-
Posts
7282 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Greven
-
Kierowca Dominik napisał: "pies wg. opini właściciela miał być agresywny, a tak nie jest. Bez problemu dał do siebie podejść, zapiąć smyczkę i zaprowadzić do samochodu. Tam spokojnie sobie jechał około 30 km. Wydał się psem bardzo inteligentnym, gdyż szybko się uczył z kórej strony siedzenia moża przechodzić na przód a z której nie, gdyż smycz za krótka. Jednocześnie, gdy zaplątał łapę wzrokiem szukał pomocy u mnie i cierpliwie leżał czekając na uwolnienie. U Sandry zapoznał się z suczką i też nie było raczej problemów. Moim zdaniem super pies!"
-
Rozumiem, że chcesz zagłębiać wymiary i rozmiary :mad: Czekaj, czekaj - wjedziesz do mojego gospodarstwa i słuch po Tobie zaginie. A bydle silne jest, kierowca miał go parę razy na kolanach - Hektorek wyrwał coś, do czego była przymocowana smycz... wolę nie pytać co, bo to mogło być kosztowne :oops: gdy przesiadł się w czasie jazdy z tyłu do przodu, a następnie - zanim go swą obfitą piersią, tudzież udem nie upchłam na tylnym siedzeniu i nie uwiązałam na krótko podczas przymusowego postoju - łaził z przodu do tyłu, z tyłu do przodu... dodam, że autko jest małe i bokser nie miał dużego pola do popisu, ale wykorzystał je i tak perfekcyjnie. Na pożegnanie kolega oznajmił mimochodem, że musi jechać do myjni odkurzyć siedzenia, bo w garniturze jutro nie wsiądzie...
-
[quote name='Vici i Jeannie']Pies tez musi byc nie jakas tam potrzebnosc, koniecznosc, a przepych, zbytek... wtedy nie będą potrzebne schroniska... [/quote] Dobrze powiedziane. Ja obawiam się, że nie dożyję czasów, gdy w Polsce pies stanie się dobrem deficytowym. Każdy pies. A w schronisku będą zapisy.
-
Już pomniejszam zdjęcia, zaraz zobaczysz swoje zaślinone, wielkie, toporne bydle podczas transportu - w ślicznej czerwonej obróżce :evil_lol: Jeśli chodzi o psa z naszej rozmowy, to młodzi są na ogromne TAK! ale trwają negocjacje z mamą, bo na razie u niej mieszkaliby z psem (babci się polepszyło). Może być ciężko, mama się obawia. Zapodaj tego linka, chcę im pokazać zdjęcia.
-
Próbujcie socjalizować na neutralnym terenie, daleko od domu.
-
Poproszę dwa najstarsze. Bez możliwości ucieczki z mojego odludzia, gdzie nie dociera żadna komunikacja i zwykle nawet telefon nie ma zasięgu, mając w perspektywie posiłek złożony z zupki chińskiej (ewentualnie makaronu dla psów, który ugotuje wolontariusz - bo ja nie gotuję wcale) i nocleg w sypiącym się budynku z kamienia... pomijając inne równie przyjemne aspekty mieszkania ze mną, myślę że dzieci będą dobrze pracowały :diabloti: A jak już pozwolę im wrtócić do Ciebie, to nie zdziw się, że wysprzątają dom od góry do dołu i wyjmą naczynia ze zmywarki, żeby je pomyć :diabloti: A na koniec podziękują za tę możliwość.
-
Ja pająków nie lubię, ale nie mam z nimi problemu, bo kotecki je eksterminują z pomieszczeń mieszkalnych :diabloti: Węża też czasem jakiegoś zamordują...
-
Dalmatynka Kropka-porzucona,pogryziona.. wreszcie ma dom :)
Greven replied to Agnieszka(Visenna)'s topic in Już w nowym domu
Jestem w szoku. Po 8 latach... Niestety nie mogę też pomóc, u mnie warunki gospodarskie, nie dla dalmata. -
Węże są piękne, skąd u Was taka awersja? ;) Lubię patrzeć, jak grzeją się w słońcu. W dotyku też są bardzo miłe, wcale nie oślizgłe. Oczywiście jadowitego nie chciałabym mieć w pobliżu swoich zwierząt, ale większość jest zupełnie niegroźna i tylko sobie obok nas żyją ;)
-
Gadamy sobie... [IMG]http://i297.photobucket.com/albums/mm227/iverrichor/IMG_2023_lol.jpg[/IMG] Zauważcie, jaki mięśniak się z niego zrobił ;) Jest na suchej karmie (baza, leży w misce) oraz na gotowanym (makarony z mięsem), a dzięki długim spacerom nabrał naprawdę pięknej sylwetki. Jest bardzo silny, mimo niepozornych rozmiarów i najtrudniejsze jest wyprowadzenie z kojca, bo miota się, jak wariat :evil_lol: a ja ostatnio mam pełnosprawną tylko prawą rękę. Potem trochę ciągnie i zabiega drogę, ale po wyjściu z gospodarstwa zaczyna się uspokajać i w lesie jest już fajnie. Może w końcu zaczną go spuszczać... :razz:
-
Norma (z trudem) wyrobiona, więc proszę oto aktualne zdjęcia Lolka ;) Idziemy do lasu [IMG]http://i297.photobucket.com/albums/mm227/iverrichor/IMG_1988_lol.jpg[/IMG] Lolek ciągnie coraz mniej - tu początek spaceru, więc jeszcze ma zrywy [IMG]http://i297.photobucket.com/albums/mm227/iverrichor/IMG_1992_lol.jpg[/IMG] [IMG]http://i297.photobucket.com/albums/mm227/iverrichor/IMG_1993_lol.jpg[/IMG] Z koncentracją nadal kłopoty [IMG]http://i297.photobucket.com/albums/mm227/iverrichor/IMG_2018_lol.jpg[/IMG] Ale jak już się wyszaleje i wyciszy, to jest naprawdę ok ;) [IMG]http://i297.photobucket.com/albums/mm227/iverrichor/IMG_2021_lol.jpg[/IMG] [IMG]http://i297.photobucket.com/albums/mm227/iverrichor/IMG_2022_lol.jpg[/IMG] [IMG]http://i297.photobucket.com/albums/mm227/iverrichor/IMG_2024_lol.jpg[/IMG]
-
Na moje kolana z nienaoliwionymi rzepkami najlepiej działa żywy kot dowolnej maści, z własnej woli siedzący na tychże kolanach. Polecam :loveu:
-
[quote name='Hala']Sandra, musisz zdobyć jeszcze dziecko... [/quote] Może ma ktoś pożyczyć sztukę, albo dwie na czas socjalizacji Igi? :diabloti: Dzisiaj miała doczynienia z dziećmi w wieku ok 10 - 12 lat, które podeszły i ją głaskały. Była trochę niepewna, ale merdała ogonem i nie burkała na nie. Za to burkała na mnie, jak chciałam, żeby oddała piłeczkę podczas zabawy. Okazuje się, że księżniczce nie można tak po prostu wyjąć piłki z mordy, jak przeciętnemu rottweilerowi, albo pitbullowi - ją trzeba POPROSIĆ o oddanie piłeczki... [quote name='kamilka91']Ja mogę na alegratka.pl[/quote] Super!
-
[quote name='WŁADCZYNI']Podobno kocia skórka dobrze na nerki robi.[/quote] Jeśli już chodzi o "podobno", to kot powinien być żywy i czarny. Żywego, czarnego kota mocujemy na nerkach i nosimy tak długo, aż uschnie. Truchło pełne złej energii z choroby palimy w piecu. Tiaaa... mądrości ludowe :roll: