Jump to content
Dogomania

Greven

Members
  • Posts

    7282
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Greven

  1. [LEFT]Mam 6 kundli i 1 pitbulla (de facto też kundla)... chyba wpadnę w kompleksy :evil_lol: [/LEFT]
  2. [LEFT][quote name='Kiessa']tak napewno ktos by specjalnie sprowadzal pointera by pokryc nim dalmatynke,wiesz wogole co ty mowisz?? Dziwnie to brzmi , nie widze sensu ze skoro ktos ma dwa dalmaty na miejscu,nawet gdyby chcial tylko zarobic to jaki bylby sens dowozic drugiego psa?? Genetyka u dalmatow jest trudna, to są psy takie ze jesli zostanie skrzyzowany z innym psem,to bedzie widac tą mieszanke.[/quote] [LEFT]Akurat mieszanka z pointerem nie jest czymś niezwykłym. Znajoma ma dalmatyńczyko-pointerkę. Małe to, beczkowate, ale w kropki. Tyle, że... brązowe. Moje dwa "dalmatyńczyki" też są przez 90% ludzi uważane za dalmatyńczyki. Axa jest prawdopodobnie zmiksowana z chartem, ma linie charta itd., ale od 6 lat słyszę wciąż [I]o patrz mamo / tato / synku / córeczko [/I]- DALMATYŃCZYK! Prawie zawsze reaguję i wyjaśniam ludziom, że to nie dalmatyńczyk, tylko mieszaniec. Oczywiście prawie nikt mi nie wierzy, bo PRZECIEŻ WIDAĆ, ŻE TO DALMATYŃCZYK. Szału można dostać. Jeszcze gorzej jest w przypadku Luci, która jest po prostu karłowatym kundelkiem, na nieszczęście białym w czarne kropki. Jak ludziom wyjaśnić, że to nie dalmatyńczyć, ani sto pierwszy, ani sto drugi... ehh... A ilu mam chętnych na szczeniaki. Aż strach się bać. Na "hodowli" bym się dorobiła. [/LEFT] [/LEFT]
  3. [LEFT]Po przeczytaniu KILKU stron wątku, który chyba zmienił temat na "mój dalmatyńczyk bez rodowodu jest rasowy", zastanawiam się, skąd w Was tyle cierpliwości :roll: Kiessa, w prawie każdym poście upierasz się, że Twój pies jest rasowy, bo my tu na forum nie lubimy kundli i uważamy je za gorsze. Co Ty za bzdury wygadujesz. Zakończcie już tego offa, bo temat staje się nieczytelny i zaczyna ocierać o absurd. Nie każdy pies w kropki to dalmatyńczyk. Ja przypadkiem mam dwa "dalmatyńczyki" - jedna znaleziona kilka lat temu w lesie... Pokuszę się o stwierdzenie, że gdyby miała rodowód, to by się po tym lesie nie błąkała. Wiek drugiej weterynarz ocenił na 9-11 miesięcy... a wygląda na 4. Przez całe dzieciństwo była głodzona i gdyby nie zaopiekował się nią dobry człowiek, to po prostu by zdechła. Znów pokuszę się o stwierdzenie, że gdyby miała metryczkę, to jej losy potoczyłby się zupełnie inaczej. [/LEFT]
  4. [LEFT]Warto jednak robić zabieg u weterynarza stosującego metodę krótkiego cięcia (rana ma 3-4 cm) i najlepiej, gdy zakłada szwy środskórne. Już następnego dnia suka zachowuje się prawie normalnie, żadnych oznak bólu. Przez kilka dni podaje się antybiotyk w tabletkach (co nie jest konieczne, jeżeli rana goi się dobrze). Tak samo z wykastrowanym psem - szew śródskórny, dzięki czemu zwierzę mniej interesuje się raną i często nie trzeba wcale kołnierza (czy kubraka w przypadku suki) i antybotyk w razie potrzeby. Dzień po zabiegu moje psy zachowywały się, jak gdyby nigdy nic i na siłę ograniczałam im aktywność. Przedostatnio sterylizowanej suce weterynarz założył szwy rozpuszczalne, a kolejnej właśnie szew śródskórny. Ta druga w ogóle nie interesowała się raną, a w trzy tyg. po zabiegu blizna była ledwo widoczna. Również szwy śródskórne dostały oba psy po kastracji i jeden z nich po operacji stawu kolanowego. Wg mnie wszystko goi się o wiele lepiej, niż przy normalnych szwach. [/LEFT]
  5. [LEFT]Diabełkowa, jeżeli nie zmienisz diety i utrzymasz optymalną dawkę ruchu, to po kastracji nie powinien utyć. Jest jedno "ale". Psy do roku - półtora rosną i rozwijają się. W związku z tym potrzebują więcej pożywienia (i trochę innego rodzaju), niż psy trochę starsze. Stąd problemy z tyciem po kastracji / steryzlizacji: młode zwierzę, ale już po fazie wzrostu, wykastrowane / wysterylizowane, a żywione jak dotychczas - tyje. A wcale nie chodzi o zabieg, ale o potrzebę zmiany diety na "dorosłą". Reasumując, jeżeli będziesz dbała o dopasowanie żywienia do wieku Logana i jego aktywności, a aktywność utrzymywała na wysokim pozniomie, wszelkie nagrody i przekąski to będą psie chrupki, albo świerze warzywa i owoce, to nie musisz się martwić, że Twoje psisko utyje ;) Jeśli zaś chodzi o zmiany psychiczne. Zarówno u znanych mi psów wykastrowanych, jak i u moich własnych wykastrowanych, obserwuję jak na razie wyłącznie zmiany pozytywne. Psy są spokojniejsze, bardziej zrównoważone i dojrzałe w swoch zachowaniach, skoncentrowane na opiekunie. Nie oglądają się za sukami, nie włóczą się, nie podsikują maniacko wszystkiego, co podsikać się da. Moje dwa psy są wykastrowane. Trzeci zostanie, gdy trochę dojrzeje - ma ok. 10 mies. i nadal jest strasznym dzieckiem, nazywamy go "nastolatkiem" ;) Suki to samo. Jednorazowy wydatek, żadnego więcej [I]pilnowania[/I], no i znacznie mniejsze ryzyko wszelkich chorób. Warto! [/LEFT]
  6. Jeżeli są nieagresywnie do kotów, to mogę dać dom tymczasowy (super, gdyby znalazły opiekunów finansowych), ale widzę, że drugi koniec Polski :shake:
  7. Ten film jest naprawdę mocny. Przydał by się taki sam, tylko w polskich realiach.
  8. Ja nie łapię za słówka, ani nawet nie czepiam o błędy ortograficzne, ale skoro jesteśmy Polakami i piszemy na polskim forum, to róbmy to po polsku... a nie po polskiemu. Oddania psa na miesiąc do obcego człowieka w obce miejsce, bo nie było czasu, aby nauczyć go podstaw dobrego wychowania - na wszelki wypadek nie skomentuję. Pewnie bestia ze mnie bez serca, ale współczucia dla właścicielki nie odczuwam. Pies już nie cierpi, a ona może wyciągnie z tego jakieś wnioski. A może nie. Nie moja sprawa.
  9. Diabełkowa. Zwierzę "grubieje" od nieodpowiedniej diety i braku ruchu. Ja mam sterylizowane suki i kastrowane psy - ich sylwetki są bez zarzutu, sportowe :razz: To samo z kotkami i kastrowanymi kocurami. Ważne, aby zwierzę się nie zasiedziało, a nie będzie żadnego problemu z otyłością, czy flegmatycznością (zwykle jedno z drugim idzie w parze). Jeżeli chodzi o dysplazję... Czasem ujawnia się dopiero w wieku -nastu lat. Dlatego warto robić prześwietlenia pod tym kątem, gdy zwierzę jest młode, a gdy wynik będzie pozytywny - stosować odpowiednie preparaty, lub zdecydować się na operację.
  10. [quote name='MoniŚ']Nasza straż [B]pewnie[/B] machnie ręką, bo 'do niczego jeszcze nie doszło'[/quote] Zamiast gdybać, co zrobi straż miejska, trzeba ich zawiadomić. A nie czekać na nieszczęście... Bo jak już się zdaży, to nie będzie tłumaczeń, że wcześniej działo się coś niepokojącego. Nie ma zgłoszenia - nie ma problemu. Zgłaszajcie to za każdym razem, aż do skutku.
  11. [LEFT]oddaje się [B]do[/B] szkoły, nie [B]na[/B] szkołę... [/LEFT]
  12. Zgłaszajcie to po prostu do straży miejskiej.
  13. [LEFT]Ja też mam psa mordercę :razz: i sześć kundli. Ale się ostatnio namęczyłam w kawiarni, żeby przekonać pewnego chłopca i jego rodziców, że Lucia to nie dalmatyńczyk. Ona jest tylko podobna do dalmatyńczyka. To kundelek. Patrzyli na mnie podejrzliwie, z grzeczności wysłuchali skróconego wykładu (przy kawie i lodach nikt nie lubi być umoralniany) o rodowodach i pseudo hodowlach, na koniec mi przytaknęli, chłopiec wygłaskał zachwyconą Lucię, a będąc już przy wyjściu usłyszałam jego szept: - Mamo, ale TO BYŁ dalmatyńczyk, prawda? - Prawda synku, taki jak na bajce. Sam widziałeś, jaki śliczny... ehh [/LEFT]
  14. Sonix, 27 duszyczek. Gdyby nie ciągłe problemy finansowe, była bym najszczęśliwszą osobą na świecie ;) Zapraszam [URL="http://www.proequo.pl"]www.proequo.pl[/URL] i [url]www.proequo.pl/forum[/url]
  15. Niufomanka... 1. rasowy vs kundel Zufaj, to co ludzie pisali Tobie o psach rasowych (z rodowodem) i kundlach, to szczera prawda. Ja mam 7 kundli. Dwa wyglądają, jak dalmatyńczyk, dwa to owczary, jeden ma coś z huskiego, a jeden z amstaffa. Jeden jest pitbullem - a to przecież też kundel :evil_lol: O rasowości świadczy rodowód (tak tak, ten badziewny świstek). Nie ma rodowodu, jest kundelek. Ja jestem dumna z moich kundli, każdy "z innej parafii", ale tworzą wspaniałą sforę. 2. sterylizacja Dobry pomysł, koniecznie spróbuj przekonać rodziców. Rodzice mogą nie wiedzieć tego, co Ty już wiesz - nauczyłaś się, przeczytałaś. Twoja rola, to rodziców uświadomić :evil_lol: Na pewno dasz radę, nie chcesz, przecież, aby Twojej niufce groziło ropomacicze, komplikacje ciążowe... no i problem - co zrobić z małymi. Mnóstwo obowiązków, koszty, nieczystości w mieszkaniu... rodzice wkurzą się i obowiązki pewnie spadną na Ciebie. Niufomanka, bądź odpowiedzialną właścicielką psa. Twój wiek nie ma nic do rzeczy. Ważne, co masz w głowie i w sercu. Jestem pewna, że dasz sobie radę i ze szkoleniem (masz przecież pomoc dogomaniaków) i z przekonaniem rodziców (Twoja determinacja zdziała cuda, wiem to). Ciesz się swoją suczką, jaka jest. Bez rodowodu (już za późno), bez agresji, bez ciąży i szczeniaków. Wyszkolisz ją na super psa, tylko pracuj nad tym!
  16. [quote name='Niufomanka']każdy pies ma instynkt bo wyodzi się od wilka, proszę o tym nie zapominac.[/quote] Proszę zapoznać się z artylułem, aby wyrobić sobie szerszy ogląd na sprawę: [URL="http://www.proequo.pl/article.php3?id_article=24"]http://www.proequo.pl/article.php3?id_article=24[/URL] ;) [quote name='Niufomanka'](...)gdyby ni niuf. On uratował Bonapartego gdy płynął na wojnę i wypadł za burtę nie potrafiąc pływać.[/quote] No właśnie - wyciągnął go, a nie zagryzł. Jest różnica.
  17. Ja od kilku miesięcy mam dwa owczary (tak je pieszczotliwie nazywam, bo oba na pewno coś z ONka mają :evil_lol: ) - niespełna rocznego i trzyletniego - i jestem pod wrażeniem ich instynktu zaganiania. W sforze 7 psów. Jeden pilnuje mojego wspólnika, bo go kocha, drugi wygrzebuje śmieci, jak spuszczę z oczu, pitbull generalnie tylko śpi, a jak idę do koni, to oba owczary na posterunku i chociaż nigdy ich tego nie uczyłam - nawet nie próbowałam, bo nie mam pojęcia, jak się do tego zabrać - to pięknie zaganiają pojedyńcze sztuki do stada i całe stado zusammen do kupy. Poza tym jeden nauczył się nie wpuszczać koni do domu (lato, upały, to drzwi cały czas otwarte), więc wystarczy go zostawić w progu, aby mieć pewność, że koń nie wlezie do środka (a w tym czasie pitbull śpi, a reszta oddaje się dowolnym rozrywką, wykazując zerowe zainteresowanie koniem i odganianiem go od drzwi). Jakiś czas temu zaatakował mnie agresywny kuc, blady strach, bo nic w ręku do obrony, na nogach klapki, więc nie ucieknę... Krzyknęłam, owczar Misiek natychmiast znalazł się koło mnie (w tym czasie pitbull spał itp. itd.) błyskawicznie rozeznał w sytuacji i doskoczył agresorowi do nóg, odpędzając go ode mnie. Jedyny problem, że panowie owczarowie nie uważają i każdy już po parę razy dostał kopa za podgryzanie ogona, albo chwytanie za pęciny. Chętnie bym się nauczyła szkolić psy do pasienia, bo przy koniach to niesamopwicie przydatna umiejętność!
  18. Fundacja Pro Equo zaprasza do adopcji wirtualnej następujących zwierząt: - pies Misiek - 200 zł - suczka Lucia - 200 zł - koza Irka - 150 zł - koziołek Infik - 150 zł - sarenek Dajmonion - 150 zł KONIE - Ginja - 350-400 zł - Metka - 350-400 zł - Azer - 200 zł - Kasia (Gniada) - 250 zł - Gryfina - 250 zł - Arba - 200 zł - Grażka - 200 zł * podane sumy dotyczą miesięcznego utrzymania zwierzęcia ** opiekun finansowy może - wedle życzenia - opłacić takie zabiegi, jak sterylizacja, kastracja, werkowanie, szczepienia, odrobaczanie itd.
  19. Słuszna uwaga, Puli. Trudno to wszystko ugryźć...
  20. [quote name='scream']Greven chce tylko zaznaczyć że problem takiej ilośći psów w naszych schroniskach nie jest spowodowany tylko istnieniem rozmnażalni, ma też wiele poważniejszych przyczyn wyeliminowanie tylko rozmnażalni nie rozwiąże tego problemu.[/quote] Nie mogę się do końca zgodzić, ponieważ pseudo-hodowcy w dużym stopniu przyczyniają się do przepełnienia w schroniskach i mówię tu zarówno o tych, którzy mnożą dla pieniędzy, jak i o tych, którzy bezmyślnie dopuścili sukę (raz, czy kilka), lub nie upilnowali. Tak tak, o tych, którzy nie upilnowali również - nie ma taryfy ulgowej, gdy na świat przychodzi niepotrzebny miot kundelków - można było sterylizować, po przypadkowym kryciu podać mesalin, ostatecznie dokonać sterylizacji aborcyjnej. Celowo nie poruszam problemu usypiania ślepych miotów, ponieważ gdyby w moje ręce trafiła suka na oszczenieniu, to nie potrafiłabym zadecydować o eutanazji małych. Wiem, że z punktu widzenia tego, o czym cały czas piszemy w temacie, jest to rozwiązanie najlepsze. Ale ja bym po prostu nie mogła. Natomiast jeżeli chodzi o uświadamianie - trzeba zacząć od swojego otoczenia, swojej rodziny, najbliższych znajomych. Kto ma możliwość (przygotowanie, odpowiedni pies) powinien próbować w placówkach oświatowych, domach dziecka.
  21. Myślę, że nie ma co schodzić na temat polityki, bo nam się poziom dyskusji zaniży :razz:
  22. [quote name='scream']Greven szczeniaki zawsze będą się rodzić[/quote] Dobrze, ale nie w takiej ilości, jak teraz! W innych krajach europejskich również rodzą się kundelki, a mimo to schroniska nie są przepełnione. W niektórych państwach wręcz przeciwnie. Są programy adopcyjne, ludziom wydaje się zwierzęta sterylizowane / kastrowane, czasem na "swojego" psa trzeba czekać, a schroniska mogą wybrzydzać. A u nas? Psa dostaje pierwsza lepsza osoba, jeżeli tylko wyrazi taką chęć i zapłaci. Tylko część zwierząt jest oddawana sterylizowana / kastrowana. Umowy adopcyjne to fikcja, bo nie ma pieniędzy, aby zatrudnić ludzi, którzy będą kontrolowali warunki. Nie może rodzić się tyle szczeniaków, co teraz. Jeżeli nadprzyrost zostanie choć trochę zahamowany, będzie szansa na adopcję starszych zwierząt ze schronisk. Teraz szanasa taka jest znikoma. W niektórych schroniskach dochodzi wręcz do krycia pomiędzy żyjącymi tam psami. Psy są masowo usypiane, lub oddawane "w ciemno". Obsługa schroniska (w każdym razie w Szczecinie) nie przeprowadza żadnej rozmowy z przyszłym właścicielem. Bezmyślność goni patologię i nie przemawia do mnie argument finansowy, ponieważ często schroniska nie decydują się na wolontariat, a co jakiś czas wylewa się gnojówka - to handlowało karmą od sponsorów, tamto sprzedawało psy na walki. Są pieniądze na 100 eutanazji, a nie ma na 10 sterylizacji. [quote name='scream']walka z rozmnażaczami to walka z wiatrakami lepiej ich zostawić w spokoju a zająć się dziećmi / młodzieżą[/quote] Wg mnie trzeba zająć obydwoma aspektami równolegle. Walczyć i uświadamiać.
  23. Dokładnie tak - w jaki sposób adopcje ze schronisk mogą odbywać się na bieżąco, w jaki sposób mogą poprawić się w tych schroniskach warunki - skoro każdego dnia rodzi się masa szczeniąt, które po kilku tygodniach / miesiącach / latach zostaną porzucone? Szczeniąt urodzonych z głupoty właściciela (suka musi raz mieć młode, sąsiad chce pieska dla dzieci, na pewno oddam wszystkie maluchy w dobre ręce) albo dla zarobku... Każda urodzona nierasowa suczka jest potencjalną matką, a piesek potencjalnym ojcem. Większość ludzi nie pilnuje podczas cieczki, marginalny odsetek sterylizuje, o kastracji nie mówiąc (i to głównie w miastach, a na wsi wszystko goni się na wesoło - tylko tam mają sposób na niechciane szczeniaki: utopić, zakopać żywcem, wyrzucić na obornik), a sporo osób jeszcze celowo dopuszcza. To jest błędne koło. Oczywiście, że ludzi trzeba uświadamiać i to już od przedszkola. Jeżeli uda mi się ukończyć proces rejestracji fundacji do końca lata, to chcę we wrześniu - październiku zaproponować szczecińskim przedszkolom i szkołom podstawowym cykl zajęć "uświadamiających" z dzieciakami. Mówić im, jak się zachować, aby psa nie sprowokować do ataku (bo po każdym ataku rośnie społeczna niechęć do pewnych ras, lub do psów w ogóle), jakich sztuczek można psa nauczyć, aby nie był kłopotliwy w domu (dla niektórych ludzi jedynym sposobem na sprawiającego problemy psa, jest oddanie go do schroniska, albo wywiezienie do lasu) i że nie ma konieczności, aby suka miała szczeniaki. Oczywiście, że trzeba robić festyny, które ciekawym programem zwrócą uwagę ludzi na problem bezdomności oraz akcje informacyjne, dlaczego nie powinno się brać psów z pseudo-hodowli oraz rozmnażać swoich nierasowych. Ale ludzie nie zmienią mentalności i podejścia do "tylko psa" z dnia na dzień, dlatego równolegle do tych akcji należy pracować nad zmianą prawa, wprowadzeniem go w życie i przede wszystkim - jego egzekwowaniem. Nie potrzeba kolejnego bubla legislacyjnego, martwego prawa. Potrzeba prawa umożliwiającego wprowadzenie realnych zmian na lepsze. Powstrzymania niekontrolowanego przyrostu psów (tanie, lub darmowe sterylizacje / kastracje) oraz okrócieństwa wobec nich (rejestracja zwierząt, dająca kontrolę nad warunkami, w jakich jest utrzymywany). ... ależ mnie takie tematy nakręcają :shake:
  24. Nie jednym, tylko siedmioma ;) Chyba warto spróbować. Jak się uda, to będzie przełom. Jak się nie uda... to będzie, jak było. Puli, Bea jesteśmy w kontakcie. Proponuję e-mail, lub telefon (jak nie odbieram, albo mnie nie słychać, to znaczy, że się znów zepsuł), a namiary na [url]www.proequo.pl[/url] są.
  25. [LEFT]Mój wspólnik twierdzi, że trzeba prawo stworzyć i przeforsować. Ale to nie takie proste. Moglibyśmy próbować. Jak nie my, to kto? Ale... czy ma sens w ogóle zaczynać? [/LEFT]
×
×
  • Create New...