no nie mogłam go tam zostawić! Brązik jeszcze niedawno był dzikim dzikiem, całe życie jako bezdomny, przy ruchliwej ulicy, choć na wsi. Pewnego dnia przyprowadziła go kotka sąsiada (3 domy dalej), którą dokarmiałam. To na pewno nie był jej syn (nie mogła mieć dzieci). Stowarzyszył się z nią, i tak przychodzili; latem dokarmiałam ja, zimą - sąsiadka, też zwierzolub wielki (ma 4 psy, wszystkie znajdy). Ale kiedy w zeszłym roku kota odeszła, to Brązik wyraźnie podupadł. Wiosną zastałam obraz nędzy i rozpaczy; uszy wystrzępione, sierść do kitu, ogonek jak sznurek. Tyle domów dookoła i nigdzie nie ma miejsca dla małego zwierzaka?! To tylko kot. :( Odkarmiałam całe lato, oswajałam. Kotka była bardzo proludzka (miała superpanią, która zmarla na raka. Potem już o nią nikt nie dbał z wyjątkiem nas, sąsiadek), natomiast Brązik był dzikunem - syczał i pacał w wystawioną rękę, nie dał się dotknąć ani zbliżyć. Cóż, po prostu dawałam jedzenie, siadałam na schodkach, on jadł, obserwował. Z czasem zaczął siadać obok :) Zaplanowałam łapankę. Miciuś został w Krk. Przyjechaliśmy z pieskiem Norkiem i transporterkiem, a kiedy zjawił się w ogródku Brązik, został aresztowany w domu. Telefon do weta, jutro kastracja i przegląd. Badanie krwi (wątroba, cukier - OK, nerki - obserwacja), czyszczenie zębów (wszystkie kły połamane!). Po powrocie - nauka kuwety. Egzamin - na piątkę (szóstkę)! Nauka domu. Największy szok - TV: ludzie na ekranie. Nigdy tego nie widział. Teraz znowu stres, bo zmiana: z domu na letnisku do Krk (małe mieszkanko, maleńkie!). I dziwny, stary, dominujący kot. Jak na razie w domu radzi sobie bardzo dobrze. Bardzo lubi pieska Norka. Nie jest młody, być może ma 8-10 lat. Trzymajcie za pomyślne dokocenie; 17-letni senior Miciuś Wujek Samo Zło przeżywa i daje tak popalić, że szkoda mówić ;) Norek też nie jest najszczęśliwszy, że przybył ktoś do głaskania. "A ja?!" Foty jeszcze z ulicy.
  24. powiększenie rodziny:
×
×
  • Create New...