Jump to content
Dogomania

Cavisia

Members
  • Posts

    1112
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Cavisia

  1. taks i blueberry, bardzo fajnie, ale ja też rozmawiałam na ten temat z lekarzami, zootechnikami - i praktykami i naukowcami. I dla mnie to ty banialuki mówisz! Rozumiem, że patrzysz przez pryzmat swojego psa i emocji, ale warto spojrzeć racjonalnie. A czy ja napisałam, że dysplazja nie jest dziedziczna? Napisałam, że nie dziedziczy się dysplazji - tylko skłonność do niej. I to jest zdanie wielu autorytetów, rozumiem, że twój lekarz ma inne zdanie. Ale to jest jego zdanie. A zdanie innych może byc zupełnie inne. A jeśli blueberry jesteś taka świadoma, to czemu zdecydowałaś się na psa po niebadanych rodzicach? Ps. hodowcą jestem, psa mam przebadanego, choć wymogów takich nie mam, ale w 100% nie zagwarantuję, że szczenię będzie zdrowe. I trochę grzeczniejsza forma wypowiedzi też by nie zaszkodziła. Jeśli mamy inne zdanie, nie musimy od razu innych obrażać. To świadczy o braku argumentów.
  2. [quote name='Niufka'][COLOR=navy]Dziś zrobiliśmy USG. Będą malutkie nowofundlandy :)[/COLOR][/quote] Gratulacje i trzymamy kciuki, żeby wszystko było ok :). U nas jeszcze ok. 3 tygodni, choć być może nawet niecałe:multi:
  3. Ayshe, jestem za:) Zrób uprawnienia. Wreszcie wylecą z ringu psy bez mięśni, z tłuszczykiem tylko, wylecą psy z kiepską psychiką, zamiast wygrywać.
  4. Czekamy na relację :-). Ale swoją drogą ciekawskie jesteśmy :cool3: , ani odrobiny prywatności im nie zapewnimy ;). U mnie znów bunt na orijena, więc teraz karmimy tak :moczony hills p/d zrobiony na papkę, oprócz tego, żeby skusić puszka hills dla alergików jako smakołyk. I to je ze smakiem, jak zacznie jeść, to wcina jak wygłodniały pies. Mam nadzieję, że już na dobre wrócił jej apetyt i więcej zmian nie będzie. Poza tym brzuszek jej rośnie bardzo. Oglądałam zdjęcia sprzed tyodnia i teraz, to urósł, że ho ho :).
  5. Kaska i mars, ale takich suk to ja bym i bez cieczki nie puściła :cool3: Naprawdę pierwsze dni i ostatnie cieczki to już dni bezpieczne, nie przesadzajmy z tą ostrożnością. Ważne aby suka się po prostu słuchała, bo jeśli sie nie słucha to trzeba ją tego uczyć.
  6. Karenino, ja rozmawiam z hodowcami tak z długoletnim stażem, jak i z bardzo krótkim. Uważam, że każdy zawsze ma coś wartościowego do powiedzenia. Ja u swojej suczki problemów nie miałam, od mleczaków do stałego nożyce. Ale wszyscy z kim nie rozmawiałam ostrzegali- daruj sobie przeciąganie z nią, przynajmniej póki nie zmieni zębów. Myśmy się nie przeciągali, przecież jest cała masa innych sposobów zabawy. Wyrosła, kanapowcem jest,ale to też spaniel więc lubi sobie pobiegać, poszaleć. Szczerze mówiąc zaufałam ludziom, bo wolałam nie sprawdzać, czy zgryz się może zmienić czy nie :evil_lol: . Może by się nie zmienił. I tak jak pisała SuperGosia, u wystawowych ozdobnych, szczególnie gdzie ważny jest włos trudno mówić o przedzieranie się przez chaszcze. To okropnie włos niszczy i z takim psem nie byłoby po co na wystawy jeździć. Ja mam ten plus, że cavaliery mogą ten włos mieć różnej długości i moja sobie polata, ale wiem, że sierść mogłaby być bardziej zaszanowana.
  7. [quote name='shami'] No chyba, że w rasach ozdobnych jest z gryzem jakos inaczej (na tym to się KOMPLETNIE nie znam).[/quote] Tak, w rasach ozdobnych jest zupełnie inaczej....
  8. [B]jovi,[/B] bardzo dziękuję :)
  9. [quote name='BeataG']Cavisiu, to ja mam do Ciebie pytanie jako hodowcy: Jak myślisz, dlaczego wada zgryzu jest wadą dyskwalifikującą? Zapewne po to, żeby psów z tą wadą nie rozmnażać, prawda? A dlaczego nie rozmnażać? Jeśli nie jest to wada genetyczna, to nie ma problemu, czyż nie? Dlaczego wadą dyskwalifikującą jest wnętrostwo? Dlaczego w rasach, w których obowiązkowe do hodowlanki jest prześwietlenie na dysplazję, dopuszcza się do hodowli tylko psy z HDA i HDB, a wyjątkowo i pod pewnymi warunkami HDC? [/quote] Zgryz jest wadą dyskwalifikującą, bo wiadomo, że może utrudniać życie. Najczęściej w pierwszym pokoleniu nie utrudnia (bo te 2-3 mm w każdą stronę jeszcze nic strasznego nie robią), to o tyle w kolejnych pokoleniach już to się pogłębia. Ja Ci usiłuję wytłumaczyć, że na zgryz bardzo duży wpływ może mieć człowiek - przez złą dietę, przez nieodpowiednie zabawy. Tak samo dysplazja NIE JEST chorobą genetyczną :) , absolutnie. Można odziedziczyć co najwyżej skłonność do dysplazji, ale dzięki prawidłowej opiece albo się ona rozwinie, albo nie. Natomiast dysplazję mogą spowodować różne czynniki zewnętrzne - otyłość, znów zła dieta, forsowanie szczeniaka i jeszcze trochę by się znalazło. Tak samo w mojej rasie występuje niedomykalność zastawki mitralnej. Dawniej też określano tą chorobę jako genetyczną, najnowsze badania potwierdzają, że można ją odziedziczyć, ale spora ilość przypadków jest spowodowana złą dietą, otyłością, może być powikłaniem po zapaleniu dróg oddechowych. Jednocześnie nie wiemy, który gen za to odpowiada, więc nie ma możliwości stwierdzenia, kto zawinił. Niestety.
  10. Gratulacje :)
  11. [quote name='nice_girl']A ja kupowałam karte krycia, kiedy maluchy miały 4 tyg., wypełniałam ją podczas przeglądu i wtedy oddawałam. Cavisia, Ty należysz do rzeszowskiego oddziału?[/quote] Nice_girl - z nieba mi spadasz:loveu:.Tak, należę właśnie do Rzeszowa. To po co ja jak głupia mordowałam się przez półtorej godziny o tą kartę? :crazyeye: Powiedz mi jak u nas wygląda robota papierkowa. Jak wygląda przegląd i gdzie - w domu czy w związku? I kiedy tatuowanie?
  12. [quote name='puli'] Nie rozumiem o co chodzi z tym lekarzem i policją :hmmmm:[/quote] Już tłumaczę. Powiedzmy, że pies miał termin szczepienia wściekizny wyznaczony na dzień wczorajszy. Przychodzę do lekarza z pozornie zdrowym psem. Lekarz bada, stwierdza, że pies jednak chory (np. atypowe zapalenie płuc ). I teraz są dwie możliwości. 1) lekarz szczepi psa, pies przy małej odporności choruje i w efekcie umiera - na skutek zaszczepienia właśnie . Odpowiada karnie lekarz. 2) lekarz odmawia zaszczepienia psa, ale jednoczesnie jest zobowiązany zawiadomić o przestępstwie (odpowiada właścicie), co sama cytowałaś: [B]Przepisy karne: Art. 51 ust.2 (...) Uchylenie się od obowiązku ochronnego szczepienia zwierząt przeciwko wściekliźnie, określonego w art. 8 podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku czasu (...)[/B] I jeszcze Ci opowiem taką historię. W Warszawie do lekarza przyszedł właściciel z seterem irlandzkim. Pies miał chorobę skóry, ranę na udzie i skończyło mu się szczepienie właśnie. Ponieważ choroba skóry była bardzo poważna i wymagała podania sterydów, lekarz je podał. Jednocześnie zaszczepił psa na wściekliznę właśnie. Pies niestety nie przetrzymał takiego połączenia i.... odszedł. Właścicielka wystąpiła o odszkodowanie za utraconego psa (pies wystawowy, reproduktor) i je otrzymała. Wyraźnie stwierdzono w sentencji, że zaszczepienie psa było błędem w sztuce lekarskiej.
  13. Zarazah, tu się Beata pogubiła rzeczywiście. Ale chciała dobrze :), po prostu chyba nie hoduje i brak jej takiego doświadczenia :). Ale jeśli jest radcą prawnym, to może rzeczywiście nam hodowcom nieco wyjaśni pewne kwestie. Środowisko jak najbardziej ma wpływ na kościec, zgryz także. Dlatego pytałam Beatę czy wie jak dziedziczy się "zgryz" i co za tym idzie, jak rosną szczęki. Jeśli by środowisko nie miało wpływu na zęby , to po co bym nam były wizyty u ortodonty ;).
  14. No to zapytam inaczej. Pies w wieku 7 tygodni ma zgryz nożycowy. W wieku czterech miesięcy przy zmianie zębów, zgryz przeszedł najpierw w przodogryz, po miesiącu były cęgi. Nowy właściciel domaga się zwrotu kosztów - jak to ty określasz pies jest niepełnowartościowy. I co poradzisz hodowcy? Jesteś radcą prawnym, więc napewno masz wiedzę i doświadczenie. I kolejna rzecz - kwestia wartości szczenięcia. Jak wycenić szczenię? Czy na to masz jakieś przepisy?
  15. Jak ktoś powróci, to ja poproszę o stawkę cavalier king charles spanieli. Nie było ich dużo ;)
  16. A ja mam pytanie - czy Beata wie jak dziedziczone są obie szczęki i jaki wpływ na kościec mają niedobory w diecie szczeniaka. I jeszcze co powie o rasie w której zgryz ewoluuje do wieku dwóch lat?
  17. Puli , czyli lekarz [B]wg twojej teorii[/B] ma do wyboru dwie drogi, a i tak za każdym razem złamie prawo. Jeśli zaszczepi to popełni błąd w sztuce lekarskiej. Jeśli nie zaszczepi i wypuści z gabinetu niezaszczepionego ,nie zawiadamiając policji - również popełni przestępstwo.
  18. Spoko trochę czasu masz :) jeszcze nauczysz się tego.
  19. Akitko, myślałam, że rozmawiamy tylko o hodowli:cool3:
  20. Dziewczyny, my już bliżej końca (jeszcze ze trzy tygodnie), ale nerwy coraz większe :diabloti: . Więc odpoczywajcie i relaksujcie się póki możecie :cool3: . Dobrze radzę :evil_lol: . Co do pępowiny -moja wetka radzi, aby pępowinę zacisnąć peanem, po czym chyba ją odcina. Mówi, że tak jest lepiej, suka może to zrobić dobrze (i jest ok), ale może zrobić źle i będą problemy.
  21. [URL]http://www.e-beagle.pl/forum/viewtopic.php?t=2232&postdays=0&postorder=asc&start=10[/URL] Tu na samym dole wypowiada się hodowca (ostatni post), nick to nazwa hodowli.
  22. Sporządzenie umowy w formie pisemnej nie jest wymagane. A to że jej nie ma to już wina obu stron.
  23. Oj dziewczyny, zdziwiłybyście się. Ale nie rozumiem jednego . Czemu uważacie czerpanie zysków z hodowli psów za coś nagannego? W końcu nawet hobby może przynosić zyski.
  24. Talagio, nie przesadzaj. Hodowca sprzedający za 1800 ma zdecydowanie wyższy zysk, a wydatki podobne. Za krycie pewnie też musi płacić, wyżywienie suce i szczeniakom też musi zapewnić.
  25. Sota, nazwę hodowli podano w jakimś miejscu na forum beagli. Dla mnie cała sprawa jest dość niejasna. Po pierwsze - sprawa tych komentarzy na allegro. Kupujący wystawił komentarz pozytywny półtora miesiąca po kupnie psa (mógł neutralny lub negatywny, zwłaszcza, że sprzedający dał mu miesiąc wcześniej pozytywa). Po drugie - na forum beaglowym wypowiada się również właściciel innego psa z tego miotu, kupionego jakiś czas po tamtym. I ten drugi właściciel jest bardzo zadowolony, pies jest zdrowy, nic mu się nie dzieje. Po trzecie - nabywca przedstawił wyniki posiewu wraz z antybiogramem. Sprzedający tłumaczył, że pies ma ranki, ale są one wynikiem walk między szczeniakami (a te potrafią być naprawdę ostre). Czy zaniedbana rana np. u sprzedającego nie mogła zostać zakażona i w efekcie dać wynik jak widać w antybiogramie? Przecież sprzedający tłumaczył, że u nowych właścicieli higiena oraz 5 papug w klatce pozostawiało wiele do życzenia. Po czwarte - każdy hodowca wie, że do wieku paru miesięcy jąderko może sobie trochę wędrować. Jeśli dobrze doczytałam to pies dostał zastrzyki praktycznie zaraz po przyjeździe (czyli chyba 6,7 stycznia), a pod koniec stycznia jąderko już było na miejscu. Może warto było czekać na samodzielne ustabilizowanie się tego jąderka? Spójrzcie obiektywnie, przeanalizujcie całą sytuację.
×
×
  • Create New...