Jump to content
Dogomania

jotpeg

Members
  • Posts

    8543
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by jotpeg

  1. Uwaga! Jeśli by ktoś mógł i chciał pomóc kotom pod opieką Tuchy: http://www.psyczykoty.pl/glosuj/1 prosimy o głosy na Szarusia (podpis pod zdjęciem:Stworzę krainę mlekiem i pyszną karmą płynącą! - Szaruś) Wystarczy kliknąć "daj głos", podać mail i potwierdzić głos klikając w link, który przychodzi na maila :) To nic nie kosztuje i trwa minutkę, a dzięki temu koty będą miały co jeść!
  2. czyli na razie włączamy myślenie "jest dobrze", oby jak najdłużej! (to trochę jak u naszego Miciusia - każdy dobry dzień jest zwycięstwem). Pozdrawiamy!!! :)
  3. zagłosowane! :)
  4. tak, wiem, ale może trzeba powtórzyć (niestety) po 3 tygodniach, aby wybić robactwo? Generalnie nie szaleję z odrobaczaniem, w końcu to trucizna chemiczna jest, ale czasem trzeba :( Pozdrawiam serdecznie Muszkieterów, życząc Malutkiemu i dużemu spokojnych nocy i radosnych poranków!!! i oby łapki niosły! :)
  5. Polska złota jesień;
  6. chodzę!! tip-topkami, powolutku, jak babcia, ale chodzę!
  7. obie dobrze wyglądają - na szczęśliwe :)
  8. mnie wrócił multicytaty, hurra! No właśnie z podpasieniem kota pysznościami jest kanał, on by baaardzo chciał, a tu właśnie to co by najbardziej chciał - jest zabronione, powinien być na diecie, a nie do końca jest... Miciuś jest trochę słabszy, trochę chudszy, ale zdecydowanie jest lepiej - wredny dziad jak zwykle ;) za to ja sobie zrobiłam sobie coś w stopę, nie chodzę, tylko skaczę, boli!!! jakoś spuchła dziwnie, pod spodem - jak ten wzgórek za dużym paluchem, nie pojadę jeszcze na sor, bo nie mam sił czekać 7 godzin, z Norkiem wychodzi TZ, boję się. Okładam się lodem i altacetem, zobaczymy.
  9. Witaj, Tucho! Te koty to tak zbiorczo, wszyscy - sąsiedzi. Nasz jest 1., Miciuś ;) żółtaczka przez chorą wątrobę. Ciekawe, że koty inne niż giżyckie, tzn jakie?
  10. bardzo fajne te domki dla kotów, solidne! :)
  11. a może to jakieś larwy męczą Murzynka?? są takie, co cykl rozwojowy mają 3 tyg-miesiąc i są trudne do 1-razowego wytłuczenia. Przechodziliśmy to z Norkiem, i żaden wet na to nie wpadł, dopiero koleżanka (naprawdę świetna znawczyni psów) mi poradziła. Trzymam kciuki za łapki Baritkowe. Jak on znosi ten IRAP?
  12. ? Jasza ma chyba szlaban na dogo ?
  13. ano właśnie, czyli fundusze pilnie potrzebne :( filcaki cudne, jak zwykle! o Panu Kocie piszę (post 2155 - o kryzysie) na wątku naszego pieska Norka: http://www.dogomania.com/forum/topic/10993-norek-ju%C5%BC-w-nowym-domu-w-krakowie-d/page-108
  14. Bardzo dobrze. Zawsze to pomoc. Bez pieniędzy ani rusz. Bardzo dobra wiadomość. :) Jak obiecałam bazar, tak zrobię, teraz zupełnie nie miałam głowy, nasz koci senior się obsunął i ratowaliśmy.
  15. teraz jest płaskie, jakby goła skóra. Jak byliśmy u weta to wyglądało jak bąbel. Wet sugerował, że musiał się podrapać np. kolcem jakiegoś krzaka (jak róża) na polu albo koci pazur go dziabnął, potem zabrudziła bakteria. To było 2 tygodnie temu.
  16. no tak; to tak jak u ludzi, jak się coś raz zepsuje, to nigdy już nie będzie takie jak przedtem... Dobrze, ze poza chwilowym bólem nic się nie stało.
  17. oj, to mieliście ciężki dzień! Murzynek jakby miał nietolerancję pokarmową? A może jakieś u...e robaki? Bo tak dokładne badania wyszły OK, bardzo dobrze, ale nadal nie wiemy, co jest przyczyną. Może gazy? Czy on jada ser biały, mleko, śmietanę, 'ludzkie" smakołyki? tak tylko pytam. I jeszcze Bari, oby łapinki już nie bolały! Faktycznie za dużo naraz. Trzymam za zdrówko Muszkieterów i za spokojną noc. U nas w Krk jest śnieg, cały dzień mokre, ciężkie błoto z nieba leciało :(
  18. Wenflon usunięty. Łapka Miciusiowa wygląda dobrze, wygolona, ale nie spuchnięta. Ulżyło nam, że nic nie spapraliśmy. Żółtaczka ustąpiła. Dostał kroplówkę. Bardzo się buntował i chciał ugryźć weta. Miciuś wygląda fatalnie, chudy strasznie, ale duchem wielki. Norka to coś swędzi, pociera się i drapie, nawet tylną łapką. A śnieg sobie leży.
  19. za dużo i w ogóle - wstrętnie!! od rana leci z nieba błoto - mokry, ciężki śnieg; na drogach ślisko, zaraz drzewa połamie - dziadostwo. Nie ma przymrozku, jak wczoraj (skrobaliśmy szyby w aucie) i przedwczoraj, więc zalega cienką warstwą (auto do odśnieżenia), nie tak jak na Podhalu, gdzie jest biało. U nas jest ciemno, i mokro, i strasznie.
  20. oto coś na Norkowej paszczy: biduś - pacjent z wenflonem: dziękuję za wsparcie, rady i ciepłe słowa (dziś jadziem do naszego weta z Miciusiem, denerwujem sie). poza tym w Krk wyjątkowo wstrętny dzień, z nieba błoto leci (bardzo mokry wielki śnieg).
  21. Baj :) pięknie wygląda, chyba wszyscy przeżywamy wizyty u weta, a zwierzaki świetnie wyczuwają nasze emocje/nerwy + dokłada się strach, wiadomo. Essentiale na pewno nie zaszkodzi, a wspomoże pracę wątroby i będzie dobrze. Pozdrawiamy :) z zaśnieżonego Krakowa!
  22. ...czyli trzeba się cieszyć każdym wspólnym dobrym dniem. Jestem z Wami myślami, całym sercem. Czasem jednak zdarzają się rzeczy, o których nikomu się nie śniło. Że też Milunia, oprócz urody, musiała odziedziczyć taką tendencję! Trzymam, żeby było dobrze jak najdłużej.
  23. Nienajlepiej :( Norek od 2 tygodni ma coś na nosie/paszczy. Byliśmy u weta, dostał zastrzyk prewencyjny. Swędzi go to, drapie łapą albo ociera paszczę o trawy i tak się to coś ślimaczy. :( Miciuś - ostatni tydzień to był dramat. W poniedziałek kot leżał jak szmatka, nie wstawał ani nic. A jesteśmy na wsi, na letnisku, daleko od naszego weta. We wtorek do miejscowego weta z kotem przelewającym się przez ręce. No i cały tydzień to walka o życie, co dzień kroplówka co godzinę (w łapce wenflon). Żółtaczka. Jest poprawa, dziś Miciuś jest nieznośny jak zwykle, ale co będzie dalej? Wychudł bardzo, kości obciągnięte futerkiem, źle wygląda, choć w oku dawny błysk. On ma 17 lat... Niby wiem co to oznacza, ale wiedzieć a przeżyć - to dwie różne sprawy. TZ miał urlop, i całe szczęście, bo jak inaczej robić co godzinę kroplówki, zwłaszcza że jak nabrał sił, to wiadomo - opór. Jesteśmy wykończeni psychicznie, niewyspani (bo w nocy sprawdzanie, co robi, czy nie wyjmuje wenflonu, i czy oddycha!), a jutro - do weta, tym razem w Krk... Zobaczymy. :( A teraz napiszę o tym, jak się nasz świat zmienił - wet na wsi "daleko od szosy" ma gabinet lepiej wyposażony niż niejeden w Krakowie... I dużą wiedzę medyczną i biochemiczną z zakresu leczenia małych zwierząt. No i te ceny: za tydzień leczenia - kroplówki, badania, zastrzyki - zapłaciliśmy tyle, ile za 1 wizytę w Krk, a nasz krakowski wet wcale drogi nie jest... ;)
  24. przepiękne zdjęcia ptaków; jak ja wam zazdraszczam takich widoków... trzymam nieustajaco za zdrowie Muszkieterów (oj, te nieprzespane noce!!!).
  25. dzielni jesteście! :) trzymam za zdrowie koteńki! fajne te klatki bytowe macie, dobra rzecz.
×
×
  • Create New...